Reklama

Kcyńscy radni są za umożliwieniem prac nad biometanownią

Kolejne argumenty mieszkańców Miastowic nie przekonały kcyńskich radnych. - Tam będzie zakłócany mir domowy. Proszę nas nie zbywać i nie traktować nerwowo. Jest to przykre, że temat państwa drażni. Prosimy podejść do tego aspektu ze spokojem i pochylić się nad głosem mieszkańców, bo zaczną się kłopoty - tłumaczy Bożena Mordzak z Miastowic. - To, co dzisiaj się dzieje, to tylko pierwszy krok, który wcale nie decyduje czy inwestycja będzie, czy też nie - wyjaśnia burmistrz Stachowiak.

Kcyńscy radni 8 głosami poparcia od Wojciecha Banacha, Danuty Rudzkiej, Łukasza Szczepańskiego, Lidii Wiland, Zbigniewa Witczaka, Moniki Wołyńskiej, Alicji Woźniak, Artura Woźniaka podczas marcowej sesji podjęli uchwałę intencyjną dotyczącą powstania biometanowni o mocy rzędu 20 megawatów. To moc cztery lub pięć razy większa niż dotychczas zbudowane w Polsce. Paweł Kiepiela, Mirosław Pezacki, a także Arkadiusz Stachowiak zagłosowali przeciwko podjęciu takiej decyzji. Tomasz Bagnerowski, Dorota Czerwińska i Paweł Malagowski wstrzymali się od głosu.
Biometanownia może być zlokalizowana przy drodze wojewódzkiej numer 247 na trasie Kcynia - Szubin na zakręcie w kierunku Miastowic i Dziewierzewa na działkach 139/1, 139/2 oraz 139/5. Inwestorem jest spółka Verbio z kapitałem niemieckim. Ruszyła zatem procedura planistyczna, której drugim etapem jest wysłanie zawiadomień o przygotowywaniu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Po zebraniu uwag przygotowany zostanie projekt, który podlega uzgodnieniom i opiniowaniu przez organy decyzyjne. Wyłożenie projektu i konsultacje społeczne są kolejnym etapem procedury. Kończy ją podjęcie uchwały o przyjęciu bądź odrzuceniu planu zagospodarowania z przeznaczeniem terenu pod lokalizację odnawialnych źródeł energii w tym biometanowni. Szacunkowy koszt jego sporządzenia wynosi 78.000 zł.
Zgodnie z Ustawą o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym art.21 ust.1 musi za niego zapłacić gmina. Sugestie o scedowaniu kosztów na inwestora są zatem bezprzedmiotowe.
WODA
Przed podjęciem decyzji miejsko-gminni radni zapoznali się z nowymi pytaniami mieszkańców najbardziej zainteresowanego sołectwa, czyli Miastowic. Ci 27 marca, podczas sesji, za pośrednictwem radnej Doroty Czerwińskiej zadali miedzy innymi pytanie dotyczące zużycia wody w procesie produkcji biometanu. - Czy w przypadku braku pozwolenia wodno-prawnego na przyłącze do sieci zasilanej z sieci wodociągowej będziecie państwo pobierać zasilanie z wody z lokalnych zasobów pokładów wód gruntowych? Na jakiej głębokości są przewidywane drenaże zasobów wód gruntowych? - pytali rolnicy.
Po czterech dniach, czyli bardzo szybko, wyjaśnień udzielił prokurent i zarazem kierownik projektu spółki Verbio, obecny podczas wcześniejszych spotkań, Piotr Spychała. Zapewnia, że preferowanym sposobem zasilania w wodę tejże inwestycji jest sieć wodociągowa. Na jakich warunkach nie wie, ponieważ Verbio nie posiada tytułu prawnego do nieruchomości. - Taki tytuł uzyskamy wtedy, gdy lokalizacja będzie posiadała plan miejscowy umożliwiający budowę biometanowni. O ewentualnych badaniach hydrologicznych i złożeniu wniosku o wydanie pozwolenia wodno-prawnego na czerpanie z zasobów wód podziemnych możemy zadecydować dopiero po zabezpieczeniu tytułu do nieruchomości i analizie warunków przyłączenia do sieci wodociągowej - wyjaśnia prokurent.
Na pytanie o budowę oddzielnej nitki wodociągowej, żeby nie pobierać wody z zasobów lokalnych wód gruntowych, odpowiedź nie padła. Spychała nie określił również, jak głębokie będą odwierty wykonywane podczas drenażu gruntowych wód. Nie odniósł się także do sugestii potencjalnego braku wody dla okolicznych mieszkańców.
SUBSTRAT
Wyjątkowo ważnym dla rolników elementem protestu jest używany do produkcji biometanu materiał, który nieodwracalnie łączy się z zasobami wody. - My jako rolnicy mamy hodowlę bydła i dla nas problemem jest dodatkowe pozyskanie słomy  z okolicznych pól, tzn. od sąsiadów. Jeździmy po kilkanaście bądź kilkadziesiąt kilometrów, aby ją zwozić. Jeżeli to będzie produkcja biometanu ze słomy, to potrzeba bardzo dużo wody niezbędnej do jej zalania. W okolicy gdzie biometanownia ma stanąć już jest wodny problem. Kiedy lata są suche, to jej brakuje. System studni głębinowych jest połączony, dlatego na razie woda jest - opowiada podczas rozmowy z Pałukami mieszkaniec Malic Piotr Dutczak, który patrzy perspektywicznie i przewiduje, że wody może zabraknąć.
Podobne pytania padają ze strony mieszkańców Miastowic. Chcą się upewnić, czy w razie braku słomy w okolicy z powodu skupu przez pośrednika, tzn. firmę Lechpol, wzrostu ceny słomy bądź niechęci hodowców do sprzedaży - nie zmieni się profil poszukiwania substratu. A alternatywne materiały, z których można produkować metan, to gnojowica trzody, drobiu, bydła, padlina bądź odchody innego pochodzenia. Rolnicy nie uzyskali konkretnej odpowiedzi, więc w dalszym ciągu ich obawy przed odorem nie zostały rozwiane.
Zapotrzebowanie dzienne na słomę to około 200 ton, więc ewentualne zużycie jakichkolwiek innych - o wiele bardziej śmierdzących substratów - niższe raczej nie będzie. Oto fragment odpowiedzi prokurenta z Verbio: Jeżeli zostanie podjęta decyzja inwestycyjna, to w ramach raportu oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko wskażemy zakres stosowanych substratów [dotychczas jest mowa tylko o słomie - przyp. red.]. Do produkcji biometanu będziemy używać słomy zbożowej - doświadczenia z eksploatacji działających instalacji pozwolą określić jej dostępność i na tej podstawie podjąć decyzję o budowie zakładu. Rolnicy zainteresowali się jeszcze zasilaniem w energię elektryczną i szczegółami technologicznymi, między innymi transportem substratu. Verbio przewiduje 17 transportów słomy dziennie, ale drogą wojewódzką, co zdaniem inwestora ograniczy uciążliwości dla najbliższego otoczenia zakładu. W takie zapewnienie nie bardzo wierzą rolnicy i okoliczni mieszkańcy.
NIEPOKÓJ
Słowa burmistrza Nakła nad Notecią na temat podobnej inwestycji w Rozwarzynie wybiórczo zacytował podczas sesji radny Mirosław Pezacki: Mamy już doświadczenia z firmami, które przygotowują inwestycje i później sprzedają komuś innemu. Przykładem jest biogazownia w Rozwarzynie gdzie dyskutowaliśmy z mieszkańcami o możliwości budowy biogazowni rolniczej. Zawarte zostało społeczne porozumienie co do mocy samej instalacji, możliwych do wykorzystania substratów, żeby nie było tam odpadów pozwierzęcych czy chociażby buraczanych. Wszystkie ograniczenia wprowadziliśmy i firma się zgodziła. Była to firma z Poznania. Pojawił się ktoś inny, który odkupił wspomnianą inwestycję. Nowa firma wystąpiła o zmianę warunków.
Pezacki sugeruje w związku z tym daleko idącą ostrożność w kwestii biometanowni. Z obawami rajcy zgodził się Tomasz Bagnerowski. Oto, co powiedział: - Jeżeli firma zechce zastąpić słomę na inny substrat, to nawet jeżeli się sprzeciwimy możemy zostać pozwami do sądu [przykład Rozwarzyna w gminie Nakło - przyp. red.]
i w tym sądzie firma może wygrać. Wtedy nie będziemy mieli wpływu na to, co w tej biometanowni będzie przetwarzane. Wiem też, że musimy być za rozwojem gminy. Tylko, czy akurat taka biometanownia? Nie wiem.
W grupie zainteresowanych inwestycją i obecnych na sesji gości dominowało zdanie, że inwestycje są wskazanie, jednak nie w tej lokalizacji, chociażby ze względu na pobliskie zabudowania. - Ja prowadzę działalność gospodarczą, zatrudniam ludzi i wiem, że już są problemy z wodą. Mam prawo mieć obawy. Nikt mi tego nie zagwarantuje, że zakład będzie funkcjonował jak trzeba. W sezonie ja muszę zapracować na niemałe podatki, które dla gminy płacę, i utrzymanie. Głosowaliśmy na pana burmistrza i oczekujemy wsparcia. Prowadzę działalność 30 lat i mam obawy w związku z tym. Tam będzie zakłócany mir domowy. Ja tam nie widzę takiego obiektu. Proszę nas nie zbywać i nie traktować nerwowo. Jest to przykre, że temat państwa drażni. Prosimy podejść do tego aspektu ze spokojem i pochylić się nad głosem mieszkańców, bo zaczną się kłopoty - tłumaczy Bożena Mordzak.
- Po to się spotykamy i wyjeżdżaliśmy do Pinnow, żeby zobaczyć jak funkcjonuje ta inwestycja. To, co dzisiaj się dzieje, to tylko pierwszy krok, który wcale nie decyduje czy inwestycja będzie, czy też nie. Są wątpliwości na temat wody, słomy i zainteresowania rolników. To jeszcze będzie badane i dlatego dajemy firmie możliwość sprawdzenia, poprzez miejscowy plan zagospodarowania. Będą robione odwierty geotermiczne, żeby sprawdzić na jakiej głębokości jest woda. Nie podejrzewam, żeby firma inwestowała potężne środki i narażała się na ryzyko. Wątpliwość budzą surowce do biometanowni? Po to jest procedura żebyśmy mieli wgląd do wszystkiego. „Verbio” zapewnia, że zakład będzie bliźniaczy do niemieckiego, a tam substratem jest woda i słoma. Nawet kilkugodzinna dyskusja może nie zamknąć tematu. Uchwała intencyjna daje możliwość do dalszych działań. Konsultacje społeczne i tak będą - odpowiada burmistrz Mateusz Stachowiak.
- Oprócz rozmów z mieszkańcami Miastowic rozmawiałam z osobami z Turzyna czy Malic i opinie są podzielone. Część jest za budową biometanowni i rozwojem. Rolnicy widzą też negatywne dla siebie skutki. Mój głos dzisiaj będzie wstrzymujący, ponieważ jest to głos, który jeszcze o niczym nie decyduje. W przyszłości będę kładła nacisk na to, co będzie się działo. Mieszkańcy nie muszą się po dzisiejszym dniu niczego obawiać. Jeżeli będą prowadzone konsultacje, to apeluję, żeby były prowadzone w Miastowicach, Turzynie i w godzinach popołudniowych lub wieczornych kiedy mieszkańcom będzie sprzyjał czas - prosiła w imieniu wszystkich zainteresowanych radna Czerwińska.
Jedna z obecnych osób wątpiła, czy procedować uchwałę można kiedy złożono protest w formie petycji. Rozwiązał problem radca prawny. - Petycja złożona w trybie Ustawy o petycjach nie ma formalnego wpływu na procedowanie przez radnych. Tylko niezbędne uzgodnienia, dokonywane przez inne instytucje, mogą mieć na to wpływ. Sama petycja, co do zasady niczego nie zmienia i nie wstrzymuje podjęcia uchwały przez Radę Gminy - poinformował Wojciech Pacewicz. W efekcie radni podzielili się na dwa obozy.
Uchwałę intencyjną zaakceptowało ośmioro, co dało zielone światło i nadzieję firmie Verbio na powodzenie inwestycji.

Cezary Kucharski

Reklama

Dodajmy: Zapotrzebowanie dzienne biometanowni na słomę to około 200 ton (około 20 tirów dziennie). Taką ilość słomy można zebrać średnio ze 100 ha. W suchy rok słomy jest mniej, więc na 200 ton potrzeba byłoby 200 ha, a w mokry - więcej, więc nawet areał 50 ha by starczył na uzyskanie 200 ton słomy. Jeśli biometanownia pracowałaby 7 dni w tygodniu, to rocznie potrzeba byłoby słomy z areału między 18 tysięcy a 73 tysięcy hektarów. W 2024 w powiecie nakielskim obsiano żytem (jarym i ozimym) 674,6 tysięcy hektarów (dane ARiMR). Biometanownia zużywałaby więc od 3% do 11% rocznej produkcji słomy żytniej w powiecie - to oczywiście wartości przybliżone, ale mówiące co nieco o rzędzie wielkości zużycia i dotyczące tylko żyta, a są i inne uprawy zbożowe. (dk)

 

Reklama



Miejsce zdarzenia mapa Pałuki Żnin
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 14/04/2025 09:31
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości