– Istnieje znany wszystkim spływ Dunajcem, a ja mam nadzieję, że do turystycznego kalendarza regionu wejdą rejsy łodzią z Bydgoszczy przez Łabiszyn do Lubostronia, a może i dalej do Barcina – mówi Adam Gajewski, kierownik Sekcji Dziedzictwa Lokalnego Muzeum Legend Szyperskich Barka Lemara.
Rejs Brdą, Kanałami Bydgoskim oraz Górnej Noteci i oczywiście Notecią z Bydgoszczy do Lubostronia odbył się dopiero w ubiegłym tygodniu chociaż zaplanowano go w kwietniu. Dlaczego? Śluza Prądy na Kanale Bydgoskim (przy granicy Bydgoszczy) długo była wyłączona z eksploatacji ze względu na trwające uzgodnienia z konserwatorem zabytków. Kolejnych dwóch śluz z różnych, nie zawsze znanych powodów również nie otwarto w pierwotnym terminie. – Później, czyli po pokonaniu tych trudności dostaliśmy informację, że kanał wypuścił wszystko co zielone. Wędkarze i znajomi absolutnie odradzali dokonanie inauguracji sezonu ze względu na zagrożenie ugrzęźnięciem. Dobrze, że tak się stało, ponieważ jeszcze teraz widzieliśmy pozostałości, które są kłopotliwe dla silników łodzi i załogi – mówi Adam Gajewski, kierownik Sekcji Dziedzictwa Lokalnego Muzeum Legend Szyperskich Barka Lemara.
Ten ubiegłotygodniowy, opóźniony o około 5 miesięcy rejs łodzią Tomasza Błaszkiewicza to pewnego rodzaju zwiad. Jego zadaniem było ustalenie możliwości przygotowania kolejnych. Data trafiona w stu procentach, gdyż pogoda była idealna dla prowadzenia obserwacji. Wzięli w nim udział przedstawiciele Pałacu Lubostroń oraz żnińskiej gminy zajmujący się promowaniem turystyki. Pojawił się także Grzegorz Hetzig z Towarzystwa Pamięci Powstania Wielkopolskiego. Jest ono zainteresowane rejsami, ponieważ granica prusko-powstańcza przebiegała wzdłuż linii kanału, o którym mowa.
Zaplanowano i zrealizowano także przepłynięcie z Lubostronia do Łabiszyna, a pasażerami mieli być uczniowie. Niestety ze względów formalnych pomysł nie wypalił. Nie pojawili się również członkowie Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Zabrakło trochę czynnika ludzkiego chociaż sam rejs się odbył i na frekwencję nikt nie narzekał. - Nie ukrywajmy, że zainteresowanie jest duże. Pytają różne grupy, żeby na przykład zorganizować na barce urodziny. Naprawdę dużo ludzi chce pływać kanałem w kierunku Lubostronia. Nie możemy się mówiąc brzydko opędzić od telefonów. Kanał Notecki jest piękny, ale i zapomniany, więc trochę niebezpieczny. Wszystko zacznie właściwie funkcjonować jeżeli rejsy będą powtarzalne, czyli umożliwiające ich planowanie – dodaje Adam Gajewski.
Rejsy organizowane będą dla 12-osobowych grup. To wielka atrakcja, a nawet perła lokalnej turystyki. Nie zawsze jednak można liczyć na frekwencję danego dnia. Tym bardziej, że zwiększa się ruch kajakowy lub pontonami, które można wypożyczać. Nieoficjalnie mówi się jeszcze o łódce, która będzie kursowała z Lubostronia w kierunku Barcina bądź Łabiszyna. – Istnieje znany wszystkim spływ Dunajcem, a ja mam nadzieję, że do turystycznego kalendarza regionu wejdą rejsy łodzią z Bydgoszczy do Lubostronia, a może i dalej do Barcina oraz Łabiszyna. Trzeba jednak znaleźć wykonawcę, czyli operatora. Mógłby nim być Szlak Wody Przemysłu i Rzemiosła TeH2O w Bydgoszczy. To przemysłowy szlak tematyczny. Jak wszystkie przedsięwzięcia tematyczne szlak musiałby gromadzić ludzi, którzy chcą pływać komercyjnie i początkowo trochę dotować inwestycję oraz rejsy. Trzeba również przekonać turystów, aby wydali mniej więcej 250 zł za jeden dzień rejsu. Na razie my, czyli Miejskie Centrum Kultury w Bydgoszczy jesteśmy operatorem szlaku. Na pewno pomożemy każdemu, kto zechce się z nami skontaktować w sprawie rejsów – dodaje Adam Gajewski.
Cezary Kucharski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze