Przyszłość jednak nie jest obiecująca. Fakty mówią za siebie, a to znaczy, że dzieci nie przybędzie
Dokładnie 25 marca bieżącego roku burmistrz Szubina Mariusz Piotrkowski wystosował pismo do dyrektora podstawówki w Kołaczkowie. Poinformował Macieja Lisowskiego, że prosi o nie ujmowanie w arkuszu organizacyjnym oddziału zerowego. Powodem są uwarunkowania demograficzne na terenie gminy oraz wyniki przeprowadzonego wstępnego naboru. Demograficznie to rodził się mniej więcej o połowę dzieci mniej niż kilka lat wcześniej. Nabór wskazuje na sześcioro uczniów w pierwszej oraz jedenaścioro w zerowym oddziale. 9 kwietnia na stronie internetowej włodarza czytamy: „Po przeprowadzonej analizie organizacji wychowania przedszkolnego i struktury […] informuję, że zarówno „zerówka” oraz klasa pierwsza zostaną utworzone. Moja decyzja oparta jest na nowych możliwościach wynikających ze zmieniających się przepisów prawa tzw. ustawie o małych szkołach, która zwiększy elastyczność organizacyjną gminy. Chcę podkreślić, że zdaję sobie sprawę jak ważna jest stabilność i poczucie bezpieczeństwa, szczególnie w obszarze edukacji najmłodszych. Dlatego zdecydowałem się, że rok szkolny 2026/2027 działać będzie na dotychczasowych zasadach”. Zdaniem włodarza niż jest jaki jest, ale w tym roku zmiany można jeszcze zatrzymać. Trzeba jednak pracować nad systemowymi rozwiązaniami na przyszłość.
Zapowiedziane zmiany uruchomiły lawinę interwencji. Nie zgodziła się decyzją o zamknięciu oddziałów w Kołaczkowie sołtyska. Ujęła to słowami: - Z dużym niepokojem przyjęliśmy informację o nieutworzeniu oddziału klasy „zero” w naszej szkole podstawowej. Apelujemy o ponowne przeanalizowanie tej sytuacji. Warto rozważyć wszelkie możliwe rozwiązania. Liczę na otwartość na dialog oraz wspólne poszukiwanie rozwiązań, które będą najlepsze dla naszych dzieci i przyszłości naszej miejscowości.
Radny Waldemar Baszak szerzej odniósł się do problemu. Na swoim profilu facebookowym pisze: Nieotwieranie oddziałów […] na tym etapie nie przyniosłoby realnych oszczędności. Biorąc pod uwagę konieczność dowozu dzieci do innych szkół, koszty organizacyjne oraz społeczne skutki takiej decyzji – oszczędności byłyby znikome albo wręcz żadne. […] Dobrze się stało, że ten rok został odzyskany. To właśnie teraz przed nami etap jeszcze ważniejszy – merytorycznej pracy, spokojnej analizy, szukania rozwiązań i budowania trwałych fundamentów funkcjonowania szkoły w kolejnych latach. Decyzje, które zapadną w tym czasie, mogą być już decyzjami świadomymi, przemyślanymi i opartymi na dialogu, a nie pośpiechu”. To także druga szansa dla rodziców i mieszkańców Kołaczkowa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze