Małgorzata P. (zgodziła się na publikację zdjęcia, ale nie chce upubliczniać swojego nazwiska) zeznała policjantom, że nigdy nie zgadzała się na montowanie rury wiodącej z mieszkania piętro wyżej do przydomowej oczyszczalni ścieków. Wprawdzie rura jest zabetonowana, ale uniemożliwia pani Małgorzacie choćby zamontowanie większych okien w jej mieszkaniu.
fot. Karol Gapiński
Żnin, Gorzyce, Maria B., Prokuratura Rejonowa, umorzenie, przydomowa oczyszczalnia ścieków
Wiceprzewodnicząca bez zarzutów
Prokuratura Rejonowa umorzyła dochodzenie przeciwko wiceprzewodniczącej Rady Miejskiej w Żninie Marii B. Nie jest ono jeszcze prawomocne i jedna ze stron w postępowaniu zamierza złożyć zażalenie od tej decyzji organów ścigania ze względu na - jej zdaniem - uchybienia w śledztwie.
Przypomnijmy, że 13 września Komenda Powiatowa Policji w Żninie wszczęła dochodzenie w sprawie poświadczenia nieprawdy przy zgłoszeniu budowy i robót budowlanych przydomowej oczyszczalni ścieków w Gorzycach. Postępowanie było prowadzone pod kątem artykułu 272 kodeksu karnego.
Marii B. - jak informował nas pod koniec października nadkomisarz Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy w KPP w Żninie - był postawiony przez policję zarzut poświadczenia nieprawdy i w myśl artykułu 272 kk mogła grozić jej kara pozbawienia wolności do 3 lat.
Nadkomisarz podkreślał przy tym, że mimo postawienia zarzutu sprawa nie jest zamknięta, dalej się toczy i po zakończeniu wszystkich czynności okaże się, czy i jakiej treści zostanie skierowany przeciwko komukolwiek akt oskarżenia. Maria B. jest mieszkanką Gorzyc, dyrektorem Niepublicznej Szkoły Podstawowej w tej wsi, a także radną Rady Miejskiej Żnina i wiceprzewodniczącą tego uchwałodawczego gremium.
Ustaliliśmy, że wątpliwości wzbudził pewien dokument, który przez zgłaszającą inwestycję w Gorzycach Marię B. został złożony w wydziale urbanistyki i architektury w Starostwie Powiatowym w Żninie. Nadkomisarz Krzysztof Jaźwiński informował, że Maria B. przedstawiła oświadczenie, iż wszystkie osoby, które mieszkają w sąsiedztwie zgłaszanej inwestycji, zgodziły się na budowę oczyszczalni ścieków. Oświadczenie było podpisane przez wnioskującą. W rzeczywistości, jak informował nas nadkomisarz, niekoniecznie tak musiało być, że się wszyscy zgodzili, bo jest jedna rodzina, która takiej zgody nie wyrażała.
Dochodzenie toczyło się pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Żninie. Z końcem listopada zostało ono zakończone, o czym poinformował szef żnińskiej prokuratury Wojciech Jabłoński. Śledczy zdecydowali o umorzeniu dochodzenia. - Nie dopatrzono się znamion czynu zabronionego. Mówiąc wprost, było to słowo przeciwko słowu. Jedna strona twierdziła, że nie wyrażała zgody na inwestycję, a druga przeciwnie, że miała taką zgodę - przekazał Wojciech Jabłoński. Prokurator dodał, że umorzenie może się uprawomocnić, jeśli żadna ze stron nie złoży na nie zażalenia w terminie 7 dni od otrzymania decyzji prokuratury.
Dotarliśmy do Małgorzaty P., mieszkającej w tym samym budynku, co Maria B. Zapowiedziała ona, że złoży (planowała to zrobić wczoraj lub dzisiaj, a my rozmawialiśmy we wtorek) zażalenie od decyzji prokuratury. Nie zgadza się ona z tym, jak przeprowadzono dochodzenie. Wytyka błędy w uzasadnieniu umorzenia postępowania podpisanym przez prokuratora, a sporządzonym przez policjanta prowadzącego dochodzenie. Małgorzata P. jest zdziwiona, że w toku dochodzenia policja już zdążyła postawić zarzut podejrzanej, a teraz jednak śledztwo zostało umorzone. Postanowienie o umorzeniu wydane zostało 27 listopada, a Małgorzata P. otrzymała je dzień później pocztą.
Jak czytamy w uzasadnieniu decyzji, z materiałów wynikało, że Maria B. składając oświadczenie wraz z pisemnym zgłoszeniem budowy przydomowej oczyszczalni na działce 192/2 w Gorzycach dopuściła się wyłudzenia poświadczenia nieprawdy. Podejrzenie popełnienia takiego przestępstwa wpłynęło 20 sierpnia br. ze Starostwa Powiatowego w Żninie, gdzie zgłoszenie budowy było wcześniej złożone przez Marię B. Starostwo uczyniło to na podstawie pism składanych przez Małgorzatę P. Kobieta ta - jak zapewniała i zapewnia do dzisiaj - nie wyrażała zgody na budowę oczyszczalni przez sąsiadkę mieszkającą piętro wyżej na tej samej nieruchomości, Marię B.
- I tutaj pojawia się w uzasadnieniu postanowienia o umorzeniu dochodzenia podstawowy błąd, bo policjant prowadzący śledztwo napisał: Wyżej wymieniona (czyli ja, Małgorzata P.), zeznała, iż mieszka w budynku wielorodzinnym w Gorzycach. Budynek ten stanowi współwłasność wszystkich mieszkańców, tj. rodzin tam zamieszkujących. Dół zajmują państwo B. i L., z osobnym wejściem, a górę ona z mężem - Małgorzata P. przeczytała fragment uzasadnienia decyzji umorzenia postępowania.
Szkopuł w tym, że w rzeczywistości jest odwrotnie niż napisano w tym postanowieniu. Wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej Żnina mieszka w budynku piętrowym w Gorzycach na pierwszym piętrze, a pod nią mieszkanie ma Małgorzata P. i jej rodzina.
- Zresztą to logiczne, że gdybym mieszkała na górze, a pani B. na dole, jak napisali funkcjonariusze, to by mi ta rura od szamba nie przeszkadzała, bo wychodziłaby z poziomu mojej podłogi w toalecie i biegła po ścianie zewnętrznej w dół. Tak to bowiem jest wykonane. Tylko, że ja, a nie pani B., mieszkam na dole. W tej chwili ta rura, owszem, zabetonowana, ale jednak rura z szambem jest umieszczona dokładnie pośrodku między moimi oknami w odległości 30 cm. Ja planowałam w przyszłości wymianę okien na większe, a teraz to już niemożliwe, bo postawiono mnie przed faktem dokonanym z tą rurą od szamba. Dodatkową uciążliwością jest to, że każde spuszczanie wody i używanie tej kanalizacji wiąże się dla mnie i domowników z charakterystycznym hałasem. Tymczasem wszystko zostało wykonane bez mojej wiedzy. Pracownicy przyjechali tutaj w piątek 9 sierpnia i ja zaraz dzwoniłam na policję, bo nie miałam o tej inwestycji pojęcia, a gdybym wcześniej wiedziała, to bym nie wyraziła na nią zgody. Ta kanalizacja bowiem mogłaby być inaczej, według mnie, zaprojektowana i pociągnięta. Bez szkody dla nas. Chciałam, żeby policja przyjechała i wstrzymała budowę tej przydomowej oczyszczalni. Przyjechało 2 policjantów przed południem. Powiedzieli, że oni nie są od tego, by wstrzymywać budowę, a poza tym jest ona prowadzona zgodnie z procedurami. Dopiero wtedy dowiedziałam się, że już wcześniej inwestycja była zaplanowana, a pani Maria B. załatwiając formalności w starostwie złożyła pismo, że także i my, jako współwłaściciele nieruchomości, zgadzamy się. Ja się na nic nie zgadzałam. Dlatego o wszystkim poinformowałam starostwo. Tamtego dnia, 9 sierpnia jeszcze raz policjanci wieczorem u mnie byli i tylko potwierdzili swoje stanowisko z rana, że jest pozwolenie i inwestycja prowadzona jest legalnie. Wracam teraz do tamtego dnia i dwukrotnej wizyty policjantów, bo wynika z tego, że musieli oni wiedzieć, jakie jest rozmieszczenie mieszkań w budynku. Wiedzieć musieli, że ja mieszkam na dole, a nie pani Maria B. Dlatego teraz podniosę to w zażaleniu na umorzenie postępowania - zapowiedziała Małgorzata P. Dodała, że w uzasadnieniu decyzji nie przeczytała w ogóle o tym, że policjanci byli u niej dwa razy tamtego dnia i że wynika z tego uzasadnienia, iż taka wizyta była tylko jedna, a to mija się z faktami.
Ponadto Małgorzata P. nie wierzy w prawdziwość zeznań z przesłuchania świadka na żądanie Marii B., które miało miejsce długo po wszczęciu dochodzenia, a dokładnie 30 października. Przypomnijmy, że prosiliśmy wtedy Marię B. o wyjaśnienia w tej sprawie. Wówczas wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej odmówiła komentarza. Dzień później sprawę ujawniliśmy w artykule Wiceprzewodniczącej grozi więzienie. Małgorzata P. powątpiewa w to, że świadek przedstawiony organom ścigania przez Marię B. mógł być rzeczywiście świadkiem dużo wcześniejszej rozmowy męża pani Małgorzaty P. z panią wiceprzewodniczącą Rady Miejskiej Żnina, w której rzekomo zgadzał się on na budowę przydomowej oczyszczalni przez Marię B. Dodajmy, że mąż Małgorzaty P. zaprzeczył składając zeznania, że kiedykolwiek wyraził zgodę na tę inwestycję. Małgorzata P. podnosi także fakt, iż świadek przedstawiony przez Marię P. w rzeczywistości bywa tylko u pani wiceprzewodniczącej Rady Miejskiej gościem, bo na co dzień mieszka poza Gorzycami.
- Ta sprawa nie powinna być umorzona. My nigdy nie wyrażaliśmy zgody, a w dokumentach złożonych w starostwie znalazło się poświadczenie, że myśmy się na to godzili. Ja wiem, że pani wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej jest wysoko ustosunkowana, ale to niestety nie pierwszy taki przypadek, że ona wykonuje coś na wspólnej posesji bez naszej wiedzy jako współwłaścicieli. Przedtem była to odnowa elewacji zewnętrznej na mieszkaniu pani Marii B. na piętrze. Została wykonana w takiej, a nie innej technice i kolorze. Mniejsza z tym, czy się on podoba nam teraz, czy nie, ale gdybyśmy chcieli poczynić taką odnowę elewacji też na naszej kondygnacji budynku, na parterze, to już nie mamy wyboru. Musielibyśmy się dostosować. Ponieważ to nie pierwszy taki przypadek z tym szambem, to ja się nie poddam. Zażalenie złożę w prokuraturze w Żninie i dam do wiadomości Prokuraturze Okręgowej w Bydgoszczy oraz Komendzie Powiatowej Policji w Żninie i Komendzie Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. Na tym etapie chodziło mi o to, żeby ta sprawa była rozstrzygana jako sprawa karna. Poświadczenie nieprawdy i posłużenie się takim poświadczeniem jest bowiem naruszeniem kodeksu karnego. Inna rzecz, to ewentualne moje dochodzenie racji na gruncie cywilnym. Na pewno się nie poddam, a odwagi mi w tym zakresie nie zabraknie - zapewnia Małgorzata P.
Dodajmy, że gdyby Marii B. udowodniono winę w toku postępowania wynikającego z naruszenia kodeksu karnego, a wyrok uprawomocniłby się, to wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej nie mogłaby pełnić mandatu w tejże Radzie ani ubiegać się o mandat na jakimkolwiek szczeblu samorządu terytorialnego w wyborach za rok.
Po umorzeniu dochodzenia przez prokuraturę zwróciliśmy się do Marii B. ponownie z prośbą o ustosunkowanie się do całej sprawy. Wiceprzewodnicząca nie chciała się jednak wypowiadać. Oznajmiła, że w momencie, kiedy uzna za stosowne, by się wypowiedzieć w tej sprawie, sama się do nas zgłosi.
Dla wyjaśnienia dodajmy, że jakkolwiek dochodzenie zostało umorzone, to jednak nie uprawomocniło się, stąd w niniejszym tekście posłużyliśmy się jedynie inicjałem nazwiska wiceprzewodniczącej Rady Miejskiej w Żninie.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1138 (49/2013)
Więcej informacji na ten temat:
Wiceprzewodniczącej grozi więzienie
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze