Reklama

Nie chcą siłowni wiatrowej

Antoni Kuchta w imieniu mieszkańców wyraził sprzeciw i odczytał protest w sprawie budowy siłowni wiatrowej

          fot. Sylwia Wysocka

Kcynia, Malice, ul. Szubińska, wiatrak, sesja, Rada Miejska, sprzeciw
     Nie chcą siłowni wiatrowej
     Na sesji Rady Miejskiej przedstawiciele komitetu protestacyjnego wygłosili swój sprzeciw wobec planów budowy wiatraka pod Kcynią w obrębie geodezyjnym Malic.

     Wprowadzenia do protestu mieszkańców ulicy Szubińskiej i części Malic przeciwko budowie wiatraka w ich sąsiedztwie dokonał radny Jan Kurant. - Mieszkańcy w styczniu dowiedzieli się, że projektowany jest wiatrak, najpierw o mniejszej mocy 2,3 MW, później postępowanie zostało zawieszone, po czym zaproponowano mieszkańcom 3,5 MW. Powstał komitet protestacyjny, w styczniu o sprzeciwie mieszkańców powiadomiliśmy burmistrza, we wrześniu byliśmy u burmistrza z protestem mieszkańców, gdzie podpisało się około 60 mieszkańców, a kilka razy tyle deklarowało kolejne podpisy, kilka dni temu sąsiedzi otrzymali pisma informujące, że postępowanie zostało wznowione - mówił Jan Kurant na czwartkowej sesji Rady Miejskiej w Kcyni. Radny podkreślał, że w Kcyni jest jeden wiatrak, który przeszkadza i szumi. Wnioskował, by nie blokować Kcyni, by stawiać wiatraki w sposób racjonalny i zorganizowany np. od lasów dębogórskich, gdzie wieją wiatry. Mówił też o swoim pobycie w Kalifornii, gdzie zlikwidowano wiele farm wiatrowych, po wiatrakach zostały maszty i głębokie fundamenty, co jest dowodem na to, że Zachód od pewnych rozwiązań odchodzi z uwagi na to, że wchodzą nowe technologie.
     Komitet protestacyjny na sesji reprezentowali Ryszard Łosowski i Antoni Kuchta.
     Antoni Kuchta poruszył sprawę budowy siłowni wiatrowej, chciał poznać stosunek władz do tej inwestycji. Przedstawił też stanowisko mieszkańców przeciwnych tej budowie. Odczytał pismo, jakie skierowali do burmistrza Marka Szarugi. W piśmie tym w związku z zawiadomieniem o wszczęciu postępowania w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla posadowienia siłowni wiatrowej o mocy 3,5 MW na działkach w obrębie Malic, zawarty został solidarny sprzeciw mieszkańców. Pierwszy protest w sprawie budowy złożony został przez mieszkańców 15 stycznia, kiedy mowa była o budowie siłowni wiatrowej o mocy 2 MW.
     - Nie jesteśmy przeciwni pozyskiwaniu alternatywnych źródeł energii elektrycznej i mamy świadomość, że Unia Europejska nakłada na Polskę pewne wymogi w tej sprawie i dofinansowuje tego typu inwestycje. Znamy również stanowisko środowisk naukowych z kraju i zagranicy. Są one podzielone i często odmienne - nie zawsze niezależne i w znacznej mierze oparte na teorii naukowej. Praktyka codzienna i opinie mieszkańców z pobliża farm wiatrowych są inne - przedstawił opinię protestujących mieszkańców Antoni Kuchta.
     Do argumentów przeciwko stawianiu elektrowni wiatrowych, jakie podnosił w imieniu mieszkańców, należało wytwarzane przez wiatraki infradźwięków, promieniowanie elektromagnetyczne, hałas mechaniczny i aerodynamiczny (pomimo natężeń wg polskich norm dopuszczalnych) oraz efekt migotania, które wywołują tzw. syndrom turbiny wiatrowej, co - jak zapewniał Antoni Kuchta - ma potwierdzony wieloma badaniami wpływ na zdrowie ludzi i zwierząt. Podkreślił, że niestety lobby wiatrakowe walczy o to, aby nie było w Polsce strefy ochronnej - chociaż jest ona ustalona w wielu krajach Europy i świata. Mieszkańcy podkreślają też, że wartość rynkowa gruntów i nieruchomości w pobliżu siłowni wiatrowych drastycznie spada. Spada również zainteresowanie zakupem ziemi w pobliżu wiatraków. Zaznaczają też, że posadowienie siłowni wiatrowych uniemożliwia właścicielom sąsiednich działek poszerzanie terenów pod budownictwo mieszkaniowe, sadownictwo i ogrodnictwo. Turbiny wiatrowe zaburzają naturalną harmonię środowiska nie tylko dla ludzi, ale również dla ptactwa i owadów, co przekłada się na zmniejszenie zapylania roślin.
     Mieszkańcy obalają też mit wielkich dochodów dla gminy z tytułu budowy wiatraków. Wydzierżawienie gruntów na okres 30 lat przynosi korzyści inwestorom i właścicielom gruntów. Dla gmin jest to zaledwie 2% wartości inwestycji i tylko od fundamentów i masztów, a podatek ten co roku zmniejsza się o tzw. odpis amortyzacyjny - podkreślają w piśmie mieszkańcy.
     Podnoszą też fakt, że energia pozyskiwana z siłowni wiatrowych jest najdroższa i wiele krajów od jej pozyskiwania odchodzi. Więcej wiatraków to droższy prąd, za który wszyscy zapłacimy. W USA od 2006 r. likwiduje się farmy wiatrowe i stanowią one poważny problem. Zaśmiecają środowisko kikutami masztów i betonowych fundamentów. Wiele farm jest porzuconych. Jako mieszkańcy Kcyni nie chcemy żyć w środku fabryki prądu. Nieprzemyślane stawianie wiatraków w zabudowie punktowej z każdej strony Kcyni uniemożliwi pozyskanie terenów pod budownictwo mieszkaniowe i przemysłowe w najbliższej przyszłości - apelują mieszkańcy ul. Szubińskiej i Malic.
     Podkreślają, że tylko farmy wiatrowe z dala od osiedli mieszkaniowych i siedlisk mają rację bytu, jeżeli już tak bardzo chce się je mieć. Przedstawiciel komitetu protestacyjnego przytoczył opinię ekspertów, która mówi, że farmy wiatrowe w Polsce powinny być budowane z dala od siedlisk ludzkich na nabrzeżach Bałtyku, gdzie mogą być racjonalnie wykorzystane ze względu na uwarunkowania związane z zaludnieniem oraz siłą i częstością wiatrów.
     - Władze naszej gminy i radnych prosimy o rozważne zapoznanie się z tym problemem. Wiemy, że jest wielu zwolenników wiatraków, bo to są łatwe pieniądze, ale mamy prawo powiedzieć stanowcze nie wiatrakom - zaznaczył na koniec Antoni Kuchta.
     Na sesji Rady Miejskiej w sprawie wiatraków odpowiedzi udzieliła Anna Pawlak, kierownik referatu rolnictwa, ochrony środowiska i gospodarki nieruchomościami. Wyjaśniła, że w sprawie wiatraków firma złożyła wniosek i pierwszym etapem jest wystąpienie o uzgodnienia w kwestii tej inwestycji. - Wystąpiliśmy o uzgodnienia do sanepidu i Regionalnego Dyrektora Środowiska i czekamy na ich opinie. Opinia może być pozytywna bądź negatywna co do tej inwestycji. Wówczas pod uwagę wzięty zostanie też protest mieszkańców. Jeżeli burmistrz wyda odpowiedź negatywną co do tej inwestycji, to strona ma prawo odwołania do Samorządowego Kolegium Odwoławczego i prawdopodobnie wróci on ponownie do rozpatrzenia i temat będzie tak wracał - tłumaczyła Anna Pawlak zapewniając, że decyzję burmistrz podejmuje dopiero wówczas, kiedy spłyną wszystkie opinie. Tłumaczyła, że odwołanie przysługuje tylko stronom postępowania i to w momencie, kiedy wydana zostanie decyzja.
     Mieszkańcy pytali, w którym momencie jest przewidziana konsultacja i oddanie głosu mieszkańcom.
     Jan Kurant przypomniał, że włodarze i radni mają działać na rzecz lokalnego środowiska. Wyjaśniał, że pierwszym krokiem było zgłoszenie o sprzeciwie mieszkańców, drugim krokiem był wrześniowy protest, jaki wpłynął do burmistrza, teraz czekają na decyzje środowiskowe i opinię ornitologiczną. - Mieszkańcy powiedzieli, że nie odstąpią od sprzeciwu, jesteśmy w kontakcie z telewizją, to jest sprawa społeczna, nie jakieś widzimisię kilku osób. Od takich form jak siłownie wiatrowe się odchodzi i my również musimy dbać o interes społeczny, żeby się nie zagrodzić, a mieszkańcy będą chcieli odszkodowań. Burmistrz musi postępować zgodnie z literą prawa, ale niech też ma na względzie interes społeczny, dobro mieszkańców i ich opinie, bo to jest również w jego interesie - mówił Jan Kurant.
     Burmistrz Marek Szaruga zapewnił, że swojego zdania nie zmienił, jednak procedury zatrzymać nie może i ona musi iść swoim torem. W rozmowie z Pałukami burmistrz podkreślił, że z przedstawicielami mieszkańców w sprawie siłowni wiatrowej w obrębie Malic odbył dwa spotkania. - Uważam, że lokalizacja w tym miejscu nie jest wskazana, gdyż teren ten czy też jego bliskie sąsiedztwo jest przeznaczony w planach pod obwodnicę miasta i rozbudowę budownictwa jednorodzinnego - zaznaczył Marek Szaruga.
     Siłownia wiatrowa ma stanąć na gruntach należących do mieszkańca Malic Adama Babiarza.Rolnik zapewnia, że z nim jako właścicielem gruntu, na którym stanąć ma wiatrak, nikt nie rozmawiał. Słyszał, że prowadzona była akcja zbierania podpisów, jednak jego domostwo pominięto. - Myślę, że jest to forma sąsiedzkiej zazdrości, bo przecież o wiatraki na swym polu zabiegało wielu sąsiadujących z moimi gruntami właścicieli gruntów w tej części gminy, a inwestor po przeprowadzonych badaniach uznał, że najlepsze warunki są na moim terenie, do tego jest to IV klasa ziemi, więc powstał problem. Uważam, że taki konflikt i zazdrość niczemu nie służy, gmina miałaby jakiś profit z tego, a wiadomo, w jakiej jest sytuacji - zauważa Adam Babiarz. Właściciel gruntu dodaje, że w Malicach stoi już jeden wiatrak i nikomu nie przeszkadza, obwodnica zaplanowana jest kilometr dalej, podobnie ponad kilometr jest do zabudowań, nie ma tam siedlisk ptaków, teren jest podmokły i w niskiej klasie ziemi.
     Film w zakładce Filmy.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1242 (48/2015)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości