Reklama

Koniec prób w starym miejscu

Członkowie młodych zespołów muzycznych w Szubinie nie mogą już ćwiczyć w pomieszczeniach piwnicznych Domu Kultury. Jego dyrektor zaproponowała im inne pomieszczenie, lecz nie podjęli w nim prób.

Jednym z zarzutów wobec muzyków było to, że wewnątrz sofy można było znaleźć puste butelki po wodzie gazowanej fot. Remigiusz Konieczka

     Dyrektor Szubińskiego Domu Kultury Alina Gordon podjęła decyzję, że nie będzie udostępniała młodym zespołom muzycznym pomieszczenia w piwnicy, w którym od 10 lat odbywały one próby. Powodem było to, że - jak tłumaczy - miejsce to nie spełniało wymogów dotyczących przepisów przeciwpożarowych i bhp.
     - Nie spełnialiśmy wymogów bezpieczeństwa, ale brałam to na siebie. Jednak dłużej nie mogłam - uzasadnia swą decyzję dyrektor SDK. - Ponadto zdarzały się sytuacje, gdy po próbach Dom Kultury zostawał otwarty. Instruktorzy, którzy prowadzili inne zajęcia, osobiście schodzili i prosili zespoły o przyciszenie instrumentów. To nie skutkowało. Nie chciałam doprowadzić do konfliktu z rodzicami, którzy płacą za zajęcia swoich dzieci i te hałasy słyszeli.
     Dyrektor podkreśliła, że ze względu na bezpieczeństwo samych zespołów dalsze odbywanie prób w piwnicy było niemożliwe. Pomieszczenia zostały wyłożone łatwopalną pianką do wygłuszenia wnętrza, na podłodze leżały dywany, a wszystko to w pobliżu węzła cieplnego. - Gdyby w tych warunkach cokolwiek się stało, to odpowiadałabym ja, jako dyrektor placówki - tłumaczy Alina Gordon.
     Dyrektor w czerwcu pisemnie poprosiła zespoły o opuszczenie pomieszczeń w piwnicy i zabranie sprzętu muzycznego do 31 lipca. Zaznaczyła w tym piśmie, iż po tym terminie dostęp do miejsca prób nie będzie możliwy. Dodała, że w piwnicy przeprowadzony zostanie remont, a po nim umieszczone zostanie tam archiwum zakładowe.
     INNE MIEJSCE
     Zespoły otrzymały inne miejsce na próby w budynku Domu Kultury. - Do odbywania prób zaproponowałam pomieszczenie za darmo na wyższej kondygnacji zgodnie z takim harmonogramem, który zespoły same by sobie ustaliły. Z tej propozycji skorzystał jeden zespół - mówi Alina Gordon.
     Gitarzysta zespołu My Pride Michał Łepek Łepski powiedział, że decyzja o zamknięciu miejsca prób dla zespołów była zaskakująca. - Graliśmy tam w kwietniu. Maj odpuściliśmy, a w czerwcu pojawiła się kartka z prośbą o opuszczenie pomieszczenia. Zdziwiliśmy się. Nie wiedzieliśmy, o co chodzi - mówi muzyk.
     Zdziwienie było tym większe, że przez te 10 lat nikt im nie zwracał uwagi. Nasz rozmówca dodał, iż jego zespół miał z SDK spisaną umowę na użyczenie pomieszczenia. Zimą sami wyremontowali i posprzątali piwnicę. Przychodzili i grali, najczęściej do 2200. Tu pojawiał się problem, bo nikt z pracowników SDK tak długo nie czekał. Dlatego członkowie zespołów mieli klucze i sami zamykali SDK. A co z przypadkami, o których mówiła dyrektor? Że Dom Kultury bywał otwarty przez całą noc? - Nie było takich wypadków z naszej strony. Niedawno zaczęli tam przychodzić i grać jacyś młodzi chłopacy. Może to oni zostawili otwarte drzwi? Z drugiej strony, ktoś te klucze im dał - wyjaśnia Łepek.
     Członkowie kapel się skrzyknęli, napisali pismo do dyrekcji, ale nic nie wskórali. Przenieśli się do Bydgoszczy i dojeżdżają na próby.
     Dawid Rzeski, radny Rady Miejskiej w Szubinie na sesji 26 października złożył interpelację dotyczącą udostępniania przez Szubiński Dom Kultury pomieszczeń zespołom, które potrzebują miejsce na odbywanie prób. - Zgłosiła się do mnie grupa młodych ludzi grających na gitarach i bębnach. Chodzi o to, że ci chłopacy powiedzieli mi, że mieli jakieś utrudnienia z odbyciem zająć gry na tych bębnach w Domu Kultury - mówił Dawid Rzeski.
     Dawid Rzeski w rozmowie z Pałukami już po sesji dodał, że członkowie zespołu, który do niego się zgłosił, nie mogli przyjąć warunków zaproponowanych przez dyrekcję SDK, a to dlatego, że okno wychodziło wprost na blok mieszkalny. - Gdyby zaczęli próby w takich warunkach, to lokatorzy tego bloku zaczęliby się skarżyć na hałas. Ostatecznie zespół znalazł miejsce do prób w Bydgoszczy, za które musi płacić. Moim zdaniem, jeżeli Szubiński Dom Kultury zabrał pomieszczenie na próby, to powinien dać coś w zamian.
     To coś w zamian dla zespołów było nie do przyjęcia. Było to bowiem pomieszczenie używane przez inne sekcje. Zdaniem muzyków, nie można było wyciszyć tego pomieszczenia, co dla zespołów było istotne. Dzięki matom wygłuszającym dźwięk nie roznosi się po całym budynku.
     Propozycji dyrektor nie przyjęły też zespoły grające w SDK od niedawna i te grające od lat. Ci ostatni jeżdżą teraz do Bydgoszczy. Są zadowoleni z warunków, mimo że za to płacą.
     Gitarzysta zespołu My Pride powiedział, że na decyzji dyrekcji najbardziej ucierpiały młode zespoły, których na wynajęcie sali prób nie stać, a w Szubinie trudno znaleźć dogodne miejsce, w którym można byłoby grać.
     Innego zdania jest dyrektor Domu Kultury. Powiedziała, że nowe pomieszczenie, to rzeczywiście pracownia rzeźby, ale ma dobrą akustykę. Korzysta z niego już jeden zespół, który chce dać koncert, a czego dyrektor nie mogła się doprosić u poprzednich kapel. Alina Gordon dodała, że w niedziele z nowej sali prób korzysta inny zespół, który nagrywa płytę. - Jak widać zespoły nam nie przeszkadzają. Z naszej strony zmieniło się miejsce prób. I tylko tyle - mówi dyrekcja.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1344 (46/2017)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości