Dla zdrowia i dobrego samopoczucia
Morsy i foczka
Grupa żnińskich morsów staje się coraz liczniejsza. Kto chce spróbować swych sił i wykąpać się w przerębli, może pójść nad Małe Jezioro Żnińskie w niedzielę przed 11.00, by po rozgrzewce zanurzyć się w lodowatej wodzie. Nie można zapomnieć o zabraniu kąpielówek z domu.
Tak bawią się co niedzielę morsy ze Żnina. Na zdjęciu od lewej w pierwszym rzędzie: Ewelina Kruzel, Leszek Janowski, Karol Kruzel. W drugim rzędzie od lewej: Sławomir Piwański, Krzysztof Walczak i Tadeusz Cieślak. Często w telewizji pokazywane są osoby, które kąpią się zimą. Potocznie zwie się ich morsami. To krzewiciele zdrowego stylu życia. W 2009 roku Leszek Janowski ze Żnina spotkał się z kolegą, który jest morsem. Opowiadał mu, jakie to fascynujące kąpać się w jeziorze zimą. Zachęcał, by spróbować, bo to daje wiele korzyści dla zdrowia. I tak w grudniu 2009 roku Leszek Janowski, za namową kolegi, podczas walnego zebrania pałuckiego oddziału Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Żninie zgłosił propozycję utworzenia sekcji morsów. Sekcja jednak nie powstała z powodu braku chętnych.
W listopadzie 2010 roku Leszek Janowski, mając w pamięci, co mówił mu kolega mors, postanowił, że spróbuje lodowatych kąpieli bez względu na to, czy swoją pasją zarazi innych. I zaczął kąpać się sam, mając jednak nadzieję, że dołączą do niego inni. Podczas pierwszej kąpieli w lodowatej wodzie Małego Jeziora asekurował go szef WOPR Zygmunt Nyka. Jego poczynania śledziło kilka osób, którzy widząc, że Leszkowi Janowskiemu nic się nie stało i że nie rozłożył się na grypę, postanowili spróbować. I tak z tygodnia na tydzień żnińskich morsów zaczęło przybywać. I mają nadzieję, że grupa będzie liczniejsza. Kąpią się w przerębli w każdą niedzielę punktualnie o 11:00, chociaż nie tylko.
Tutaj przywitali też lampką szampana Nowy Rok, a ponadto próbują wykorzystać wszystkie dni zaznaczone w kalendarzu na czerwono, by oddawać się swemu hobby. Leszkowi Janowskiemu towarzyszą obecnie morsy: Karol Niewiadomski, Krzysztof Walczak, Sławomir Piwański, Karol Kruzel, Dawid Mieszkowski, Piotr Szmiel, Tadeusz Cieślak. Do grupy należy również dwóch żnińskich policjantów Tomasz Pierzyński i Leszek Kranz, którzy jeśli nie są w niedzielę na służbie, kąpią się w przerębli. Jedyną kobietą w męskim gronie, czyli foczką, zwaną też pieszczotliwie przez morsów morświnką jest Ewelina Kruzel. Cały czas ma nadzieję, że wkrótce do grona foczek dołączą inne panie. Najmłodszy w grupie Krzysztof Walczak ma 18 lat, a najstarszy Tadeusz Cieślak - 64 lata. W minioną niedzielę debiut zaliczył Sławomir Piwański. Niewykluczone, że w najbliższą niedzielę liczebność morsów się zwiększy, ponieważ podczas ostatniej kąpieli były osoby, które chciały spróbować, ale w ostatniej chwili zrezygnowały. Nasi rozmówcy twierdzą, że nie byli jeszcze na to gotowi, by wejść do lodowatej wody. A co trzeba robić, by wykąpać się w przerębli, kiedy temperatura na zewnątrz często wynosi grubo poniżej zera?
- Mitem jest hartowanie się pod zimnym prysznicem. Wystarczy nastawić się odpowiednio psychicznie i odbyć dobrą rozgrzewkę przed wejściem do wody. Jedynym przeciwwskazaniem jest tutaj choroba czy wada serca - tłumaczy Leszek Janowski.
Lekarz Andrzej Stempniewski wyjaśnia, że kąpiel w przerębli o tej porze roku przez zdrową osobę może być dobrze tolerowana. Przypomina, że nie każdy z takich kąpieli może korzystać. Powinny się tego wystrzegać osoby z nadciśnieniem i chorobami serca: - Jeśli ktoś to robi, to powinien się do tego przygotować - zaznacza Andrzej Stempniewski.
Żnińscy amatorzy zimnych kąpieli nie wchodzą na długo do wody, by się nie wychłodzić. Kąpiel trwa najwyżej kilka minut. A co taka kąpiel daje? - Hart ducha, niesamowite samopoczucie. Człowiek jest radosny. Morsy chorują rzadziej, a jeżeli już chorują, to chorobę łagodniej przechodzą - dzielą się wrażeniami morsy.
Woda w Małym Jeziorze zimą ma od +1 do +3oC. Najniższa temperatura otoczenia podczas kąpieli morsów ze Żnina wynosiła -11oC.
Żnińskie morsy zamierzają kąpać się w przerębli przynajmniej do wiosny. Bo spotkania to nie tylko kąpiel w zimnej wodzie, ale też okazja, by wypić wspólnie rozgrzewającą kawę w biurze WOPR, porozmawiać. Zwracają uwagę, że nie są jedynymi morsami w Żninie. Pojedyncze osoby kąpią się w Ostrówcach czy Skarbienicach.
- My chcemy jednak, by to miejsce przy WOPR w Żninie było miejscem dla morsów, bo tutaj jest bezpiecznie. Mamy opiekę WOPR, korzystamy z ich pomieszczeń, a ponadto w pobliżu jest szpital. To na wypadek, gdyby ktoś się poślizgnął i uległ jakiejś kontuzji - wyjaśnia Leszek Janowski.
W lutym żnińskie morsy planują po raz pierwszy zanurzyć się w przerębli o zmroku z pochodniami. Dokładna data nie została jeszcze wyznaczona. Impreza miałaby rozpocząć się o 20:00. Już dziś zapraszają wszystkich, którzy chcą to zobaczyć. Będą kiełbaski z grilla.
A co morsy będą robić latem?
- Padła propozycja, by się dogadać z dyrekcją „Frigo” - żartuje Leszek Janowski.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 987 (2/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze