Żnin, Wenecja, Szlak Piastowski, muzeum, machiny, pozew
Właściciel machin pozywa muzeum
Właściciel machin oblężniczych, których ekspozycja od ponad dwóch lat znajduje się na podzamczu w Wenecji, skierował pozwy do Sądu Cywilnego i Sądu Gospodarczego przeciwko Muzeum Ziemi Pałuckiej. Jeśli machiny zostaną zabrane z Wenecji, to ta może zniknąć ze Szlaku Piastowskiego.
Bartosz Styszyński zdecydował się złożyć pozwy przeciwko Muzeum Ziemi Pałuckiej do Sądu Cywilnego i Sądu Gospodarczego w Bydgoszczy fot. Karol Gapiński Skontaktował się z nami Bartosz Styszyński, przedsiębiorca z Poznania, który jest właścicielem parku średniowiecznych machin oblężniczych. Od ponad 2 lat park ów stanowi jedną z atrakcji w Muzeum Ziemi Pałuckiej, a konkretnie w oddziale muzeum w Wenecji. Machiny stoją na podzamczu ruin warowni Diabła Weneckiego. Przed tygodniem informowaliśmy, że audytor z ramienia Urzędu Miejskiego w Żninie ocenił, iż umowa MZP z właścicielem machin jest niekorzystna dla żnińskiej instytucji kultury. Na dodatek, zdaniem audytora, którym był Waldemar Wajgelt, umowa została zawarta z pominięciem ustawy o zamówieniach publicznych. Burmistrz Robert Luchowski poinformował przez swego rzecznika, iż o sprawie powiadomił organa ścigania.
Na te informacje zareagował szybko Bartosz Styszyński. Uważa on, że zawarta umowa była korzystna, i z punktu widzenia jego osoby jako przedsiębiorcy, jak i żnińskiego muzeum, które dzięki machinom może realizować ścieżkę rozwoju swojej oferty i zwiększać ruch turystyczny. Podkreśla i to, co mówił na naszych łamach przed tygodniem Michał Woźniak, były dyrektor MZP, a mianowicie, że wystawa machin była języczkiem u wagi, który pozwolił w ogóle umiejscowić Wenecję na Szlaku Piastowskim.
Skontaktowaliśmy się z Agnieszką Rzempałą-Chmielewską, dyrektor promocji w Starostwie Powiatowym w Gnieźnie i jednocześnie koordynatorem Rady Szlaku Piastowskiego.
- Działalność naszej rady została zainicjowana w 2011. Został wtedy zrobiony audyt historyczny miejscowości w województwie wielkopolskim i kujawsko-pomorskim, a w kolejnym roku ich audyt turystyczny. Wenecja wtedy została określona jako aspirująca do umiejscowienia na Szlaku. Dopiero ekspozycja tych machin spowodowała, że od - z tego co pamiętam - maja 2014 r. Wenecja znalazła się na Szlaku Piastowskim. Obecny konflikt władz Żnina z panem Styszyńskim, jeśli faktycznie skutkowałby zabraniem z Wenecji ekspozycji machin, to wniosek Rady Szlaku Piastowskiego może być taki, żeby tę miejscowość ze Szlaku wyłączyć - powiedziała nam Agnieszka Rzempała-Chmielewska.
- Rzeczywiście istnieje takie zagrożenie, że Wenecja ze Szlaku Piastowskiego zniknie po zabraniu tych machin. Ale też nie jest tak w Radzie Szlaku Piastowskiego, że decyduje sztywno większość. Jeśli zwolennicy Wenecji, do których się zaliczam, będą twardo stali za zatrzymaniem jej na Szlaku, to jest na to szansa. Wenecja nie jest rywalką dla Muzeum Ziemi Pałuckiej, a to, że ceny biletów do Muzeum Kolei Wąskotorowej i na zamek są porównywalne z cenami biletów do naszego rezerwatu, jest raczej problemem dla Wenecji, a nie dla nas - powiedział Wiesław Zajączkowski, dyrektor Muzeum Archeologicznego w Biskupinie, ale również członek Rady Szlaku Piastowskiego.
Bartosz Styszyński uważa, że wnioski wyciągnięte w efekcie audytu w MZP uderzają w jego dobre imię, dlatego on i jego prawnik zdecydowali się złożyć w ostatni piątek i poniedziałek pozwy przeciwko MZP.
- Obecnie prowadzimy dwie sprawy sądowe przeciwko Muzeum Ziemi Pałuckiej. Pierwszy pozew dotyczy ochrony dóbr osobistych. Walczymy o dobre imię oraz 2.000 zł dla Domu Dziecka Słoneczna Przystań w Kołdrąbiu. Drugi pozew dotyczy zaległości muzeum wobec mnie z płatnościami za rok turystyczny 2016. Kwota całkowita za miesiące maj - sierpień oscyluje w okolicach 90.000 zł brutto. Na tym etapie skarżymy muzeum o ponad 28.000 zł brutto za miesiąc maj br. Następnie będziemy skarżyć muzeum o pozostałą kwotę. Rozważamy również możliwość założenia kolejnej sprawy, jeśli w najbliższym czasie nie otrzymamy w formie oficjalnych dokumentów księgowych statystyk za lata 2014-2016. Zupełnie osobnym tematem będzie proces, w którym sąd rozstrzygnie, czy umowa z muzeum została rozwiązana skutecznie w dniu 31 sierpnia br., jak twierdzi muzeum, czy też nadal ona obowiązuje, zgodnie z naszym stanowiskiem - powiedział Bartosz Styszyński.
Wyjaśnijmy, że muzeum wypowiedziało umowę właśnie ostatniego dnia sierpnia ze skutkiem od 1 września br. Jednak Bartosz Styszyński nie zamierza zabierać machin z Wenecji. Zbyt wiele w to przedsięwzięcie włożył wysiłku i środków finansowych. Kolejne przenosiny tych machin odbyłyby się z negatywnym skutkiem dla nich (ubytki drewna, zniszczenia itp.).
Podobnie, jak były dyrektor MZP Michał Woźniak, tak i Bartosz Styszyński zapewnił nas, że jedyni potencjalni wykonawcy wystawy machin w drodze postępowania publicznego, to firma Armedieval, Renaud Beffeytte we Francji.
Jest to firma z największą liczbą realizacji tego typu przedsięwzięć, jak średniowieczne machiny wojenne na świecie. Działa głównie na terenie Francji. Istnieją jeszcze mniejsze firmy w Danii oraz Anglii, które jednak dotychczas nie realizowały przedsięwzięć o takim rozmachu, jak to w Wenecji.
- W Polsce ciekawym i jedynym jak na razie punktem odniesienia jest Człuchów. Kilka lat temu odbył się tam przetarg na wykonanie pełnowymiarowego Trebusza oraz Bricoli. Poza tym w ramach projektu trzeba było przenieść z miejsca na miejsce lekki Taran oraz wykonać opłotowanie terenu. W postępowaniu złożono 3 oferty. Oferent z południa Polski zaproponował kwotę wyższą niż 900.000 zł netto. Moja firma zaproponowała kwotę 140.000 zł netto (20.000 zł netto to koszt płotu i przeniesienia Tarana). Wygrał miejscowy rzemieślnik z kwotą 139.000 zł netto. Machiny wykonane zostały technikami niehistorycznymi - mówi Bartosz Styszyński.
Zapewnia przy tym, że jego machiny w Wenecji są certyfikowane. Wykonano je średniowiecznymi technikami, czyli ręcznie, a nie przy pomocy maszyn i pił mechanicznych. Wystawa machin prezentowana obecnie w Wenecji powstała bowiem specjalnie z okazji 50-lecia Muzeum Zamkowego w Malborku, a certyfikował ją od strony historycznej dr Piotr Nowakowski, wykładowca w Katedrze Bronioznawstwa na Uniwersytecie Łódzkim. Obecnie jest on dyrektorem Muzeum Bitwy Grunwaldzkiej. - Dopowiem tylko, że w Malborku odwiedziła nas ekipa filmowa BBC z gwiazdą historycznych programów telewizyjnych Danem Snowem. Jako ekspert od średniowiecznych machin oblężniczych wystąpiłem z malborsko-wenecką wystawą w 2 z 6 odcinków niezwykle popularnego programu Battle Castle. W Polsce program ten znany jest pod nazwą „Bitwa o Zamek“. Program emitowany był we wszystkich liczących się telewizjach dokumentalnych na świecie - zapewnia Bartosz Styszyński
Właściciel machin podkreślił również, że aneks do umowy podpisany został na wyraźne życzenie dyrektora muzeum oraz głównej księgowej. - Oboje prosili, aby podwyżkę cen biletów o 1 zł, planowaną w umowie na roku 2015 przesunąć o rok, gdyż Muzeum w Biskupinie kończy właśnie najnowszą ekspozycję i w roku 2016 podniesie ceny biletów. Dyrektor nie chciał, aby bilety w Wenecji były droższe niż w Biskupinie. Zgodziłem się na przesunięcie pod warunkiem rekompensaty w latach następnych - stwierdza Bartosz Styszyński.
Jego zdaniem MZP od początku realizacji umowy nie wywiązywało się należycie ze swoich obowiązków wobec niego. - Mianowicie comiesięczne rozliczenia ruchu turystycznego wysyłane były przez księgową w formie lakonicznego maila, a nie dowodu księgowego. Pomimo wielokrotnych interwencji nic to nie dało. Nawet nasze oficjalne pisma do nowej pani dyrektor nie zadziałały. Nikt w Muzeum nie chciał się podpisać pod przesyłanymi zestawieniami, na podstawie których wystawialiśmy od 2014 roku faktury VAT. Obecnie prowadzimy proces pozyskania tych danych w formie informacji publicznej, ale i tutaj Muzeum opóźnia sprawę jak może, prosząc o dodatkowy czas na przetworzenie danych, którymi już przecież od kilku miesięcy dysponuje audytor z Ratusza. Burmistrz na nasze pismo wzywające do nadzoru nad muzeum i dopilnowania wysłania danych nie odpowiedział do dnia dzisiejszego - powiedział Bartosz Styszyński
Z dyrektor Muzeum Ziemi Pałuckiej Krystyną Patyk nie udało nam się skontaktować przed zamknięciem gazety. Sprawę pozwów sądowych przeciwko muzeum skomentował dla nas Robert Luchowski, burmistrz Żnina: - Każdy ma prawo dochodzić swoich roszczeń przed sądem. Dotyczy to zarówno pana Bartosza Styszyńskiego, jak i gminy oraz burmistrza, który stoi na straży jej finansów. W tej sprawie nie doszło do ugody, zatem znajdzie ona swój finał w sądzie - oznajmił burmistrz.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1286 (40/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze