- Byłeś dla nas i będziesz wzorem pracowitości, kultury, wspaniałym przewodnikiem, nauczycielem i wychowawcą, a przede wszystkim dobrym, uczciwym człowiekiem. Twierdziłeś, że burmistrzem się bywa, a człowiekiem się jest i tak pozostało do końca twoich dni - powiedział w mowie pogrzebowej Jan Kurant. - Był człowiekiem dialogu - zdawał sobie sprawę z tego, że praca samorządowca polega na osiągnięciu porozumienia co do kluczowych kwestii z różnymi środowiskami, również dalekimi od jego własnych przekonań politycznych - wspomina Justyna Makarewicz.
Marek Szaruga urodził się 8 października 1963 r. w Żninie. W rodzinnym Dziewierzewie spędził dzieciństwo i uczęszczał do Szkoły Podstawowej. W 1982 r. ukończył kcyńskie Liceum im. Karola Libelta. Podjął dalszą naukę i pracę zawodową. Ukończył studia magisterskie na kierunku matematyka w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Bydgoszczy, studia podyplomowe w zakresie informatyki, oligofrenopedagogiki i zarządzania.
W latach 1982-1999 pracował jako nauczyciel w kcyńskich placówkach oświatowych - w szkole w Laskownicy, Dziewierzewie i w szkole nr 3 w Kcyni. W 1999 r. został powołany na dyrektora ówczesnego Zespołu Szkół w Laskownicy (łączył w sobie dwie placówki: Szkołę Podstawową w Laskownicy i Gimnazjum w Chwaliszewie). - Wspólnie zaczynaliśmy wówczas wdrażanie reformy. To był początek naszej zawodowej znajomości. Był bardzo dobrym współpracownikiem. Zawsze powtarzał, że dyrektorem się bywa, a człowiekiem się jest - to było jego motto. Zawsze widział w każdym człowieka, był żywo zainteresowany sprawami placówki, ale też dbał o pracowników, odnosił się do nich z dużą kulturą. Stworzył system pracy, który polegał na tym, że nad nikim nie trzeba było stać, nikogo kontrolować. Wszyscy wiedzieliśmy, że jesteśmy trybikami w tym mechanizmie. Osiągaliśmy sukcesy, realizowaliśmy ambitne cele. To był bardzo efektywny, dobry czas. Pan Marek Szaruga potrafił stworzyć klimat, który był klimatem bardzo sprzyjającym pracy. Czuliśmy dużą współodpowiedzialność za to, co robimy - wspominała obecna dyrektor SP w Mycielewie Katarzyna Walasiewicz.

Burmistrz Marek Szaruga, fot. Justyna Kulpińska
Po rozłączeni się obu placówek Marek Szaruga szefował Gimnazjum w Chwaliszewie. Pełnił tę funkcję do 31 sierpnia 2014 r. - Burmistrza Marka Szarugę po raz pierwszy spotkałem w 2006 roku. Był wówczas dyrektorem gimnazjum w Chwaliszewie. - pisał nasz dziennikarz Remigiusz Konieczka. - Przygotowywanie artykułów o wynikach egzaminu gimnazjalistów co roku było problemem. Dotyczył on tylko gminy Kcynia. Dyrektorzy jak jeden mąż odmawiali nam udzielania informacji o wynikach. Twierdzili, że tworzymy ranking, który nie odpowiada rzeczywistości. Dyrektorzy mieli obawy przed publikacją, bo niestety placówki oświatowe w gminie nie wypadały najlepiej. Dyrektor Marek Szaruga powiedział mi: "- Podam, ale niech pan przyjedzie". Pojechałem, porozmawialiśmy, wytłumaczył z jakimi problemami borykają się nauczyciele i przekazał informacje o jakie prosiłem. Ta sytuacja oddaje ducha Marka Szarugi. Otwartego na człowieka, na dialog i na porozumienie. Bez tego nie zostałby burmistrzem, a już na pewno nie wygrałby w cuglach reelekcji - bez konieczności organizowania drugiej tury wyborów. Później nasze drogi zawodowe się rozeszły. Kontaktowałem się z innymi samorządowcami. Do Kcyni zaglądałem sporadycznie. Oczywiście dochodziły do mnie informacje o tym, co się dzieje z Markiem Szarugą i w końcu o tym, że został burmistrzem. Od kilku lat ponownie częściej nawiedzałem Kcynię, bo o niej pisałem. Przyznam, że nie pamiętam żadnej sytuacji, która nakazywałaby mi negatywnie spojrzeć na Marka Szarugę - jako burmistrza i jako człowieka. Nie ma ludzi bez wad i takich najpewniej nie był pozbawiony Marek Szaruga. Jednak jego sposób bycia w sytuacjach oficjalnych czy nieoficjalnych skracał dystans w relacjach. Oczywiście z zachowaniem konwencji.
Na spotkaniu, na posiedzeniu sesji czy komisji, podczas imprezy plenerowej, zawsze podszedł, zagadał, przywitał się. Niby niewiele, ale znam samorządowców, których nie stać nawet na taki gest. Podczas tych kontaktów nie brakowało sytuacji zabawnych. Ot, choćby ta z zebrania OSP w Dziewierzewie, kiedy prosił, aby mu nie robić zdjęć. Tłumaczył, że źle się ubrał, choć w naszej (reporterów) ocenie nie było to prawdą. Zresztą to jego powiedzenie: "Ale nie piszcie tego", zawsze traktowaliśmy z przymrużeniem oka. Do tego był samorządowcem skromnym, funkcjonującym bez zbędnego przepychu, bez ekstrawagancji. Takim go zapamiętam - pisał Remigiusz Konieczka.

Zdjęcie wykonane podczas jednego z Gminnych Dni Dziecka fot. Justyna Kulpińska
Marek Szaruga przez kilka miesięcy, do wyborów na burmistrza, pracował jako wizytator Kuratorium Oświaty w Bydgoszczy. W wyborach, które odbyły się 30 listopada 2014 r., w drugiej turze został wybrany włodarzem miasta i gminy. Ponowny sukces odniósł 21 października 2018 r. Tym razem w pierwszej turze (zamierzał kandydować również w zbliżających się wyborach samorządowych, żeby dokończyć rozpoczęte zadania i podjąć nowe). - Był bardzo zaangażowany w każdą ludzką sprawę i sprawy gminy. Był odpowiedzialny i nad wyraz pracowity. Sam, bez zastępcy obsługiwał wszystkie wydarzenia, zebrania sołeckie. Był optymistą. Zakładał, że uda się nam i jemu zrealizować podjęte zadania, które zostały zaplanowane. Jeździł do ministrów, marszałka. Zabiegał o gminę i każdego człowieka, który miał problem. Pomagał zawsze, kiedy tylko mógł - wspomina Jan Kurant.

fot. z arch. rodziny
Był też reprezentantem kcyńskiego samorządu w Związku Gmin Kcynia, Nakło, Szubin - pełnił w nim funkcję wiceprzewodniczącego. Od 2019 r. reprezentował gminę Kcynia w Unii Miasteczek Polskich. Prywatnie - kochający mąż, ojciec i dziadek.
Niektórzy próbują sobie odpowiedzieć na pytanie, z czego zapamiętają Burmistrza, jakie zostawił nam przesłanie? - Był człowiekiem. I to swoje człowieczeństwo na każdym kroku okazywał - mówi jego podwładna Justyna Makarewicz. - Obce mu były rozbudowane formy i rytuały. Skracał dystans, próbując zrozumieć problem i pomóc. Był człowiekiem dialogu - zdawał sobie sprawę z tego, że praca samorządowca polega na osiągnięciu porozumienia co do kluczowych kwestii z różnymi środowiskami, również dalekimi od jego własnych przekonań politycznych. Podkreślał, że w pracy w samorządzie barwy partyjne nie mają takiego znaczenia co na szczeblu krajowym, wiedział, że ludzie go wybrali nie dlatego, że utożsamia się z konkretnym ugrupowaniem politycznym ale dlatego, że znają jego dokonania i postawę życiową. Miłość do Żony, miłość do rodziny, miłość do swojej małej Ojczyzny, troska o nią - te wątki często pojawiały się w rozmowach,również takich, które odbywaliśmy w jego gabinecie. Często zastanawiał się, co dalej będzie ze światem, w którym ludzie przestali ze sobą rozmawiać, siedzą tylko z telefonami w dłoniach obok siebie, samotni. Podkreślał, jak ważny w jego rodzinie jest wspólny stół, przy którym gromadzili i gromadzą się wszyscy domownicy - wspomina burmistrza Justyna Makarewicz

Marek Szaruga w Tatrach, fot. z arch. rodziny
19 sierpnia 2023 podczas krótkiego pobytu z żoną w Karpaczu zamierzali razem dotrzeć do schroniska Samotnia, które leży na jednym z najbardziej uczęszczanych przez turystów w tamtym rejonie niebieskim szlaku. Wiedzie on do celu z Karpacza Górnego, spod Kościółka Wang. Chcieli naładować akumulatory, cieszyć się pogodą, niebywałą urodą gór i własnym towarzystwem. Los zdecydował zupełnie inaczej. W rejonie Koziego Mostku u Marka Szarugi doszło do nagłego zatrzymania krążenia i stracił przytomność. Karkonoskie Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe oficjalnie poinformowało, że wezwanie do nagłego zatrzymania krążenia ratownik dyżurny otrzymał o 14.20.

W pomoc burmistrzowi włączyli się świadkowie zdarzenia, którzy rozpoznali jego stan i rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową. Osobę zgłaszającą powiadomiono, że w pobliżu znajduje się Domek Myśliwski, będący obiektem Karkonoskiego Parku Narodowego, w którym znajduje się defibrylator. Jeszcze przed dotarciem ratowników GOPR na miejsce sprzęt został użyty. Po dojeździe zespołu ratowniczego wdrożono medyczne czynności ratunkowe, które były kontynuowane przez załogę Lotniczego Pogotowia Ratunkowego RATOWNIK 23 Opole, w efekcie przywrócono krążenie poszkodowanemu - czytamy na profilu facebookowym GOPR. Informacja o sukcesie powielana była również w mediach ogólnopolskich. Włodarz Kcyni został przetransportowany śmigłowcem LPR do szpitala w Jeleniej Górze. Tam toczyła się dalsza walka o jego życie, którą przegrał. Jego serce przestało bić o 19.48. Ze źródeł nieoficjalnych dowiedzieliśmy się, ze przyczyną był rozległy zawał serca.

Kondukt żałobny przeszedł ulicami Kcyni fot. Justyna Kulpińska
25 sierpnia w ostatniej drodze na nowy cmentarz parafialny w Kcyni Markowi Szarudze towarzyszyły mu setki osób: mieszkańcy, samorządowcy z całego regionu, przedstawiciele rządu, policji, straży pożarnej, jednostek organizacyjnych gminy, instytucji, stowarzyszeń, pracownicy ratusza, bliscy i przyjaciele, a przede wszystkim pogrążana w bólu rodzina.
- Twierdził, że burmistrzem się bywa, a człowiekiem się jest i tak pozostało do końca jego dni. Jego pracowitość, wytrwałość, konsekwencja w osiąganiu celu oraz zdolności do osiągania kompromisu i współdziałania przynosiły wymierne efekty. Nie bał się podejmować trudnych decyzji (...). Cechowała go bardzo wysoka kultura osobista, otwartość na problemy naszych mieszkańców i gotowość niesienia pomocy. Jego przemęczone serce tego nie wytrzymało. A miał jeszcze tyle planów, zamierzeń i wszystko to prysnęło, jak bańka mydlana - mówił przewodniczący Rady Miejskiej. - Marku, nie zobaczysz już otwarcia Gminnego Centrum Kultury i Biblioteki, utwardzenia ulic Miłosza i Kantego. Nie przejedziesz się koleją z Kcyni do Poznania i do Bydgoszczy przez Nakło. Nie zobaczysz świateł latarni na nowych boiskach i stadionie - kontynuował. Wielokrotnie podkreślał też, że dla Marka Szarugi zawsze najważniejsza była ukochana rodzina.
Głos zabrał także wojewoda kujawsko-pomorski Mikołaj Bogdanowicz. Docenił osiągnięcia, działalność i zaangażowanie Marka Szarugi w sprawy swojej małej ojczyzny. - Czas, jaki został mu dany wykorzystał w pełni - podkreślił. Podzielił się również swoim osobistym wspomnieniem. - Marku bardzo ci dziękuję, że zawsze pamiętałeś i dzwoniłeś do mnie od wielu lat w Wigilię, 24 grudnia. Składałeś życzenia mi, mojej rodzinie, mojej żonie, dzieciom oraz mojej mamie. To było coś wyjątkowego - zauważył, przekazując bliskim zmarłego szczere kondolencje. W czasie swoich przemówień złożyli je również: posłanka na Sejm RP Iwona Kozłowska, wicemarszałek województwa Zbigniew Ostrowski, prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski i burmistrz Nakła nad Notecią Sławomir Napierała, Wszyscy żegnali zmarłego burmistrza, doceniając jego zasługi.
Justyna Kulpińska
1XI2023
S2UFLADA
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze