Reklama

Przedwojenne Targi Rolne

W przedwojennym Żninie
    Targi Pałuckie
    Już 20 i 21 sierpnia odbędą się XV Pałuckie Targi Rolne w Żninie. Targi takie jednak odbywały się już w okresie przedwojennym. Tak w 1993 roku pisał o nich Stanisław Czabański: "Mam przed sobą pożółkłą, ilustrowaną broszurę sprzed 57 lat, wydaną przez Zakłady Wydawnicze Alfreda Krzyckiego. Jest to informator i przewodnik po V Targach Pałuckich, które zorganizowane zostały w dniach 29 sierpień - 6 września 1936 roku."

 



Franciszek Kopczyński - prezes Targów w roku 1934 i 1935; przedsiębiorca i makler zbożowy - do niego m.in. należał spichlerz położony w widłach ulic Kl.Janickiego i Gnieźnieńskiej (zabrany przez władzę nazywającą się ludową, niedawno jeszcze geesowski, dziś sprzedany prywatnemu przedsiębiorcy); ojciec rzeźbiarza Józefa Kopczyńskiego (autora pomnika "Pamiętamy" w żnińskich plantach przy ul.Kościuszki, ołtarza w poznańskim kościele Dominikanów, patrz Pałuki 2/93, s.8).
Jan Średziński - inicjator Targów i ich prezes w roku 1932 i 1933; ogrodnik - miał ogrodnictwo na terenie obecnej Szkoły Podstawowej nr 1, między ul.Kościelną (dziś 700-lecia) a Sądową; ojciec płk. Klemensa Średzińskiego (organizatora inspektoratu WiN w Wenecji - pisaliśmy o nim w "Pałukach" 5/93, s.9).     Była to impreza wystawowo-handlowa, która po raz pierwszy z inicjatywy Jana Średzińskiego odbyła się w 1932 roku, na terenach dziś już nie istniejącej strzelnicy i ogrodu Bractwa Kurkowego. (Dziś grunty te przeznaczone zostały na poszerzenie cmentarza parafialnego). Zachował się przy cmentarnej bramie mały pawilonik (mieszka tam Henryk Niewiadomski), a ongiś stanowił on kasę i mieścił się tam punkt informacyjny Targów.
    Jak zapewne pamiętają starsi wiekiem mieszkańcy miasta i okolic, Targi Pałuckie miały zasięg ogólnopolski, gdyż swe stoiska instalowali wystawcy m.in. z Wilna, Lwowa, Warszawy, Poznania i Bydgoszczy. Licznie było prezentowane pałuckie rzemiosło. Warto przypomnieć, ze w skład komitetu organizacyjnego V Targów Pałuckich, którym patronował ówczesny starosta powiatowy Ignacy Wuyek - wchodzili, nieżyjący już dziś, wówczas zasłużeni dla miasta i regionu obywatele: Kazimierz Urbański - dyrektor Zakładów "Motor" Polski, Franciszek Kopczyński - kupiec i makler zbożowy, Erazm Jankowski - właściciel drogerii, Stanisław Sobociński - adwokat, Marian Bross - wiceburmistrz, Jan Średziński - właściciel zakładu ogrodniczego, Alfred Krzycki - wydawca, Kazimiera Mlicka - ziemianka z Obudna, Adam Dutkiewicz - mistrz stolarski i inż. Nyka - rolnik.
    Targi Pałuckie od 1932 roku do wybuchu II wojny światowej, organizowane zawsze u schyłku lata odbywały się corocznie. Do Żnina przybywało wielu gości z różnych stron kraju, którzy zwiedzali także pobliskie wykopaliska w Biskupinie i ruiny zamku "Krwawego Diabła" w Wenecji.  
    Odbywały się liczne imprezy towarzyszące. Wieczorami przy dźwiękach doborowej orkiestry na terenach targowych, można było pobawić się oraz skosztować lemoniady i doskonałego żnińskiego piwa z browaru pana Zygmunta Zgorzalewicza.
    Ach, cóż to były za napoje, tęsknie wspominają starzy żninianie...
    Tu mała osobista dygresja. Mnie, kilkuletniemu wówczas brzdącowi na Targach Pałuckich w 1936 roku, najbardziej spodobały się olbrzymie, żywe sumy, eksponowane w specjalnych kadziach przez pana Pawlaka, rybaka z Wenecji, klatki z kanarkami i barwnymi szczygłami, które wystawiali znani w mieście ptasznicy - Polsakiewicz i Frasz.
    Największą radość sprawił mi napełniony gazem balonik i zestaw barwnej kalkomanii, które otrzymałem jako reklamówki przy stoisku fabryki proszku i mydła do prania "Persil" w Bydgoszczy... Tak, dawne to były, bezpowrotnie minione lata.
    Z Targami Pałuckimi związanych jest też sporo "fajnych" anegdot. Oto jedna z nich:
    Na ostatniej przed wojną imprezie handlowej, jesienią 1938 roku, wystawiali urządzenia sanitarne oraz wyroby z blachy, cenieni w Żninie, doskonali fachowcy-mistrzowie (jak to się wówczas określało) blacharscy - Czesław Derech i Stanisław Szykowny. Prowadzili oni swe zakłady przy ul. Kościelnej (obecnie 700-lecia) i Śniadeckich. Dom Derecha stojący przy Gąsawce, został w czasie okupacji przez Niemców rozebrany. Obecnie na tym terenie usytuowany jest punkt sprzedaży lodów Urszuli Trochowej, kwiaciarnia Alicji Kuras i punkt Toto-Lotka.  
    Natomiast Stanisław Szykowny prowadził swój zakład w domu, który kupił i prowadzi tam elegancki sklep mięsno-spożywczy Jerzy Bursztyński.
    Brat Czesława, żniński kupiec, zawsze pełen dowcipnych pomysłów i kawalarz doskonały Władysław Derech, namówił kelnera z targowej restauracji Ludwika Męcińskiego, popularnie zwanego "Lordem", aby pod osłoną ciemności zakradł się do stolika S. Szykownego i w eksponowany tam pojemny sedes zarobił "to co trzeba i to na grubo..."
    "Lord" za tę fatygę, na co zresztą przystał z ochotą wielką, gdyż za wykonanie zbożnego dzieła otrzymał aż 5 złotych (równowartość jednego litra wódki), podjął sobie dwie zafundowane solidne golonki po bawarsku, popijając je kwaśna maślanką. Na efekt nie czekał długo i w ciemnościach przysiadł na porcelanowym sedesie...

    Kiedy następnego dnia zwiedzający (a znalazła się tam pewna "wysoka" delegacja z Poznania), zawitali do stolika S. Szykownego ujrzeli sedesowe siedzisko w pełnej krasie, napełnione po brzegi. Nie trzeba dodawać, iż nie unosiła się z niego fiołkowa woń, a zionął fetor niesamowity.
    "Lord" - Ludwik Męciński stanął na wysokości powierzonego mu zadania. Zrobiła się okropna awantura. Trafnie Szykowny ustalił, czyja to sprawka. Poczuł się obrażony i wniósł pozew do Sądu Grodzkiego w Żninie, oskarżając pana W. Derecha o zainspirowanie kawału, który godził w dobro jego firmy i ośmieszył go wśród wystawców i zwiedzających.  
    Niestety, do rozpatrzenia przez Sąd, tej z pewnością interesującej mieszkańców miasta rozprawy, nie doszło, gdyż wybuchła wkrótce wojna...
    Obecnie, w czasach prywatyzacji, kiedy powstaje w Żninie i regionie wiele prywatnych zakładów, przedsiębiorstw i hurtowni, spółek handlowo-usługowych, nasila się konkurencja, czy nie warto więc pokusić się o wskrzeszenie Targów Pałuckich?...
    Zabiega o to od kilku lat m.in. Janusz Kaźmierski ze Żnina, domagając się na łamach prasy aktywności ze strony menagerów i władz lokalnych w tym zakresie.

Stanisław Czabański
Pałuki nr 70 (22/1993)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości