Reklama

Bez profilów w I LO Żnin

Żnin, liceum, profile, zaskoczenie, uczniowie, Andrzej Kurek
     Bez profilów w I LO Żnin
     W LO im. Braci Śniadeckich w Żninie nie powstały w tym roku klasy profilowane. Od klasy drugiej profile będą realizowane w formie wspólnych dla uczniów z różnych klas dodatkowych godzin tych przedmiotów, które są dla nich ważne. - To korzystniejsze dla uczniów - uważają zarówno dyrektor Andrzej Kurek, jak i starosta Zbigniew Jaszczuk.

Pałuki 18 lipca 2013, s 11; informacje uzyskane od dyrektora i LO w Żninie Andrzeja Kurka:
Dzięki pozytywnemu naborowi w I LO w Żninie od nowego roku szkolnego zostanie utworzonych pięć pierwszych klas o następujących ukierunkowaniach: politechnicznym, medycznym, biologiczno - chemicznym, humanistycznym i europejskim. /.../ Wcześniej wszystkie klasy były ogólne, uczniowie pracowali na poziomie rozszerzonym, ale nie było takiej specjalizacji, jaka wprowadzana jest od tego roku. Ukierunkowania będą funkcjonować niezależnie od liczby uczniów deklarujących chęć edukacji na rozszerzonym poziomie w poszczególnych kierunkach.

     ZASKOCZENIE
     Absolwenci gimnazjów, którzy starali się o przyjęcie do I LO w Żninie, w wypełnianych dokumentach musieli zadeklarować jeden z profilów, jakie obowiązywać miały w szkole. Wybierali pomiędzy politechnicznym, medycznym, biologiczno-chemicznym, humanistycznym i europejskim.
     Pod koniec czerwca tydzień niepewności, do jakiej klasy ich przyjęto, zakończył się informacją, że każdy uczeń będzie realizował taki profil, jaki sobie wybrał.
30 sierpnia rozeszła się po Żninie pantoflową pocztą informacja, że żadnych profilów w LO nie utworzono - wywieszone listy uczniów przyjętych do pięciu klas zawierają w nagłówku litery (a,b,c,d,e), ale nie zawierają nazwy profilu, a uczniowie są pomieszani - w tej samej klasie są ci, którzy wybrali różne profile.
     Na stronie internetowej brak było informacji na ten temat. Również 1 września w czasie długiego przemówienia inauguracyjnego, nasyconego treściami autopromocyjnymi, dyrektor nie wspomniał o zmianach i ich przyczynach. W pierwszych dniach września wielu uczniów przenosiło się z klasy do klasy.
     WYJAŚNIENIE
     Od dyrektora szkoły Andrzeja Kurka uzyskaliśmy informacje, że klasy profilowane miały powstać, jednak odstąpiono od tego zamiaru na prośbę sporej rzeszy rodziców i uczniów, gdyż nie wszyscy byli przekonani, co do zadeklarowanego przez siebie ukierunkowania. Już od czerwca uczniowie i rodzice sygnalizowali, by dać uczniom szansę na ostateczny wybór profilu pod koniec pierwszej klasy. Przychylono się do tych próśb i dano uczniom szansę na zmianę pod koniec pierwszej klasy. Jeśli uczeń stwierdzi w pierwszej klasie, że lepiej czuje się w przedmiotach ścisłych niż w humanistycznych, to - mimo iż wcześniej zadeklarował kierunek humanistyczny - będzie mógł go pod koniec I klasy to zmienić. Przedmiotów na poziomie rozszerzonym, wynikających z zadeklarowanych kierunków, uczniowie będą się uczyć od drugiej klasy (co było zresztą zapowiadane już od samego początku).
     Drugą przyczyną zmiany był fakt, że - zgodnie z wymogami uchwały Rady Powiatu w Żninie - w jednej klasie musi uczyć się przynajmniej 28 uczniów. W tej sytuacji klasy o profilu humanistycznym nie udałoby się utworzyć. Trzymając się koncepcji tworzenia profilu od pierwszej klasy uczniom, którzy zadeklarowali kierunek humanistyczny, trzeba by zaproponować inny kierunek lub musieliby oni zrezygnować z dalszej nauki. Gdyby na każdy z kierunków zgłosiło się po 30 uczniów, wówczas można by utworzyć klasy profilowane, tak się jednak nie stało.
     Dyrektor Andrzej Kurek dodaje, że dokonując zmiany chciał wyjść także naprzeciw m.in. uczniom dojeżdżającym. Dlatego część uczniów została tak podzielona, by mieli możliwość wspólnego dojazdu. Poza tym klasy były tworzone tak, by w każdej znajdowali się uczniowie z najlepszymi, średnimi i najsłabszymi wynikami. Chciał w ten sposób uniknąć segregacji na klasy lepsze i gorsze.
     - Nie chodziło o to, by tworzyć trzy klasy o profilu biologiczno-chemicznym. To, że humanista będzie uczył się w jednej klasie z uczniami, którzy wybrali kierunek biologiczno-chemiczny nie oznacza, że nie będzie się kształcił na kierunku humanistycznym - podkreśla dyrektor. - Jest to z korzyścią dla ucznia, bo wszyscy w pierwszej klasie uczą się tej samej podstawy programowej. Nie wycofujemy się więc z ukierunkowania, ale dajemy możliwość przemyślenia ukierunkowania w pierwszej klasie. Duża ilość uczniów nie była pewna, co wybiera. Dlatego za prośbą rodziców, uczniów i w porozumieniu z wydziałem oświaty starostwa dokonaliśmy modyfikacji tych ukierunkowań - wyjaśnia dyrektor. I podkreśla, że zmodyfikowany wariant ukierunkowania jest znacznie korzystniejszy, bo daje uczniowi możliwość zmiany kierunku. Gdyby zaś od pierwszej klasy skomasowano w jednym oddziale humanistów, w drugim uczniów o profilu medycznym, w następnym uczniów o profilu politechnicznym, nie dając im możliwości zmiany decyzji, niektórzy musieliby kontynuować niechciany kierunek lub przenieść się do innego liceum.
     Uczniowie przez cały czas nauki w szkole będą przynależeć do tego samego zespołu klasowego - mówi dyrektor - natomiast przedmioty rozszerzone będą realizować w grupach z uczniami z innych klas, którzy zadeklarowali to samo ukierunkowanie.
     Zapytany, kiedy podjęto decyzję, że nie będzie profilów, i dlaczego nie ogłoszono tego na stronie internetowej szkoły, wyjaśnił, że decyzja została podjęta po złożeniu podań i ostatecznym zakończeniu naboru z końcem czerwca. I dodał: - Ja nie mówię, że nie mogło być informacji na stronie internetowej, jednak przy ogłaszaniu wyników była o tym informacja bezpośrednio skierowana do uczniów.
     Dyrektor zapytany, dlaczego uczniów informowano, że wszyscy będą uczyć się w tym profilu, na jaki się zgłosili, wyjaśnia, że na początku rzeczywiście taka informacja była, gdyż do utworzenia klas profilowanych się przymierzał. Jednak po przejrzeniu podań i deklaracji oraz wysłuchaniu uwag rodziców i uczniów doszedł do wniosku, że nie będzie profilowania od pierwszej klasy.
     - Ja przy ogłoszeniu listy przyjętych poinformowałem uczniów, że nie będą sprofilowani, lecz zostaną podzieleni i pod koniec pierwszej klasy będą mogli ostatecznie zadecydować o wyborze ukierunkowania. Usłyszeli to wszyscy uczniowie, którzy byli na ogłoszeniu naboru - wyjaśnia dyrektor.
     I podkreśla, że zmiana pierwotnej koncepcji wynikała również z tego, że podań na kierunek humanistyczny nie starczyłoby na stworzenie klasy o profilu humanistycznym. Nie udałoby się również utworzyć pełnej klasy o kierunku europeistyka. - W tej sytuacji stworzyliśmy im możliwość zostania humanistą. Tak naprawdę nie mógłbym takiej klasy utworzyć i musiałbym przenieść ich na inny kierunek. Nie starczyłoby również liczby uczniów na utworzenie kierunku europejskiego. Dokonaliśmy korekty, żeby uczeń mógł rozszerzać to, co wybrał - zaznacza dyrektor.
     Andrzej Kurek na pytanie, czy nie uważa, iż zobowiązanie szkoły o utworzeniu klas profilowanych od samego początku nie zostało dotrzymane, odpowiada, że wszystko jest w porządku - ukierunkowania ucznia nikt nie zmienia, jest tylko inna forma organizacyjna utworzenia klas. - Nie ma profilowania w pierwszej klasie, dlatego zrezygnowałem z nazywania klasy danym profilem na korzyść grupy - wyjaśnia dyrektor.
     Według Andrzeja Kurka, skutek dokonania modyfikacji jest na tyle pozytywny, że do I LO w Żninie przenoszą się uczniowie z innych regionów.
     OPINIE
     Jolanta Metkowska, zastępca dyrektora wydziału nadzoru pedagogicznego w Kuratorium Oświaty w Bydgoszczy tłumaczy, iż zgodnie z nową podstawą programową obowiązującą od września 2012 roku, w liceach dopiero w drugiej klasie wchodzą przedmioty, których uczniowie będą musieli się uczyć w formie rozszerzonej. To, czy rozszerzenie będzie realizowane w formie klas profilowanych (czyli np. klasa humanistyczna ma jako jednolity zespół więcej godzin polskiego) czy też w formie zajęć międzyklasowych (czyli uczniowie z różnych klas, którzy chcą rozszerzenia treści np. humanistycznych, będą chodzić wspólnie na dodatkowe godziny języka polskiego) - jest wewnętrzną sprawą szkoły. Jaki model uznaje za lepszy - taki realizuje.
     Według Jolanty Metkowskiej, zmiana powinna być odpowiednio wcześniej zakomunikowana rodzicom, co zapobiegłoby nieporozumieniom.
     W opinii starosty Zbigniewa Jaszczuka, zaproponowane przez dyrektora LO zmodyfikowane rozwiązania są praktyczniejsze i korzystniejsze dla uczniów.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1125 (36/2013)

Reklama

 

 

Komentarz

     Niewyprofilowani

     Od dobrych kilku lat, kiedy nastał niż demograficzny, każdemu gronu pedagogicznemu sen z powiek spędza pytanie: kiedy ten spadek się zatrzyma. Organy prowadzące zaczęły zachęcać szkoły do tego, aby zadbali o jak najatrakcyjniejszą ofertę edukacyjną i organizowali szeroko zakrojoną kampanię promocyjną, celem przyciągnięcia uczniów do własnej szkoły, i tym samym zapewnienia jej racji bytu.
     Wraz z niżem demograficznym (którego sam padłem ofiarą jako nauczyciel) skończyły się czasy, kiedy dyrektor i nauczyciele mogli sobie pozwolić na myślenie w rodzaju: chętnych do naszej szkoły na pewno nie zabraknie, a jeszcze będziemy mogli sobie dokonać wśród nich selekcji i co słabszych odrzucić. Rozpoczęła się coroczna nerwówka, która ciągle trwa: czy dla wszystkich nauczycieli starczy godzin i etatów? Niestety, nadal nie starcza.
     Uczeń, zwłaszcza absolwent gimnazjum, zaczął być cennym towarem poszukiwanym na rynku. Ponieważ stał się towarem deficytowym, także jego jakość przy zakupie zaczęła mieć dla szkół średnich mniejsze znaczenie. Nie ważne jaki, ważne, żeby był, gdyż dawał szanse na przetrwanie, bo za nim idą pieniądze. Efekt: do szkół średnich zaczęli trafiać uczniowie, którzy jeszcze kilkanaście lat temu nie mieliby na to żadnych szans.
     Dyrektorzy szkół średnich (zresztą nie tylko oni), zostali postawieni w roli przywódców politycznych, mających przyciągnąć elektorat (czyli rodziców i uczniów) do swojej szkoły, aby utrzymać ją na rynku edukacyjnym. Byt placówki, w której chęć nauki zadeklaruje zbyt mało osób, staje się bowiem zagrożony, gdyż subwencja ze strony państwa nie wystarcza wówczas na pokrycie kosztów jej utrzymania i funkcjonowania. A samorządy liczą każdą złotówkę, od wielu już lat dokładając do oświaty.
     Zatem każdy uczeń to jeden głos, gwarantujący określone pieniądze. Elektorat uczniowski przyciąga się różnymi sposobami. Jednym z nich była też zapewne atrakcyjna oferta żnińskiego LO im. Braci Śniadeckich odnośnie utworzenia różnych profili edukacyjnych (medyczny, politechniczny) już od pierwszej klasy, o czym się głośno mówiło w poprzednim roku szkolnym. Rodzice i uczniowie ze Żnina i okolic - zwłaszcza ci ambitni uczniowie, którzy chcieli się uczyć, mogli się czuć wygranymi, mając na miejscu liceum z tak bogatą ofertą. Na tym etapie nauki wszystkim chodzi przecież o dobre przygotowanie do startu na studia. Tymczasem dowiadują się nagle, w ostatniej chwili, że klas profilowanych nie będzie, a w zasadzie wszystko zostanie po staremu - bo przecież za rok klas nie będzie się układać od nowa. Czyli tak naprawdę nie będzie profili, tylko coś w rodzaju dawnych fakultetów, na które chodzili uczniowie z różnych klas. Przy zaledwie trzech latach nauki w liceum oznacza to dużą stratę czasu. Przecież - pomimo tego, iż podstawa programowa jest w pierwszej klasie taka sama - każdy nauczyciel matematyki będzie pracował nieco inaczej w klasie politechnicznej, a inaczej - w klasie humanistycznej. Poza tym inaczej uczy się jakiegoś przedmiotu, gdy jeden nauczyciel ma - powiedzmy - w klasie drugiej sześć godzin z tym samym zespołem klasowym, a inaczej wygląda nauka, jak tegoż przedmiotu mamy 4 godziny, a pozostałe dwie realizowane są na osobnych zajęciach - czasem nawet przez innego nauczyciela. Uczniowie, którzy szli do szkoły wybierali inny model nauczania, niż ten, który zaserwowano im teraz.
     Dyrektor Andrzej Kurek tłumaczy, że rezygnacja z profili od pierwszej klasy to odpowiedź na apel wielu rodziców i uczniów, argumentujących, iż młody człowiek nie wie jeszcze na początku szkoły średniej, co w  życiu chciałby robić, i powinien mieć dłuższy czas na zastanowienie.
     Przecież wiadomo o tym nie od dziś. Co roku się to powtarza, bo to sprawa oczywista i naturalna. Wie o tym każdy, kto się uczył i stawał przed wyborem kolejnej szkoły.      Czy dyrektor nie wiedział o tym, ogłaszając tworzenie profili od początku nauki w liceum?
     Zmarnowano poważny kapitał energii społecznej, odebrano uczniom utożsamienie się z ich poważnym życiowym wyborem. Czy - biorąc pod uwagę zdanie tych, którzy prosili o niewprowadzanie klas profilowanych - dyrektor brał pod uwagę zdanie tych uczniów i rodziców, którzy mu uwierzyli, że od września w LO będą klasy profilowane? Ci, którzy w przyszłym roku ukończą gimnazjum, też nie będą stali na stabilnym gruncie, wiedząc, że w czerwcu obowiązuje inna wersja prawdy, niż we wrześniu.
     Cała akcja z profilami przypomina obietnice bez pokrycia, składane przez polityków (w tym przypadku przez dyrektora, który notabene działa w polityce jako radny), czyli zwykłą kiełbasę wyborczą, których celem było zagwarantowanie szkole wymaganej przez organ prowadzący, czyli starostwo, odpowiedniej liczby uczniów do utworzenia założonej liczby klas licealnych.
     Dyrektor liceum i organ prowadzący mogą w tej sytuacji czuć się zadowoleni, gdyż powstała planowana liczba pięciu klas. Niestety, oprócz „wielu uczniów i rodziców, którzy prosili o niewprowadzanie profilów”, są i tacy, którzy czują się najzwyczajniej w świecie oszukani.

Reklama

Bartosz Woźniak
Pałuki nr 1125 (36/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości