Dotarliśmy do raportu, wniosków i pytań, które zrodziły się w trakcie działań zespołu monitorującego projekt oraz realizację modernizacji i przebudowy oczyszczalni. Najwięcej uwag krytycznych miał szef zespołu Marek Gałązka, który w ratuszu już nie pracuje.
Miesiąc temu, relacjonując kulisy rozstania się burmistrza Żnina Roberta Luchowskiego z doradca finansowym Markiem Gałązką informowaliśmy, że w tle ich konfliktu mogła znajdować się sytuacja w spółce komunalnej Zakład Wodociągów i Kanalizacji WiK w Żninie. Po uzyskaniu informacji, które poniżej przedstawiamy, przypuszczenie to potwierdza się.
ZESPÓŁ
Przypomnijmy, że późną jesienią zeszłego roku został zarządzeniem burmistrza powołany zespół monitorujący przygotowanie i realizację projektu modernizacji i przebudowy oczyszczalni ścieków wraz z budową i modernizacją sieci kanalizacyjnej i wodociągowej. Marek Gałązka został wtedy wyznaczony na przewodniczącego tego zespołu. Poza tym początkowo w jego składzie byli jeszcze: ówczesny drugi doradca burmistrza i kierownik turystyki i promocji w ratuszu Paweł Sikora, kierownik wydziału infrastruktury - Paweł Piechowiak, kierownik wydziału ochrony środowiska - Piotr Ostrowski, kierownik wydziału kontroli - Waldemar Wajgelt i Michał Nowacki - ówczesny radca prawny Urzędu Miejskiego w Żninie. Po kilku tygodniach dwaj ostatni wypadli ze składu tego zespołu. Waldemar Wajgelt złożył rezygnację, a Michał Nowacki przestał pełnić usługi prawne dla ratusza. Od tej pory jedynym radcą Urzędu Miejskiego w składzie modernizatorów WiK-u był wcześniejszy partner Michała Nowackiego z kancelarii radcowskiej Maciej Dalka.
INNE ZDANIE
Prace zespołu monitorującego trwały dalej. Marek Gałazka miał w wielu kwestiach inne zdanie na temat inwestycji planowanej przez WiK niż pozostali członkowie zespołu. Zwracał uwagę na zagrożenia dla bezpieczeństwa finansowego spółki i - co za tym idzie - budżetu całej gminy. Planowana inwestycja jest warta prawie połowę rocznego budżetu gminy Żnin, a jej koszty, jak wskazywał Marek Gałązka - będą rzutowały na finanse Żnina do połowy piątej dekady obecnego stulecia. Marek Gałązka uważa, że rozmach inwestycji będzie też skutkował - i to prawdopodobnie od 2019 r. - podwyżką stawek taryf za wodę i ścieki dla mieszkańców.
RAPORT
Dotarliśmy do raportu zespołu monitorującego projekt inwestycji WiK. Liczy on 23 strony oraz załączniki w postaci listy pytań stawianych przez członków zespołu.
Tydzień temu informowaliśmy o szczegółach koncepcji całej inwestycji, która ostatecznie trafiła z końcem lutego we wniosku WiK o dofinansowanie do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie. Inwestycja obliczana jest teraz na 36.000.000 zł, ale na początku (w połowie lipca ub.r.) zakładana wartość projektu była szacowana na 40.000.000 zł. Jest to kwota przewyższająca wartość kapitału zakładowego spółki, który wynosi około 30.000.000 zł.
ZA TYDZIEŃ - 4 MILIONY MNIEJ
W tym miejscu zaznaczmy, że w zeszłym tygodniu, gdy przedstawialiśmy koszty inwestycji, prezes WiK Jerzy Mączko poinformował, że na koszty przygotowania koncepcji był poniesiony wydatek około 40.000 zł dla firmy projektowej Wadis z Bydgoszczy. Tymczasem z raportu zespołu monitorującego wynika, iż dokumentację związaną z projektem wykonywała też firma Doradczo-Usługowa Marka Żuka z Piły. Przygotowywała ona studium wykonalności i program funkcjonalno-użytkowy dla inwestycji. Właśnie tamta dokumentacja wzbudzała zainteresowanie zespołu monitorującego.
Studium wykonalności wzbudzało wątpliwości niektórych członków zespołu. Dziwili się, dlaczego wynagrodzenie dla inżyniera kontraktu planowane było aż na 2,5 mln zł. W związku z tą i innymi wątpliwościami burmistrz zorganizował wtedy - w lipcu - spotkanie. Na nim zostało przedstawione studium wykonalności po poprawkach. Okazało się, że w ciągu zaledwie tygodnia od poprzedniego spotkania wartość całego projektu spadła o około 4 mln zł, w tym kwota przewidziana dla inżyniera kontraktu z 2,5 do 1,5 mln (dodajmy, że w koncepcji, która teraz obowiązuje i została przedstawiona we wniosku o dofinansowanie, dla inżyniera kontraktu jest przewidziany 1 mln zł). W lipcu ostatecznie podjęta została decyzja o nieskładaniu wniosku o dofinansowanie i poczekaniu do następnego terminu.
NIEUWARUNKOWANE
19 stycznia odbyło się jedno ze spotkań zespołu z burmistrzem, prezesem WiK, skarbnikiem gminy, pracownikami WiK i przewodniczącym rady nadzorczej tej spółki Maciejem Dalką. Na tym spotkaniu Marek Gałązka zgłosił swoje wątpliwości co do pracy i działań firmy doradczej Marka Żuka. Wskazywał, że poprzednie podejście do złożenia wniosku o dofinansowanie w lipcu zeszłego roku było za późno konsultowane. Zdaniem Marka Gałązki, wynagrodzenie dla firmy Żuk w znacznej mierze nie jest uwarunkowane osiągniętym efektem.
W tym miejscu wyjaśnijmy, że w ostatnich tygodniach docierały do nas informacje, iż firma Żuk dostała za dokumentację od WiK wynagrodzenie 300.000 zł. Zapytaliśmy o to prezesa Jerzego Mączko. Zaprzeczył. - Kwota nie była taka duża - mówi Jerzy Mączko. Zapytaliśmy prezesa, dlaczego tydzień temu nie poinformował nas o kosztach poniesionych na wynagrodzenie dla firmy Marka Żuka, a powiedział jedynie o kosztach dla firmy Wadis. Prezes odrzekł, że to dlatego, iż o firmę Marka Żuka wtedy nie zapytaliśmy.
WADIS - WIEMY, A ŻUK?
Poprosiliśmy zatem o podanie kwoty dla firmy Żuk. Wiedzieliśmy - zadając to pytanie - z raportu zespołu monitorującego, że Marek Gałązka podał na spotkaniu 19 stycznia kwotę kosztów wynagrodzenia dla firmy Żuk 200.000 zł. - Ja nie wiem, skąd pan Marek Gałązka operuje takimi kwotami, 200 tysięcy, 300 tysięcy, czy 500 tysięcy. Ja mam faktury, które przedstawiłem burmistrzowi. Firma Marka Żuka za pracę przy obecnej dokumentacji i przygotowanym wniosku otrzymała w 2016 r. wynagrodzenie 137.500 zł netto. To obejmowało dokładnie: złożenie wniosku aplikacyjnego, przygotowanie studium wykonalności, analizy finansowej, 4 programów funkcjonalno-użytkowych, 2 specyfikacji istotnych warunków zamówienia - informuje prezes.
W TLE - ŻONA
Na wspomnianym spotkaniu 19 stycznia Marek Gałązka przekazał zebranym, że dodatkowo duży niepokój i kontrowersje może wzbudzać fakt udziału w pracach firmy Żuk żony obecnego przewodniczącego rady nadzorczej WiK Macieja Dalki. Ten oznajmił w odpowiedzi, że co do kwestii udziału w pracach jego żony, to ustosunkuje się na piśmie. Do tego pisma nie udało nam się dotrzeć. Natomiast jeszcze na spotkaniu 19 stycznia Maciej Dalka oznajmił, że funkcje przewodniczącego rady nadzorczej WiK pełni od kwietnia 2016 r. i nie brał udziału w podpisywaniu przez WiK umowy z firmą Żuk, co miało miejsce jesienią 2015 r. W tym miejscu wyjaśnijmy, że wtedy przewodniczącym rady nadzorczej i p.o. prezesem WiK był Michał Nowacki. Zwrócił na to uwagę Marek Gałązka, którego zdaniem nadal pozostają wątpliwości, gdyż wtedy Maciej Dalka i Michał Nowacki byli wspólnikami.
Według Jerzego Mączko, nie ma żadnych wątpliwości. Firma Żuk została wybrana przez WiK w postępowaniu przeprowadzonym w listopadzie 2015 r., w czasie, gdy p.o. prezesem był przewodniczący rady nadzorczej Michał Nowacki. - To nie kancelaria Macieja Dalki i Michała Nowackiego podpisywała umowę z firmą Żuk, ale była to autonomiczna decyzja ówczesnego p.o. prezesa WiK - mówi Jerzy Mączko. Co do kwestii, dlaczego na spotkaniu 19 stycznia Marek Gałązka stwierdził, że koszty wynagrodzenia dla firmy Żuk wyniosły 200.000 zł, gdy tymczasem prezes mówi o fakturach na 137.500 zł, Jerzy Mączko odrzekł: - Ja podałem kwotę netto, a po doliczeniu VAT to faktycznie byłaby kwota około 200.000 zł - stwierdził Jerzy Mączko [VAT od kwoty 137.500 zł wynosi 31.625 zł - przyp red].
ŻONA UDZIAŁU NIE BRAŁA
Prezes dodał, że posiada stosowne oświadczenie Marka Żuka, iż żona przewodniczącego rady nadzorczej WiK, która faktycznie realizowała usługi dla firmy z Piły, nie jest jej pracownikiem, tylko ma własną firmę. Jej praca na rzecz firmy Marka Żuka zakończyła się przed końcem pierwszego półrocza 2016 r. i nie brała ona udziału w realizowaniu usług na zamówienie WiK przy okazji projektowania inwestycji na oczyszczalni.
- Ja nie wiem, dlaczego ta kwestia wynagrodzenia za projektowanie i planowanie inwestycji wzbudza takie emocje. Jeśli mówimy tutaj o możliwości uzyskania dofinansowania rzędu 23 mln zł, to uważam, że poniesienie kosztów na przygotowanie wniosku, czy dla inżyniera kontraktu - jest tego warte - zakończył Jerzy Mączko.
RADNI CZYTAJĄ
Z raportem i wnioskami zespołu monitorującego zapoznaje się aktualnie największy klub w Radzie Miejskiej w Żninie - Razem z Forum i PiS.
Film w zakładce Filmy.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1310 (12/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze