Sąd zobowiązał Muzeum Ziemi Pałuckiej do zapłaty około 28.000 zł właścicielowi maszyn oblężniczych Bartoszowi Styszyńskiemu i jest to dopiero początek. Sprawa dotyczyła dodatkowej zapłaty za jeden miesiąc - maj 2016 roku. Bartosz Styszyński będzie się domagał zapłaty także za trzy kolejne miesiące, a jeśli dowiedzie, że umowa nie została zerwana, to także za następne miesiące, począwszy od września 2016 roku aż do teraz.
To z inspiracji ówczesnego dyrektora muzeum Michała Woźniaka trafiły do Wenecji średniowieczne machiny oblężnicze fot. Karol Gapiński Przedsiębiorca z Poznania Bartosz Styszyński jest właścicielem parku średniowiecznych machin oblężniczych. To właśnie jego machiny oblężnicze od 2014 roku stoją na podzamczu ruin warowni Diabła Weneckiego w Wenecji. W ubiegłym roku audytor z ramienia Urzędu Miejskiego w Żninie ocenił, iż umowa MZP z właścicielem machin jest niekorzystna dla żnińskiej instytucji kultury. Na dodatek, zdaniem audytora, którym był Waldemar Wajgelt, umowa została zawarta z pominięciem ustawy o zamówieniach publicznych. Według Muzeum Ziemi Pałuckiej umowa została zerwana z dniem 31 sierpnia 2016 roku.
Dawid Kolasa, rzecznik prasowy burmistrza Żnina Roberta Luchowskiego poinformował, że w związku z umową pomiędzy Muzeum Ziemi Pałuckiej w Żninie a Bartoszem Styszyńskim o wspólnym przedsięwzięciu polegającym na prowadzeniu działalności turystyczno-edukacyjnej na terenie ruin zamku i podzamcza w Wenecji, zawartą 31 października 2013 roku i rozwiązaną z dniem 31 sierpnia 2016 roku, toczą się dwa postępowania. Pierwsze to śledztwo przed Prokuraturą Rejonową w Szubinie z siedzibą w Żninie, które aktualnie jest na etapie zażalenia na postanowienie o umorzeniu przed Sądem Rejonowym w Żninie w Wydziale Karnym i drugie o zapłatę dodatkowego wynagrodzenia za miesiąc maj 2016 roku z tytułu sprzedaży biletów na rzecz Bartosza Styszyńskiego.
- Należy wskazać, iż zgodnie z ustaleniami pomiędzy Bartoszem Styszyńskim a ówczesnym dyrektorem Muzeum Ziemi Pałuckiej (MZP) Michałem Woźniakiem, z tytułu umieszczenia machin oblężniczych na terenie ruin zamku, wykonawca miał otrzymywać różnicę wynikającą ze zwiększenia ceny biletu obowiązującej przed rozpoczęciem współpracy - podaje Dawid Kolasa. - Strony były pewne, że MZP nie może stracić na umowie z panem Styszyńskim i każdorazowo do budżetu muzeum trafi minimum 8 zł z biletu normalnego i 6 zł z biletu ulgowego. W związku z powyższym w 2014 r. została podniesiona cena biletu z 8 do 10 zł za bilet normalny i z 6 na 8 zł za bilet ulgowy. Ustalono, że w kolejnych latach wzrost ceny biletu (a tym samym wzrost wynagrodzenia pana Styszyńskiego) nastąpi wyłącznie w sytuacji, gdy Muzeum Archeologiczne w Biskupinie dokona podniesienia ceny biletów. Zarówno ówczesny dyrektor Muzeum Ziemi Pałuckiej Michał Woźniak, jak i aktualny dyrektor Krystyna Patyk potwierdzają, że nie jest możliwe, aby cena biletu do Muzeum Kolei Wąskotorowej w Wenecji była wyższa niż cena biletu do Muzeum Archeologicznego w Biskupinie. Powyższe nie znalazło się wprost w treści umowy zawartej przez strony, a tym samym należy uznać, że interesy Muzeum Ziemi Pałuckiej nie zostały w wystarczający sposób zabezpieczone na etapie podpisywania umowy. W 2016 r.
Muzeum Archeologiczne w Biskupinie nie podniosło ceny biletu, w związku z powyższym cena biletu w Muzeum Kolejki Wąskotorowej nie uległa zmianie. Wykonawca do czasu rozwiązania umowy z dniem 31 sierpnia 2016 r., akceptował powyższe ustalenia i wystawiał faktury na kwotę 2 zł od każdego sprzedanego biletu. We wrześniu 2016 r., po rozwiązaniu umowy, wykonawca (pan Styszyński) wystawił faktury dodatkowe w stosunku do poprzednich, wskazując, że zgodnie z jego wykładnią umowy należą mu się 4 zł od każdego biletu do muzeum sprzedanego w 2016 r. (mimo iż cena biletu do MZP nie uległa wzrostowi). Tym samym nie uwzględnił wcześniej ustalonych zasad współpracy i nie wziął pod uwagę, że spowoduje to uszczuplenie nienaruszalnej części wynagrodzenia MZP, które gwarantowało ciągłość funkcjonowania oddziału w Wenecji.
Ponadto Dawid Kolasa poinformował, że muzeum podjęło wszelkie możliwe środki prawne, celem uchronienia przed zapłatą dodatkowego wynagrodzenia za 2016 r., z części, która miała przypadać na utrzymanie oddziału w Wenecji, m.in. na wynagrodzenie osób tam zatrudnionych. Zapowiedział też, że w przypadku wygranej Bartosza Styszyńskiego, Muzeum może utracić blisko 100 tys. zł za 2016 r., co odbije się na kondycji finansowej placówki i na ciągłości trwania ekspozycji w Wenecji.
- W I instancji zapadło rozstrzygnięcie korzystne dla pana Styszyńskiego - oznajmił rzecznik burmistrza Żnina i poinformował, że pełnomocnik Muzeum Ziemi Pałuckiej wystąpił o uzasadnienie wyroku. Po jego otrzymaniu dyrektor muzeum podejmie decyzję o ewentualnym wniesieniu apelacji.
Również właściciel machin oblężniczych przyznał, że zakończyło się postępowanie o zapłatę dodatkowego wynagrodzenia za miesiąc maj 2016 roku z tytułu sprzedaży biletów na jego rzecz. Rozprawa odbyła się w połowie maja przed Sądem Rejonowym w Bydgoszczy. Jak informuje Bartosz Styszyński, na rozprawie tej przesłuchani zostali dyrektor muzeum Krystyna Patyk, on sam, a także były dyrektor muzeum Michał Woźniak, dwóch pracowników technicznych muzeum i księgowa. 2 czerwca zapadł wyrok, a muzeum zostało zobowiązane do zapłaty Bartoszowi Styszyńskiemu dodatkowych 2 zł za każdy bilet sprzedany w maju. Miesięcznie daje to kwotę około 28.000 zł.
- To była sprawa pilotażowa - zapowiada Bartosz Styszyński. - Teraz konsekwentnie wyślemy kolejne faktury za czerwiec, lipiec i sierpień ubiegłego roku i w przypadku, gdy muzeum nie zapłaci, będziemy kolejne sprawy kierować do sądu licząc na wydanie zaocznego wyroku w tych sprawach. Będzie to kolejne 80.000 zł, które muzeum będzie musiało mi zapłacić.
Bartosz Styszyński uważa, że mimo podjętych przez Muzeum Ziemi Pałuckiej prób zerwania z nim umowy, umowa ta nadal obowiązuje. Zamierza otworzyć kolejną sprawę, która będzie miała na celu wyjaśnić, czy rozwiązanie umowy z 31 sierpnia 2016 roku było skuteczne. Potem będzie domagał się rozliczeń za kolejne miesiące.
- Kiedy muzeum przestało nam płacić, przestało też przedstawiać dane finansowe, dlatego fakturę wystawię do sierpnia 2016 roku, bo tylko do tego miesiąca wiem, na jaką kwotę ją wystawić - wyjaśnia właściciel maszyn oblężniczych. - W momencie, kiedy te dane uzyskamy, będziemy skarżyć muzeum o kolejne kwoty.
Bartosz Styszyński czeka teraz na pisemne uzasadnienie wyroku i na materiał dowodowy z przesłuchania świadków, który stanie się przyczyną do dalszych rozpraw, w tym być może również spraw karnych. Według niego umowa z Muzeum Ziemi Pałuckiej obowiązuje do 2023 roku. Taki termin został ustalony z poprzednim dyrektorem Michałem Woźniakiem.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1321 (23/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze