Reklama

Nie ten psychiatra i kolejny świadek

Wójcin, Żnin, Gdańsk, wypadek z 1992 r., świadek, sąd apelacyjny
   Nie ten psychiatra i kolejny świadek
     Sąd Apelacyjny w Gdańsku zgodził się na wznowienie postępowania w sprawie Marka J., skazanego za spowodowanie po pijanemu śmiertelnego dla dwóch dziewcząt wypadku samochodowego w Wójcinie w 1992 r. Skazany zamierzał przedstawić opinię psychiatryczną określającą, czy może w obecnym stanie zdrowia odbyć karę więzienia. Okazało się, że opinia jest co do stanu Marka J. w kwietniu br., a nie aktualnego. Na dodatek wykonał ją nie ten lekarz, którego wskazał sąd.

     Przypomnijmy, że w czerwcu Sąd Rejonowy w Żninie miał rozpatrzyć dowód w postaci opinii biegłych psychiatrów na okoliczność, czy Marek J., skazany za spowodowanie śmiertelnego dla Karoliny K. i Aleksandry Z. wypadku w Wójcinie (gm. Żnin) w październiku 1992 r. może iść do więzienia. Wyrok skazujący zapadł po kilku postępowaniach związanych z apelacjami oraz ze zmianami składu orzekającego w 2004 r. Od tamtego czasu Marek J. i jego pełnomocnicy nadal starali się doprowadzić do uniknięcia konieczności odbycia kary. Składali wnioski o kasację do Sądu Najwyższego i o uniewinnienie do ministra sprawiedliwości oraz do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Nie przyniosło to uchylenia kary 4 lat pozbawienia wolności i Marek J. miał ponad rok temu trafić do więzienia. Gdy otrzymał wezwanie do stawienia się w zakładzie karnym, podjął symulowaną lub nieskutecznie wykonaną próbę samobójczą. W rezultacie trafił do szpitala psychiatrycznego i dla nerwowo chorych w Świeciu. Wtedy Sąd Rejonowy w Żninie po raz pierwszy dopuścił dowód w postaci opinii biegłych psychiatrów na okoliczność, czy skazany w obecnym stanie psychicznym może odbyć karę więzienia. Psychiatrzy we wrześniu zeszłego roku stwierdzili, że nie. Sąd podtrzymał ich zdanie i odroczył wykonanie kary o pół roku. Gdy ten termin minął, Marek J. i jego pełnomocnicy zwrócili się o dopuszczenie kolejnego dowodu w postaci aktualnej opinii. Sąd się zgodził. Jednak późną wiosną br. okazało się, że Marek J. i jego adwokaci zwrócili się też do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku o wznowienie sprawy pod kątem zbadania nowych dowodów. Przez 20 lat Marek J. bowiem oraz jego prawnicy starali się uzyskać dodatkowe dowody i zeznania świadków, które potwierdziłyby niewinność skazanego. On nigdy nie przyznał się do winy i twierdzi do dzisiaj, że nie prowadził podczas feralnej październikowej nocy w 1992 r. samochodu, w którym zginęły nastolatki z Barcina i Wolic, bo spał wtedy pijany w domku wczasowym na tzw. Koźlonie nad Jeziorem Ostrowieckim. Zorganizował tam wtedy imprezę dla uczczenia faktu, że dostał się na wymarzone studia. Dziewczyny, które później zginęły też uczestniczyły w tej imprezie.
     Za kierownicą samochodu po wypadku odnaleziono jednak śpiącego Marka J., który miał 1,8 promila alkoholu we krwi. Później Marek J. przed sądem przyjął linię obrony, według której nie kierował samochodem, i w ogóle go w nim nie było podczas zdarzenia, bo był pijany i spał w domku wczasowym. Według Marka J., to Marek O. (ówczesny kolega Marka J., z którym ten bawił się tamtej nocy wraz z dziewczynami) miał przy pomocy swego brata wezwanego telefonicznie zawlec pijanego Marka J. na miejsce wypadku i posadzić za kierownicą pojazdu, tak ażeby winą obciążyć kolegę. Według Marka J. i jego obrońców, Marek O. współpracował fałszując jakoby okoliczności tragicznego wypadku ze swoim bratem wykorzystując to, że ten pracował w policji szubińskiej i znał procedury postępowania.
Sąd Apelacyjny w Gdańsku, jak przekazał nam sędzia Jacek Krysztofiak ze Żnina, przeanalizował materiały przysłane z Sądu Rejonowego i polecił przesłuchać na dodatkowe okoliczności świadka Janusza F.., który na początku lat dziewięćdziesiątych pracował na Pałukach w policji. Wznowienie postępowania nie oznacza jednak, że sąd ponownie ma przeprowadzać przewód ze wszystkich dowodów. Zbadać należy tylko nowe okoliczności.
     Świadek Janusz F. miał zostać przesłuchany w ostatni piątek. Do sądu przybył jeden z obrońców Marka J. Miał on przygotowaną na kilku kartkach listę pytań do byłego policjanta. Świadek jednak z nieznanych przyczyn nie stawił się w sądzie. W tej sytuacji Robert Tuchciński postanowił o odroczeniu terminu na 31 sierpnia o 1345.
     19 lipca prawnicy Marka J. mieli przedstawić dowód w postaci opinii psychiatrów, czy Marek J. może teraz trafić do więzienia. Okazało się, że pełnomocnicy skazanego przynieśli opinię z kwietnia, pod którą podpisał się inny lekarz niż wskazany wcześniej z nazwiska przez sąd do wypracowania opinii w sprawie. Dlatego ten dowód nie został dopuszczony. Sąd natomiast zgodził się raz jeszcze dopuścić takowy dowód pod warunkiem, że opinia w sprawie stanu zdrowia psychicznego Marka J. będzie wykonana teraz przez wskazanego przez sąd konkretnego specjalistę z listy biegłych. Jako drugi lekarz pod tą opinia może się podpisać dowolny psychiatra, z którego usług skorzysta dla zbadania swego zdrowia Marek J. Za około 2 tygodnie taka aktualna i niepodlegająca odrzuceniu ze względów formalnych opinia powinna trafić do Sądu Rejonowego w Żninie. Wtedy sąd kolejny raz oceni, czy Marek J. może już odbyć karę.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1069 (32/2012)

Reklama

 

 

 

Inne teksty na ten temat:

...a z ust czuć było alkohol

Kto prowadził?

Kto w końcu prowadził?

Nie pamięta rozmów, których nie było

Marek J. apeluje: sądzić jeszcze raz!

Psychiatrzy zakończyli ponowne badanie Marka J.

Marek J. znów badany przez psychiatrów

Psychiatrzy: nie teraz do więzienia

Marek J. w szpitalu psychiatrycznym

Świadek w wypożyczalni

Cztery lata pozbawienia wolności za spowodowanie wypadku w Wójcinie

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości