Co najmniej jedna rodzina wilków mieszka w lasach pomiędzy Łabiszynem a Szubinem, wilki z drugiej grupy widziane były na północ od Kcyni. Pojedyncze osobniki widywane są na terenie całego nadleśnictwa. Nadleśnictwo Szubin nie straszy, ale informuje, że wilk to nie jest miłe zwierzątko, tylko drapieżnik, którego zachowanie w kontakcie z człowiekiem jest trudne do przewidzenia.
Komunikaty o pojawieniu się wilków na terenie Nadleśnictwa Szubin wydane zostały wcześniej, ale szacowano, że wilki były w trakcie migracji. Teraz się jednak okazało, że widywane tu i ówdzie pojedyncze sztuki po pierwsze wcale nie są pojedyncze, a po drugie - zadomowiły się. Przyrodnicy, myśliwi i pracownicy Nadleśnictwa Szubin, to że w lasach są wilki poznali po zachowaniu się zwierząt (np. jelenie gromadzą się w większe grupy, są bardziej czujne, często zmieniają miejsce pobytu i pojawiają się bliżej osad ludzkich), po spotykanych w lasach charakterystycznych odchodach wilków, a nawet po upolowanej i pozostawionej przez te drapieżniki padlinie.
W końcu same wilki widziane były m.in. przez przyrodników. Jednym z nich jest Jerzy Napierała, fotograf, który na wilka natknął się kilka razy na łąkach i w lasach w okolicy Kcyni. Wilk na szczęście jest zwierzęciem, które, gdy tylko poczuje człowieka, omija go szerokim łukiem. Jerzy Napierała postanowił ustawić tzw. pułapkę fotograficzną. Zwierzę, mimo że dość nieufnie do niej podchodziło, dało się złapać w obiektywie. Udało się zrobić kilka zdjęć dowodzących, że wilki na Pałukach są.
Na terenach leśnictw Dębogóra i Tupadły (na północ od Kcyni) zadomowiła się wataha czterech wilków, a piąty chodzi samotnie. Z kolei w lasach między Szubinem a Łabiszynem wiosną pojawiła się para wilków, które doczekały się potomstwa. Teraz jest to para dorosłych z czterema młodymi.
Jak informuje Grzegorz Gust, nadleśniczy Nadleśnictwa Szubin, wilki coraz mniej obawiają się człowieka i czują się coraz pewniej. I tutaj nie chodzi wcale o straszenie mieszkańców Pałuk, ale o uświadomienie im tego, że wilk jest drapieżnikiem, który jak znajdzie łatwy łup, to może skorzystać z okazji. Zatem nie można mu tych okazji stwarzać. Wilki, jak tylko pojawią się w okolicy, pozbywają się konkurencji w wyścigu do pożywienia.
Likwidują wszystkie błąkające się, na pół zdziczałe psy i koty. Stąd apel do mieszkańców, by pilnowali swoich czworonogów, ponieważ mogą one wpaść w paszcze wilków.
Mimo że wilk z natury unika bezpośredniego kontaktu z człowiekiem, to mieszkańcy powinni być ostrożni, ponieważ mogą się natknąć nie na wilka czystej krwi, ale na mieszańca wilka z psem. Tak zwane pso-wilki mniej się boją ludzi, są bardziej agresywne, skore do wyrządzenia krzywdy. Trudno też jest, tak na pierwszy rzut oka, rozróżnić psa od wilka, ponieważ te ostatnie mają różną barwę futer, które dodatkowo zmieniają na zimę.
Na razie, sądząc po zachowaniu, na Pałukach mamy do czynienia z wilkami, które starają się unikać człowieka. Na szczęście dla przyrodników, czasem im to nie wychodzi. Ale jeśli już ktoś spotka wilka, to szybka ucieczka i branie nóg za pas nie jest najlepszym rozwiązaniem. Choć trudno to zrobić, to w takiej sytuacji najlepiej zachować spokój, zatrzymać się i nie wykonywać gwałtownych ruchów.
- Zależy nam, by mieszkańcy uświadomili sobie, że wilk to nie jest miłe zwierzątko, które można głaskać za uchem. To dzikie zwierzę, żywiące się mięsem. Nie wpadajmy w panikę, ale miejmy świadomość, jakie zwierzę można spotkać w lesie. Nie wiemy, jak się zachowa wilk z młodymi. Możemy też nie być świadomi tego, że weszliśmy na terytorium wilków. Bądźmy ostrożni - mówi Grzegorz Gust.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1235 (41/2015)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze