Reklama

Przewodniczący Rady Miejskiej przegrał w sądzie z burmistrzem Żnina. Będzie się odwoływał od wyroku

Przewodniczący Rady Miejskiej w Żninie przegrał w Sądzie Okręgowym sprawę o naruszenie dóbr osobistych burmistrza Żnina. Ma zapłacić zadośćuczynienie na rzecz DPS w Podobowicach i przeprosić Roberta Luchowskiego w tygodniku Pałuki. Wyrok jest nieprawomocny, a przewodniczący zapowiada złożenie apelacji.

19 października w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy zapadł wyrok pierwszej instancji w sprawie z powództwa burmistrza Żnina Roberta Luchowskiego o ochronę dóbr osobistych. Chodziło o sformułowanie, którego użył przewodniczący Rady Miejskiej w Żninie w wypowiedzi w artykule w tygodniku Pałuki sprzed prawie 2 lat. Dokładnie w nr 45/2020 z dnia 5 listopada 2020 r. została opublikowana treść wypowiedzi przewodniczącego Dariusza Kaźmierczaka (pozwolił nam posługiwać się w niniejszym artykule swoim nazwiskiem w pełnym brzmieniu, mimo iż został skazany wyrokiem sądu, o czym piszemy dalej).

Artykuł pt. „Wieś ustawiła ławki, burmistrz zabrał je do magazynu” dotyczyły ławeczek zakupionych przez sołectwo Kaczkówko ze środków w ramach funduszu sołeckiego. Burmistrz twierdzi, że zacytowana w gazecie wypowiedź przewodniczącego: „Ogólnie mózgu nie widać, ale jak się go nie ma, to od razu widać” odnosiła się bezpośrednio do Roberta Luchowskiego. Natomiast Dariusz Kaźmierczak uważał i twierdzi tak również dzisiaj (rozmawialiśmy z nim 20 października br., już po ogłoszeniu wyroku), że zdanie to zostało wypowiedziane przez niego w odniesieniu sytuacji, w której zniknęły ławeczki (okazało się, że zabrali je pracownicy spółki gminnej PUK na polecenie burmistrza), nie zaś w kierunku włodarza Żnina.

Reklama

Sąd zasądził od pozwanego Dariusza Kaźmierczaka kwotę zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych w wysokości 5 tysięcy zł na rzecz Domu Pomocy Społecznej w Podobowicach, a ponadto nakazał mu publikację przeprosin na pierwszej stronie wydania Tygodnika Lokalnego „Pałuki ” o treści dokładnie takiej, jaką sformułował w swoim pozwie powód, czyli burmistrz Żnina

 

Burmistrz Robert Luchowski uważa, że jednym zdaniem w swej wypowiedzi w gazecie przewodniczący naruszył jego dobra osobiste fot. Karol Gapiński

 

Przynajmniej na razie czytelnicy Pałuk tych przeprosin nie przeczytają na pierwszej stronie Pałuk, gdyż wyrok Sądu Okręgowego w Bydgoszczy nie jest prawomocny, a przewodniczący Rady Miejskiej w Żninie poinformował nas, że jego pełnomocnik prawny złoży wniosek o sporządzenie pisemnego uzasadnienia wyroku przez sąd. Zamiarem Dariusza Kaźmierczaka jest odwołanie się do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku.

Reklama

Od burmistrza Roberta Luchowskiego uzyskaliśmy informację, że sąd nie dał wiary zeznaniom Dariusza Kaźmierczaka, który próbował wykazać, że wypowiedź w przedmiotowym artykule nie była autoryzowana zatem nie może potwierdzić, czy takie słowa zostały przez niego wypowiedziane. Burmistrz uważa, że zaprezentowany w sądzie przez przewodniczącego tok myślenia zmiażdżyły zeznania niżej podpisanego, który był świadkiem w tej sprawie.

 

Przewodniczący Dariusz Kaźmierczak podkreśla, że to, co powiedział w artykule sprzed 2 lat dotyczyło ogólnie sytuacji z zabraniem ławeczek z Kaczkówka i nie było kierowane do burmistrza fot. Karol Gapiński

 

Tutaj wyjaśnijmy, że niżej podpisany potwierdził w pisemnych zeznaniach wysłanych do sądu (na tamtym etapie procesu z uwagi na obostrzenia covidove tak właśnie zeznawali świadkowie), że kontaktował się z Dariuszem Kaźmierczakiem, a ten nie wniósł zastrzeżeń do przeczytanej mu przez telefon wypowiedzi, w której znalazły się słowa, które Robert Luchowski odebrał jako obraźliwe. Zaznaczmy jednak, że niżej podpisany nie potrafił odpowiedzieć sądowi, co znaczyła ta wypowiedź dla odbiorcy tekstu.

Reklama

Dariusz Kaźmierczak nie uważa, że naruszył dobra osobiste burmistrza i podkreślił, że broniąc się przed sądem korzystał z wynajętego za własne pieniądze pełnomocnika, a na sprawę 19 października pojechał prywatnym samochodem. Zwrócił też uwagę na to, że burmistrza reprezentował radca prawny z kancelarii świadczącej obsługę prawną na rzecz Urzędu Miejskiego, a włodarz Żnina udał się do sądu służbowym, a nie prywatnym samochodem.

Ławeczki, których zabrania z Kaczkówka dotyczył artykuł, cały czas nie wróciły na swoje miejsce. A przypomnijmy, że 24 marca br. prokurator Marcin Malinowski z ośrodka zamiejscowego Prokuratury Rejonowej w Szubinie z siedzibą w Żninie  postanowił zwolnić sekretarza gminy z obowiązku przechowywania ławek celem przekazania ich po dopełnieniu formalności administracyjnych do sołectwa Kaczkówko.

Reklama

Karol Gapiński, 21 X 2022

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości