Żołnierze podziemia niepodległościowego w imię walki o wolną Polskę ryzykowali tym, co najwartościowsze, czyli życiem. Złudzeniom tych, którzy związali się z nową władzą, nieprzyjaciele tej władzy przeciwstawiali głębokie przekonanie, iż zagraża ona wszystkiemu, co polskie, niesie sowietyzację, zagraża najbardziej drogim wartościom - pisała o nich Krystyna Kersten. Przedstawiamy dziś pierwszy z serii poświęconych im artykułów.
Kiedy Armia Czerwona na przełomie stycznia i lutego 1945 roku wkraczała do Wielkopolski, w tym i na Pałuki, na wschodnich terenach Rzeczpospolitej już od kilku miesięcy komuniści przy pomocy radzieckiej armii i służby bezpieczeństwa (NKWD) tworzyli struktury władzy ludowej mającej przejąć władzę w powojennej Polsce.
Wobec zaistniałej sytuacji przed żołnierzami Polskiego Państwa Podziemnego w Wielkopolsce, dla których prawowitą władzą był Rząd RP na Uchodźstwie, stanął dylemat: walczyć z nową okupacją uosabianą przez Józefa Stalina i Związek Radziecki czy pogodzić się z faktami dokonanymi dotyczącymi Polski wynikającymi z uzgodnień między zwycięskimi w II wojnie światowej mocarstwami.

Bogdan Hądzlik „Madaj” działał w pałuckiej konspiracji w trakcie wojny i po jej zakończeniu fot. „Polskie Państwo Podziemne w Wielkopolsce”
W pierwszych miesiącach po zakończeniu wojny część żołnierzy rozwiązanej rozkazem z 19 stycznia 1945 roku Armii Krajowej, zachęcona przez komunistyczne władze ustawą amnestyjną z 2 sierpnia 1945 roku oraz wystosowanym 8 września 1945 roku wezwaniem płk. Jana Mazurkiewicza Radosława kierującego Obszarem Centralnym Komisji Likwidacyjnej b. AK, ujawniła swoją przynależność do tej formacji, zdała broń, zrezygnowała z dalszej walki i poddała swoją wojskową służbę weryfikacji w Ministerstwie Obrony Narodowej.
Jednak było też wielu takich, dla których, mimo kapitulacji III Rzeszy, wojna się nie skończyła. Była to już jednak inna wojna - rozpoczęta aresztowaniami przez NKWD polskich oddziałów partyzanckich na Kresach - niewypowiedziana i nie przyjmowana oficjalnie do wiadomości przez aliantów z Zachodu. W jej wyniku okupacja niemiecka została zastąpiona sowiecką, co dla wielu żołnierzy walczących przez kilka lat o wolną Polskę z Niemcami było oczywistym powodem do kontynuowania walki. W związku z tym na terenie Wielkopolski, w tym i Pałuk, w ramach różnych organizacji zaczęły powstawać konspiracyjne struktury, których celem była walka polityczna i militarna z tworzącym się w Polsce komunistycznym systemem. Opór Wielkopolan nie był mały, o czym świadczy fakt, iż na przestrzeni lat 1945-1956 w Wielkopolsce działało 60 oddziałów partyzanckich i 109 organizacji antykomunistycznych.
WOJNA TOCZY SIĘ DALEJ
Choć działania zbrojne czasu II wojny światowej w Europie zakończyły się w maju 1945 r., w Polsce rządzonej przez komunistów stan wojenny, wprowadzony przez prezydenta Ignacego Mościckiego
1 września 1939 r., obowiązywał jeszcze przez kilka miesięcy. Uchylono go dopiero zarządzeniem Prezydium KRN z 16 listopada 1945 r., które weszło w życie 17 grudnia 1945 r., kiedy ogłoszono je w Dzienniku Ustaw. Stan wojenny formalnie został zniesiony, choć przyjęte 16 listopada 1945 r. trzy dekrety (o przestępstwach szczególnie niebezpiecznych w okresie odbudowy państwa, o postępowaniu doraźnym, o utworzeniu i zakresie działania Komisji Specjalnej do Walki z Nadużyciami i Szkodnictwem Gospodarczym), ogłoszone 7 grudnia 1945 r., faktycznie go utrzymywały. Wprowadzono nowe instytucje nadzwyczajne, jakimi były sądy doraźne i komisje specjalne, a część przestępstw podlegało właściwości sądów wojskowych, które często ferowały wyroki kary śmierci na podstawie wyżej przywołanych dekretów. Przedłużenie stanu wyjątkowego mogło być związane z podpisanym 16 sierpnia układem o granicy polsko-radzieckiej, który miał wejść w życie po jego ratyfikacji, co nastąpiło dopiero w grudniu 1945 r.
CO BYŁO WCZEŚNIEJ
Żołnierze niepodległościowego podziemia na Pałukach byli naturalnymi spadkobiercami i kontynuatorami czynu zbrojnego prowadzonego podczas II wojny światowej przez Samodzielny Oddział Partyzancki AK obwodu Pałuki 315, o którym w Pałukach nr 39/1994 pisał Paweł Domagalski. Działalność oddziału zapoczątkowali już w 1939 roku bracia Hądzlikowie - Bogdan Madaj i Zbisław Jaguar, którzy nawiązali kontakt z Henrykiem Ostojskim Borsukiem, leśniczym z Głęboczka. Oddział funkcjonował na terenie Nadleśnictwa Gołąbki. W jego szeregach było ok. 70 zaprzysiężonych żołnierzy, w tym dwie kobiety: siostra zakonna Waleria Warchlewska ps. Ciocia, która pełniła funkcję sanitariuszki oraz żona leśniczego Julianna Ostojska ps. Szycha, która była kwatermistrzem.
Oddział funkcjonował w ramach trzech placówek: Kąkol w nadleśnictwie Gołąbki (pow. Żnin) - dowódca Zygmunt Regulski ps. Argus; Pszenica we Wszedniu (pow. Mogilno) - dowódca Jan Rembiałkowski ps. Marchewka; Rów w Dębcu (pow. Gniezno) - dowódca Zygmunt Kołata ps. Wydra. Dla ich potrzeb zbudowano siedem ziemianek, cztery w okolicach leśniczówki Głęboczek i trzy w lasach obok dzisiejszego Zajazdu Drogorad. Działalność oddziału skupiała się na prowadzeniu wywiadu, rozpoznaniu terenu, sabotażu i akcjach dywersyjnych.
Szefem wywiadu i kontrwywiadu był leśniczy z Głęboczka Henryk Ostojski Borsuk, który z racji wykonywania obowiązków zawodowych miał dostęp do ważnych z punktu widzenia walki z okupantem informacji, które przekazywane były na wyższe szczeble dowództwa AK. Leśniczy Ostojski dysponował również konspiracyjnym lokalem, gdzie ukrywali się poszukiwani przez okupantów Polacy, a także księża, którzy potajemnie pełnili posługę duszpasterską.
Do działalności zbrojnej wydzielono grupę szturmową w składzie: dowódca Bogdan Hądzlik Madaj, zastępca Zbisław Hądzlik Jaguar, Bolesław Ostojski Chłop, Stanisław Pawlak Wasyl, Kazimierz Ostojski Rebel, Franciszek Kurek Obywatel, Tadeusz Ostojski Zając.
Partyzanci wykazywali się ofiarnością i poświęceniem. Dzięki surowej dyscyplinie nikt z oddziału nie zginął. Były natomiast przypadki, że kilku partyzantów zostało ciężko rannych.
DRUGA KONSPIRACJA NSZ I AK
Na Pałukach początki drugiej konspiracji - skierowanej przeciwko systemowi narzuconemu przez komunistów - przypadają, podobnie jak i w innych częściach kraju, na rok 1944. Wtedy w Żninie (także w Mogilnie i Wągrowcu) powołano jedną spośród 27 wielkopolskich komend powiatowych, które były terenowymi jednostkami Okręgu X Poznań, utworzonego na przełomie 1942 i 1943 r. przez Narodową Organizację Wojskową, która nie zaakceptowała wówczas akcji scaleniowej z AK. W maju 1944 r., kiedy scalenie Okręgu X NSZ z Okręgiem Poznań AK miało być wreszcie zrealizowane, rozbicie wielkopolskiego AK przez Niemców uniemożliwiło ten proces. W efekcie NSZ w Wielkopolsce podporządkował się Okręgowi Łódź AK, tworząc Okręg Poznań NSZ-AK, który zachowywał jednak dużą autonomię wobec dowództwa AK, gdyż współpraca między nimi nie układała się najlepiej. Po zajęciu Wielkopolski przez Armię Czerwoną oddziały narodowców przeszły do głębszej konspiracji, a przestały działać na przełomie 1946 i 1947 r.
Z kolei na przełomie lat 1944/45 w ramach tworzących się struktur podziemia niepodległościowego mającego korzenie w AK (szczegółowe informacje na ten temat odnajdujemy w II tomie publikacji Instytutu Pamięci Narodowej Polskie Państwo Podziemne w Wielkopolsce), Pałuki znalazły się w Samodzielnym Obwodzie Mogilno.

Teren działania oddziałów poakowskich: Piotra Rogowskiego i Bogdana Hądzlika za: „Atlas polskiego podziemia niepodległościowego”
GRUPA WARTA W POWIECIE ŻNIŃSKIM
W pierwszych miesiącach 1945 roku w Wielkopolsce największą organizacją antykomunistyczną stała się Wielkopolska Samodzielna Grupa Ochotnicza Warta, o działalności której mówi opracowanie IPN Konspiracja antykomunistyczna i podziemie zbrojne w Wielkopolsce w latach 1945-1956. Inicjatorem powołania Warty był ostatni komendant Okręgu Poznań AK, a później komendant Okręgu Poznańskiego Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj., ppłk. Andrzej Rzewuski Hańcza, Przemysław, który rozpoczął tworzenie struktur organizacyjnych w pierwszych miesiącach 1945 roku. Warta, formalnie powołana rozkazem nr 1 z 10 maja 1945 roku, miała funkcjonować jako apolityczna konspiracyjna jednostka Wojska Polskiego, uznająca zwierzchność prezydenta RP na Uchodźstwie Władysława Raczkiewicza i podległa Naczelnemu Wodzowi. Głównym jej zadaniem było skupienie w swoich szeregach jak największej liczby byłych żołnierzy AK i przeciwników komunistycznej władzy, a także pomoc i ochrona przed represjami ze strony Urzędu Bezpieczeństwa i NKWD.
W terenie Warta miała dobrze zorganizowane struktury, na które składało się 7 rejonów podzielonych na obwody odpowiadające pod względem obszaru powiatowi. Obwód Żnin znalazł się w rejonie Gniezno, który obejmował także obwody: Gniezno, Września i Mogilno. Dowódcą tego rejonu był Henryk Pracki Golski. W niektórych przypadkach tworzono podobwody obejmujące miasta, natomiast najniższy szczebel stanowiły placówki na obszarze gminy. Struktury te opierały się na sieci organizacyjnej byłej AK. Liczba żołnierzy Warty wynosiła około 5-6 tysięcy.
W Wielkopolsce podejmowano także próby tworzenia konspiracyjnych grup nurtu narodowego, jednak nie miały one szerszego zasięgu oddziaływania, a powstające struktury były rozbijane na skutek aresztowań. Nie było też współpracy pomiędzy AK i Narodowymi Siłami Zbrojnymi.
CHARAKTER DZIAŁAŃ PAŁUCKIEJ PARTYZANTKI
Na terenie Wielkopolski, w tym i Pałuk, oprócz szerszych organizacji, funkcjonowały także oddziały partyzanckie, opisane przez wydany przez IPN monumentalny Atlas polskiego podziemia niepodległościowego. Pojawienie się tej partyzantki miało związek z represjami UB i NKWD, wymierzonymi przeciw byłym żołnierzom AK i NSZ, co wymuszało na nich ukrywanie się w lasach. Oddziały te liczyły zazwyczaj około kilkunastu osób, były więc mniejsze, niż w innych częściach kraju, gdzie oddziały leśne miały dużo większy skład osobowy. Do Wielkopolski przedostawali się też partyzanci z innych części kraju - głównie z Kielecczyzny i Lubelszczyzny. Na teren Pałuk wracała wysiedlona stąd przez Niemców młodzież, która na terenie Generalnej Guberni zaangażowała się w konspirację.
Działalność niepodległościowego podziemia w Wielkopolsce charakteryzował fakt, iż nawet duże oddziały rzadko atakowały miasta powiatowe, a nigdy nie kierowały swoich sił na wojewódzkie. Nie przeprowadzono żadnego zamachu na wysokich rangą działaczy partyjnych i państwowych. Nie doszło do aktów wysadzania pociągów czy obiektów przemysłowych. Z powodów technicznych, ale i politycznych, partyzanci nie atakowali jednostek wojskowych.
Akcje oddziałów zbrojnych na obszarze Wielkopolski (w tym Pałuk) z wiosny i lata 1945 roku nie miały zatem charakteru zaczepnego, a były przede wszystkim formą samoobrony przed działaniami komunistycznych służb bezpieczeństwa. Dlatego najczęściej kierowane były przeciwko lokalnym aresztom, więzieniom czy posterunkom Milicji Obywatelskiej, celem uwolnienia przetrzymywanych w nich kolegów. Przy okazji partyzanci zdobywali broń. Środki na utrzymanie oddziałów żołnierze podziemia zdobywali przede wszystkim w wyniku akcji ekspropriacyjnych przeprowadzanych na siedziby instytucji publicznych i państwowych.
DOWÓDCY I ODDZIAŁY NA PAŁUKACH
Wiosną i latem 1945 r. w Wielkopolsce działało pięć antykomunistycznych organizacji i 22 oddziały zbrojne. W tym czasie na Pałukach od okolic Żnina i Szubina, przez rejon wokół Barcina i Pakości działalność przeciw nowej władzy prowadził oddział poakowski dowodzony przez Piotra Rogowskiego Błyskawicę. W jego skład wchodziło 25 osób, a funkcjonował od lutego do października 1945 r., przy czym w sierpniu i wrześniu na skutek rozbicia przez UB jego poczynania zostały w sposób znaczący ograniczone.
Jednocześnie w powiecie żnińskim działała grupa Pogromcy, którą kierował Stanisław Białas. Została ona rozbita wskutek aresztowań, a jej dowódca podczas rozprawy odbywającej się w Żninie 10 maja 1946 r. został skazany na karę śmierci przez Specjalny Sąd Wojskowy za napady rabunkowe z bronią w ręku na instytucje prywatne, samorządowe i państwowe, o czym informował dziennik Głos Wielkopolski w numerze z 5 czerwca 1946 r.
W pierwszej połowie października 1945 r. w okolicach Wągrowca rozpoczął działalność liczący 10 osób oddział NSZ pod dowództwem Tadeusza Ciemniaka Burzy. Jego funkcjonowanie zawieszono z końcem stycznia 1946 r.
W rejonie Strzelna od maja 1945 r. w liczbie 20 żołnierzy funkcjonowała AK Krakowskiego, którą dowodził Stanisław Krakowski Wilk, działający do momentu aresztowania w styczniu 1946 r.
Na terenie powiatu mogileńskiego od października 1945 r. działała także licząca 20 osób AK Goławskiego pod dowództwem Mieczysława Goławskiego Mieczka. Po jego śmierci 20 grudnia 1945 r. oddział podzielił się na dwie jednostki, którymi dowodzili: Leonard Rosiński Lis i Waldemar Glasner Delfin, którego od stycznia 1946 r. zastąpił Marian Drende Tipoledo. Oddziały te przetrwały do czerwca 1946 r. Leonard Rosiński dowodził grupą 5-6 osób, z którą dokonał 9 napadów m.in. na tartak i gorzelnię. Opracowanie Marii Turlejskiej Te pokolenia żałobami czarne... Skazani na śmierć i ich sędziowie, w którym odnajdujemy nazwiska skazanych na śmierć w latach 1944-1946, zawiera informację, iż został skazany na karę śmierci 4 maja 1946 r. przez Wojskowy Sąd Rejonowy na sesji wyjazdowej w Gnieźnie. Bolesław Bierut 3 lipca 1946 r. nie skorzystał wobec niego z prawa łaski.
Marian Drende został oskarżony o dezercję z 61 pp. WP oraz zorganizowanie „bandy terrorystyczno-rabunkowej”, z którą miał dokonać 20 napadów, w tym 3 na funkcjonariuszy MO. Za te czyny 16 sierpnia 1946 r. Wojskowy Sąd Okręgowy na sesji wyjazdowej w Trzemesznie skazał go wraz z należącym do tej grupy Henrykiem Stefańskim (3 napady) na karę śmierci. Do tej jednostki należał także Bolesław Kosmalski, oskarżony o przynależność do AK, a po ucieczce 25 listopada 1945 r. z mogileńskiego UB o napad na Komitet PPR w Strzelnie (pobił sekretarza), posterunki MO i leśniczówkę. Wojskowy Sąd Rejonowy 24 czerwca 1946 r., podczas wyjazdowej sesji w Gnieźnie skazał go na karę śmierci. Bolesław Bierut nie skorzystał wobec nich z prawa łaski (wobec dwóch pierwszych 19 września 1946 r., a wobec trzeciego 29 lipca 1946 r.).
W tym czasie na ten obszar docierał także oddział o nieustalonej proweniencji pod nazwą Tygrys. Dowodził nim Lucjan Najrzał Marynarz. Po jego aresztowaniu 31 lipca 1945 r. zastąpił go Leon Wesołowski Wichura, który zginął podczas ataku na więzienie w Strzelnie. Od 21 listopada 1945 r. oddziałem dowodził Mieczysław Małecki Huragan. W lutym 1946 r. oddział podzielił się na 3 jednostki z dowódcami: Zenonem Kujawą Cieniem, Michałem Kuczką Sokołem i Antonim Glacem Tarzanem. Ciekawa historia wiąże się z tym ostatnim. Był on wcześniej konfidentem UB w Wieliczce, by uciekając stamtąd przed zemstą pojawić się w Wielkopolsce, gdzie w mundurze wojskowym wstąpił do AK Krakowskiego Wilka. Po jego aresztowaniu zgłosił się do UB, ale 21 października Wojskowy Sąd Rejonowy w Poznaniu skazał go na karę śmierci za 4 napady na posterunki MO i 4 rabunki spółdzielni, skąd zabierano papierosy, wódkę, zapałki, mąkę, nici. Choć znany z surowości prezes Najwyższego Sądu Wojskowego postulował zamianę wyroku na 10 lat więzienia, a wydział prawny KRN wnioskował o dożywocie, Bolesław Bierut 2 grudnia 1946 r. z prawa łaski wobec Antoniego Glaca nie skorzystał.
W rejonie Trzemeszna i Żnina kontynuował działalność z czasów wojny Oddział Leśny AK Korona, określany także jako Banda Madaja lub Organizacja Nocnych Kotów. Ujawniony, a później reaktywowany pod dowództwem Bogdana Hądzlika oddział, w skład którego wchodziło 12 osób, nie przetrwał fali aresztowań ze strony UB i pod koniec listopada 1946 r. został rozwiązany.
Na Kujawach i Pałukach w 1945 roku zaznaczył też swoją obecność oddział liczący około 25 żołnierzy Konspiracyjnego Wojska Polskiego, którego dowódcą był w tym czasie 19-letni Gabriel Fejcho Bury, Ogień. Dowódca jednostki został aresztowany 12 kwietnia 1946 r. i skazany na karę śmierci, którą wykonano 9 maja 1946 r. Po odnalezieniu mogiły przez rodzinę i prywatnej ekshumacji przeprowadzonej po śmierci Stalina w 1953 r., szczątki zostały pochowane na cmentarzu w Sompolnie, choć na nagrobku imię bohatera w obawie przed represjami pojawiło się dopiero w 2012 r.
W okresie od stycznia 1946 r. do kwietnia 1947 r. Pałuki były terenem działań dla oddziałów o nieustalonej proweniencji. Była to Grupa Leśna Pogromcy, którą od czerwca 1945 r. dowodził por. Teofil Żurek Pogromca, Szef, Ojciec. Liczyła ona 30 osób i dawała o sobie znać m.in. w okolicach Janowca Wielkopolskiego i Wągrowca. Oddział ten został rozbity 28 września 1946 r. pod Łopiennem po starciu z grupą operacyjną UB-MO. Po stronie partyzantów straty wyniosły 14 aresztowanych i 1 zabitego, natomiast po drugiej stronie zginął funkcjonariusz MO. O próbę obalenia ustroju państwowego, która wyrażać się miała udziałem w napadach i zamachach na członków PPR oraz o członkostwo w tym oddziale został oskarżony Izydor Felcyn, który po śmierci por. Żurka objął dowództwo nad ocalałą częścią oddziału. Posiadał automat, pistolet, amunicję i 2 granaty. Wojskowy Sąd Rejonowy w Poznaniu 18 grudnia 1946 r. w trybie doraźnym skazał go z jednego paragrafu na karę śmierci, a z innego na 10 lat więzienia. Bolesław Bierut 27 grudnia 1946 r. nie skorzystał wobec niego z prawa łaski.
W pobliżu Wągrowca pojawiał się także 30-osobowy oddział Zdzisława Zalecińskiego Chmury, Rysia, dowodzącego od 1945 r. do początku 1947 r. W tym czasie w siatce Konspiracyjnego Wojska Polskiego aresztowanego Gabriela Fejcho 12 kwietnia 1946 r. zastąpił Antoni Fryszkowski Ryś.
W okolicach Wągrowca w latach 1946-47 aktywny był też kilkuosobowy Szturm Podziemny pod dowództwem Jana Mendoszewskiego, za którego sprawą został rozbity posterunek MO w Janowcu Wielkopolskim. W tym samym mniej więcej czasie inna grupa partyzantów rozbiła posterunek MO w Gościeszynie.
Wskutek daleko idących represji, zmniejszenia zaplecza społecznego i ogłoszonej przez komunistyczne władze 22 lutego 1947 r. kolejnej amnestii, aktywność podziemia zbrojnego zaczęła zanikać, a kontakty pomiędzy poszczególnymi grupami się rozluźniły, przez co przeprowadzane działania nie podlegały koordynacji.
Od kwietnia 1947 r. do grudnia 1950 r. na Pałukach pewną aktywnością wykazywał się jeszcze I Pluton Szturmowy AK Ziemi Wielkopolskiej, którym najpierw dowodził Zygmunt Biskup Błyskawica, a od sierpnia do grudnia 1950 r. wspomniany już Zdzisław Zaleciński. Oddział liczył 12 żołnierzy. Oprócz tego w tym czasie działalność w podziemiu kontynuowało na terenie Pałuk kilka osób z Konspiracyjnego Wojska Polskiego, którymi dowodził Antoni Fryszkowski, a od sierpnia 1947 r. Stanisław Matuszewski Mściciel.
WOLNOŚĆ I NIEZAWISŁOŚĆ NA PAŁUKACH
Na ziemi pałuckiej powstała komórka Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, założonego 2 września 1945 r. przez płk. Jana Rzepeckiego w miejsce Delegatury Sił Zbrojnych. Na Pałukach tworzył ją były uczeń gimnazjum w Żninie, żołnierz AK, ks. Klemens Buk de Leliwa Średziński Brda, o czym w wywiadzie dla Pałuk nr 5/1993 Bogdanowi Świerczowi opowiadał Tomasz Słomkowski. Ksiądz Średziński w marcu 1946 roku został przez władze kościelne ustanowiony administratorem parafii katolickiej w Wenecji. Tu przy wsparciu brata Karola Średzińskiego Konrada, por. Kazimierza Karge Białego i profesorów gimnazjum w Żninie zorganizował Inspektorat Sił Zbrojnych Zrzeszenia WiN pod kryptonimem Pałuki.
Zasięg działalności tej cywilno-wojskowej organizacji, polegającej na walce z komunistami o niepodległą Polskę, obejmował powiaty: żniński, mogileński i szubiński. Miejscem kontaktowym była plebania w Wenecji, gdzie ks. Średziński tworzył struktury WiN na Pałukach, gromadził broń, przeprowadzał szkolenia z zakresu wojskowości. Oprócz tego, przekazywał wiedzę ogólną (uczył m.in. języka angielskiego), niósł pomoc materialną i udzielał schronienia represjonowanym przez UB byłym żołnierzom AK. Na plebanii w skromnym pokoju ks. Średzińskiego na ścianie wisiał orzeł w koronie, a obok flagi: polska, angielska i amerykańska.
Jeszcze w marcu 1946 r. ks. Średziński nawiązał kontakt z mieszkającym niedaleko plebanii żołnierzem AK, Tomaszem Słomkowskim, którego przekonał do kontynuowania konspiracyjnej walki z komunistami w ramach Zrzeszenia WiN. Tomasz Słomkowski po złożeniu przysięgi wykonywał zlecone przez organizację zadania. Udawał się m.in. z dokumentami do ks. kanonika Henryka Reitera w Gnieźnie. Jednego razu wiózł tam nawet ołtarz polowy, który służył ks. Średzińskiemu do odprawiania mszy podczas Powstania Warszawskiego. Obok Tomasza Słomkowskiego, zadania tego rodzaju wykonywał Franciszek Hałas Dąb.
Z weneckiej parafii ks. Średziński odszedł w lutym 1947 r. do parafii św. Jakuba Apostoła w Bługowie (gm. Złotów), wskutek czego jego kontakt z pałuckim niepodległościowym podziemiem się urwał. Organy bezpieczeństwa zemściły się jednak za jego konspiracyjną działalność i został skazany na 10 lat więzienia pod zarzutem szpiegostwa. Wkrótce po jego wyjeździe, 20 kwietnia 1947 r. UB aresztowało Tomasza Słomkowskiego pod zarzutem prowadzenia działalności przeciwko ustrojowi PRL i za przynależność do wrogiej organizacji. W areszcie długo nie przebywał, co zawdzięczał uchwalonej 22 lutego 1947 r. przez Sejm ustawie o amnestii, mającej na celu zlikwidowanie konspiracji niepodległościowej. Na jej podstawie otrzymał dokument ujawnienia, co nie oznaczało jednak, że UB przestało się nim interesować. Przez kolejne lata stalinowskiego terroru był nękany aresztowaniami i przesłuchaniami. W 1948 r. został aresztowany przez funkcjonariuszy UB w Żninie i przewieziony do siedziby UB w Wyrzysku, gdzie przez wiele godzin był przesłuchiwany. Późnym wieczorem został wypuszczony, nie przekazując żadnych ważnych dla UB informacji, jednak, by zdążyć następnego dnia do pracy, musiał nocą przebyć dystans 70 km z Wyrzyska do Żnina.
NA ZABAWIE W OSTRÓWCACH
Niewiele już osób pamięta tamte czasy. Można jednak czasem spotkać naocznego świadka dawnych wydarzeń. Oto opowieść mieszkańca Żnina, Kazimierza Marciniaka.
Wspomina on, iż latem 1945 roku w świetlicy w Ostrówcach odbywała się zabawa, na którą tłum ludzi dojechał ze Żnina przez Podgórzyn kolejką wąskotorową, mającą tam wówczas jedną ze stacji. - Orkiestra grała, ludzie się bawili, a nagle do sali weszło dwóch AK-owców. Byli ubrani na wojskowo. Jeden z nich miał karabin maszynowy, drugi miał pistolet i duży granat. Gdy ten pierwszy dał dwa strzały z karabinu, zrobiło się zupełnie cicho. Głośno zapytali: „Kto ma broń?”. Jeden z bawiących się ludzi krzyknął: „Ja mam broń”. Wtedy oni rozkazali mu: „Ręce do góry i w tył zwrot”. Wyprowadzili go z sali, zabrali mu pistolet i szybko zniknęli. On wrócił na salę, ale był bardzo przestraszony, założył inną marynarkę i siedział z boku przy orkiestrze. Dali mu nawet trąbkę, ale nie wiem, czy umiał na niej grać - wspomina Kazimierz Marciniak.
Ową osobą, którą partyzanci pozbawili broni, był funkcjonariusz Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa w Żninie Kazimierz Wielgosz, znany pod przezwiskiem Maziu, które miało związek z faktem, iż cieszył się on niepochlebną opinią łotra. Nie wiadomo, czy żołnierze podziemia wkraczając na zabawę mieli rozeznanie, że wśród bawiących się osób będzie ktoś posiadający broń. - Prawdopodobnie był to przypadek, gdyż oni go raczej nie znali. Chciał się pochwalić i przyznał się, że ma broń, to mu ją zabrali - przypuszcza Kazimierz Marciniak. Z drugiej strony można domniemywać, że żołnierze nie ryzykowaliby ujawnieniem się i nie zakłócaliby dobrej zabawy zwykłym mieszkańcom, gdyby o tym nie wiedzieli. Pewne jest natomiast, iż funkcjonariusz bezpieki był jedynym poszkodowanym w całej tej akcji, jeśli można w ogóle tak o nim powiedzieć.
Wkrótce po tym fakcie w miejscu zabawy w Ostrówcach pojawili się funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej, którzy zamierzali wyjaśnić okoliczności całego zdarzenia, ale nie zdołali już natrafić na ślad partyzantów. Kazimierz Marciniak dodaje jeszcze, iż kilka miesięcy później na ulicy w Żninie widział jednego z żołnierzy podziemia niepodległościowego, którzy pojawili się na owej zabawie. Zapewne było to już po akcji ujawnieniowej, będącej następstwem ogłoszonej przez władze amnestii.
LITERATURA I ŹRÓDŁA
- Atlas polskiego podziemia niepodległościowego 1944-1956, red. Rafał Wnuk, Sławomir Poleszak, Agnieszka Jaczyńska, Magdalena Śladecka, Warszawa-Lublin 2007;
- Domagalski P., Krótka historia działalności, Pałuki nr 39/1994;
- Kersten K., Narodziny systemu władzy. Polska 1943-1948, Lublin 1989;
- Konspiracja antykomunistyczna i podziemie zbrojne w Wielkopolsce w latach 1945-1956, pod redakcją Agnieszki Łuczak i Aleksandry Pietrewicz, Poznań 2007;
- Pamiętać - to nasz obowiązek. Żołnierze wyklęci 1944-1963, Poznań 2013;
- Polskie Państwo Podziemne w Wielkopolsce, t. II: Jak Feniks z popiołów. Struktury Polskiego Państwa Podziemnego w Wielkopolsce 1939-1945, Poznań 2007;
- Turlejska M., Te pokolenia żałobami czarne... Skazani na śmierć i ich sędziowie, Warszawa 1990;
- Wenecki konspirator, wywiad Bogdana Świercza z Tomaszem Słomkowskim, Pałuki nr 5/1993;
- Z życia Wielkopolski i Ziem Odzyskanych, Głos Wielkopolski nr 153/1946;
Bartosz Woźniak
Pałuki nr 1129 (40/2013)
Więcej informacji na ten temat:
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze