Pytanie dotyczące Kcyni: Czy 55 dzieci będzie się uczyć w pięciu szkołach podstawowych? Czy w Szubinie da się utrzymać 7 placówek? Czy w Barcinie należy otworzyć dyskusję, którą z dwóch szkół w mieście zamknąć? W gminie Janowiec mamy schody. Ale – dokąd? No i Żnin: trzy szkoły i 61 urodzonych w 2025 w mieście dzieci. I pytanie dla wszystkich gmin: czy jesteśmy w stanie odwrócić fatalny trend demograficzny czy niektóre szkoły będą nie do utrzymania?
W ciągu 15 pierwszych lat od przystąpienia Polski do Unii Europejskiej na wschodnich Pałukach (bierzemy pod uwagę gminy powiatu żnińskiego oraz Szubin i Kcynię) średnio rodziło się 10,1 dzieci na 1000 mieszkańców (w całej Polsce: 10,9). W tym okresie w Polsce zgony na 1000 osób wynosiły 10,0 na 1000 osób, więc można przyjąć, że zapewniało nam to prostą zastępowalność pokoleń.
Lata 2017 i 2018 były ostatnimi, w których ta w miarę stabilna tendencja się utrzymywała, ale od roku 2019 uszeregowane w słupki dane wyglądają jak zjeżdżalnia na basenie. W roku 2019 ten współczynnik dla naszego regionu wynosił jeszcze 9,7 promili, a w 2025 roku wynosi już 5,4 promili (czyli urodziło się 54 dzieci na 10.000 osób). Dla całej Polski współczynnik ten również ma obecnie katastrofalną wartość: 5,5.

W poszczególnych gminach te współczynniki dla roku 2025 mają różną wartość i mieszczą się w przedziale między 4,6 (Kcynia) i 6,4 (Szubin). Średnia sześcioletnia (2000-2005) najwyższa jest dla Szubina (7,8), najniższa – dla Barcina (6,5).


Dotąd braliśmy pod uwagę współczynniki demograficzne. Ze względu na różną liczbę ludności zamieszkującej poszczególne gminy (najwięcej mieszkańców w 2025 liczyła gmina Szubin: 25.258, najmniej – gmina Gąsawa: 4.784 osób) te współczynniki dają w efekcie różną liczbę urodzonych dzieci. Konkretnych obywateli, którzy niedługo dorosną i pójdą do żłobków, potem – do przedszkoli, a na koniec – do szkół.


Gdy po raz pierwszy siadłem w szkolnej ławce, moja klasa liczyła 25 uczniów. Gdy zaczynałem pracę jako nauczyciel w Żninie - jedna z klas liczyła 36 uczniów (rocznik 1970). Więcej już ławki (po 6 każdym z trzech rzędów) nie były w stanie zmieścić. To był horror, nie nauka. Po kilku latach, gdy jeździłem do Słębowa, najliczniejsza klasa liczyła 20 uczniów, a najmniejsza – siedmioro. W tej z siedmiorgiem dzieci praca nie szła w ogóle. Niby to było prawie jak nauczanie indywidualne, ale wystarczyło, że kilkoro dzieci było chorych i nie wiadomo było – czekać na nich z materiałem? Pytać wciąż tych samych? Brakowało różnorodności, napięcia interpersonalnego. Zaczęła mnie dotykać arktyczna choroba przebywania wciąż z tą samą ograniczoną liczbą osób. Też horror. Jest jakaś optymalna wielkość klasy, nie może ona być za mała ani za duża. Myślę, że ta liczba uczniów powinna mieścić się między 20 i 30. Ten przedział zastosujemy w dalszych obliczeniach.
Za siedem lat w całej gminie Kcynia będzie istnieć jedna szkoła, może dwie (myślę także o Laskownicy) - i od bolesnych decyzji odwrotu nie ma. 63 dzieci z rocznika 2024 starczy na dwie, trzy klasy, 55 dzieci z rocznika 2025 – podobnie. W roczniku 2018, czyli w roczniku pierwszych klas wszystkich szkół w gminie było 140 dzieci, a w roczniku obecnych klas ósmych – 156 dzieci (uwaga – liczba wynika ze statystyki urodzeń i oddaje rząd wielkości, faktycznie może się ona różnić w obie strony z różnych względów - przeprowadzek, wyboru szkół w innej gminie itp.).
W ilu szkołach się uczą? Czytelników z gminy Kcynia nie zaskoczę, ale wszystkich innych – tak. W pięciu: Kcynia, Dziewierzewo, Mycielewo, Chwaliszewo i Laskownica.

Szubin jest największą gminą na wschodnich Pałukach, więc i dzieci tu rodzi się tu najwięcej. Spadek jest podobny jak w innych gminach, lecz najgłębszy dołek mamy w roku 2024: 149 urodzonych dzieci, a w 2025 mamy odbicie: 161 nowych obywateli gminy. Czy to zwiastun odwrócenia trendu, czy tylko lekkie zakłócenie – okaże się w najbliższych latach.
Na ile klas starczy za 7 lat tych dzieci? Pięć do ośmiu klas. W tej chwili w gminie szkół jest siedem: Rynarzewo, Kowalewo, Królikowo, Kołaczkowo, Tur i dwie szkoły w Szubinie (pomijam placówki specjalne).

Przy ośmiu dwudziestoosobowych klasach siedem szkół jest do utrzymania – przynajmniej teoretycznie. Szubin na pewno jest w lepszej sytuacji demograficznej, niż Kcynia, ale i tu – jak wszędzie – dyskusja nad siecią szkół powinna zacząć się już teraz.

W tej chwili do pierwszych klas uczęszczają dzieci urodzone w roku 2018. Jest ich 135 (uczęszczać może inna liczba, patrz uwaga dotycząca Kcyni). Problem pojawi się już za cztery lata. Oczywiście dla samorządowców to nie jest "już", bo wiedzą, że problem będzie rozwiązywany w następnej kadencji. Po co się przed wyborami narażać? Ale myślę, że dla wszystkich mieszkańców, pracowników szkół, rodziców - to jest mimo wszystko - "już".
Dzieci z rocznika 2022 jest 86, a więc nastąpi w stosunku do roku 2018 spadek o 35% i w następnych latach nieco się pogłębi.

Szkoły w gminie są cztery: Dwie w Barcinie, po jednej w Piechcinie i Mamliczu. Moje zdanie na ten temat? Jako gorący zwolennik szkół wiejskich jestem zdania, że powinna się zacząć dyskusja na temat, która z dwóch barcińskich szkół powinna być zamknięta i kiedy.

Jeden żłobek, jedno przedszkole, dwie szkoły. W mieście i za lasem, czyli w Laskach Wielkich. Struktura jasna, prosta i zreformowana. Czy wytrzyma stress test załamania demograficznego? Policzmy.
W roczniku, który właśnie kończy edukację w pierwszych klasach obu szkół w gminie jest 49 dzieci, a w roczniku klasach ósmych – 67 dzieci. Chwila prawdy przyjdzie za pięć lat, gdy do szkół pójdzie rocznik 2023, liczący w gminie 33 uczniów. Następne roczniki liczyć będą 34 i 29 uczniów. Czy uda się utrzymać obie szkoły? Z Lasek Wielkich do Gąsawy jest 10 km (nomen omen lasami). O ile Dziewierzewo czy Mycielewo ma do Kcyni żabi skok, o tyle z Laskami sytuacja jest na tyle specyficzna, że ogłoszenie o zaproszeniu uczniów z tej wioski do Gąsawy może skutkować tym, że pójdą do Dąbrowy, gdzie mają i bliżej, i prostszą drogę. Zresztą już teraz klasy w tej szkole liczą po kilka osób.
Myślę więc, że w gminie Gąsawa nawet nie ma co dyskutować o Laskach Wielkich, a jedynie o tym, jak młodych ludzi zachęcić, by osobistymi decyzjami przełamali zły trend demograficzny. Pewną nadzieją jest budowniczy boom w tej części gminy (zaleśnej – jak to mówią w Gąsawie), gdzie do nowych domów wprowadzają się młodzi ludzie.

W Janowcu Wielkopolskim mamy dwa schodki. Następny rok jeszcze będzie spokojny, podobny do tego. Ale za dwa lata mamy pierwsze tąpnięcie: z poziomu 90 siedmiolatków spadamy do poziomu 60-70. Zaś za pięć lat osiągamy poziom 40-50 uczniów. Czyli dwie? trzy klasy? Mamy trzy szkoły publiczne: Świątkowo, Żerniki, Janowiec i dwie niepubliczne: Laskowo i Sarbinowo Drugie. Czy należy się pogodzić z tym, że do niektórych szkół będzie chodzić po kilkoro dzieci? Czy wybrać inne wyjście?

W Łabiszynie rocznik 2018 liczył 98 uczniów, rocznik 2019 - 109 uczniów. I to koniec dobrych wiadomości. Następne lata to zjazd aż do 62 urodzonych w 2025 dzieci. Czyli w stosunku do rocznika 2018 – mniej o 37 procent. To już jest poważne zmniejszenie.
Struktura oświaty w gminie jest skoncentrowana, funkcjonują tylko dwie szkoły (Łabiszyn i Lubostroń). Myślę więc, że ta gmina do rewolucji przygotowywać się nie musi.

Rocznik 2018 (ten, co poszedł do szkoły w tym roku) liczył w gminie Rogowo 71 uczniów, rocznik 2025 liczy 33. Mamy więc spadek o 50%. Układ dwóch szkół Rogowo - Gościeszyn przypomina ten z Gąsawy i Lubostronia i – jak sądzę – jest nie do ruszenia. Pamiętajmy też, że jest jeszcze niepubliczna szkoła w Mięcierzynie. Tak więc wszędzie klasy będą małe lub bardzo małe, ale – tak jak w Łabiszynie czy Gąsawie – rewolucji tu nie widzę.

Rocznik 2018 – czyli ten, który uczy się teraz w pierwszych klasach – liczy 235 dzieci. Rocznik 2011 – czyli ten, który uczy się w ósmych klasach – liczy 277 dzieci. Rocznik 2025 – czyli ten, który do szkoły pójdzie za 7 lat – liczy… 111 uczniów.
W tej gminie Żnin 3 szkoły w Żninie (szkolnictwa specjalnego nie liczę) i pięć wiejskich: publiczne w Januszkowie i Słębowie oraz niepubliczne w Bożejewicach, Brzyskorzystwi i Gorzycach (obchodziła w maju 200 lat). 111 uczniów to statystycznie po 14 dzieci na szkołę.

Oczywiście o istnieniu lub nieistnieniu szkół niepublicznych decydują prowadzące je niepubliczne, nie podlegające władzy gminnej stowarzyszenia. Gmina ma pewne narzędzia, by im uniemożliwić działalność, na tym polu odznaczył się przede wszystkim burmistrz Robert Luchowski, który zachowując trzymiesięczny tryb wypowiedzenia wymówił stowarzyszeniu użyczenie budynku szkolnego. Był skandal, sprawa oparła się o sąd, który postanowił, że wypowiedzenie umowy użyczenia nieruchomości stowarzyszeniu nie miało podstaw prawnych i jest nieważne. Szkoła istnieje nadal.
Skutecznie za to udało się w 2021 roku burmistrzowi Luchowskiemu uniemożliwić pracę niepublicznej szkoły podstawowej w Górze. Nie zawarł nowej umowy użyczenia nieruchomości ze stowarzyszeniem MY Ruch Społeczny i stowarzyszenie samo szkołę zlikwidowało.
Walka burmistrza ze stowarzyszeniami miała taki sens, że stowarzyszenia zabierają dzieci z puli gminnej, pogarszając zasób placówek gminnych. Jak to często w oświacie bywa – chodziło o pieniądze. Dla burmistrza była to następująca różnica: czy pieniądze dostanie nauczyciel zatrudniony przez niezależny podmiot (stowarzyszenie) czy zatrudniony przez dyrektora, na którego wpływ ma burmistrz (tu warto przypomnieć zasadę stosowaną przez niektórych burmistrzów: kto nie z nami, temu kaszki nie damy).
Trzeba jednak również przyznać, że istnienie stowarzyszeń prowadzących szkoły niepubliczne znacznie utrudnia władzom samorządowym racjonalną politykę oświatową.
Warto w tym miejscu podać jeszcze, ile dzieci mieszka we wsiach gminy Żnin, a ile w mieście (statystycznie, rzeczywistość może odbiegać nieco w obie strony). .

A więc w 2025 roku w mieście Żninie urodziło się zaledwie 61 dzieci! Tyle, ile w roku 1985 chodziło w Szkole Podstawowej nr 2 do trzech klas (z sześciu równoległych) jednego rocznika! Tu od razu zaznaczę, że do szkół w Żninie chodzą też dzieci ze wsi, może nawet to jest połowa całej wiejskiej populacji gminy. Są takie, które należą statystycznie do innych gmin (Gąsawy czy Rogowa), ale ze względu na prace rodziców, zapisane są do szkół w Żninie. Ale nawet jeśli się je doda - mało, mało!
Pozwolę sobie na narysowanie kolejnej wizji przyszłości. Szkoły niepubliczne są chyba nie do ruszenia, będą istnieć, choćby miałyby mieć w każdej klasie tylko po jednym dziecku, bo taka będzie ambicja prowadzących je stowarzyszeń i rodziców. Uważam, że obie publiczne szkoły wiejskie – jedna po wschodniej (Januszkowo), druga po zachodniej (Słębowo) stronie gminy również powinny funkcjonować, jeśli taka będzie wola społeczności tych wsi (i sąsiednich). A Żnin? Żnin czeka zamknięcie dwóch szkół spośród trzech istniejących.
Poprosiliśmy o wypowiedzi na temat przyszłości oświaty w ich gminach dyrektorów szkół i burmistrzów. Za kilka dni je przedstawimy. Czytelników prosimy o nadsyłanie polemik pod adres [email protected]. Będziemy publikować wypowiedzi osób podpisanych imieniem i nazwiskiem (debata publiczna wtedy ma sens, gdy wiemy, kto w niej uczestniczy i z kim rozmawiamy, a nie boksujemy się z trollami, cieniami i wykreowanymi osobowościami sieciowymi). Możliwe jest zastrzeżenie danych do wiadomości redakcji, ale ważne jest, by w przestrzeni publicznej funkcjonowały prawdziwe osoby, a nie wymyślone. Mój artykuł celowo jest brutalny, by otworzyć dyskusję, której nie unikniemy. A nie unikniemy dlatego, ze prezentowane dane są równie brutalne, jak moje stwierdzenia.
Dominik Księski
Wszystkie dane wyjściowe pochodzą z portalu GUS, zostały przeliczone w redakcji Pałuk. Braliśmy pod uwagę zamieszkanie, a nie zameldowanie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze