Wójcin, proces, Marek J., wypadek
Świadek w wypożyczalni
W poprzednim tygodniu odbyły się przesłuchania kolejnych świadków w procesie Marka J., oskarżonego o spowodowanie wypadku samochodowego, w którym zginęły dwie osoby, a do którego doszło w Wójcinie jesienią 1992 r. Jednym z przesłuchiwanych świadków był Maciej J., mieszkaniec Barcina. Kilka miesięcy po wypadku nagrana została jego rozmowa z matka oskarżonego. Owa rozmowa mogła rzucić nowe światło na okoliczności wypadku. Ale świadek rozmowy tej nie pamięta. – Byłem wtedy wypity – tłumaczy.
Proces Marka J. toczy się w Sądzie Rejonowym w Żninie. W ostatni piątek przesłuchanych zostało kilku kolejnych świadków. M. in. na pytania prowadzącej sprawę sędzi Doroty Biernikowicz odpowiadał Maciej J., mieszkaniec Barcina. Przypomnijmy, że zadaniem sądu jest zbadanie, czy Marek J. w chwili wypadku rzeczywiście prowadził samochód, czy też został na miejsce kierowcy posadzony dopiero po zaistniałej tragedii.
Maciej J. miał przeprowadzić kilka miesięcy po wypadku rozmowę z matką oskarżonego. Rozmowa ta została nagrana na taśmie magnetofonowej. Nagranie jest słabo słyszalne, ale biegli z Komendy Wojewódzkiej Policji przeprowadzili badania zapisu na taśmie. Treść rozmowy została na potrzebu sądu przepisana na papier.
Ta rozmowa Macieja J. i matki oskarżonego może sugerować, że Marek J. nie prowadził w chwili wypadku samochodu. W nagraniu na taśmie Maciej J., wypytywany przez matkę oskarżonego, opowiadał, że w noc wypadku w Wójcinie odebrał pewien telefon i był świadkiem wydarzeń w Barcinie, które mogły przemawiać za tym, że samochód rozbity w Wójcinie prowadził nie Marek J., ale Marek O. – jeden z poszkodowanych w drogowej katastrofie.
Ale Maciej J. nie pamięta ani rozmowy z matką oskarżonego, ani tez wydarzeń, które opisane zostały podczas rozmowy.
- Nie byłem świadkiem wypadku, nie wiem, skąd się tutaj wziąłem. Wcześniej w sądzie już słyszałem nagrania mojej rozmowy – mówił Maciej J. Tłumaczył również, dlaczego rozmowy z matka oskarżonego nie pamięta: - Jak miałem wypite, to chodziłem do pani J. po taśmy.
Świadkowi chodziło o kasety wideo. Pani J. bowiem prowadzi w Barcinie ich wypożyczalnię. Sędzia dopytywała się, czy świadek chodził do tej wypożyczalni wyłącznie po wcześniejszym spożyciu alkoholu. – Tak, ja lubię oglądać filmy, kiedy mam wypite – przyznał Maciej J., a na pytania, jakie to filmy lubi, wtedy oglądać, odpowiedział, że erotyczne.
- W noc wypadku spałem w domu, bo byłem pijany. Na kasecie byłem nagrany, że odebrałem telefon w cegielni, gdzie byłem mechanikiem, ale ja nocnych dyżurów w cegielni nie miałem, nie byłem stróżem. W swoim domu telefonu też nie odbierałem, bo go nie mam – powiedział świadek. Następnie wysłuchał fragmentu nagrania, a na pytanie, czy to jest jego głos, odrzekł: - Może to jest mój głos, ale nie wiem, bo trzeszczy i nic nie rozumiem. Sędzia Dorota Biernikowicz odczytała treść nagrania, ale mimo to świadek niczego sobie nie przypomniał.
- Nie przypominam sobie tej rozmowy. To jest takie „w kółko Macieju”. Nie wiem, co to jest, jak mnie wrobili? Ja żadnych telefonów nie odbierałem, to pani J. tak mówiła, że odbierałem – zarzekał się Maciej J.
Pani sędzia postanowiła zapytać o tę sprawę matkę oskarżonego, która była wśród publiczności na Sali rozpraw. Stwierdziła ona, że podczas tej rozmowy, która została nagrana, Maciej J. wcale nie był wyraźnie pijany. – Zawołałam go do wypożyczalni z ulicy, kiedy przechodził – oznajmiła pani J. – Myślałam, że Maciej jest uczciwy, ale on się tej rozmowy wyparł. Podczas tej rozmowy ja długo nie mogłam wpaść, o co chodzi. To nie było tak, że ja sugeruję jego odpowiedzi. Sama chciałam się dowiedzieć, jak było naprawdę. Mój mąż słyszał wcześniej, że Maciej J. coś wie o nocnych rozmowach telefonicznych w cegielni. Zresztą my wielu ludzi wtedy pytaliśmy, ale nie pod tym kątem, żeby coś mówili naprowadzeni przeze mnie.
Dodajmy tutaj, że cegielnia jako tło wydarzeń pojawiła się tutaj w związku z tym, że zawodowo byli z nią związani bliscy Marka O.
Maciej J. jeszcze raz stwierdził, że trzeźwy do wypożyczalni kaset nie chodził. – Ja się niczego nie wypieram. Jak tak zostało zapisane, to może tak było. Ale ja nie pamiętam – stwierdził świadek. Wprawdzie obrońca oskarżonego próbował naciskać, aby dowiedzieć się, czy świadek nie kontaktował się z którymś bliskim Marka O. jednak Maciej J. uciął krótko: - Proszę mi nie wmawiać, że się kontaktowałem, z którymś z O. Ja po prostu nie pamiętam.
Karol Gapiński
Pałuki nr 636 (17/2004)
Inne teksty na ten temat:
...a z ust czuć było alkohol
Kto prowadził?
Kto w końcu prowadził?
Nie pamięta rozmów, których nie było
Nie ten psychiatra i kolejny świadek
Marek J. apeluje: sądzić jeszcze raz!
Psychiatrzy zakończyli ponowne badanie Marka J.
Marek J. znów badany przez psychiatrów
Psychiatrzy: nie teraz do więzienia
Marek J. w szpitalu psychiatrycznym
Cztery lata pozbawienia wolności za spowodowanie wypadku w Wójcinie
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze