Reklama

Konsekwencje burd i tragicznych zdarzeń

Żnińska prokuratura wystąpi z urzędu do sądu o zastosowanie leczenia odwykowego wobec Piotra J. Obecnie nie ma on gdzie mieszkać, a z propozycji Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Żninie - zamieszkania w schronisku w Kołaczkowie - nie chce skorzystać.

      Tydzień temu pisaliśmy o zabójstwie w mieszkaniu przy placu Działowym w Żninie, wynajmowanym przez Piotra J. Przypomnijmy, iż zabójstwa Agnieszki K. dokonał mieszkaniec Żnina Mariusz S. Materiał dowodowy, jaki zgromadzili w tej sprawie żnińscy policjanci, dał podstawy do przedstawienia Mariuszowi S. zarzutu zabójstwa i doprowadzenia go przed oblicze sądu. Sąd Rejonowy w Żninie wobec mężczyzny podejrzanego o zabójstwo zastosował areszt tymczasowy na trzy miesiące.
      - Mamy do czynienia z klasycznym zabójstwem - zwraca uwagę szef żnińskiej prokuratury Wojciech Jabłoński.
      Następstwem wydarzeń, do których doszło 28 października w mieszkaniu Piotra J., było zatrzymanie wynajmującego mieszkanie przy placu Działowym i jego kompana Waldemara P. do wyjaśnienia na 48 godzin. W chwili zatrzymania obaj mężczyźni byli pijani. Piotr J. miał 5, a Waldemar P. 4 promile w organizmie. Prokurator Wojciech Jabłoński zwraca uwagę, że w przypadku Piotra J. nie można nawet mówić o upojeniu alkoholowym, tylko o ilości zagrażającej życiu. Tak też było, gdyż lekarz miał problem, by przywrócić Piotrowi J. oddech.
      W czasie, kiedy mężczyźni byli zatrzymani do wyjaśnienia, drzwi do mieszkania wynajmowanego przez Piotra J. zostały zamknięte i zabezpieczone przez pracowników Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej. Po złożeniu wyjaśnień obaj mężczyźni wyszli na wolność. Piotr J. kluczy od mieszkania już nie odzyskał, ponieważ burmistrz wypowiedział mu umowę najmu. W tej sytuacji Piotr J.stał się bezdomnym.
      Z Piotrem J., pomimo wielu starań, nie udało nam się porozmawiać. Jedna z sąsiadek powiedziała nam, że wraz z Waldemarem P. spał na strychu. W poniedziałek przed południem widziała ich w budynku z torbami. Zajrzeliśmy do pomieszczenia na strychu, w którym spali Piotr J. i Waldemar P. Było puste. Na podłodze leżała kołdra, poduszki, buty i trochę śmieci. Inni sąsiedzi powiedzieli, że widzieli ich na ulicy Kościuszki. I tam nie udało nam się ich zastać. Wieczorem w poniedziałek Waldemar P. został zabrany radiowozem przez policję. Nadkomisarz Krzysztof Jaźwiński wyjaśnia, że zatrzymanie nie miało nic wspólnego ze sprawą zabójstwa, a związane było z inną sprawą.
      Mieszkanka placu Działowego, z którą rozmawialiśmy, zauważa, że zapuściła w swoim mieszkaniu już korzenie, ale na stare lata będzie musiała się wyprowadzić, bo tak niebezpiecznie w budynku, jak w ostatnim roku, jeszcze nie było. Dodała, iż boi się, że jeśli Piotr J.  i Waldemar P. będą mieszkać na strychu, może dojść do pożaru, bo obaj mężczyźni palą papierosy.
      Maria Bursztyńska, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Żninie wyjaśnia, że Piotr J. uzgodnił z pracownikami MOPS-u, że w poniedziałek pojedzie do schroniska dla bezdomnych w Kołaczkowie.
      - Decyzja była przygotowana. Miał się zgłosić do pracownika socjalnego o 13:00. Pan J. o umówionej godzinie się jednak nie zjawił. Koczował w budynku, w którym do niedawna mieszkał. Zgłosiliśmy ten fakt na policji i został stamtąd usunięty z uwagi na bezpieczeństwo małych dzieci, ponieważ pan J. pije. My monitorujemy to środowisko.

      W tym budynku mieszkają małe dzieci, które biorą udział w tych wszystkich burdach. Dobrze, że burmistrz wypowiedział więc tę umowę, bo jeśli ktoś jest lokatorem, a dla alkoholu doprowadza do tego, że wszystkie mendy żnińskie się tam zbierają i robią co chcą, to nie może tak być - zaznacza Maria Bursztyńska.
      Waldemar P. powiedział pracownikom socjalnym, że definitywnie nie zgadza się na pobyt w schronisku. Póki co, MOPS pomaga obu mężczyznom, jak może. Korzystają m.in. z darmowych obiadów wydawanych w PCK. Ale zmusić ich do pobytu w schronisku nie można.
      - Każdy ma prawo żyć i mieszkać tam, gdzie chce. Musiałby być ubezwłasnowolniony przez sąd i skierowany na przymusowe leczenie - wyjaśnia dyrektor MOPS.
Wojciech Jabłoński powiedział nam, że na podstawie akt dotyczących zabójstwa, z urzędu wystąpi do sądu o leczenie odwykowe wobec Piotra J.
      - Wszczęta zostanie procedura o przymusowe leczenie - podkreśla prokurator.
      Maria Bursztyńska nie ukrywa, że cieszy się z prokuratorskiego objęcia nadzorem Piotra J., bo niedługo rozpocznie się zima, czyli najgorsza pora roku dla bezdomnych.
      - My możemy mu proponować schronisko, ale jeśli nie będzie chciał pójść, to i tak nie pójdzie. Poza tym schroniska tylko w okresie zimowym dają schronienie osobom nadużywającym alkoholu. Poza okresem zimowym jak pije, to wypada - zwraca uwagę dyrektor Bursztyńska.
      Sąd może zarządzić leczenie odwykowe stacjonarne na okres do 6 miesięcy. Jeśli osoba, wobec której zapadnie orzeczenie, nie stawi się na leczenie, wówczas zostanie przymusowo doprowadzona przez policję.

Reklama

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1082 (45/2012)




Zobacz także:


Zobacz także:


Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 09/01/2025 11:36
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości