Józef Marek P. domaga się, by wójt Błażej Łabędzki zaprzestał pomawiania go o oszustwo. Domaga się od niego przeprosin. Wójt nie zamierza go przepraszać. Sprawa znajdzie swój finał w sądzie.
Józef Marek P. uważa, że parametry dachu na budynku mieszkalnym i gospodarczym państwa C. są inne niż przed nawałnicą i zgłosił zawiadomienie o samowoli budowlanej. fot. Arkadiusz Majszak Dwa tygodnie temu pisaliśmy o mieszkańcach Marcinkowa Górnego, którzy podczas sierpniowej nawałnicy stracili dach nad głową. Twierdzą oni, że zostali wprowadzeni w błąd przez członka gminnej komisji do spraw wyceny i szacowania szkód Józefa Marka P., któremu zapłacili 2.500 złotych za sprawdzenie dokumentów i prowadzenie odbudowy zniszczonego budynku. Barbara i Władysław C. uważają, że mogli stać się ofiarą oszustwa, ponieważ Józef Marek P. mówił im, że w celu odbudowy dachu wymagany jest nadzór budowlany. Zgodzili się na nadzór inwestorski Józefa Marka P.
W opinii wójta Błażeja Łabędzkiego członkowie komisji nie mieli podstaw do pobierania jakichkolwiek opłat czy wynagrodzenia od poszkodowanych z tytułu czynności wykonywanych przez siebie w ramach prac komisji.
Józef Marek P., członek Prawa i Sprawiedliwości wyjaśnia, że po zakończeniu pierwszej tury wyceny dla gminy Gąsawa, na skutek uporczywych telefonów od Barbary C. zdecydował się jej pomóc. Po zawarciu 21 sierpnia umowy na wykonanie prac, wystawił fakturę na 2.500 złotych na poczet prac, która została chętnie przez Barbarę C. zapłacona.
Policja prowadzi w tej sprawie dochodzenie mające wyjaśnić czy Józef Marek P. działał w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i wyłudził od poszkodowanych pieniądze czy postępował zgodnie z prawem.
CZUJE SIĘ ZNIESŁAWIONY
Przedwczoraj wójt Błażej Łabędzki otrzymał od Józefa Marka P. wezwanie do zaprzestania pomawiania go jako bezczelnego człowieka i posądzania go, że oszukał Barbarę C. i pobrał jakoby nieprawnie wynagrodzenie od poszkodowanych z tytułu czynności wykonywanych przez siebie w ramach prac komisji szacującej szkody.
- Kto pomawia inną osobę,(...) o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku (art. 212 kodeksu karnego). Jest to przestępstwo zniesławienia. Takiego przestępstwa pan się dopuścił w stosunku do mnie. Gdyby pan zachował staranność chcąc być uczciwym, to by pan wiedział, że umowę z Urzędem Gminy miałem zawartą w dniach od 17 sierpnia do 18 sierpnia br., a umowę z panią C. zawarłem 21 sierpnia br. Bez wysokiego IQ można wywnioskować, że nie byłem 21 sierpnia członkiem komisji szacującej szkody po nawałnicy. Nie będąc członkiem komisji nie mogłem jako członek komisji pobierać opłat. Prowadzę działalność gospodarczą i nic panu do tego z kim, kiedy i jak zawieram umowy i to nawet w trakcie wykonywania zadania dla Urzędu Gminy. To jest fakt, z którym pan musi jakoś żyć. Proszę szybko zapoznać się z przepisami prawa (bo to wstyd, że pan tego nie wie) i zwrócić szczególną uwagę na brak w niej jakichkolwiek uprawnień wójta w decydowaniu o sposobie prowadzenia działalności gospodarczej przez przedsiębiorców - czytamy w piśmie. Józef Marek P. oczekuje ponadto od wójta opublikowania oficjalnych przeprosin na łamach Pałuk wielkością 3x2 moduły w terminie miesiąca od otrzymania pisma. Po bezskutecznym upływie wskazanego terminu sprawa zostanie skierowana do sądu.
W przypadku odmownego załatwienia mojego żądania wystąpię w sądzie również o naprawienie szkód w postaci strat i utraty korzyści, gdyż ponosi pan odpowiedzialność za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła - kończy pismo Józef Marek P.
SAMOWOLA BUDOWLANA
Podobne wezwanie do zaprzestania pomawiania i publikacji przeprosin otrzymała również Barbara C.
- Nieprawdą jest, że nie wiedziała pani o tym, że nie jest wymagany nadzór budowlany, gdyż tego samego dnia była pani w Starostwie Powiatowym i tam złożyła pani zgłoszenie o przystąpieniu do odbudowy budynku mieszkalnego i gospodarczego. Składając ten dokument wypytała pani pracowników starostwa o okoliczności odbudowy. Sama mi pani o tym oznajmiła sugerując również chęć odbudowy dachu budynku gospodarczego w sposób niezgodny ze stanem faktycznym, to znaczy stanem sprzed nawałnicy. Poinformowałem panią wtedy, że odbudowa polegająca na budowie innej konstrukcji dachu skutkuje utratą trybu uproszczonego (odbudowa na zgłoszenie o przystąpieniu do odbudowy w wyniku nawałnicy) i zastosowaniem procedury wiążącej się z koniecznością wystąpienia o warunki lokalizacyjne do gminy, wykonania projektu budowlanego dachu, wystąpienia o pozwolenie na budowę, a w konsekwencji obowiązku zatrudnienia przez panią kierownika budowy z uprawnieniami budowlanymi do nadzorowania odbudowy. Zrozumiała pani po trzech tygodniach, że ja nie wyrażę zgody na niezgodną z prawem budowę innego dachu nad budynkiem gospodarczym i postanowiła się pani mnie pozbyć, oczerniając mnie publicznie za pomocą wójta z Gąsawy. Zgadła pani, że na to odstępstwo nie wyraziłbym zgody i wykonała pani samowolę budowlaną po cichu po gwałtownym zakończeniu naszej współpracy - czytamy w piśmie Józefa Marka P. do Barbary C.
Barbara C., która podobnie jak wójt otrzymała pismo od Józefa Marka P. przedwczoraj powiedziała nam, że dalej czuje się w tej sprawie osobą pokrzywdzoną. I dodaje, że dach odbudowała zgodnie ze stanem pierwotnym.
- Teraz chce mnie ten gość zastraszyć. I powiem szczerze, że ja pana P. nie pomówiłam. Powiedziałam wszystko zgodnie z prawdą, jak było, w oparciu o dokumenty. W sytuacji, w której się znalazłam pieniądze nie idą mi z nieba. U mnie liczy się każda złotówka. Mam dosyć kłopotów przez nawałnicę. Ja go nie będę przepraszać, ponieważ nie uważam, żebym go pomówiła. Ja nie rzucałam słów na wiatr. Nawet chciałam z nim sprawę załatwić polubownie - mówi nam Barbara C.
Wójt Błażej Łabędzki uważa, że absolutnie nie pomówił Józefa Marka P. i nigdzie publicznie się o nim nie wypowiadał. Podkreśla, iż nie ma powodów, dla których miałby go przepraszać.
- Czy ja wziąłem pieniądze? - pyta wójt. I dodaje: Nie pomówiłem go i w związku z tym nie zamierzam go przepraszać. Nie skrzywdziłem pana P.
Józef Marek P. poinformował ponadto Kujawsko-Pomorski Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Bydgoszczy o samowoli budowlanej. Zdaniem Józefa Marka P. odbudowa dachu inna niż stan pierwotny przewiduje utratę możliwości skorzystania z procedury uproszczonej, czyli na zgłoszenie i wymaga przeprowadzenia procedury kończącej się pozwoleniem na budowę.
- W związku z tym, że inwestorka pani C. Barbara wiedziała ode mnie, że takie zmiany wymagają wykonania projektu i pozwolenia na budowę, dopuściła się ona świadomie samowoli budowlanej. Wnioskuję o wydanie nakazu rozbiórki obiektu - informuje Józef Marek P. Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego.
POSTĄPIŁ NIEETYCZNIE
Józef Marek P., którego nazwisko zaczęło się pojawiać w kontekście potencjalnego kandydata na wójta Gąsawy zastanawia się, komu zależy na wyeliminowaniu go z życia publicznego i twierdzi, że sprawa posiada drugie dno.
Witold Mrówczyński, członek lokalnych struktur Prawa i Sprawiedliwości w Gąsawie zaznacza, że PiS nigdy nie rozpatrywał kandydatury Józefa Marka P. na wójta i w dalszym ciągu nie rozpatruje. Dodaje, że żnińskie i gąsawskie struktury PiS zdecydowały, żeby o zachowaniu Józefa Marka P. powiadomić Zarząd Wojewódzki PiS w Bydgoszczy.
- Jako członkowie PiS uważamy, że postąpił nieetycznie, bo był powołany do komisji, która miała pracować społecznie. Zachował się co najmniej niestosownie wobec osób, które poniosły podczas nawałnicy bardzo duże straty. Nie widzę podstaw, by twierdzić, że jest to sprawa polityczna - uważa Witold Mrówczyński.
BEZ POPARCIA PiS NIE WYSTARTUJE
- Z przykrością stwierdzam, że pan wójt Błażej Łabędzki mija się z prawdą, która musi wyjść na jaw podczas zakończenia postępowania przez policję, na co czekam z niecierpliwością. Osoby rozpowszechniające informacje, że jestem nieuczciwy, wskazują wręcz na Błażeja Łabędzkiego, jako osoby rozpowszechniającej pomówienia - wyjaśnia Józef Marek P.
I dodaje, że nad wypowiedzą Witolda Mrówczyńskiego może bardzo ubolewać, gdyż wypowiada się, lecz nie zapoznał ze sprawą do dnia dzisiejszego. Chociaż - jak uważa Józef Marek P. - Witold Mrówczyński jest członkiem lokalnych struktur Prawa i Solidarności, tą wypowiedzią działa na szkodę organizacji.
- Gąsawski PiS nie spotkał się ze mną w tej sprawie. W wypowiedzi Witold Mrówczyński posługuje się jedynie zasłyszanymi plotkami - podkreśla Józef Marek P.
W opinii Józefa Marka P. zastanawiające jest, na jakiej podstawie Witold Mrówczyński twierdzi, że był powołany do komisji szacującej straty, która to komisja miała pracować społecznie, czyli za darmo.
- Otóż komisja w której pracowałem, nie była organem społecznym. Pracowałem w niej dwa dni i podobnie jak pozostali członkowie, otrzymałem za tę pracę odpowiednie wynagrodzenie. Wszyscy urzędnicy gminy Gąsawa, którzy pracowali podczas nawałnicy w komisjach, otrzymali dodatkowe wynagrodzenie. Mówiono o tym na sesji Rady Gminy, kiedy wprowadzano poprawki do budżetu, właśnie z powodu konieczności wypłaty dodatkowych wynagrodzeń dla zaangażowanych przy likwidacji szkód pracowników gminy. Pan Witold Mrówczyńskim o tym nie wie? Witold Mrówczyński nie znając podstawowego faktu ze swojej wypowiedzi wydaje fałszywy osąd ponieważ ta komisja od pierwszego dnia nie pracowała społecznie. Stwierdzenie pana Mrówczyńskiego na tej podstawie o moim nietycznym zachowaniu jest zatem pomówieniem - twierdzi Józef Marek P.
I dodaje, że umowę na rzecz Barbary C. zawarł trzy dni po zakończeniu prac wykonywanych na rzecz gminy, co potwierdzają dowody w sprawie. Jego działalność gospodarcza na rzecz Barbary C. nie miała - wg niego - związku z wcześniejszą pracą na rzecz gminy. Najnowsze wydarzenia - wedle Józefa Marka P. - potwierdzają fakt, że Barbara C. powinna była zawrzeć umowę z kimś z uprawnieniami budowlanymi ponieważ dzisiaj boryka się z problemem popełnionej przez siebie - po rezygnacji z jego usług - samowoli budowlanej.
- To, że została rozpowszechniona informacja, iż mogę być kandydatem PiS na wójta, należy potraktować jako fakt prasowy, celowo przez kogoś wprowadzony do obiegu opinii publicznej. Wyjaśniam że, nie zamierzam startować w wyborach samorządowych na stanowisko wójta bez poparcia gąsawskiego komitetu PiS-u. Witold Mrówczyński i jego frakcja nie jest zainteresowany w poparciu mojej kandydatury ponieważ ma swoją kontrkandydatkę na to stanowisko (jak ustaliliśmy - chodzi o byłą sekretarz gminy Gąsawa Danutę Tomaszewską - am). Ponieważ nigdy nie splamiłem się nieuczciwym czynem, nigdy nikogo nie oszukałem, własny honor i dobre imię cenię sobie bardziej niż inne dobra, chcę czy nie chcę będę musiał swoich praw dochodzić w sądzie, który nie wystawia opinii na podstawie pomówień - zaznacza Józef Marek P.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1339 (41/2017)
Inne teksty na ten temat:
Nawałnica, pieniądze, polityka
Nie wyłudził pieniędzy
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze