Reklama

Dzikie gęsi poza prawem - odszkodowań nie ma i nie będzie

Skutki zmian klimatu są widoczne, a przyroda zmienia się na naszych oczach bez względu na podziały polityczne. Ale przepisy, minimalizujące niekorzystny wpływ tych zmian na gospodarkę nie powstają. Ministerstwo Klimatu i Środowiska radzi rolnikom zatrudnianie sokolnika do ochrony upraw i nie ma zamiaru brać odpowiedzialności (czyli - wypłacać odszkodowań) za szkody powodowane przez dzikie gęsi. Państwowa Rada Ochrony Przyrody natomiast sugeruje, by zrezygnować z niektórych upraw, jeśli niszczą je ptaki.

W numerze 2/2025 tygodnika Pałuki, ukazał się artykuł "Dzikie gęsi anarchistki poza systemem". Dotyczył on tematu gęsi, które w ostatnich latach coraz częściej rezygnują z jesiennych odlotów, zostając w Polsce i żerując na uprawach ozimych i rzepaku. Dziś wracamy do tematu, by spróbować ustalić, która z instytucji odpowiada za straty wyrządzone na polach przez te pokaźnych rozmiarów ptaki, których całe stada stołują się na pałuckich polach

MYŚLIWI - NIE

Przypomnijmy, że gęsi należą do zwierzyny łownej, czyli są przedmiotem pozyskania w drodze polowania. Jak się jednak okazało, za straty spowodowane przez gęsi zarządcy czy dzierżawcy obwodów łowieckich nie ponoszą odpowiedzialności, ponieważ jest to "zwierzyna migrująca". Koła Łowieckie odpowiadają za straty wyrządzone przez dziki, łosie, jelenie, daniele i sarny. Dodatkowym problemem są różnice w terminach polowań na gęsi, które to w naszym kraju są różne w zależności od regionu. I tak w zachodnich województwach można dłużej polować na gęsi (do końca stycznia), a w pozostałej części kraju kilka tygodni krócej.

Reklama

MOŻECIE PŁOSZYĆ

„Właścicielem” zwierzyny łownej jest Skarb Państwa, a instytucją odpowiedzialną za ochronę środowiska RDOŚ, który jednak odpowiada za szkody poczynione tylko przez bobry, wilki, rysie, niedźwiedzie i żubry. Rolnicy, na polach których dzikie ptactwo żeruje, są z problem sami. Do tego, w myśl art. 9 Ust. Prawo łowieckie, obowiązuje ich zakaz płoszenia zwierzyny łownej. Jedyne wyjście, jakie udało się nam znaleźć, to możliwość złożenia we właściwym Urzędzie Marszałkowskim wniosku o odstąpienie od ustawowego zakazu straszenia zwierząt łownych. Marszałek, po zasięgnięciu opinii PZŁ, może zezwolić na odstępstwo od zakazu, czyli wydać zgodę na płoszenie (ma na rozpatrzenie wniosku ustawowe 30 dni!). 

Zezwolenie takowe może być wydane w przypadku braku alternatywnych rozwiązań (właściwie nie wiadomo jakich) i pod warunkiem, że zastosowane metody płoszenia nie będą szkodliwe dla zachowania we właściwym stanie ochrony dziko występujących populacji zwierząt łownych. Wytycznych co do sposobu płoszenia rzecznik Urzędu Marszałkowskiego nie podał. Wyjaśnił, że rolnik musi sam je określić we wniosku, przy czym - w przypadku zastosowania urządzeń emitujących sygnały dźwiękowe - winien pamiętać, że ich natężenie musi mieścić się w normach ustalonych ustawą.

Reklama

KILKA LAT TEMU

Próba uregulowania problemu była. Można o niej przeczytać na stronie topagrar.pl. 10 lipca 2023 r. pojawił się tam artykuł, w którym autor napisał: 

"W październiku 2022 roku odbyło się pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o ochronie przyrody. PSL zaproponował w nim uzupełnienia obowiązujących przepisów o odpowiedzialności Skarbu Państwa za szkody wyrządzone działalnością gatunków będących pod ochroną, poprzez rozszerzenie zakresu o kategorię ptactwa prawnie chronionego. W 2023 roku, podczas połączonych posiedzeń sejmowych komisji rolnictwa i ochrony środowiska, wrócono do tematu. Na posiedzeniu dotyczącym tego projektu komisje postanowiły o wstrzymaniu prac nad projektem do czasu przedstawienia przez wnioskodawców sposobu szacowania szkód. Poseł Zbigniew Ziejewski z PSL przedstawił analizy naukowe wykonane przez Uniwersytet Warmińsko-Mazurski dotyczące strat jakie mogą powodować dzikie ptaki. Naukowcy wskazali w nich także na rosnącą populację dzikich ptaków, które wyrządzają ogromne szkody [...]. - „Chcemy tę sprawę rozwiązać, bo mamy poczucie, że straty wywoływane przez dzikie ptaki chronione są na tyle wysokie, że rekompensaty absolutnie się należą” - powiedział w Sejmie wiceminister rolnictwa Krzysztof Ciecióra. Wykluczył jednak możliwość prowadzenia dalszych prac nad projektem przygotowanym przez posłów PSL. Jego zdaniem nie ma możliwości przeprowadzenie szacowania strat wyrządzonych przez dzikie ptactwo na wzór strat wyrządzanych przez inne gatunki. Dlatego zapadła decyzja, którą poparł premier Mateusz Morawiecki, aby problem rozwiązać przygotowując nową ustawę. - „Jeszcze w tej kadencji wniesiemy do Sejmu ustawę, która tą sprawę ureguluje. Chcemy iść w kierunku ryczałtu i automatyzmu w wypłacie rekompensat dla rolników [...]. Jestem przekonany, że te rozwiązania wejdą w życie od przyszłego roku” [czyli 2024 - przyp. red.] - wyjaśnił Krzysztof Ciecióra."

Reklama

Ostatecznie, po odrzuceniu projektu PSL, nie doszło do przygotowania przez ówczesny rząd obiecanego projektu ustawy umożliwiającej wypłatę odszkodowań za straty spowodowane przez dzikie ptactwo (żurawie, gęsi, kormorany łabędzie i krukowate).

A JAK TO WYGLĄDA?

Piotr Pawlicki - rolnik z podbarcińskiej wsi, którego pola uprawne znajdują się blisko nadnoteckich łąk, codziennie widuje stada dzikich gęsi na swoich oziminach. - Nie wiem dlaczego, ale gęsi szczególnie upodobały sobie pszenżyto ozime. Pełno na nim ptasich odchodów, zboże jest obskubane i wyduszone. Mam nadzieję, że odrośnie, ale obawiam się, że może być osłabione, przez co bardziej podatne na różne choroby - powiedział nam rolnik.
- Od przeszło 8 lat próbujemy interweniować w Ministerstwie Klimatu i Środowiska w sprawie gęsi. Nie tylko jako Izba Rolnicza i samorząd rolniczy, ale także z ramienia komisji rolnictwa Sejmiku Województwa Kujawsko-Pomorskiego, której byłem przewodniczącym. W Sejmiku była też uchwała w sprawie zrównania terminów odstrzału na gęsi poparta przez łowczych okręgu bydgoskiego, toruńskiego i włocławskiego z którymi współpracujemy. Niestety, mam wrażenie że temat jest nie do przebicia. Urzędnicy z MKiŚ wiedzą, że jest problem, ale moim zdaniem skupiają się na tym, żeby przetrwać na swoich stanowiskach kadencję kolejnego ministra. Co gorsza były nawet zakusy, aby dzikie gęsi całkowicie zniknęły z listy zwierzyny łownej, na szczęście udało się sforsować ten absurdalny projekt. Wysyłaliśmy też wnioski, żeby gospodarkę łowiecką przenieść pod ministerstwo rolnictwa, niestety bezskutecznie - mówi Ryszard Kierzek, prezes Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej.

Reklama

CO NA TO MINISTERSTWO?

Postanowiliśmy skierować pytania do najwyższej, odpowiedzialnej za tego typu zagadnienia instytucji, czyli do Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Pierwsze pytanie dotyczyło tego, czy migrujące ptactwo zostanie wreszcie objęte odpowiedzialnością przez którąś z instytucji, np. PZŁ czy RDOŚ, aby możliwe było rekompensowanie strat przez nie poczynionych (wypłata odszkodowań). Co nam odpowiedziano na to pytanie o perspektywę zmian?  "Szkody wyrządzane przez dzikie ptaki łowne objęte ochroną nie są rekompensowane w ramach obowiązującego systemu szacowania szkód. Nie są też prowadzone prace mające na celu rozszerzenie listy gatunków, za które wypłacane są odszkodowania" - taką odpowiedź otrzymaliśmy z Ministerstwa Klimatu i Środowiska.
Kolejne pytanie dotyczyło więc tego, co właściwie mają teraz zrobić rolnicy, których dotyka ten problem? Jak bezpiecznie (nie krzywdząc ptaków), a skutecznie (chroniąc uprawy) pozbyć się ptaków? Wszak zimy są coraz łagodniejsze, zbiorniki wodne nie zamarzają, są poplony i oziminy - więc żerowisk nie brakuje. Problem raczej nie zniknie, a wręcz będzie się nasilał. 

Warto przy tym zaznaczyć, że płoszenie wielkich stad jest czynnością czasochłonną i przynoszącą marne efekty. Nikt przecież nie jest w stanie pilnować pola przez 24 godziny dobę, a spłoszone ptaki co najwyżej odlecą na sąsiednią działkę albo poderwą się, by za chwilę wylądować z powrotem. 

Reklama

Oto stanowisko ministerstwa: "Istnieje wiele metod odstraszania ptaków w uprawach rolnych lub na obiektach hodowlanych, między innymi: metody akustyczne, montaż na polach uprawnych różnego rodzaju pasywnych odstraszaczy, wreszcie zastosowanie ochrony biologicznej lub zatrudnienie sokolnika. Ich wybór zależy od indywidualnych potrzeb, preferencji rolnika oraz budżetu."
Zapytaliśmy także, dlaczego w Polsce obowiązują różne terminy polowań na dzikie gęsi i czy ich zrównanie (lub nawet wydłużenie) pomogłoby w jakimś stopniu rozwiązać ten problem. 

Oto stanowisko ministerstwa: "Zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem Ministra Środowiska z 16 marca 2005 r.
w sprawie określenia okresów polowań na zwierzęta łowne, w kraju obowiązuje okres polowań na gęsi gęgawy, zbożowe i białoczelne, który trwa od 1 września do 21 grudnia. Okres polowań na terenach województw: zachodniopomorskiego, lubuskiego, wielkopolskiego i dolnośląskiego jest dłuższy i trwa do 31 stycznia w odniesieniu do gęsi zbożowej i białoczelnej oraz do 15 stycznia w odniesieniu do gęsi gęgawy. Przedłużenie okresu polowań na te ptaki w określonych województwach wynikało z konieczności ograniczania szkód wyrządzonych w uprawach rolnych, szczególnie oziminach, przez gęsi."

Reklama

Czyli na zachodzie kraju gęsi powodowały straty w uprawach więc wydłużono termin polowań na nie. U nas pozostał krótszy więc ptaki, co zrozumiałe, przeniosły się na nasze tereny, czując się na nich bezpiecznie. Teraz nasi rolnicy mają problem. 

Ministerstwo przerzuca piłeczkę na boisko Rady Ochrony Przyrody: "Wprowadzanie dalszych rozwiązań w zakresie przedłużania okresu polowań na gęsi w innych województwach w pierwszej kolejności wymagałoby uzyskania opinii Państwowej Rady Ochrony Przyrody. W odniesieniu do gęsi gęgawy (gatunek lęgowy w naszym kraju) okres polowań może trwać maksymalnie do 15 stycznia. Potem należy temu gatunkowi zapewnić spokój w trakcie powrotu na miejsca rozrodu. Wynika to również z przepisów unijnych."

Reklama

PAŃSTWOWA RADA OCHRONY PRZYRODY

W związku z odpowiedzią z ministerstwa zwróciliśmy się do dr. inż. Andrzeja Kepela, przewodniczącego Państwowej Rady Ochrony Przyrody (notabene będącej organem podległym pod Ministra Klimatu i Środowiska), a zarazem reprezentanta Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody Salamandra z zapytaniem o możliwość wydłużenia terminu polowań na gęsi oraz kto i w jaki sposób może wnosić do ww. rady o wydanie w tym temacie stosownej opinii. Oto jego odpowiedź: 

"Sprawę tego, kto może wnieść o opinię PROP w tej sprawie, reguluje art. 44 ust. 1 ustawy Prawo łowieckie. Jest to minister właściwy ds. środowiska. Jeśli Państwowa Rada Ochrony Przyrody otrzyma takie zapytanie od Ministra Klimatu i Środowiska, wówczas przeanalizuje dokładnie zagadnienie i wyda opinię. Obecnie PROP - będąca ciałem kolegialnym - nie ma w tej sprawie oficjalnego stanowiska. Postulat, aby Państwo zapewniało brak negatywnych oddziaływań środowiskowych na wszelkie uprawy lub rekompensowało niepowodzenia wynikające z przewidywalnych, powtarzalnych przyczyn przyrodniczych jest niespełnialny. W związku ze zmianą klimatu należy liczyć się z faktem, że gęsi zimujące w Europie coraz częściej będą w znacznych liczebnościach spędzały znaczną część chłodnego sezonu w Polsce. 

Reklama

Zmiana klimatu powoduje jednocześnie znaczące przyspieszenie i skrócenie wiosennej migracji powrotnej wszystkich łownych gatunków gęsi. Może to w praktyce oznaczać istotne skrócenie i ograniczenie skali żerowania gęsi podczas tego etapu migracji (poza sezonem łowieckim) na uprawach w Polsce. Jeśli żerowanie gęsi istotnie ogranicza opłacalność niektórych upraw, w pewnym uproszczeniu teoretycznie istnieją trzy rozwiązania: wybić gęsi, aby do Polski nie przylatywały (rozwiązanie niedopuszczalne z powodów przyrodniczych i prawnych.), adaptować techniki ochrony upraw do nowej sytuacji, m.in. poprzez doskonalenie i powszechne stosowanie metod zaradczych (metod odstraszania ptaków od upraw jest wiele i na ich stosowanie na polach uprawnych można uzyskać zezwolenie). 

Żerowanie gęsi na oziminach jest zjawiskiem przewidywalnym, często powtarzalnym w kolejnych latach - nie ma więc przeszkód, aby zawczasu przygotować się i uzyskać niezbędne zgody. Znane i skuteczne są także inne środki, np. odciąganie gęsi od ozimin poprzez zostawianie na zimę niezaoranych poletek po uprzątnięciu kukurydzy. Trzecie rozwiązanie, to dostosować dobór upraw do lokalnych warunków. Zapewne w niektórych miejscach - np. w bezpośrednim sąsiedztwie dużych zimowisk gęsi na zbiornikach wodnych - bardziej opłacalna może być rezygnacja z niektórych upraw ozimych lub stosowanie międzyplonu pod mulczowanie po 15 lutego, z czym wiążą się dodatkowe punkty w dopłatach rolniczych w ramach tak zwanych ekoschematów. 

Reklama

Samo odstraszanie z niektórych pól (przez polowania, które mają ograniczone, bo, krótkotrwałe oddziaływanie, czy innymi metodami) może ewentualnie dawać korzyści właścicielom poszczególnych pól, ale jest to zasadniczo metoda przerzucania problemu na innych rolników (gdzieś gęsi jeść muszą). Jednocześnie wyniki badań naukowych wskazują, że presja łowiecka na gęsi może skutkować ich większą agregacją (skupianiem się w większe stada na ograniczonych przestrzeniach), co może powodować poważniejsze szkody rolnicze niż oddziaływanie rozproszone. Stąd lepszym (skuteczniejszym, a jednocześnie przyjaźniejszym przyrodniczo) rozwiązaniem może być stosowanie bardziej złożonych strategii, skierowanych na rozpraszanie przestrzenne oddziaływania gęsi lub przywabianie ich w miejsca, gdzie nie będą powodowały istotnych szkód (jak wspomniane niezaorane ścierniska po kukurydzy)."

PODSUMOWANIE

Zmiany klimatu spowodowały, że ptaki zmieniły swoje zachowanie i zaprzestają migracji. Dzięki temu zużywają znacznie mniej energii na wyczerpujące loty. Skutkiem tego jest zwiększenie przeżywalności i wzrost liczebności populacji. Tak się dzieje właśnie w przypadku gęsi gęgawy czy żurawia, który wcześniej był okazem rzadko spotykanym. 

Reklama

Każdy medal ma jednak dwie strony. Łagodne zimy powodują, że przeżywają też osobniki słabsze, co w efekcie może powodować pogorszenie ogólnego stanu populacji. Zmiany klimatu powodują też, że gatunki ciepłolubne zwiększają swój zasięg. Przykładem nowego, południowego gatunku, który zasiedlił nasz kraj, jest czapla biała. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu był to sporadycznie obserwowany u nas ptak, a obecnie występuje w ilości około tysiąca par.

Decydenci nie potrafią (nie chcą?) podjąć decyzji. Luka w systemie pozostaje i gospodarka rolna cierpi na tym. Skutki zmian klimatu są widoczne, a przyroda zmienia się na naszych oczach bez względu na podziały polityczne. Rolnicy oczekują, aby uchwalano adekwatne przepisy, minimalizujące niekorzystny wpływ tych zmian na gospodarkę. 

Na razie jednak Ministerstwo Klimatu i Środowiska radzi rolnikom np. zatrudnianie sokolnika do ochrony upraw i nie ma zamiaru brać odpowiedzialności (wypłacać odszkodowań) za szkody powodowane przez dzikie gęsi. Państwowa Rada Ochrony Przyrody natomiast sugeruje zrezygnować z niektórych upraw, jeśli niszczą je ptaki.

Dorota Kapłońska

Czytaj także:



kli_przyr

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 05/06/2025 09:26
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości