Reklama

Nożyczki czekają na starostę

Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego cofnął decyzję Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego i pomosty na Jeziorze Czaplem zostały otwarte. Burmistrz stwierdził, że trzeba było aż 4 miesiące czekać na ten moment, a winnym tego oczekiwania jest starosta. Mimo to włodarz Żnina zapowiedział, że na Zbigniewa Jaszczuka czekają nożyczki do przecięcia wstęgi na uroczystym otwarciu pomostów. - Nie skorzystam z zaproszenia - mówi starosta.

14 marca burmistrz Żnina Robert Luchowski na jednym z dwóch nowych pomostów na Jeziorze Czaplem zakomunikował, że mieszkańcy mogą już z nich korzystać. Włodzimierz Dolaciński ze swoim pieskiem byli jednymi z pierwszych użytkowników pomostu zachodniego. fot. Karol Gapiński

     Przedwczoraj (14 marca) burmistrz Żnina Robert Luchowski i jego współpracownicy zorganizowali konferencję na jednym z dwóch nowych, wybudowanych za gminne pieniądze pomostów na Jeziorze Czaplem. Włodarz gminy zakomunikował na tej konferencji, że pomosty są odtąd otwarte i mieszkańcy mogą już z nich korzystać. Stwierdził, że winnym tego, iż otwarcie pomostów przedłużało się, jest wyłącznie starosta Zbigniew Jaszczuk. Zapewnił też jednak, że na uroczystym już otwarciu obiektów planowanym na 29 kwietnia (u progu weekendu majowego i imprez związanych z Dniami Żnina) będą na starostę czekały nożyczki, by mógł on uczestniczyć w przecinaniu wstęgi, choć - zdaniem burmistrza - czynił wszystko, by tej inwestycji nie pomóc. - Postawa starosty żnińskiego od początku nie służyła przyspieszeniu i wsparciu realizacji tej inwestycji, ale nastawiona była na jej spowolnienie. Jego zapewnienia, że działa w trosce o bezpieczeństwo mieszkańców, były iluzoryczne i miały służyć przykryciu serii wpadek i błędów, jakich dopuścił się ten wieloletni samorządowiec w tej sprawie. Na takie postępowanie i samowolę starosty nie ma i nie będzie również w przyszłości przyzwolenia - powiedział Robert Luchowski.
     Burmistrz stwierdził, że od początku był przekonany o prawidłowym kierunku działań jego zespołu w kwestiach formalnoprawnych i technicznych związanych z inwestycją. Włodarz Żnina zakomunikował, że zgodnie z decyzją Kujawsko-Pomorskiego Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego została uchylona w całości decyzja powiatowego inspektora nadzoru w Żninie.
     Przypomnijmy, że 3 listopada gmina Żnin jako inwestor złożyła do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Żninie Łukasza Jezierskiego zawiadomienie o zakończeniu budowy dwóch pomostów i zamiarze przystąpienia do użytkowania na Jeziorze Żnińskim Małym. Inspektorat budowlany zbadał złożoną przez inwestora dokumentację i stwierdził, że wykonanie budowy dwóch pomostów w istotny sposób odbiega od ustaleń i warunków określonych w pozwoleniu na budowę. Dokonane zostały bowiem zmiany w długości i średnicy oraz wpędu pali (wejście pala w grunt na jedno uderzenie kafaru lub młota), zmian rzędnych górnych i dolnych pomostów, zmian rzędnych posadowienia przyczółków, a także wykonano dodatkowe stężenia pomostów. Niektóre z tych zmian, a konkretnie te dotyczące wysokości, wymagają decyzji o zmianie pozwolenia na budowę. Zmiana rzędnej górnych i dolnych pokładów pomostów wymagała w ocenie inspektora nadzoru budowlanego uzgodnień z Kujawsko-Pomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych we Włocławki oraz zmiany pozwolenia wodnoprawnego.
     Ponieważ to nie zostało dokonane, powiatowy inspektor nadzoru wydał decyzję wnoszącą sprzeciw do zgłoszenia zakończenia budowy i zamiaru użytkowania pomostów na podstawie kodeksu postępowania administracyjnego i prawa budowlanego. Jednocześnie powiatowy inspektor zasygnalizował, że użytkowanie pomostów jest zagrożone karą dla ich właściciela. W rezultacie wejścia na pomosty zostały zablokowane barierkami i obiekty te, mimo zakończenia budowy z końcem października, aż do połowy marca nie były użytkowane.
     Burmistrz Żnina od tamtej decyzji złożył w wymaganym terminie odwołanie do Kujawsko-Pomorskiego Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Bydgoszczy, a ten 7 marca uchylił wcześniejszą decyzje organu pierwszej instancji.
     - Głównym powodem wniesienia sprzeciwu przez powiatowego inspektora nadzoru była zmiana rzędnych posadowienia pokładów pomostu - jej obniżenie o 30 cm. U podstaw wydanej decyzji stało, że dokonana zmiana ma charakter istotny i wymagała uzgodnień z zarządem melioracji. Nasze argumenty i załączone w odwołaniu dowody potwierdzały, że proces inwestycyjny był prawidłowy, a pomosty zostały wybudowane zgodnie z wszystkimi wymogami i warunkami udzielonych pozwoleń oraz zasadami sztuki budowlanej. Należy wyraźnie podkreślić, że taka sama argumentacja i stanowisko zostało przedstawione staroście żnińskiemu, który przez kilka miesięcy prowadził postępowanie administracyjne - w ocenie gminy bezpodstawne - a następnie cofnął pozwolenie wodnoprawne, stojąc na stanowisku, że obniżenie pomostów zagraża bezpieczeństwu funkcjonowania i eksploatacji budowli - powiedział Paweł Piechowiak, kierownik wydziału infrastruktury, gospodarki przestrzennej i inwestycji w żnińskim ratuszu.
     - Z politowaniem obejrzałem filmik ze spaceru żnińskich urzędników po pomostach, na które weszli po siedmiu miesiącach od wyznaczonego na sierpień ubiegłego roku hucznego otwarcia. Ale to dla takich „fachowców“ normalka i wielki sukces. Jakbym oglądał rządzących w TVP INFO. Najgorsze jest jednak to, co na tym filmiku mówi burmistrz. Ten pan już około pięć lat pracuje w administracji i nadal nie odróżnia kompetencji Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego od kompetencji starosty. Tylko ubolewać, że ktoś taki był wicestarostą. Szczęście, że nieco po dwóch latach pracy w starostwie nie odnosząc sukcesów (poza tłumaczeniem umów na kupno pojazdów) napisał rezygnację, zostawił ją w sekretariacie i opuścił urząd. Inaczej byłby większy lokalny huczek. Te brednie opowiadane na pomoście kwalifikują się do rozstrzygnięcia przez sąd, bo to zwykłe pomówienia i może wtedy burmistrz wreszcie zrozumiałby, że nie mam nic wspólnego z decyzją PINB o wniesieniu zastrzeżeń do użytkowania pomostów. O tej decyzji dowiedziałam się pewnie tego samego dnia co burmistrz, jak dostarczono ją do starostwa. Moim zdaniem, prawidłowo postąpił PINB wydając tę decyzję, bo miał wiedzę o zmianach konstrukcyjnych pomostów, jakie wystąpiły w trakcie budowy - powiedział Zbigniew Jaszczuk.
     Z uzasadnienia ostatecznej decyzji wojewódzkiego nadzoru budowlanego wynika, że w ocenie inspektora wojewódzkiego Zbigniewa Sulika, dokonana zmiana rzędnych góry podestów na etapie podjęcia decyzji w procesie budowy, jak i w etapie obecnym była nieistotną zmianą pod względem obowiązujących przepisów i nie wpływa w jakimkolwiek stopniu na bezpieczeństwo korzystania z urządzeń.
     - Formułowanie przez starostę żnińskiego na łamach prasy lokalnej, m.in. cytat: „nie mogłem wziąć na siebie odpowiedzialności za błędy na etapie projektowania, wykonawstwa i odbioru...“ w świetle potwierdzonego stanu faktycznego miały charakter manipulacji opinia publiczną oraz znamiona pomówienia. Trzeba podkreślić, że gdyby urzędnicy tutejszego Urzędu Miejskiego byli „kiepscy“ i „niedouczeni“, to nie byłoby takiego rozstrzygnięcia organu - powiedział Paweł Piechowiak.
     - To, że po kilku miesiącach wreszcie wojewódzki inspektor rozpatrzył to odwołanie, świadczy o tym, że miał duży problem z tą sprawą. Słyszałem o różnych politycznych przepychankach i podróżach w tej sprawie. Jeżeli to prawda, to niech się martwi ten, kto podjął taką decyzję, jakby coś z tymi pomostami zaczęło się dziać. PINB będzie miał czyste konto. On swoje zrobił. Odrębna sprawą jest decyzja o cofnięciu pozwolenia wodnoprawnego, którą wydałem w ostatnich dniach grudnia ubiegłego roku. Pomimo że przez prawie cztery miesiące prosiłem gminę, żeby wykonała aneks do operatu wodnoprawnego i naprawiła nieodpowiedzialną decyzję urzędnika o obniżeniu pomostów, to ta prosta dokumentacja nie została wykonana. Trzeba więc było podjąć decyzję. I podjąłem taką decyzję. Czekam teraz na rozpatrzenie odwołania przez Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej. Najlepiej, gdyby ją też ktoś uchylił i wziął odpowiedzialność za tę partacką, nieodpowiedzialną decyzję dotyczącą obniżenia pomostów. Najgorzej będzie dla mnie, jeżeli ją uchylą i przekażą do ponownego rozpatrzenia. Mnie te pomosty już dawno się znudziły, ale zależy mi też na tym, żeby w przyszłości ktoś nie postawił mi zarzutu niedopełnienia obowiązków służbowych. Sprawa kcyńska powinna być przestrogą dla różnych niedoświadczonych, niby cwanych urzędników - uważa Zbigniew Jaszczuk.
     Na koniec starosta postanowił odnieść się do zaproszenia na odsłonięcie pomostów, które na konferencji we wtorek skierował do Zbigniewa Jaszczuka burmistrz Żnina. - Nie skorzystam z zaproszenia burmistrza na otwarcie pomostów pod koniec kwietnia, tak jak nie skorzystałem z zaproszeń na odsłonięcie tablicy ku pamięci burmistrza na Baszcie, tablicy w Januszkowie, siłowni plenerowych, otwarcie windy w bibliotece i wielu innych mało poważnych pomysłów ratuszowych piarowców. Na tych imprezach kierowca-fotograf robi dużą ilość zdjęć, a mnie takie sytuacje nie interesują. W przeszłości z powodu takich zdjęć niektóre osoby czyniły mi niezbyt przychylne uwagi, tym bardziej że teraz już wiemy, że ten pan również leje urzędników na imprezach. Nie chcę ani tego doświadczyć, ani być świadkiem takiej sytuacji - podzielił się uwagami włodarz powiatu.
     Film w zakładce Filmy.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1309 (11/2017)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości