Reklama

Zagospodarowanie najpiękniejszej skarpy w Żninie

Na spotkaniu mieszkańców z burmistrzem i przedstawicielami wydziału inwestycji okazało się, że pomysł na garaże za blokiem na ul. Mickiewicza 60, to na razie tylko koncepcja. Nieco to uspokoiło wielu z tych mieszkańców, bo okazało się, że oni woleliby na tej skarpie z pięknym widokiem na Duże Jezioro: plac zabaw, ławeczki, siłownię zewnętrzną - a nie samochody. Po spotkaniu Ratusz czeka na indywidualne zgłoszenia uwag do koncepcji zagospodarowania tego terenu.

Andrzej Kurek i Grzegorz Sobyrayski pochylają się nad mapą z koncepcją zagospodarowania terenu za ul. Mickiewicza i ul. Niedziałkowskiego fot. Karol Gapiński

     Za blokiem na ul. Mickiewicza 60 znajduje się działka o nr geodezyjnym 165/23 i sąsiednia 165/223. Należą te tereny do Gminy Żnin. Jedna z nich leży między osiedlem bloków na Niedziałkowskiego i jeziorem, druga - obok niej, w kierunku ulicy Moniuszki, za dawnymi barakami. Od dziesiątek lat część z nich jest wykorzystywana jako drobne działki pod uprawy.
     HISTORIA BLISKA
     Niektórzy mieszkańcy wybudowali też sobie tam garaże. Jednak w Urzędzie Miejskim w Żninie nie ma żadnych dokumentów, umów potwierdzających fakt wydzierżawienia terenu przez prywatne osoby. Ratusz nie ma też w związku z tym wpływów do budżetu z tytułu opłat za możliwość wykorzystywania terenu. Jak się dowiedzieliśmy podczas rozmów z mieszkańcami, przed laty odbywało się to tak, że ktoś, kto posiadał samochód - przy czym prywatne auta nie były jeszcze tak powszechne, jak współcześnie - udawał się do naczelnika, pytał, czy może zrobić sobie garaż i budował. Czasami zaś garaże, czy działki ogrodowe były wytyczane przez zainteresowanych bez pytania w Urzędzie Miejskim.
     WNIOSEK: GARAŻE
     Teraz burmistrz Robert Luchowski chciałby uporządkować sytuację. Wszystko zaczęło się zaraz po objęciu przez niego fotela włodarza Żnina. Wtedy wpłynął do ratusza wniosek, żeby gmina zgodziła się na możliwość postawienia garaży na terenie za ul. Niedziałkowskiego. Mieszkańcy bloków mają często problem, gdzie zostawiać swoje samochody na noc. Miejsc na parkingu nie ma, a wspomniane garaże za blokiem na Mickiewicza 60 mają nieliczni. Tymczasem bezpośrednio za blokami na ul. Niedziałkowskiego jest spory kawałek niezagospodarowanego terenu. Jacek Stachowiak był jednym z inicjatorów akcji zbierania podpisów wśród sąsiadów, którzy byliby zainteresowani możliwością postawienia niedrogich jeśli chodzi też o opłaty dzierżawne, garaży. Choćby blaszanych.
     HISTORIA DALSZA
     Ratusz zaczął rozpoznawać temat. Okazało się, że jest problem. Nie tylko teren za blokami, ale nawet te działki, na których od lat bloki na ul. Niedziałkowskiego stoją oraz sklep w ich sąsiedztwie, to wszystko są tereny dawnego cmentarza żydowskiego. O sprawie pisaliśmy wielokrotnie. Przypomnijmy, że początkowo Robert Luchowski chciał nawet budować tam blok komunalny, ale okazało się, że nie jest to możliwe ze względu na protesty gminy żydowskiej. Nie tylko takiego bloku tam nie można budować, ale również garaży, czy innej infrastruktury na użytek mieszkańców. Co więcej, nie można też zaspokoić gminy żydowskiej nieruchomością ekwiwalentną. Nawet, gdyby Żnin chciał oddać Związkowi Wyznaniowemu Gmin Żydowskich jakąś inną, o podobnej wartości działkę, a zająć w zamian teren na ul. Niedziałkowskiego, to gmina żydowska na to się nie zgadza.
      - Chodzi o to, że kulturze judaistycznej, w ich religii cmentarz, jako miejsce pochówku jest największą świętością. Nawet, jeśli nie ma tam kości ich przodków, to na starych mapach oni udowadniają, że to obszar starego cmentarza. W tej sytuacji nie można tej ziemi w ich mniemaniu w jakikolwiek sposób dotykać. Nie może być ona użytkowana - powiedział nam Andrzej Kurek, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej, który wraz z burmistrzem oraz pracownikami wydziału infrastruktury, gospodarki przestrzennej i inwestycji w Urzędzie Miejskim przybyli w ostatni wtorek po południu do Szkoły Podstawowej nr 2 w Żninie. Tutaj, w jednej z sal lekcyjnych wyznaczone zostało spotkanie z mieszkańcami osiedla na ul. Niedziałkowskiego oraz sąsiednich ulic.
     KONCEPCJA
     Powodem była chęć zasięgnięcia opinii tych mieszkańców w sprawie zagospodarowania w sytuacji, gdy nie ma szansy wykorzystanie terenu po starym cmentarzu żydowskim, tej działki, o której piszemy na początku tekstu, czyli za blokiem na ul. Mickiewicza 60. Dawid Kuźniak i Bogumiła Jurek-Szmudzińska z wydziału infrastruktury zaczęli opowiadać o koncepcji zagospodarowania gminnej działki ponad 20 blaszanymi garażami oraz w części na siłownię zewnętrzną dla rekreacji mieszkańców. Nie było wtedy jeszcze na tym spotkaniu burmistrza i wiceprzewodniczącego Rady, bo w ratuszu akurat trwała sesja nadzwyczajna i notable spóźniali się. Jednak zgromadzeni w sali mieszkańcy nie czekali na burmistrza i swojego przedstawiciela w radzie, tylko od razu zaatakowali pytaniami i pretensjami urzędników wydziału infrastruktury, którzy pokazali przybyłym mapki. Większość z mieszkańców obecnych na zebraniu konsultacyjnym było zbulwersowanych tym, że stworzono projekt kompleksu garażowego, nie pytając ich o zdanie. Podkreślali, że z tych mapek wynika, iż zostaną im zabrane działki uprawne, rozebrane zostaną obecnie stojące garaże, albo zajęty zostanie dojazd. Dawid Kuźniak próbował tłumaczyć, że to tylko koncepcja, a nie gotowy projekt, ale przybyłych nie potrafił przekonać. Wreszcie na sale dotarli Robert Luchowski i Andrzej Kurek. Burmistrz od razu na wstępie powtórzył to, o czym chwilę wcześniej starał się przekonywać też Dawid Kuźniak.
     SŁUCHAMY
     Emocje nieco opadły, gdy włodarz obiecał, że każdy będzie mógł się wypowiedzieć na spotkaniu, a też później w Urzędzie Miejskim będzie można wnosić indywidualnie uwagi do koncepcji.
     Na początku mieszkańcy nadal podtrzymywali, że potrzebne są dla ul. Niedzialkowskiego i garaże, i parking, i plac zabaw wraz z siłownią zewnętrzną, ale lepiej, żeby zająć na to teren właśnie zaraz za tą ulicą. Dopiero wtedy wielu z nich usłyszało od włodarza, że kategorycznie nie ma takiej możliwości, ze względu na brak zgody gminy żydowskiej. - My nawet do Warszawy do naczelnego rabina jeździliśmy i niczego nie udało nam się wynegocjować - zamknął temat Robert Luchowski, choć wielu z przybyłych nie chciało się pogodzić ze stanowiskiem wyznawców Judaizmu. - Według oczekiwań społeczności żydowskiej to powinien być najlepiej teren po prostu ogrodzony płotem i nie użytkowany. W rzeczywistości nawet nie powinien być koszony, tylko pozostawiony samemu sobie i nie dotykany nawet stopą - wyjaśniał nam Andrzej Kurek.
     W tej sytuacji mieszkańcy na wtorkowym spotkaniu zaczęli przedstawiać swoje uwagi. Zaraz na wstępie głos zabrała Ilona Nagelska. Powiedziała, że jej zdaniem koncepcja 24 garaży i placu zabaw z siłownią jest niespójna. Samochody wjeżdżające do garaży będą stanowiły niebezpieczeństwo dla dzieci bawiących się na placu obok. Stwierdziła, że jej zdaniem ważniejsza jest tutaj potrzeba zorganizowania miejsca do rekreacji i wypoczynku. - My nie mamy nawet gdzie pójść na spacer z dzieckiem. Na innych osiedlach są jakieś huśtawki, jakieś skwerki, a u nas nic nie ma. Lepiej, żeby zorganizować tutaj plac zabaw, a nie garaże, czy parkingi - mówiła Ilona Nagelska, a jej zdanie popierał również w emocjonalnym wystąpieniu tata - Józef Nagelski.
     Także kolejni wypowiadający się w większości optowali za sposobem zagospodarowania terenu na cele rekreacyjne, choć np. Alicja Wodyńska starała się dostrzec potrzeby kierowców. Padły sugestie, że może w części zamiast garaży wytyczyć parking. Inna z mieszkanek rzuciła nawet pomysł, żeby zrobić parking podziemny. Burmistrz pochwalił ją tylko za śmiałe marzenia, ale wykluczył możliwość realizacji przedsięwzięcia o takim rozmachu.
     ZMIANA NASTĄPI
     W toku dalszej dyskusji okazało się, iż jest również grupka mieszkańców, która chciałaby, żeby wszystko zostało po staremu. Żeby garaże - te, które już stoją - stały dalej, a ogródki, które teraz sobie uprawiają przede wszystkim emeryci - mogły być dalej uprawiane. W tym przypadku burmistrz powiedział, że niestety, jakakolwiek decyzja nie zostanie podjęta, to garaże i ogródki trzeba zalegalizować.
     SKŁADAJCIE WNIOSKI
     Obecny na spotkaniu Paweł Sikora, kierownik wydziału turystyki, promocji i rozwoju gminy pokusił się o przeprowadzenie szybkiego głosowania wśród przybyłych. Tak, dla rozeznania, jaka opcja może przeważać. Okazało się, że zwolenników postawienia wyłącznie na plac zabaw i siłownię, było więcej, niż zwolenników częściowego wykorzystania terenu na cele rekreacyjne, a częściowo na garaże lub choćby parking.
     Burmistrz podsumował dyskusję zapewnieniem, że wnioski można składać w ratuszu w wydziale infrastruktury, gospodarki przestrzennej i inwestycji. Obiecał również, że jeśli po przeanalizowaniu wszystkich wniosków okaże się, iż jest możliwość pozostawienia choć części terenu na działki ogrodowe, to ratusz postara się znaleźć takie rozwiązanie, by zaspokoić oczekiwania również użytkowników tych ogródków. Nawet jeśli ogródki zostaną zlikwidowane, to ich obecni użytkownicy mają mieć możliwość zebrania wszystkich plonów. Zagospodarowanie tego terenu nie będzie realizowane teraz, a zapewne w przyszłym dopiero roku.
     Nim uczestnicy spotkania rozeszli się do domów, niektórzy postanowili skorzystać z obecności włodarza i Andrzeja Kurka i postanowili od razu kuć żelazo, póki gorące, przedstawiając notablom swoje oczekiwania w nieformalnych rozmowach przy wychodzeniu z sali.
     Więcej zdjęć w naszej galerii i film w zakładce Filmy.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1312 (14/2017)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości