Reklama

Pobożni zakonnicy i muzyka zaklęta w obraz - czyli freski z gąsawskiego kościoła

„Panie, miłuję dom, w którym mieszkasz i miejsce, gdzie przebywa Twa chwała” - tymi słowami Psalmu 25 kanonicy regularni z klasztoru w Trzemesznie w 1706 r. zadedykowali Bogu ufundowane przez siebie malowidła zdobiące ściany i stropy drewnianego kościoła parafialnego pw. św. Mikołaja w Gąsawie.

     Wersety zapisano w prezbiterium i wkomponowano w namalowany nad wejściem do zakrystii tympanon, do złudzenia przypominający dzieło kamieniarza. Samych fundatorów malowideł - kanoników regularnych - zobaczyć można powyżej. Odziani w stroje zakonne, klęczą przed swym patronem - Św. Augustynem. Opat, którego wyróżnia charakterystyczna, modna na początku XVIII wieku, hiszpańska broda - odbiera z rąk Św. Biskupa regułę zakonu zapisaną na pergaminowym zwoju. W tym obrazie zawarto całą, wielowiekową tradycję zakonu kanoników regularnych. Św. Augustynowi przypisywali oni sformułowanie norm i zasad regulujących życie klasztorne.  

Reklama

Malowidła przed konserwacją, fot. Jacek Mielcarzewicz

     Skąd w gąsawskim kościele parafialnym wizerunki kanoników regularnych? Odpowiedź znaleźć można na kartach dziejów Gąsawy. Od połowy XII wieku należała ona do dóbr klasztornych kanoników regularnych w Trzemesznie. W 1388 r. ich staraniem uzyskała prawa miejskie. Odtąd w dokumentach określana była jako "oppidum" - miasto i dopiero w latach 30-tych XX wieku prawa miejskie utraciła.


To samo malowidło po renowacji, fot. Jacek Mielcarzewicz 

   Kanonicy regularni z Trzemeszna założyli w Gąsawie parafię i ufundowali pierwszy kościół. Data tego wydarzenia ginie jednak gdzieś w mrokach historii. Pierwsza wzmianka o świątyni parafialnej pochodzi z połowy XIV w. Od 1362 r. proboszczami parafii byli kanonicy regularni. Ostatni kanonik zarządzający parafią zmarł w 1834 r.  
     Dziś materialnym śladem obecności kanoników regularnych w Gąsawie jest drewniany kościół parafialny, należący do najstarszych (po kościele w Tarnowie Pałuckim) na Pałukach. Jest zabytkiem cennym nie tylko z racji sędziwego wieku. Wyróżnia się rzadko spotykaną konstrukcją ścian, wspaniałymi barokowymi malowidłami ściennymi oraz wyposażeniem, na które składają się prawdziwe dzieła rzeźby, snycerstwa i malarstwa sztalugowego.
     Znajdujący się w centrum dzisiejszej wsi drewniany kościół kanonicy regularni ufundowali w 1 połowie XVII w. Był on pierwotnie budowlą zrębową, tzn. jego ściany wzniesiono z grubych, ułożonych jeden na drugim bierwion sosnowych. Świątynia przetrwała burzliwe czasy potopu szwedzkiego i szczęśliwie ocalała z pożogi Gąsawy w 1656 r.  
     W 1674 r., z inicjatywy opata klasztoru w Trzemesznie - Kazimierza Brzechwy z Wrzący, przeprowadzono gruntowny remont kościoła, co upamiętnia data wyryta na belce tęczowej. Żadne źródła historyczne nie zawierają wzmianki dotyczącej zakresu przeprowadzonych prac. Zdaniem specjalistów - znawców zabytkowych kościołów drewnianych  - m.in. powiększono wówczas otwory okienne i zwiększono ich ilość. Ta z pozoru mało istotna zmiana zaważyła na dalszych losach kościoła. Oto bowiem około 20 lat po remoncie, osłabione ściany zaczęły się wybrzuszać, w czym dostrzeżono groźbę zawalenia. Ratunkiem był kolejny remont w latach 90-tych XVII w. Zrębowe ściany okolono drewnianą konstrukcją szkieletową, która przejęła ciężar dachu. Konstrukcja ta, osłonięta deskami szalunku, zachowała się do dziś. Jest jedną z osobliwości gąsawskiego kościoła, wyróżniającą go wśród innych drewnianych świątyń.  
     W odnowionym kościele parafialnym kanonicy regularni ufundowali malarską dekorację. W latach 1705-1706 ściany i stropy pokryły duże kompozycje przedstawiające nauczającego Chrystusa wśród apostołów i uczonych w Piśmie, Hioba, sceny z życia Św. Mikołaja i Św. Augustyna. Znalazła się tu także przerażająca wizja "Sądu Ostatecznego", podniosła "Apoteoza NM Panny Niepokalanie Poczętej" oraz galeria świętych męczenników i ascetów.  
     Wśród różnorodnych motywów i bujnych ornamentów roślinnych szczególną uwagę skupia realistycznie oddany prospekt organowy namalowany tuż ponad emporą organową. Obok przedstawiono instrumenty muzyczne: wiole, puzony, rogi i bębenki. Podwieszone na wstęgach wydają się czekać, by członkowie kościelnej kapeli ujęli je w ręce. Cała ta oryginalna kompozycja to iście barokowy koncept: iluzjonistyczny obraz rekompensujący rzeczywiste niedostatki muzycznego wyposażenia świątyni. W początkach XVIII stulecia składało się ono jedynie z małych organów.  
     Nie jest to zresztą jedyny muzyczny motyw w malarskim wystroju kościoła. Zobaczyć tu można dostojnego króla Dawida z harfą i wytworną niczym dama Św. Cecylię, grającą na małych organach. Na stropie prezbiterium anielski duet z lutnią i skrzypcami wtóruje aniołom śpiewającym z nut. Te muzyczne wątki nie mogą dziwić - kanonicy regularni z Trzemeszna byli znawcami muzyki. Mogli poszczycić się świetnymi jej wykonawcami i organmistrzami.  

Reklama


     Malowidła w kościele gąsawskim zadziwiają mistrzostwem wykonania, obfitością form i motywów, niezwykle interesującymi, głębokimi treściami i symboliką przedstawień dotyczącą podstawowych prawd wiary. Niewiele jest kościołów, zwłaszcza drewnianych, które poszczycić się mogą tak cennym zabytkiem malarstwa barokowego. Podziwiać go można dopiero od niedawna. W połowie XIX wieku gruba warstwa tynku przykryła malarską dekorację, która pozostawała w zapomnieniu ponad 140 lat. W 1999 r., w ferworze trwających od roku prac remontowych, przypadkowo natrafiono na odsłonięty spod tynku fragment malowidła. Choć był niewielki zdradzał prawdziwego mistrza pędzla.
     Wprawne dłonie konserwatorów przywróciły odsłoniętym malowidłom dawny blask. Warto odwiedzić Gąsawę, by we wnętrzu starej świątyni zachwycić się postaciami Jezusa, apostołów i świętych, których ożywił pędzel nieznanego mistrza warto rozsmakować się w przepychu bujnego, roślinnego ornamentu i kosztownej materii udrapowanej na ścianach prezbiterium, rozchylanej przez pełne gracji anioły.  
     Kościół w Gąsawie ciągle odwdzięcza się za troskę proboszcza i swoich parafian. Przy okazji trudnego remontu architektury obnażył tajniki swej wyjątkowej konstrukcji oraz dekoracji ściennej. Obecnie - podczas odkrywek związanych z planowaną wymianą posadzki - potwierdziła się znana z zapisów archiwalnych informacja o kryptach, określanych w dokumentach jako: „sklepy z dawniejszego czasu do chowania ciał ...z wchodami do nich wewnątrz kościoła”.  Udało się stwierdzić istnienie trzech murowanych i sklepionych krypt: w prezbiterium, nawie i - co zaskakujące - w zakrystii. Pod prezbiterium znajdowały niegdyś wieczny spoczynek doczesne szczątki kolejnych proboszczów, którym przysługiwał zaszczytny tytuł prepozyta. Ale chowano tu też zacniejszych świeckich opiekunów  kościoła, w tym również  członków rodziny Zdebińskich z Czewujewa - zanim w roku 1817 wznieśli przy świątyni solidną murowana kaplicę rodową. Rąbka tajemnicy pochówków w kryptach odsłoniła inskrypcja odnaleziona na trumnie. Wybite ćwiekami napisy mówią o śmierci w 1808 roku osoby 67-letniej określonej inicjałami: S.Z.Z. Z dużym prawdopodobieństwem można identyfikować tę postać z przedstawicielem rodziny Zdebińskich. Jest ona milczącym świadkiem burzliwych wydarzeń związanych z kościołem gąsawskim w 2 poł. XVIII w., m.in. wymiany wszystkich pięciu ołtarzy czy sekularyzacji klasztoru kanoników regularnych w Trzemesznie pozbawiającej kościół i Gąsawę hojnego opiekuna.

Aleksander Jankowski
Pałuki nr 648 (29/2004)

Reklama

BN2023

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości