- To, że nadużywał alkoholu, że był starym kawalerem, że stwarzał pewne problemy, że nie żyje, że jest już pochowany, nie znaczy, że można go obarczyć całą winą i zamknąć śledztwo, uniewinniając zupełnie sprawcę wypadku - mówi Franciszek Kubisztal. Postępowanie wobec kierowcy, który śmiertelnie potrącił jego brata Władysława Kubisztala, i który zbiegł z miejsca wypadku, zostało umorzone.
Franciszek Kubisztal podkreśla, że każdy człowiek zasługuje na prawdę i sprawiedliwość, nawet po śmierci fot. Sylwia Wysocka Franciszek Kubisztal 6 kwietnia otrzymał postanowienie Prokuratury Rejonowej w Szubinie o umorzeniu śledztwa w sprawie wypadku drogowego z 16 listopada 2016 roku, który miał miejsce około 18:00 w Grocholinie, w następstwie którego śmierć poniósł jego brat Władysław.
Umorzone zostało śledztwo przeciwko Mariuszowi N. podejrzanemu o nieumyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym. Naruszenie polegać miało na tym, że na prostym odcinku drogi, jadąc z Rozpętka w kierunku Grocholina, potrącił znajdującego się na jezdni pieszego Władysława Kubisztala, który w wyniku odniesionych obrażeń poniósł śmierć. Po zdarzeniu kierowca zbiegł z miejsca zdarzenia.
Przypomnijmy, że na skutek działań policji ustalono, że kierujący samochodem osobowym Mariusz N. potrącił Władysława Kubisztala po czym oddalił się z miejsca zdarzenia. Kierowcę zatrzymano i postawiono mu zarzut spowodowania wypadku drogowego, w wyniku którego pieszy poniósł śmierć. Podejrzany przyznał się do zarzutu, wyjaśniał, że kiedy doszło do zdarzenia było ciemno, widoczność była ograniczona, poruszał się z prędkością 50-60 km/h i w ostatniej chwili na poboczu drogi zauważył klęczącego mężczyznę. Z uwagi na brak możliwości ominięcia, uderzył w niego. Z dalszych zeznań wynika, że sam powiadomił służby ratownicze i udzielił pierwszej pomocy pokrzywdzonemu, a z uwagi na brak dokumentów uprawniających do kierowania i dokumentów pojazdu, oddalił się z miejsca zdarzenia.
Sekcja zwłok poszkodowanego, który zmarł w szpitalu, wykazała jako przyczynę zgonu wykrwawienie z pourazowo uszkodzonych naczyń i narządów klatki piersiowej przy współistniejącej odmie płuc, które to obrażenia mogły powstać w wyniku wypadku komunikacyjnego. Z badań krwi wynika, że w chwili zgonu mężczyzna miał 2,15 promila alkoholu w organizmie.
Biegły wydał opinię, że przyczyną powstania wypadku jest wyłącznie postępowanie pieszego, który w warunkach ograniczonej widoczności znajdował się na jezdni stanowiąc stałą, nieoświetloną przeszkodę i nie ustąpił miejsca nadjeżdżającemu pojazdowi. Postanowienie o umorzeniu śledztwa zatwierdziła prokurator Agnieszka Kupsik.
Z takim postanowieniem nie zgadza się brat zmarłego Franciszek Kubisztal, który 10 kwietnia złożył w szubińskiej prokuraturze zażalenie na to postanowienie. - Będę walczył przed sądem o sprawiedliwość, doszukuję się w dokumentach, jakie mi przedstawiono w tej sprawie, wiele nieścisłości i zaniechań ze strony organów prowadzących czynności. Obrażenia, a właściwie ich ogrom, jakich doznał Władysław świadczą o tym, że nie była to wskazana prędkość, miejsce znajdowania się w chwili wypadku brata różnie interpretowana jest w dokumentacji - od pobocza do środka jezdni. Zdaję sobie sprawę, że był pijany, że zmarł, jest pochowany i najwygodniej umorzyć postępowanie i uniewinnić sprawcę zdarzenia, jednak zamierzam dochodzić prawdy i sprawiedliwości - podkreśla Franciszek Kubisztal i zapewnia, że posiadane przez niego informacje świadczą o innym przebiegu zdarzenia, niż wskazany w dokumentacji.
Zapewnia, że z postanowieniem prokuratury o umorzeniu postępowania nie sposób się zgodzić, gdyż sama treść akt z przebiegu dochodzenia nie wyczerpuje w pełni żądań złożonych przez niego jako wykonującego prawa zmarłego - pokrzywdzonego, jak i innych sugestii dotyczących dowodów, które nie zostały zawarte w aktach sprawy, a mogą mieć wpływ na przebieg śledztwa i jego odmienny wynik. W związku z tym zawnioskował do prokuratury o zawarcie w aktach sprawy wyniku badań wykluczającego, iż kierujący w chwili zdarzenia był pod wpływem alkoholu bądź innych środków odurzających oraz wyniku badań psychiatrycznych podejrzanego. Podkreśla również brak wyników analiz krwi poszkodowanego ze szpitala w Wągrowcu, gdzie trafił po wypadku, jak i próbek z odzieży poszkodowanego. Zaznacza też w zażaleniu, że kierujący w chwili zdarzenia znacznie przekroczył prędkość sugerowaną 50-60 km/h, oraz sugerowaną pozycję pieszego na poboczu drogi, czyli właściwym pasie komunikacyjnym.
- Mojej rodzinie nie została udzielona żadna pomoc prawna i psychologiczna, a z uwagi na to zdarzenie doznaliśmy wielu nieprzyjemnych zdarzeń, zarówno my, jak i dzieci, byliśmy szykanowani m.in. w internecie i osaczeni przez firmy proponujące za ich pośrednictwem uzyskanie odszkodowania - mówi Franciszek Kubisztal wskazując na plik wizytówek, jakie zostawiali agenci tych firm.
Franciszek Kubisztal mówi też o tym, że pobieżny wynik opinii biegłego wynika z faktu, że zdjęcia wykonane zostały nocą, a samochód był niewłaściwie zabezpieczony na parkingu bez zadaszenia, co spowodowało, iż deszcz zmył ślady krwi z karoserii.
Brat zmarłego w swoim zażaleniu podniósł również fakt, że nie wyrażono mu zgody na asystę przy wszelkich czynnościach wykonywanych przez funkcjonariuszy publicznych, w związku z czym obliguje do natychmiastowej konfrontacji, do wizji lokalnej, ekshumacji zmarłego przy jego asyście i dostarczenie mu wszelkich materiałów dowodowych, czyli kserokopii całej procedury śledczej.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1313 (15/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze