Reklama

Matkę zmroził spacer przedszkolaków

Przedszkole Miejskie nr 2, Żnin, spacer, mróz
     Matkę zmroził spacer przedszkolaków
     - Właśnie przed chwilą widziałam moje dziecko z grupą przedszkolną na spacerze. Jest przecież kilkanaście stopni poniżej zera. Czy panie z przedszkola muszą wyprowadzać dzieci na taką pogodę? Chyba są jakieś granice temperatur? - dzwoniła do nas z pytaniami w piątkowe południe mieszkanka Żnina. - Temperatura powietrza wynosiła minus osiem stopni. Spacer trwał raptem 10 minut. Rozporządzenie ministerialne wskazuje, by 1/5 pobytu w przedszkolu dzieci spędzały na świeżym powietrzu - odpowiada Grażyna Biskupska, dyrektor Przedszkola nr 2.

     Ostatni piątek był jednym z najmroźniejszych tej zimy - przynajmniej jak do tej pory - dniem na Pałukach. W nocy temperatura powietrza spadła do nawet ponad 20 stopni Celsjusza poniżej zera. Dzień wstał niemal równie mroźny, jednak było bezchmurnie. Styczniowe słońce przyczyniło się w kilka godzin do lekkiego wzrostu temperatury powietrza, jednak wciąż panował mróz. W nieco zacienionych miejscach, tam, gdzie nie docierało wystarczająco dużo słonecznego ciepła, ten mróz nadal wynosił kilkanaście stopni poniżej zera. Dodatkowo wiał dość silny wiatr, który potęgował uczucie chłodu. Dzień był jednak piękny i kusił do choćby krótkiego spaceru. Dość powiedzieć, że w Zespole Szkół Specjalnych w Żninie było zorganizowane przed południem Wspólne kolędowanie, na które pokusili się przybyć nauczyciele z dziećmi z niektórych placówek oświatowych w mieście. Również z tymi w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym.
Zimowy świat kusił
     Dzieci z Przedszkola nr 2 w Żninie wprawdzie nie było na tym kolędowaniu w ZSS, ale nie oznacza to, że nie miały one okazji zażyć w piątek spaceru na świeżym powietrzu. Przynajmniej niektóre z nich, a konkretnie te najmłodsze z grup trzylatków i czterolatków. Mieniący się w promieniach słońca śnieg kusił, aby wyjść z ciepłych, przedszkolnych pomieszczeń i przejść się po białym puchu. O tym, że dzieci faktycznie mogą wyjść na spacer, zdecydowała bezpośrednia opiekunka tych grup, a jednocześnie dyrektor placówki Grażyna Biskupska.
     O 12:30 tego dnia otrzymaliśmy telefon od zaniepokojonej kobiety, która nie chciała się przedstawiać, ale oznajmiła, że jest matką jednego z przedszkolaków i właśnie widziała swoje dziecko razem z grupą innych przedszkolaków na spacerze, na terenie przed budynkiem przedszkola na ul. Janickiego. Dzieci były wprawdzie ubrane, jak powinny być do wyjścia na dwór, ale kobieta miała wątpliwości, czy przy tak niskiej temperaturze powietrza nauczyciele powinni w ogóle zabierać maluchy na spacer. - Właśnie przed chwilą widziałam moje dziecko z grupą przedszkolną na spacerze. Jest przecież kilkanaście stopni poniżej zera. Czy panie z przedszkola muszą wyprowadzać dzieci na taką pogodę? Chyba są jakieś granice temperatur? Czy w tym zakresie są jakieś przepisy, bo mnie się wydaje to niebezpieczne dla dzieci. One mają inną wrażliwość na zimne powietrze niż dorośli. Takie trzy albo czteroletnie dziecko ma bardzo delikatną skórę podatną na odmrożenia - dzieliła się z nami swoim niepokojem matka przedszkolaka.
     Z panią dyrektor udało nam się porozmawiać dopiero w poniedziałek. Grażyna Biskupska przede wszystkim nie demonizowała aż tak bardzo temperatury, którą powietrze nad Żninem miało w piątkowe południe. Według niej, ta temperatura nie sięgała kilkunastu stopni poniżej zera.
     Zwolenniczka hartowania w temperaturze do minus dziesięć
     - Temperatura powietrza wynosiła minus osiem stopni. To można zweryfikować, ale tak było. Spacer trwał raptem 10 minut, od około 12:15. Rozporządzenie ministerialne wskazuje, by 1/5 pobytu w przedszkolu dzieci spędzały na świeżym powietrzu. Trzeba się hartować i takie wyjście na spacer nie wynika jedynie z rozporządzenia ministra, czyli z przepisów, ale też dyktowane jest dobrem dziecka. To nie była przecież jakaś długa wędrówka na trzaskającym mrozie, przy otwarcie zacinającym wietrze. Przeszliśmy - bo to właśnie ja byłam opiekunką tych dwóch grup - raptem z jednego wejścia do budynku, do drugiego wejścia. Czyli spacer był po terenie przedszkola. Przy podjęciu decyzji o spacerze wzięłam uwagę również na ten fakt, że rano, gdy rodzice przyprowadzali dzieci do przedszkola, to żaden z tych rodziców nie sygnalizował, że dziecko ostatnio miało jakieś problemy zdrowotne i nie zastrzegał sobie, żeby jego pociechy nie wyprowadzać tego dnia w trakcie zajęć na dwór. Zresztą jesteśmy z tymi dziećmi na co dzień, więc wiedzielibyśmy o tym, gdyby w ostatnim czasie któreś z nich było przeziębione lub przebyło podobną chorobę. Wtedy dla bezpieczeństwa zdrowia byłoby uzasadnione, żeby takie dziecko nie wychodziło na dwór. Jednak w tym przypadku nie było takiej sytuacji. Dość powiedzieć, że w piątek rano nawet jedna z mam trzylatka przyprowadzając dziecko do nas wyraźnie zasygnalizowała, że chętnie widziałaby w planie zajęć na ten dzień także krótki spacer. Dzisiaj zaś, po weekendzie, wszystkie z tych dzieci, które były na piątkowym spacerze, są zdrowe i obecne w przedszkolu. Jestem zdania, że zdrowie trzeba hartować. Poza tym konsultowałam możliwość spaceru z pediatrą i zalecenie jest takie, że w temperaturze do minus 10 stopni Celsjusza można dzieci wyprowadzać na spacer - powiedziała Grażyna Biskupska.
Dyrektor Przedszkola Miejskiego nr 2 w Żninie przyznała, że w piątek dwie grupy, którymi się opiekowała, i które odbyły spacer, były jedynymi spośród przedszkolaków, które w planach zajęć miały wyjście na świeże powietrze. Pozostałe nauczycielki pracujące w tym przedszkolu nie wyprowadzały w ostatni piątek dzieci na spacer. Grażyna Biskupska przyznała też, że mimo iż są zalecenia i rozporządzenie ministra, to w takich sytuacjach, gdy temperatura jest niska, decyzja o spacerze należy do bezpośredniego opiekuna dzieci.
     Odpowiedź dyrektor Biskupskiej, że spacer był krótki, nie przekonuje jednej z matek: - To nic nie znaczy, że ten spacer trwał powiedzmy 10 minut czy kwadrans. W budynku przedszkola jest ciepło. Dla małych dzieci ubieranie się to dłuższa czynność. Może trwać dla niektórych tyle samo czasu, co i sam spacer. Jedne maluchy ubierają się szybciej i sprawniej od drugich, a opiekunka wszystkim w jednej chwili nie jest w stanie pomoc w tej czynności. W efekcie niektóre dzieci, już ubrane, opatulone czekają na pozostałych kolegów pocąc się w nagrzanym budynku, by w chwilę później wyjść na trzaskający mróz. To, że tym razem jeszcze nikt nie zachorował, to całe szczęście, ale uważam, że nie można tak ryzykować.
     Hartować nie można nawet przy minus pięć
     Szef oddziału pediatrycznego w Pałuckim Centrum Zdrowia w Żninie Tomasz Zwolenkiewicz oznajmił, że zabieranie dziecka na spacer przy tak niskiej temperaturze powietrza nie jest wskazane. Dziecko ma wrażliwą skórę. Należy stosować specjalne (a nie uniwersalne) kremy na mróz dla dzieci. Poza tym dziecko nie reguluje na świeżym powietrzu sposobu oddychania. Oddycha raz przez usta, raz przez nos. Zwykle przy tym buzia dziecka jest w dużej części zakryta szalikami, swetrami. Na tej garderobie powstaje wilgoć, a przy zmianie sposobu oddychania i zmniejszonej w związku z tym emisji ciepła na szalik, szybko ta wilgoć zmienia się w lód. - Gdy temperatura powietrza spada poniżej minus 5 stopni Celsjusza, to na spacer z dzieckiem nie należy wychodzić, bo może to być dla tego dziecka groźne - powiedział doktor Tomasz Zwolenkiewicz. Zaznaczył jednak, że to zalecenie dotyczy unikania spacerów długich, około godzinnych. Przejście dziecka na mrozie od drzwi samochodu do przedszkola, czy przy powrocie: od drzwi samochodu do domu oczywiście wchodzi w grę. Podobnie, według doktora, dopuszczalny jest spacer kilkuminutowy po placu zabaw od jednego do drugiego wejścia do budynku przedszkola. - Teorii, że tzw. hartowanie wzmacnia, nie można traktować bezkrytycznie, jako wykładni postępowania z dziećmi. Nie możemy też jednak ze względu na taki mróz zabierać dziecku wolności. Wszystko powinno być w granicach rozsądku - uważa Tomasz Zwolenkiewicz.
     Grażyna Biskupska zapowiedziała, że na kolejnej wywiadówce będzie omawiać z rodzicami zasady korzystania ze spacerów przez dzieci. Ponadto dyrektor wyraziła żal, że przeciwnicy spacerowania dzieci w kilkustopniowym mrozie (według pani dyrektor, bo z innych źródeł wynika, że mróz był kilkunastostopniowy), nie wyrażali swego zdania oddając dziecko do przedszkola. - Mogli sygnalizować bezpośrednio nam, że nie chcą, by dziecko wychodziło na świeże powietrze, a nie dzwonić do prasy - oznajmiła na zakończenie Grażyna Biskupska.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1146 (5/2014)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości