Reklama

Nie myślałem wtedy, że odbieram życie człowiekowi

Oskarżony o zabójstwo Łukasz L. przebywa w areszcie i na rozprawę został doprowadzony przez policjantów. Na procesie zeznał, iż nie był świadomy, że zabija człowieka. fot. Arkadiusz Majszak Oskarżony o zabójstwo Łukasz L. przebywa w areszcie
i na rozprawę został doprowadzony przez policjantów. Na procesie zeznał, iż nie był świadomy, że zabija człowieka. fot. Arkadiusz Majszak

Wilczkowo, zabójstwo, Łukasz L., Zenon S., studnia, proces
     Nie myślałem wtedy, że odbieram życie człowiekowi
     Łukasz L. był przekonany, że udusił Zenona S. Kiedy po skatowaniu go wszedł ponownie do jego mieszkania, mężczyzna wstał. Łukasz L. chwycił ofiarę za rękę i ciągnął w kierunku studni. Zenon S. zapierał się nogami i krzyczał: Łukasz, nie! Oprawca wepchnął starszego mężczyznę do studni, a następnie poszedł na wiejską zabawę.

     W sierpniu ubiegłego roku pisaliśmy o zabójstwie mieszkańca Wilczkowa Zenona S. Przypomnijmy, iż sprawca zbrodni Łukasz L. kilka dni po jej dokonaniu został zatrzymany przez policję. Prokuratura postawiła mu zarzut, iż 16 sierpnia ub.r. pomiędzy 14:00 a 16:00 w Wilczkowie, działając z zamiarem pozbawienia życia Zenona S., przyjechał rowerem na jego posesję, żądając pożyczenia gotówki w kwocie 50 zł, a gdy ten odmówił jej udzielenia, usiadł na leżącym i uderzał go kilkakrotnie pięściami po głowie i klatce piersiowej, a następnie trzonkiem od siekiery trzymając ją oburącz uciskał okolice szyi powodując złamania rogów górnych chrząstki tarczowatej oraz złamanie kości gnykowej po stronie prawej z obecnością bardzo obfitych ciemnowiśniowych podbiegnięć krwawych w tkankach miękkich otaczających złamanie, obfitych podbiegnięć krwawych w głębokich mięśniach szyi na wysokości chrząstki tarczowatej, wylewów krwawych drobnych rozsianych na spodniej powierzchni języka, a także obfitego wylewu krwawego w błonie śluzowej wargi dolnej jamy ustnej, po czym wrzucił jeszcze żyjącego mężczyznę do pobliskiej studni, czym spowodował zgon Zenona S.
     Podejrzany przyznał się do zarzucanego mu czynu i wskazał sposób, w jaki doszło do zabójstwa. Okazał skruchę i nie ukrywał żalu z powodu dokonania morderstwa. Motywem zabójstwa był rabunek.
     Wczoraj w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy rozpoczął się proces w tej sprawie. Po odczytaniu aktu oskarżenia przez prokuratora Wojciecha Jabłońskiego oskarżony wyjaśnił, iż zrozumiał jego treść i przyznał się do postawionego mu zarzutu. Odmówił składania wyjaśnień, jednakże odpowiadał na pytania sądu, prokuratora i obrończyni. Zeznał, że Zenona S. poznał w sklepie. W przeszłości pożyczał od niego pieniądze. 16 sierpnia przyszedł do Zenona S. po pieniądze, ponieważ chciał się upić. Wiedział, że mężczyzna do 15 dnia każdego miesiąca otrzymuje rentę. W dniu zabójstwa był u Zenona S. dwa razy. Najpierw mężczyzna pożyczył mu pieniądze, które przekazał bratu Andrzejowi. Brat wiedział, od kogo są pieniądze i kupił za nie 0,7 litra wódki i cztery piwa. Po wypiciu alkoholu Łukasz L. ponownie wybrał się do Zenona S. z zamiarem pożyczenia pieniędzy. Jednak za drugim razem nie chciał tych pieniędzy już pożyczyć. Łukasz L. uderzył Zenona S. pięścią w twarz. Po chwili zapytał, czy może się u Zenona S. przespać. Liczył, że mężczyzna w tym czasie również utnie sobie drzemkę, a on zabierze pieniądze. Zenon S. jednak nie zasnął. Chodził po domu. Łukasz L. pobił Zenona S., a następnie chwycił znajdującą się w mieszkaniu siekierę i trzonkiem zaczął dusić mężczyznę. Dusił tak długo aż Zenon S. puścił trzonek siekiery i zamknął oczy. Łukasz L. wyszedł z mieszkania na kilka minut, by ochłonąć. Cały drżał, będąc przekonanym, że pozbawił Zenona S. życia. Patrzył wtedy na znajdującą się nieopodal domu studnię i pomyślał, by wrzucić do niej ciało, by zatrzeć wszelkie ślady. Wszedł ponownie do mieszkania. Zenon S. wstał. Oskarżony chwycił ofiarę za rękę i zaczął ciągnąć w kierunku studni. Zenon S. zapierał się nogami i w pobliżu studni krzyknął: Łukasz, nie! Oskarżony nie reagował i wepchnął mężczyznę do studni. Potem poszedł na boisko i powiedział bratu, że zabił Zenka i wrzucił go do studni.
     Łukasz L. przyznał, że nie był w żadnym konflikcie z Zenonem S. Wcześniej pożyczał od niego pieniądze. Nigdy się z nim nie kłócił. Już raz wcześniej Zenon S. nie pożyczył mu pieniędzy, ale wtedy oskarżony wiedział, że rzeczywiście ich nie miał. 16 sierpnia był przekonany, że Zenon S. miał pieniądze. Odpowiadając na pytania oskarżony wyjaśnił: - Siekierę i poduszkę też wrzuciłem do studni, żeby zatrzeć ślady. Na poduszce była moja krew. Żałuję tego, co zrobiłem. Zabiłem go tylko dlatego, że nie otrzymałem od niego pożyczki 50 zł. Nie myślałem o tym, co się stanie, kiedy naciskałem mu na szyję trzonkiem od siekiery. Cały czas chodziło mi tylko o te 50 zł. Nie jestem w stanie wytłumaczyć, dlaczego jak wstał realizowałem dalej zamiar jego zabicia i wepchnąłem go do studni. Zaciągnąłem go do studni i go tam popchnąłem. Nie miałem problemu, żeby go ciągnąć. Nie myślałem wtedy, żeby tego zaprzestać. Nie wiem, czy jestem w stanie powiedzieć, że miałem świadomość, czym może się to skończyć. Jak wrzucałem go do studni, to myślałem, że w ten sposób zatrę ślad. Jak było kawałek do studni, to prosił, żeby tego nie robić. Nie myślałem, żeby z tego rezygnować. W sumie to tych 50 zł nie wziąłem. Nie przeszukałem jego koszuli. W przeszłości nigdy nie byłem agresywny. Pierwszy raz zdarzyła mi się taka sytuacja.
     Łukasz L. przeprosił siedzące na sali rozpraw siostry Zenona S. Zeznawały one w charakterze świadka. Z ich wyjaśnień wynika, że brat bardzo chciał żyć. Nigdy nie miał żadnych problemów z psychiką. Pomimo że chorował na nowotwór, nie myślał o samobójstwie. Dlatego, kiedy siostry były dokonać oględzin ciała brata po wyciągnięciu go ze studni, zażądały sekcji zwłok, gdyż były przekonane, że brat nie popełnił samobójstwa. Policja wstępnie przyjęła taką wersję wydarzeń. Zenon S. miał żonę, która zmarła 25 lat temu na białaczkę. Od tego czasu zaczął nadużywać alkoholu. Dzieci wychowywała mu teściowa. Od blisko 20 lat nie utrzymywał kontaktu z najbliższą rodziną.
     Strażak, który wyciągał ciało ze studni wyjaśnił, iż jego zadaniem było zejście na dno studni i podwiązanie zwłok. Schodził z aparatem tlenowym. Studnia była dosyć wąska i głęboka na około 17 metrów. Głowa mężczyzny wystawała ponad wodę. Jego ciało było w pozycji embrionalnej. Na czole miał dosyć dużą ranę.
     Sąd przesłuchał jeszcze znajomego Łukasza L. i jego brata Andrzeja. Brat oskarżonego powiedział świadkowi, iż dawno nie widział Zenka. Poszli na jego posesję i go wołali. Po chwili brat oskarżonego podszedł do studni. - Pokazał palcem i powiedział: „zobacz, to chyba Zenek“. On z przerażeniem powiedział, że trzeba zadzwonić po straż. Jak tam spojrzałem, to nie widziałem, że są tam zwłoki. Od wody odbijało się światło. Jak odnaleziono ciało, to nikt nie podejrzewał, że może to być zabójstwo - wyjaśnił świadek. I dodał, że w dniu zabójstwa był na zabawie, na której był również oskarżony z bratem. Obaj chodzili i tańczyli. Nie wspominali nic na temat Zenona S.
     Brat Łukasza L. jako najbliższa rodzina miał prawo odmówić składania zeznań, z czego skorzystał.
     Kolejne posiedzenie w tej sprawie odbędzie się dziś. Sąd odtworzy zapis wizji lokalnej z udziałem oskarżonego, podczas której opowiedział szczegółowo i pokazał, w jaki sposób dokonał morderstwa, i przesłucha biegłych.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1257 (11/2016)

Reklama

Inne teksty na ten temat:

Zabił, bo nie dostał pieniędzy na alkohol

Potrzebna pogłębiona opinia biegłych

Działał tu i teraz

Piętnaście lat więzienia za zabójstwo

 

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości