Nauka młodych ludzi jest ogromnym wyzwaniem dla każdego pedagoga. Ewelina Marczak dyrektorka szkoły w Królikowie została wyróżniona za swoją pracę w szkole na rzecz dzieci i młodzieży. Otrzymała Medal Komisji Edukacji Narodowej, za który dziękuje wszystkim osobom, z którymi miała przyjemność pracować.
Poprzedni rok szkolny był intensywny nie tylko dla dyrektor Eweliny Marczak, ale również całej społeczności Szkoły Podstawowej im. Ziemi Pałuckiej w Królikowie. W pierwszej kolejności była sytuacja związana z atakiem Rosjan na Ukrainę i wybuchem wojny. Szkoła od razu zaangażowała się w pomoc, która polegała na organizowaniu zbiórek, festynów, imprez integracyjnych czy nawiązywała kontakt z zagranicznymi instytucjami, aby wysyłać dary dla potrzebujących. Do szkoły dołączyli także ukraińscy uczniowie i ich rodziny, którzy w każdej chwili mogli liczyć na wsparcie ze strony nauczycieli, uczniów czy mieszkańców.
Drugą sprawą był atak osób, które nie widziały, ale postanowiły wypowiedzieć się się na temat spektaklu "Tylko guziki nieugięte przetrwały...". Przedstawienie miało swoją premierę 8 kwietnia br. Ze względu na pozytywne komentarze osób, które widziały ten spektakl, odbył się on ponownie w Muzeum Ziemi Szubińskiej. Przedstawienie było pełne emocji oraz poruszających scen, które miały przypomnieć o tragedii sprzed 82 lat. Po miesiącu w internecie zawrzało od hejtu na szkołę, na rodziców, nie zabrakło negatywnych komentarzy, które miały na celu podkreślenie rzekomej niekompetencji dyrektorki. Przez cały czas były powielane kłamstwa, że spektakl był krwawy czy wykorzystywano atrapy broni. Dyrektor Ewelina Marczak oraz nauczyciele, którzy pomogli w przygotowaniach do spektaklu, otrzymali wsparcie od gminy Szubin, polityków, instytucji, rodziców czy społeczności Królikowa. Sprawa miała pozytywne zakończenie.
23 września Urzędzie Miejskim w Szubinie dyrektorka Szkoły Podstawowej im. Ziemi Pałuckiej Ewelina Marczak otrzymała Medal Komisji Edukacji Narodowej z rąk posła na Sejm RP Bartosza Kownackiego. Medal jest nadawany nauczycielom i innym osobom za szczególne zasługi dla oświaty i wychowania przez Ministra Edukacji Narodowej.
W trakcie nadania medalu głos zabrał poseł na Sejm RP Bartosz Kownacki, który podkreślił, jak ważna jest współpraca pomiędzy wszystkimi mieszkańcami, instytucjami w gminie. - Wy państwo zdaliście egzamin. Stanęliście w obronie pani dyrektor, w obronie swojej szkoły. Gdy ktoś próbował zasadzić ziarno niezgody, to społeczność gminy zjednoczyła się w ważnej sprawie. Chciałbym, aby w każdej tak wspaniałej lokalności byli ludzie jak pani Ewelina Marczak, ale żeby również każda lokalna społeczność była tak dojrzała, odpowiedzialna i wiedziała, jak zadbać o to co dla nich jest najważniejsze, czyli o młodych ludzi - powiedział Bartosz Kownacki.
Po uroczystym wręczeniu medalu wiele osób gratulowało Ewelinie Marczak tak ogromnego wyróżnienia. Następnie odbył się poczęstunek.
Wydarzenie stało się okazją do rozmowy z Eweliną Marczak dyrektorką Szkoły Podstawowej im. Ziemi Pałuckiej w Królikowie.
![]() |
| Dyrektorka Ewelina Marczak wraz z rodzicami, którzy bardzo ją wspierają fot. Angelika Uścińska |
Angelika Uścińska: - Nauczyciel to nie tylko osoba, która jest od przekazywania wiedzy, ale również ma ważny udział w wychowywaniu dziecka. Jest to zawód, który ma ogromny wpływ na kształtowanie młodego umysłu. Dlaczego została pani nauczycielką?
Ewelina Marczak: - Nie chciałam zostać nauczycielką prawdę mówiąc, ponieważ planowałam iść na dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Niestety- a może własnie stety- tam się nie dostałam. Jednak uwagi na bardzo dobry wynik uzyskany z języka polskiego, który był jedną z trzech części egzaminu wstępnego, zaproponowano mi miejsce na filologii polskiej na wybranym uniwersytecie. Stwierdziłam, że skoro nie mogę studiować w Warszawie dziennikarstwa, to postanowiłam przeczekać do następnej rekrutacji na dziennikarstwo, na filologii polskiej w Toruniu. Tak się jednak nie stało - zachwycił mnie Toruń, ludzie, których poznałam i po roku studiów nie chciałam już wracać na dziennikarstwo. Wychodzi na to, że nauczycielką zostałam trochę z przypadku, ale nie żałuję.
- Gdy już minął etap zdobywania wiedzy w swoim zawodzie, przyszedł czas na szukanie pracy. Jak wyglądała pani kariera?
- Początki były trudne. Długo nie mogłam poszukać pracy, więc zaczęłam się zastanawiać, czy w ogóle będzie dane mi pracować w swoim zawodzie. W tych pobliskich szkołach nie było wakatu. Moją pierwszą szkołą, w której zaczęłam uczyć, było Gimnazjum w Paterku, gdzie uczyłam tylko pół roku na zastępstwie. W tym miejscu chciałam serdecznie podziękować panu radnemu powiatowemu Ryszardowi Bagnerowskiemu, który angażując się w pomoc w znalezieniu pracy, poinformował mnie o takiej możliwości. 6 miesięcy szybko minęło i od września 2001 roku podjęłam pracę w gimnazjum w Chwaliszewie oraz w gimnazjum w Kcyni. Później było moje kochane Liceum Ogólnokształcace im. Karola Libelta w Kcyni, a następnie od 2006 roku stanowiska dyrektorskie w szkołach w Kcyni.
- Początki faktycznie nie były dla pani łatwe, jednak jakoś się udało. Zaczęła pani prace swoim zawodzie. Jak to się stało, że została pani dyrektorką szkoły podstawowej w Królikowie?
- Tutaj na pewno mogę powiedzieć, że los mną pokierował. Poprzednia dyrektorka odchodziła na emeryturę i organizowano konkurs. Potrzebowałam jakiegoś odświeżenia po trudnym okresie zawodowym, który w tym czasie przeżywałam, a dodatkowo od mojego kolegi - dyrektora usłyszałam wiele pozytywnych opinii na temat pracy w Gminie Szubin. Placówka w Królikowie była dla mnie wyzwaniem, ponieważ większość swojego życia zawodowego pracowałam w szkołach ponadpodstawowych, ale niemal od samego początku poczułam się tu, w Królikowie, jak u siebie, jakbym pracowała w tej szkole od zawsze. Współpraca ze środowiskiem szkolnym, z uczniami, gronem pedagogicznym, rodzicami, ale też mieszkańcami Sołectwa Królikowo na czele z Panią Sołtys Elżbietą Katafiasz, Sołtysami z ościennych sołectw, KGW w Królikowie, której przewodniczy p. Jadwiga Katafiasz, Panią Danutą Pilarską - członkinią Rady Kobiet przy Ministrze Rolnictwa i rozwoju wsi, OSP Królikowo i wieloma osobami, organizacjami, podmiotami zaowocowała wspaniałą aktywnością, imprezami i akcjami charytatywnymi. Do tego bardzo dobra współpraca z organem prowadzącym, Panem Burmistrzem, kompetentnymi i życzliwymi pracownikami urzędu i dyrektorami szkół sprawiają, ze w takiej atmosferze chce się pracować, a sukcesy biorą się z tej właśnie atmosfery.
![]() |
| Dyrektorka Ewelina Marczak dziękowała wszystkim za wsparcie fot. Angelika Uścińska |
- O tym jaką moc oraz wsparcie są w gminie Szubin, pokazała sytuacja, w której lokalne społeczeństwo zaczęło bronić panią, szkołę w Królikowie po przedstawieniu "Tylko guziki nieugięte przetrwały...". Jaka była pani reakcja na pierwsze negatywne komentarze w internecie od osób, które tego nie widziały?
- Było zdumienie, że sprawa spektaklu w wiejskiej szkole może zainteresować jakąś zupełnie mi nieznaną organizację z Warszawy; niedowierzanie - komu i co w tym spektaklu, który był dla na powodem do dumy, wywołał wzruszenie i odbrał niezliczone pochwały, może coś się nie podobać. Temat? Wszak to tragiczne zdarzenie z polskiej historii, o którym trzeba nam pamiętać. Sposób ukazania zbrodni katyńskiej? W mojej ocenie przybrało to najsubtelniejszy z możliwych przekaz- bez słów, bez rekwizytów, w milczeniu, które samo w sobie krzyczało, jak straszna to była zbrodnia. Byłam zdumiona, jak można widzieć w przedstawieniu coś, czego nigdy nie było, czyli atrapy karabinów, krew a nawet słyszeć strzały. Czytając te wszystkie komentarze, zastanawiałam się, czy na pewno jest to o naszym przedstawieniu, ale zdjęcia wskazywały, że jednak jest mowa o nas. Bo to właśnie zdjęcia stały się źródłem linczu, interpretacji rodem z science fiction i nienawistnych komentarzy. Zatrważające, jak jeden wpis może zniszczyć człowieka, narzucić błędną interpretację, podawać kłamstwo za prawdę, choć nawet nie widziało się spektaklu. Jaką skalę hejtu może wywołać. Jak bezmyślnie można kopiować nieprawdziwe informacje bazujące wyłącznie na błędnej interpretacji zdjęć i domysłach. Nikt nie zwracał uwagi na komentarze rodziców czy społeczności Królikowa, którzy zadawali temu kłam, a przede wszystkim jako jedyni z wypowiadających się widzieli ten spektakl.
- Jednak osoby, które nie widziały przedstawienia, choć tak gorliwie wypowiadały się na ten temat, nie miały racji. Jak teraz pani patrzy na całą tę sytuację z perspektywy czasu?
- Po raz kolejny przekonałam się, że co nas nie zabije, to nas wzmocni. Powtarzałam jak mantrę, że jeśli w życiu napotyka się na problemy i trudności to znak, że kroczy się właściwą drogą. Wreszcie, że nic w życiu nie trwa wiecznie-zarówno powodzenie, jak i też nieszczęście, i niezależnie od tego co ludzie gadają, trzeba iść do przodu i działać, bo „Psy szczekają, a karawana jedzie dalej”. Tylko ten, który nic nie robi i nic nie mówi nie jest poddawany krytyce, ale czy to znaczy, ze w życiu nie mamy nic robić z obawy, ze nas skrytykują? Stojący w porcie statek jest bezpieczny, ale statków nie buduje się po to, aby stały w portach, wiec nie wolno pozwolić sobie, by z powodu krytyki, zwłaszcza nieuzasadnionej, ktoś mógł odebrać nam chęć do działania, zdobywania nowych doświadczeń, próbowania. Po to jest życie. Kto nie ryzykuje, nie pije szampana. To było trudne doświadczenie, które bardzo dotknęło mnie osobiście. Jako dyrektor szkoły i jednocześnie autorka scenariusza, czułam się odpowiedzialna za ten brutalny atak, a jednocześnie czułam niemoc. Bo jak obronić się przed z góry wydanym wyrokiem? Jak uchronić tych, którzy brali udział w przygotowaniu tego spektaklu, skoro jeszcze nim zeszliśmy ze sceny, zostaliśmy zlinczowani.Jednak nigdy nie utożsamiłam się z ani jednym negatywnym komentarzem. Wierzyłam, że prawda się obroni. Duże znaczenie miało dla mnie to, że od początku otrzymałam wsparcie od całej społeczności szkolnej, od społeczności Szubina, pomoc prawną z urzędu. Wartością dodaną stało się to, że ludzie, niezależnie od swoich poglądów politycznych, zapatrywań, stanęli murem w sprawie tego ataku. Właśnie ta solidarność lokalnej społeczności wobec ataku na szkołę, na spektakl, na mnie, była niezwykła i po raz kolejny dowiodła, że w obliczu zagrożenia, potrafimy się jednoczyć. W newralgicznym czasie pojawił się Poseł Bartosz Kownacki i dyrektor biura Posła - p. Julia Rozworowska, którym zawdzięczam rozpowszechnienie prawdy o naszym spektaklu w mediach. To dało mi oparcie, tak bardzo potrzebne w tym czasie.
- Sytuacja była bardzo krytyczna. Jednak finał tej sprawy jest bardzo przyjemny, ponieważ otrzymała pani Medal Komisji Edukacji Narodowej. Czym jest dla pani ten medal?
- Medal Komisji Edukacji Narodowej jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem oraz zaskoczeniem, bardzo miłym dla odmiany. Otarciem łezki po przykrościach, jakich doświadczyliśmy. Choć medal został nadany mi osobiście, dedykuję go całej społeczności Gminy Szubin, społeczności mojej szkoły i wszystkim uczniom, jakich spotkałam w licznych szkołach, w których uczyłam. Za wszystkimi działaniami, w których brałam udział, stali ludzie. Nigdy niczego w swoim życiu zawodowym nie robiłam sama, ponieważ do prawdziwego sukcesu potrzebna jest współpraca, a ja zawsze, na każdym etapie swojej pracy, miałam i mam szczęście do wspaniałych ludzi. Potrzebne jest też wsparcie, przestrzeń do działania i życzliwość które mam od organu prowadzącego, moich koleżanek i kolegów dyrektorów. Bez nich wszystkich nie byłoby sukcesów, nie byłoby tego medalu.
- Przed panią kolejny rok szkolny w Szkole Podstawowej im. Ziemi Pałuckiej. Jakie ma pani plany?
- Przede wszystkim dalsza praca oraz szukanie nowych inspiracji i pomysłów, branie udział w nowych projektach. Jednym z nich jest plan powstania stowarzyszenia, którego celem będzie aktywizacja kobiet z obszarów wiejskich. Oby tylko zdrowie dopisało, a wszystko inne jest sprawą chęci, siły i czasem szczęścia.
- Dziękuję za rozmowę.
Angelika Uścińska, 26 IX 2022
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze