Reklama

Harcerstwo w życiu Mariana Ogórkiewicza

Do drużyny harcerskiej dołączył jako 14-latek, teraz ma lat 90. Pomimo upływu tylu lat, jego serce nadal jest pełne miłości i szacunku do harcerstwa. Był organizatorem wielu obozów i biwaków. - Wyremontowany barak został przekazany na rzecz wszystkich drużyn harcerskich i zuchowych Janowca Wlkp. Było to uroczyste wydarzenie - wspomina Marian Ogórkiewicz, harcmistrz i komendant.

Angelika Uścińska: - Jest pan bardzo ważną postacią, która zaangażowała się w działalność i rozwój harcerstwa. Poza tym pana dostojny wiek wskazuje na to, że może podzielić się wieloma opowieściami i mądrością. Kiedy zaczęła się pana przygoda z harcerstwem?

Marian Ogórkiewicz: - Do Związku Harcerstwa Polskiego wstąpiłem 5 maja 1945 roku na zbiórce 1. Drużyny Harcerskiej im. Leszka Białego w Janowcu Wlkp., która odbyła się za stadionem miejskim. Miałem wtedy 14 lat. 13 stycznia 1946 roku przy rzece na opłatku drużyny złożyłem harcerskie przyrzeczenie na ręce druha harcmistrza Jana Poplewskiego - wizytatora Chorągwi Wielkopolskiej ZHP. Praca w drużynie była bardzo żywotna i intensywna. Charakteryzowała się - oprócz typowych działań harcerskich, jakim było np. zdobywanie stopni harcerskich - także pracą w celu zarobkowym. Zarobione pieniądze przeznaczone były na rozwój drużyny, obozy letnie i zimowe. W latach 1946-1949 zorganizowano obozy letnie w Kurowie Starym (1946), Darłowie (1947), Dusznikach-Zdroju (1948). Wynikiem działalności harcerzy było zdobycie stopni harcerskich: młodzik, wywiadowca, odkrywca, ćwik, harcerz orli oraz ok. 30 sprawności harcerskiej. W drużynie działały również grupy trębaczy-fanfarzystów i werbalistów. Byłem fanfarzystą. Zastępy te uczestniczyły w obchodach świąt państwowych, zbiórkach harcerskich. W okresie 1945-1949 pełniłem wiele różnych funkcji, ponieważ byłem zastępowym, sekretarzem, gospodarzem, kwatermistrzem czy kronikarzem. Podczas pracy na rzecz harcerstwa pełniłem także inne funkcje, takie jak: członek Rady Naczelnej ZHP w Warszawie, członek Bydgoskiej Komendy Chorągwi, członek Komendy hufca, komendant hufca ZHP Żnin im. Jana i Jędrzeja Śniadeckich, komendant Ośrodka Szkoleniowego-Wypoczynkowego Funka Zaporoże nad jeziorem Charzykowskim, komendant Ośrodka Szkoleniowo-Wypoczynkowego w Pólku nad Zalewem Koronowskim i drużynowy 1. DH im. Lepsza Białego w Janowcu Wlkp. Dużo wysiłku włożyliśmy w doprowadzenie do użytkowania pomieszczeń harcówki, która mieściła się w budynku Spółki "Plon" naprzeciw magistratu przy ul. Gnieźnieńskiej. Zawieszenie działalności ZHP nastąpiło w styczniu 1950 roku.

Reklama

- Dlaczego w styczniu 1950 nastąpiło zawieszenie działalności?

- Niestety miało to związek z ówczesną władzą, której celem była likwidacja organizacji. W 1946 roku podczas młodzieżowego zlotu “Trzymamy straż nad Odrą” harcerze z ZHP poparli opozycję władz komunistycznych. To stało się przyczyną likwidacji ZHP. Należy wspomnieć o wydarzeniu, które miało miejsce w 1949 roku w Drugi Dzień Świąt Bożego Narodzenia. W wyniku nasilających się informacji o rozwiązaniu Związku Harcerstwa Polskiego umówiliśmy się z druhem ćwikiem Marianem Szocińskim, że dokonamy włamania do harcówki w celu wyniesienia wartościowych rzeczy, w tym sztandaru (uratowanego przed Niemcami). Sztandar został wyniesiony i początkowo umieszczony w moim domu, jednak po nasilającej się infiltracji UB postanowiliśmy sztandar wywieźć z Janowca Wlkp. 4 października 1949 roku rada Drużyny Leszka Białego postanowiła zawiesić działalność drużyny.

Reklama

- Wykazali się panowie wielką odwagą i szacunkiem do sztandaru. Co działo się potem?

- W drugi Dzień Świąt Wielkanocy na boisku szkolnym odbyła się zbiórka reaktywująca działalność 1. Drużyny Harcerskiej im. Leszka Białego w Janowcu. Na tej zbiórce wrócił do drużyny sztandar, który został przywieziony przez byłego drużynowego Drużyny Harcerskiej, podharcmistrza Zygmunta Todyszaka. Został przekazany na moje ręce. Na skutek starań uzyskaliśmy lokal na harcówkę w piwnicy budynku szkolnego przy ul. Szkolnej (dawny budynek właścicieli Janowca). Władze Janowca obiecały przekazać na harcówkę barak przy ul. Szkolnej. Uroczystość przekazania lokalu przez ówczesnego przewodniczącego rady miasta Władysława Chilińskiego wzbogacona została zorganizowaniem zlotu drużyn zuchowych i harcerskich oraz urządzeniem wystawy żnińskiego malarza Tadeusza Małachowskiego. Wystawa trwała miesiąc - od 15 grudnia do 15 stycznia 1956 roku. Wziąłem udział w kursie drużynowym w Tleniu zorganizowanym przez Komendę Chorągwi Bydgoskiej. Pełniłem tam funkcję oboźnego kursu. W maju 1957 roku zorganizowaliśmy zlot z okazji 40-lecia działalności 1. Drużyny Harcerskiej im. Leszka Białego w Janowcu. Podczas tego zlotu przyjechali harcerze z całej Polski. Warto wyróżnić zaprzyjaźnione drużyny z Poznania, Żnina, Gniezna, Mieściska i Kłecka. Prace w drużynie ukierunkowano na zdobywanie funduszy na organizację akcji letniej. Jesienią 1957 roku przeorganizowaliśmy prace w drużynie przyjmując specjalizację sportowo-turystyczną. Powołano również harcerski klub sportowy z sekcją hokeja na trawie, którą kierowałem. Działały w nim drużyna młodzików oraz drużyn seniorów. Powstała także sekcja lekkoatletyczna, drużyna seniorów w latach 1958-1961. Zdobyła mistrzostwo okręgu bydgoskiego i 4 miejsce w Polsce. Praca w klubie została zawieszona w 1963 roku z powodu braku środków finansowych.

Reklama
Przekazanie sztandaru w 1957 roku. Na zdjęciu od lewej: Marian Szociński, Zygmunt Tadyszk, Marian Ogórkiewicz, Wiktor Burchrdt, Adam Rabinek oraz członkowie rodziny fot. z archiwum Mariana Ogórkiewicza

- Harcerze przez cały czas się rozwijają. Ich celem jest zdobycie jak najwyższych stopni oraz oznak. Jak rozwijała się pana służba w harcerstwie podczas zdobywania stopni?

- Podczas służby w 1. Drużynie Harcerskiej im. Leszka Białego w Janowcu Wlkp. uzyskałem stopień harcerski przewodnika. 1962 roku uzyskałem stopień podharcmistrza, a 1965 stopień harcmistrza. 1 grudnia 1962 roku zostałem powołany na funkcję komendanta hufca Związku Harcerstwa Polskiego w Żninie. Prace rozpocząłem od przejęcia akt, dokumentów, majątku. Włączaliśmy się w działalność komendy Chorągwi Bydgoskiej w organizacji imprez i zbiórek. Bardzo aktywnie włączył się w akcję, która polegała na nauce języków obcych, a zajęcia z języka francuskiego prowadziła druhna Wanda Dziębowska, naukę języka angielskiego - druhna Jolanta Dobaczewska. Akcja trwała 10 lat. Organizowane były obozy językowe w harcerskim ośrodku Funka nad jeziorem Charzykowskim. W 1964 roku zorganizowałem wspólne z hufcem Mogilno obóz wędrowny dla drużynowych. Komendantem obozowym był harcmistrz Bogdan Panasewicz, a ja zaś pełniłem rolę kwatermistrza. Obóz odbywał się szlakiem 16 województw (obóz autokarowy). Komenda hufca była organizatorem letniego wypoczynku dla dzieci i młodzieży. W Funce-Zaporożu organizowaliśmy bazę obozową dla ok. 1160 uczestników oraz dzieci pracowników PGR. Przez okres 10 lat uczestniczyło ok 1.500 harcerek i harcerzy. Na tych obozach odbywały się plenery rzeźbiarskie prowadzone przez pana Eugeniusza Izdebskiego - artystę, rzeźbiarza. Zajmowałem się przygotowaniem bazy dla obozów wędrownych w Warszawie w szkole podstawowej na Okęciu. Jako komenda hufca byliśmy organizatorami wojewódzkiego konkursu “Piosenki Harcerskiej”, który był przeprowadzony w latach 1974-1978. W 1978 w grudniu zostałem relegowany z funkcji komendanta hufca przez plenum komitetu powiatowego PZPR jako osoba niepewna politycznie. Jednak ocena mojej pracy w komendzie Chorągwi była pozytywna. Zostałem przeniesiony do komendy hufca ZHP Bydgoszcz-Miasto. Pełniłem tam funkcję kwatermistrza i komendanta Harcerskiego Ośrodka Szkoleniowo-Wypoczynkowego w Pólku koło Koronowa nad zalewem Koronowskim.

Reklama

 

Wyjazd do Darłowa 1948 fot. z archiwum Mariana Ogórkiewicza

- Na pewno nie było łatwo pożegnać się z miejscem, do którego miał pan ogromny sentyment, jednak nadal działał pan na rzecz harcerstwa. Jak wyglądała pana służba w Pólku koło Koronowa nad Zalewem Koronowskim?

- Pracę w komendzie hufca ZHP Bydgoszcz-Miasto rozpocząłem w roku 1980, zapoznając się z aktualnym stanem i gospodarką. W tym czasie zorganizowałem wyjazd komendy do Ciepuc, do Zuchowego Ośrodka Szkoleniowego Drużynowych Zuchów. Po powrocie komendant hufca harcmistrz Janusz Pruski, który powierzył mi tę pracę, przekazał mi zaproszenie na wyjazd do Ośrodka w Pólku w celu zapoznania mnie z aktualnym stanem ośrodka. Po stwierdzeniu, że sprzęt jest w dobrym stanie, w pierwszym turnusie będzie w ośrodku przebywało 200 uczestników. W okresie 1980-1985 zorganizowano 50 obozów zuchowych i harcerskich. Oprócz szkolenia harcerskiego ośrodek zapewniał korzystanie z plenerów rzeźbiarskich pod kierownictwem artysty rzeźbiarza Eugeniusza Izdebskiego. Takich plenerów odbyło się 12. Uczestnicy obozów korzystali z możliwości oglądania obrazów malarskich Kazimiery Roman - artystki i malarki z Zakopanego. Wystawa była eksponowana w sali ośrodka oraz w izbie harcerskiej. Na wystawie również eksponowane były poplenerowe prace rzeźbiarskie harcerzy. Porozmieszczane zostały na terenie ośrodka jako element dekoracyjny. Ośrodek był odwiedzany wielokrotnie przez przedstawicieli władz, np. przez przewodniczącego rady państwa Henryka Jabłońskiego. W latach 1986-1997 rozszerzona została działalność ośrodka szkoleniowo-wypoczynkowego Półko przyjmując w jednym turnusie 400 uczestników. W tym okresie wypoczywało i szkoliło się 1200 osób. Podczas służby w komendzie hufca Bydgoszcz zajmowałem się organizacją wyjazdów na zimowiska instruktorskie, zimowiska odbywały się w niżej wymienionych miejscowościach: Zakopane - 6 wyjazdów, Szklarska Poręba - 2, Zakopane Olcza - 1. 

Reklama

- Można stwierdzić, że zwiedził pan niemal całą Polską. Czy odbywały się wyjazdy za granicę?

- Dzięki działalności harcerskiej miałem możliwości wyjazdów za granicę, na których poznałem życie, kulturę różnych narodów. W ten sposób przyjrzałem się działalności grup dzieci i młodzieży o charakterze skautowym. Odbyłem wyjazdy do: Czech, Niemiec, Litwy, Łotwy, Bułgarii, Rumunii, Węgrów, Rosji, Ukrainy, Francji, Estonii, Belgii, Holandii, Luksemburgu, Armenii, Gruzji oraz Szwecji. Bardzo miło wspominam te wyjazdy. Rozwijałem tam swoją wiedzę, a także spędziłem miło czas na zwiedzaniu, wspólnej zabawie i odpoczynku. 

Reklama

 

Zdjęcie pochodzi z 1957. Przedstawia drużynę harcerską, która grała w hokeja. Mężczyzna w czarnym garniturze to Marian Ogórkiewicz. fot. z archiwum Mariana Ogórkiewicza

- Angażował się pan w działalność harcerską. Czasy bywały trudne, ale pan nie poddawał się, tylko dążył do założonych celów. Na pewno zostało to zauważone i nagrodzone. Jakimi osiągnięciami może się pan pochwalić?

- Moja praca została wysoko oceniona przez kilku komendantów Chorągwi - harcmistrza Jana Głodka, hm Doroty Kempki, hm Jana Grodzkiego, hm Jana Graczkowskiego, hm Antoniego Gębary, a także komendantów hufca Bydgoszcz-Miasto - harcmistrza Janusza Pruskiego, hm Grzegorza Frankowskiego, hm Ewę Margańską. Otrzymałem takie wyróżnienia jak: Srebrny Krzyż Zasługi, Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Krzyż Zasługi dla Związku Harcerstwa Polskiego, Złoty Krzyż Zasługi dla Związku Harcerstwa Polskiego, Medal za Zasługi dla Pożarnictwa, Medal za Zasługi dla Polskiego Czerwonego Krzyża i Medal Srebrny za Zasługi dla Ligi Obrony Kraju. Zostałem oznaczony odznaką 1000-lecia Państwa Polskiego w roku 1978. Otrzymałem także Medal Wojewody Bydgoskiego za szczególne zasługi w wychowaniu dzieci i młodzieży. Gratulacje przesłała mi Loża Bydgoska Buisness Centre Club. Nadano mi honorowy tytuł "Zasłużony dla hufca ZHP Bydgoszcz-Miasto" w 1988. Jestem zaszczycony, że moja działalność została zauważona i wyróżniona.

Reklama

 

Wyróżnienia Mariana Ogórkiewicza fot. Angelika Uścińska

- Harcerze kojarzą się raczej z dziećmi i młodzieżą, które spędzają wakacje i wolny czas w ośrodkach. Jednak z pana wypowiedzi wynika, że bycie harcerzem to coś więcej. Czy pomimo dostojnego wieku nadal angażuje się pan w działania? 

- W 1998 roku wstąpiliśmy do skulskiej wspólnoty seniorów ZHP im. ks. harcmistrza Antoniego Bogdańskiego. W Skulsku istnieje mauzoleum harcerskie, w którym umieszczone są tabliczki epitafijne zmarłych zasłużonych instruktorów kręgu. W 2001 roku urządziłem izbę harcerską im. Druhny Meli. W izbie są eksponowane materiały harcerskie: sztandary, pamiątki, zbiory medali, portrety twórców harcerskich i zasłużonych janowieckich działaczy i drużynowych. Znajdują się tu również kroniki, albumy, dyplomy, pamiątki związane z działalnością harcerskiego klubu sportowego. Każdego roku, 15 sierpnia - w dzień Wojska Polskiego - odbywają się uroczystości zbiórki Kręgów Seniorów zapraszanych do nas z okazji różnych rocznic. Na tych spotkaniach były eksponowane wystawy malarskie takich artystów jak Marek Rony, Kazimiera Roman, Arkadiusz Ruchomski, Włodzimierz Daniel, moje fotografie oraz te zrobione przez Jana Głodka, a także rzeźby Eugeniusza Izdebskiego.

Reklama

 

Spotkanie dla najbliższych z okazji 90. urodzin Mariana Ogórkiewicza fot. Angelika Uścińska

 

- Nadal jest pan pełen optymizmu i energii, co jest pełne podziwu. Jakie plany ma pan na przyszłość?

- 19 grudnia skończyłem 90 lat. Jeśli zdrowie pozwoli, to będę dalej zajmować się harcerską działalnością.

- Dziękuję za rozmowę.

- Również dziękuję. Czuwaj!

Angelika Uścińska, 5 I 2022

1XI2023

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości