Reklama

O zwrot środków za pracę

Urszula Straszewska na sesji Rady Miejskiej wyliczała, jakie nakłady poniosła by z wyrobiska pełnego śmieci i szczurów, zrobić atrakcyjną działkę

     fot. Sylwia Wysocka

UM, Kcynia, sąd, środki, praca
     O zwrot środków za pracę
    Urszula Straszewska podała do sądu kcyński ratusz, domagając się odszkodowania za wkład pracy i środki poniesione na rekultywację - jak mówi - wysypiska śmieci, z którego uczyniła atrakcyjną działkę wycenioną na ponad 70.000 zł.

     W maju ubiegłego roku publikowaliśmy artykuł Czuje się oszukana i okradziona przez gminę. Sprawa dotyczyła mieszkanki Kcyni Urszuli Straszewskiej. Na ul. Cmentarnej, gdzie mieszkała, w ustronnym miejscu była wolna działka, a dokładniej - jak zapewnia mieszkanka i mówią świadkowie - było to lokalne wysypisko śmieci.
     Kobieta postanowiła teren wydzierżawić, tym bardziej, że w zamiarze miała kupno tej działki. W ratuszu składała wnioski w tej sprawie. Dzierżawę z Urzędem na ten teren podpisała - jak zapewnia - późną jesienią 1994 roku, prace rozpoczęła w 1995. Ostatecznie, jak mówią świadkowie, po latach działka stała się ozdobą ulicy. W 2010 roku dzierżawczyni otrzymała informację, że w przyszłym roku działka zostanie wystawiona na przetarg. Mimo to obrabiała ją jeszcze w 2012 w oczekiwaniu na ogłoszenie przetargu. Otrzymała informację o przetargu i wycenie rzeczoznawcy na 70.250 zł. - Odbyły się dwa przetargi i w styczniu działkę sprzedano. Jeśli nawet rzeczoznawca wycenił działkę na 70.250 zł, to wycenił on stan obecny, wycenił moją ciężką pracę, moje nakłady i utopione tam pieniądze - mówi Urszula Straszewska.
     Sprawę sprzedaży poruszyła na sesji Rady Miejskiej. Domagała się przywrócenia jej terenu i sprzedaży go w realnej cenie z uwzględnieniem nakładów, jakie poniosła. Groziła, że w przeciwnym razie sprawę skieruje do sądu. Tak też uczyniła. Na pierwszej polubownej rozprawie nie stawili się przedstawiciele kcyńskiego ratusza.
     Burmistrz Piotr Hemmerling zapewniał, że w sprawie sprzedaży tej działki nie zrobił nic niezgodnego z prawem. - Rada Miejska uchwałą przeznaczyła działkę gminną na sprzedaż. Powołany został biegły rzeczoznawca, który wycenił wartość tej działki i ogłoszony został przetarg. Działka została sprzedana w drodze przetargu, znalazła nabywcę. Ta pani nie wzięła udziału w przetargu. Nie ma możliwości sprzedania działki gminnej w drodze bezprzetargowej, a próbowano krzykiem wymusić na mnie sprzedaż za 20.000 złotych - mówił Piotr Hemmerling. Burmistrz informuje też, że w czasie wyceny wystąpiono do dzierżawczyni o przedłożenie dokumentów dowodzących poniesionych kosztów, ale tego nie uczyniła.
     W Sądzie Rejonowym w Szubinie odbyła się pierwsza rozprawa. Urząd Miejski w Kcyni reprezentowała radca prawny Dominika Narewska, po drugiej stronie zasiadła Urszula Straszewska, która sprawiedliwości przed sądem dochodzi osobiście, bo nie stać jej na adwokatów. - Wierzę w sprawiedliwość sądu, bo w gabinecie burmistrza usłyszałam od niego, że jak chcę, to mam iść do sądu, bo on się sądów nie boi, a sędziowie i prokuratorzy to jego koledzy i koleżanki, ja wysoki sądzie takich przyjaciół nie mam - mówiła dzierżawczyni działki na Cmentarnej.
     Pytana przez sąd, czego oczekuje od gminy, powiedziała, że zwrotu jej dóbr, odszkodowania w wysokości 50.000 zł tytułem poniesionych nakładów na zamianę wysypiska śmieci w okazałą działkę. - Gmina dopuściła się przestępstwa, przez 20 lat czekałam na przetarg, włożyłam tam kawał swojego życia, pieniędzy, pracy i zostałam z niczym - mówiła Urszula Straszewska.
     Odpowiadając na pytanie sądu, tłumaczyła, że umowę na dzierżawę podpisała jeszcze jako Urszula Pawlak w 1994 roku, w 1997 złożyła pierwszy wniosek o jej wykup, który ponowiła po zawarciu związku małżeńskiego i zmianie nazwiska na Straszewska.
     Przyznała też, że o przetargu i wysokości wyceny została poinformowana, jednak nie udzielono jej w ratuszu wglądu w wycenę rzeczoznawcy. - Wartość działki 44 zł za 1m2 to wycena mojej pracy, moich nakładów finansowych, kontaktów, dzięki którym pozyskiwałam ziemię z wykopów pod budowy i sprzęt do zasypania wykopaliska na tej działce po wydobywaniu piasku i do rekultywacji terenu. Chciałam kupić to wysypisko śmieci, jednak urzędniczka wówczas nic nie zrobiła, by doszło do sprzedaży, mimo że takie polecenia szły od burmistrza - oświadczyła mieszkanka. Podkreślała, że działka stała się atrakcyjną dzięki jej pracy i nakładom, a dziś oczekuje się od niej rachunków. - Nikt mi nie wystawiał faktur za ziemię wykopaną z fundamentów, a brałam z każdej możliwej budowy w mieście. Ludzie użyczali sprzętu, pomagali, najmowałam mężczyzn do pracy i sprzęt, nikt mi za to rachunków ani faktur nie wystawiał - mówi Urszula Straszawska.
     Kobieta, odpowiadając na pytanie sądu, zapewniła, że w czasie obejmowania przez nią dzierżawy nie został spisany między nią a gminą protokół zdawczo-odbiorczy. Podkreślała, że działkę uporządkowała, zrobiła z niej działkę atrakcyjną.
     Dominika Narewska wnioskowała o oddalenie powództwa. Wyjaśniała, że w 2011 roku za burmistrza Piotra Hemmerlinga udało się uporządkować stan prawny tej działki. - Wojewoda bardzo długo porządkował te sprawy. Działka była komunalizowana, dlatego dopiero teraz udało się to uporządkować. Poprzedni burmistrzowie nie robili nic w tym kierunku, albo robili, a nie było efektów. Poinformowała, że zgodnie ze studium zagospodarowania przestrzennego jest to działka budowlana z możliwością prowadzenia produkcji, a wycena dotyczyła całej działki 1533 m2, a nie części działki w wielkości 520 m2, na jaką powódka miała umowę.
     Dominika Narewska poświadczyła, że powódka zajmowała prawnie 520 m2, a resztę zajmowała nieprawnie, bez płacenia opłat, co okazało się, jak przybył na miejsce biegły rzeczoznawca w trakcie szacowania nieruchomości po podjętej przez Radę uchwale o sprzedaży działki.
     Sąd dopatrzył się rozbieżności w datach rozpoczęcia dzierżawy. - Pierwsza dzierżawa od 2 kwietnia 2001 roku była na 260 m2, a później od 4 kwietnia 2002 roku, kiedy powódka wygrała przetarg, na kolejne 520 m2 - zapewniała Dominika Narewska. Zwróciła też uwagę na 10-letnią konieczność przechowywania archiwów i fakt, że innej, wcześniejszej umowy ratusz nie posiada. Na to Urszula Straszewska zapewniła, że radczyni ma błędne informacje, wskazując na posiadaną dokumentację. Podkreśliła, że te wielkości przejęła dodatkowo po wcześniejszych właścicielach, co udokumentowała nakazami płatniczymi podatku za całą 1.533 metrową działkę. - Płaciłam za całe 1.533 m, od samego początku nie miałam tego rozbitego na mniejsze działki - powiedziała.
     Radczyni wystąpiła też o przedstawienie dowodów na okoliczność żądanych roszczeń, bo nie ma dokumentów na wyrażenie zgody na ponoszenie nakładów i że te nakłady poniosła. Na to Urszula Straszewska stwierdziła, że sytuację uporządkowania działki poświadczą świadkowie.
     Radczyni, odpowiadając na pytanie sądu, zaznaczyła, że z relacji pracowników wie, że miał to być ogródek przydomowy, a nie działka rekreacyjna z pergolami, bo gmina nie ma terenów rekreacyjnych. - Celem działki był ogródek działkowy i jeśli powódka startowała w przetargu z takim przeznaczeniem działki, to godziła się na taki stan, nie było zapisów, że działka zostanie jej sprzedana - mówiła Dominika Narewska.
     Burmistrz Piotr Hemmerling zapytany o cytowane na sali rozpraw stwierdzenie o znajomościach z sędziami i prokuratorami uznał je za haniebne pomówienia wyrażane przed sądem, obrażające i naruszające jego godność osobistą, które nigdy nie miały miejsca. - Okazuje się, że podczas podejmowania mieszkańców gminy w ratuszu konieczny jest świadek, zwłaszcza kiedy dochodzi do takich pomówień - mówi włodarz Kcyni.
     Termin kolejnej rozprawy sąd wyznaczył na 28 kwietnia na 900, wezwani zostaną świadkowie.

Sylwia Wysocka
Pałuki inr 1153 (12/2014)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości