Kowalewko, mieszkańcy, bezpieczeństwo, zdarzenie drogowe
Mieszkańcy chcą bezpieczeństwa
Zdarzenie drogowe poruszyło mieszkańców. Nie chcą zagłębiać się w rozgrywki pomiędzy PSP a JRM, chcą jednak zapewnienia im bezpieczeństwa. Tym bardziej, że ratowników medycznych, lekarza i ambulans mają na miejscu.
W poniedziałkowy ranek na drodze powiatowej Ludwikowo - Kowalewko doszło do kolizji drogowej. Jak powiadomił oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Nakle o 7:14 w miejscowości Ludwikowo kierująca vw passat nie dostosowała prędkości do warunków panujących na drodze, w wyniku czego pojazd dachował do przydrożnego rowu. Jak udało się nam ustalić, poszkodowana została przewieziona do szpitala do Bydgoszczy, gdzie przeszła badania. Z ogólnymi potłuczeniami wróciła do domu.
Zdarzenie to spowodowało reakcję mieszkańców. Dla jednych samochód na dachu powinien być alarmem dla Zarządu Dróg Powiatowych w kwestii stanu drogi, gdzie jak zapewniają mieszkańcy nawet 10km/h powoduje niedostosowanie prędkości do warunków panujących na jezdni. Przypomnijmy, że o złym stanie drogi na sesjach informuje sołtys Ludwikowa Dorota Tecław, prosząc o interwencję Urzędu w Zarządzie Dróg Powiatowych w celu poprawy bezpieczeństwa na tym odcinku.
Marek Pacholski, zastępca dyrektora Zarządu Dróg Powiatowych w Nakle, zapewnił, że poniedziałkowego opadu śniegu od razu nie dało się usunąć z wszystkich dróg powiatowych. - Zawsze jest jakiś poślizg, fakt jest taki, że te miejscowości są trochę dalej, w szczególności Ludwikowo. Droga jest odśnieżona, jednak ciągły opad powoduje, że śliskość będzie coraz większa. Posypaliśmy górkę przed Ludwikowem i skrzyżowania, prostych odcinków nie sypiemy - powiedział Marek Pacholski.
Dla innych wypadek uwidacznia brak porozumienia pomiędzy wyspecjalizowanymi ratownikami medycznymi, lekarzem i ambulansem z Jednostki Ratownictwa Medycznego w Kowalewku a decydentami, którzy nie widzą potrzeby działania tej jednostki.
Mieszkaniec Ludwikowa podkreśla, że na konflikcie burmistrza czy komendanta PSP w Nakle z Jednostką Medyczną ucierpieć może zwykły człowiek. - Okazuje się, że szary człowiek, który może ulec wypadkowi, dostać zawału czy jeszcze co gorszego, który potrzebował będzie nagłej pomocy medycznej czy niezwłocznego transportu do szpitala, będzie skazany na czas i albo w porę otrzyma pomoc, albo też dojdzie do tragedii - mówi.
Zapewnia jednocześnie, że w tych warunkach drogowych, które z godziny na godzinę się pogarszają, czas przyjazdu karetki do Ludwikowa, Piotrowa czy Kowalewka to kilkadziesiąt minut i drugie tyle, żeby dojechać do szpitala w Nakle, przy założeniu, że drogi będą przejezdne. Mówi, że są inne wsie w sąsiednich gminach, gdzie o takim rozwiązaniu jak w Kowalewku można tylko pomarzyć. - Nie rozumiem jak jakieś polityczne rozgrywki, w które nawet nie chcę wnikać, choć wiem, że o tym też pisaliście, mogą stanowić o ludzkim być albo nie być. Czy jak ja nie lubię naszego proboszcza, to znaczy, że powinienem spalić kościół, czy jak sam jestem zdrowy to nie mam wspierać fundacji, chyba nie tędy droga do demokracji czy poczucia bezpieczeństwa - mówi zbulwersowany mężczyzna.
Dodaje, że szczęściem w nieszczęściu było to, że ta kobieta jechała sama, że nie wiozła córki po drodze do szkoły, bo karetka była jedna. Mówił, że aż boi się myśleć co by było, gdyby poszkodowanych było więcej i potrzebowaliby nagłej hospitalizacji. - Uważam, że nasze bezpieczeństwo powinno być ponad jakimiś sympatiami politycznymi czy osobistymi. Dziś nasza sąsiadka, jutro mogę być ja, na szczęście nie skończyło się to tragedią, ale kto nas zapewni, że jutro to my nie będziemy potrzebowali karetki i że dojedzie w czas - zastanawiał się mieszkaniec.
Krzysztof Napieralski, komendant Jednostki Ratownictwa Medycznego z Kowalewka, która została zarejestrowana w KRS jako jednostka OSP, tłumaczy, że w tym czasie w jednostce przebywało pięcioro członków, w tym lekarz, ratownik medyczny i kierowca, w gotowości jest też ambulans. - O zdarzeniu słyszeliśmy przez radio, otrzymaliśmy też informację, że próbuje się z nami skontaktować dyspozytor Powiatowego Stanowiska Kierowania PSP w Nakle. Mimo że telefon stacjonarny w jednostce nie dzwonił, skontaktowałem się z dyspozytorem, od którego usłyszałem, że miał nas powiadomić o wypadku - mówi Krzysztof Napieralski. Zapewnia, że nie otrzymał jednak dyspozycji na wyjazd do zdarzenia, a jedynie został o nim poinformowany. Mówi też, że nie widział wręcz prawnych możliwości, by mogli uczestniczyć w akcji, gdyż do dnia dzisiejszego, mimo wniosków, nie otrzymali żadnej decyzji administracyjnej mówiącej o włączeniu sił i środków JRM jako OSP do Powiatowego Planu Ratowniczego. Nie mają też nadanych numerów operacyjnych, mimo że wielokrotnie o to wnioskowali.
- Burmistrz i komendant PSP nie uważają nas za jednostkę OSP, nie widzę prawnych możliwości naszego udziału w akcji, bo nie jesteśmy zdefiniowani przez straż jako konkretny podmiot i nie ma też prawnych podstaw, którymi PSP mogłoby nami dysponować. Pomijam tu już zupełnie kwestię zwrotu za paliwo - mówi Krzysztof Napieralski. Zapewnia, że brak prawnej, oficjalnej delegacji do udziału w akcjach dyskwalifikuje ich w niesieniu pomocy, a chcieliby to czynić tym bardziej, że mają wyspecjalizowaną załogę, sprzęt i ambulans. - Nie wiem jak mam odebrać samą informację o wypadku, bo po raz pierwszy zostaliśmy powiadomieni o takim zdarzeniu. Dyspozytor nas nie dysponował, tylko powiadomił - relacjonuje komendant. Przyznaje on też, że brak nadania im numerów operacyjnych i uznania jako OSP blokuje możliwość wystąpienia do burmistrza o świadczenia gwarantowane przez ustawę o ochronie przeciwpożarowej, jak np. ubezpieczenia strażaków w akcji, ubezpieczenie i przeglądy pojazdów, co mają zapewnione wszystkie jednostki OSP na terenie gminy.
Roman Kłos, komendant PSP w Nakle, zapewnił, że jednostka jest ujęta w planie ratowniczym jako Jednostka Ratownictwa Medycznego, na co ma stosowne dokumenty dowodzące korespondencji w tej sprawie. Zapewnił też, że próbowano poinformować ową jednostkę, że jest zdarzenie w sąsiedztwie, i tym samym chciano jej udzielić możliwości uczestniczenia w nim, jednak nikt tam nie odbierał telefonu. - Kiedy przejmowałem służbę w książce korespondencji mam wpis, że w JRM nikt nie odbierał telefonu - zapewnił komendant.
Na informację, że z relacji Krzysztofa Napieralskiego wynika, że on sam się skontaktował z dyspozytorem, komendant zapewnił, że w czwartek będzie posiadał szczegółową notatkę w tej sprawie.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1101 (12/2013)
Z listów
Komendant powiatowy PSP o JRM w Kowalewku
Redakcja Tygodnika
Lokalnego Pałuki
Pani Sylwia Wysocka
W odpowiedzi na artykuł pt. "Mieszkańcy chcą bezpieczeństwa", który ukazał się w nr 12 TL Pałuki z dnia 21 marca 2013 roku oraz pytań przekazanych drogą e-mailową (data wpływu e-maila 26.03.2013 r.) dotyczących Jednostki Ratownictwa Medycznego w Kowalewu (dalej JRM) uprzejmie informuję, że uzyskanie statusu ochotniczej straży pożarnej jest uzależnione od spełnienia warunków określonych w przepisach prawa. Natomiast Komendant Powiatowy PSP jako organ publiczny jest zobowiązany do przestrzegania wymaganych prawem unormowań, a własne zdanie lub prywatna opinia Komendanta nie mają znaczenia dla rozwiązania sprawy.
Podstawą prawną działania OSP stanowią: ustawa z dnia 7 kwietnia 1989 r. Prawo o stowarzyszeniach (Dz. U. z 2001 r. Nr 79, poz. 855 z późn. zm.) oraz ustawa z dnia 24 sierpnia 1991 roku o ochronie przeciwpożarowej (Dz.I. z 2009 r. nr 178 poz. 1380 z późn. zm.).
Ochotnicza straż pożarna, zgodnie z art. 19 ust. 1 i ust. 1a jest jednostką ochrony przeciwpożarowej "przeznaczoną w szczególności do walki z pożarami, klęskami żywiołowymi i innymi miejscowymi zagrożeniami". Na etapie tworzenia stowarzyszenia, które chce uważać się za ochotniczą straż pożarną, jej szczegółowe zadania i organizację musi określać statut.
Wszelkie sprawy dotyczące ochrony przeciwpożarowej, określone w statucie ochotniczej straży pożarnej i ich związku wymagają (zgodnie z przepisem art. 19 ust. 3 ustawy o ochronie przeciwpożarowej) uzgodnienia z komendantem powiatowym (miejskim) Państwowej Straży Pożarnej, właściwym ze względu na teren działania lub Komendantem Głównym Państwowej Straży Pożarnej w przypadku Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP działających na terenie całego kraju.
W nawiązaniu do powyższego, uprzejmie informuję, że Jednostka Ratownictwa Medycznego, a wcześniej Jednostka Poszukiwawczo-Ratownicza w Kowalewu nie dokonała uzgodnień dot. ochrony przeciwpożarowej zawartych w statucie jednostki, ani z poprzednim Komendantem, jak również ze mną.
W dniu 28.03.2013 roku przeprowadziłem rozmowę ze st. bryg. Tadeuszem Milewskim, który stanowczo stwierdził, że za jego kandydatury na terenie powiatu nakielskiego nie dokonano uzgodnień statutu JRP dot. funkcjonowania jej w zakresie ochrony przeciwpożarowej.
Po głębokiej analizie statutu JRM w Kowalewku, a w szczególności § 3, w którym określono terytorium tej jednostki cyt. "obszarem działania JRM jest terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, a w szczególności obszaru województwa kujawsko-pomorskiego oraz miasta i gminy Kcynia", § 10 ust. 8 cyt. "Zadaniem JRM jest: wykonywanie zadań ratowniczych na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej lub poza jej granicami za zgodą odpowiednich władz RP oraz państwa, na terytorium którego zaistniała sytuacja kryzysowa i uzasadnionym jest użycie sił i środków JRM" oraz § 11 ust. 5 cyt. "Prowadzenie działań ratowniczo-gaśniczych i lotniczego rozpoznania zagrożeń, zgodnie z dyspozycjami operacyjnymi Państwowej Straży Pożarnej i Obrony Cywilnej oraz władz samorządowych i organów podległych Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji, lub z własnej inicjatywy" informuję, że jako organ publiczny na poziomie powiatowym nie posiadam kompetencji do podjęcia procedury uzgodnieniowej, a właściwym organem w przedmiotowym zakresie jest Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej, o czym wcześniej jednostka była informowana.
Art. 15 ustawy z dnia 24 sierpnia 1991 r. o ochronie przeciwpożarowej określa katalog otwarty jednostek ochrony przeciwpożarowej, który stanowi, iż "Jednostkami ochrony przeciwpożarowej są:
1. jednostki organizacyjne Państwowej Straży Pożarnej,
1a. jednostki organizacyjne Wojskowej Ochrony Przeciwpożarowej,
2. zakładowa straż pożarna,
3. zakładowa służba ratownicza,
4. gminna zawodowa straż pożarna,
4a. powiatowa (miejska) zawodowa straż pożarna,
5. terenowa służba ratownicza,
6. ochotnicza straż pożarna,
7. związek ochotniczych straży pożarnych,
8. inne jednostki ratownicze".
JRM w Kowalewku jest zarejestrowana w Krajowym Rejestrze Sądowym (nr KRS 0000201758, stan na dzień 25.03.2013 r.) jako stowarzyszenie nie posiadające statusu organizacji pożytku publicznego pod pełną nazwą "Jednostka Ratownictwa Medycznego". Jednakże sam wpis do KRS nie przyznaje zarejestrowanej jednostce statusu "jednostki ochrony przeciwpożarowej". Do uzyskania takiego statusu przez stowarzyszenie, w myśl art. 17 ust. 2 ustawy o ochronie przeciwpożarowej, wymagana jest zgoda ministra właściwego do spraw wewnętrznych, do chwili obecnej nie przedstawiono mi wymaganej prawem zgody.
Odpowiadając na dalsze pytania w oparciu o posiadany materiał pragnę poinformować Panią Redaktor, że geneza powstania Jednostki Ratownictwa Medycznego w Kowalewu związana jest z wpisem tej jednostki do rejestru jednostek współpracujących z systemem Państwowe Ratownictwo Medyczne na wniosek zainteresowanej strony tj. Jednostki Poszukiwawczo-Ratowniczej w Kowalewku Baza Operacyjna "Północ". Wpisu dokonano na podstawie Decyzji Wojewody Kujawsko-Pomorskiego z dnia 14 marca 2011 r. (nr decyzji WBZK.III6310.1.1.2011.TM). W celu realizacji zadań państwa polegających na zapewnieniu pomocy każdej osobie znajdującej się w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego w oparciu o Ustawę o Państwowym Ratownictwie Medycznym Dz.U. nr 191, poz. 1410) powołano do życia jednostki Państwowego Ratownictwa Medycznego oraz zdefiniowano i określono zasady tworzenia jednostek współpracujących z tym systemem. Jednostkami współpracującymi z systemem zgodnie z art. 15 ust. 1.2.3. powołaną wyżej ustawą są:
- służby ustawowo powołane do niesienia pomocy osobom w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego, w szczególności: jednostki organizacyjne Państwowej Straży Pożarnej, jednostki ochrony przeciwpożarowej włączone do krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego, podmioty uprawnione do wykonywania ratownictwa górskiego, wodnego, inne jednostki podlegające lub nadzorowane przez Ministra Właściwego do Spraw Wewnętrznych, Ministra Obrony Narodowej,
- jednostkami współpracującymi z systemem mogą być społeczne organizacje ratownicze, które w ramach swoich zadań ustawowych lub statutowych, są obowiązane do niesienia pomocy osobom w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego, jeżeli zostaną wpisane do rejestru jednostek współpracujących z systemem.
Z przedstawionych wyżej przepisów ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym wynika, że zarówno Państwowa Straż Pożarna, jednostki ochrony przeciwpożarowej włączone do KSRG, jak również społeczne organizacje ratownicze (jak na przykład Jednostka Ratownictwa Medycznego w Kowalewku) należą do grupy jednostek współpracujących z systemem. Natomiast jednostkami wiodącymi w zakresie ratownictwa medycznego są jednostki systemu tj.: szpitalne oddziały ratunkowe, zespoły ratownictwa medycznego. Zgodnie z art. 19 ust. 2 oraz art. 31 planowanie, organizowanie, koordynowanie systemu oraz nadzór nad systemem na terenie województwa jest zadaniem wojewody. Komendant Powiatowy Państwowej Straży Pożarnej ma ustawowe prawo dysponowania do działań ratowniczo-gaśniczych, w tym do działań pomocniczych obejmujących swoim zakresem ratownictwo medyczne, jednostki organizacyjne PSP oraz jednostki ochrony przeciwpożarowej działające na terenie podległego powiatu. Dlatego też w dniu 18.03.2013 r. gdy ok. godziny 713 na drodze powiatowej pomiędzy miejscowościami Kowalewko i Ludwikowo gm. Kcynia zdarzył się wypadek komunikacyjny, dyżurny Powiatowego Stanowiska Kierowania w Nakle nad Notecią podjął próbę powiadomienia telefonicznie JRM w Kowalewku. W załączniku przesyłam notatkę służbową funkcjonariusza pełniącego służbę w PSK. W uzupełnieniu notatki pragnę dodać, że ok. godziny 745 do PSP oddzwoniła osoba podająca się za Pana Napieralskiego z JRM w Kowalewku, wyjaśniając dlaczego podległa jemu jednostka ratownicza nie podjęła działań. W końcowej części rozmowy wyjaśnił dyżurnemu PSK, że o zdarzeniu wiedział bardzo wcześnie, ponieważ prowadził nasłuch radiowy na kanale służb ratowniczych, na którym to kanale przekazywane są dane ze zdarzeń, między innymi: dysponowanie jednostek, zgłaszanie wyjazdu zastępów, przebieg działań ratowniczych. Dokładna treść rozmowy jest zapisana na nośniku CD.
W mojej ocenie próby telefonicznego powiadomienia JRM w Kowalewku o wypadku komunikacyjnym z udziałem osoby lub osób, były właściwą reakcją dyżurnego Powiatowego Stanowiska Kierowania w Nakle nad Notecią. W ocenie tej utwierdza mnie art. 4 ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym cyt. "Kto zauważy osobę lub osoby znajdujące się w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego lub jest świadkiem zdarzenia powodującego taki stan, w miarę posiadanych możliwości i umiejętności ma obowiązek niezwłocznego podjęcia działań zmierzających do skutecznego powiadomienia o tym zdarzeniu podmiotów ustawowo powołanych do niesienia pomocy osoby w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego".
Na pytanie dotyczące wyposażenia JRM w sprzęt medyczny jestem zorientowany, że na wyposażeniu tej jednostki znajduje się ambulans oraz torba medyczna PSP R-1. Natomiast w celu określenia, czy pojazd ten posiada uprawnienia do korzystania z niego podczas zdarzeń jako środek transportu sanitarnego, tj. czy spełnia cechy techniczne i jakościowe określone w Polskich Normach, proszę kontaktować się z koordynatorem ratownictwa medycznego przy Nowym Szpitalu w Nakle i Szubinie.
Na wniosek Starosty Nakielskiego oraz Komendy JRM w Kowalewku w listopadzie 2011 roku Jednostka Ratownictwa Medycznego w Kowalewku została ujęta w Planie Ratowniczym Powiatu Nakielskiego w rozdziale IV punkcie 3, o nazwie: "Zabezpieczenie logistyczne i techniczne akcji ratowniczo-gaśniczej poprzez służby ratownicze oraz podmioty mogące wspomóc działania ratownicze". Jednostka przewidziana jest jako podmiot wspierający działania w zakresie ratownictwa medycznego przy zdarzeniach o charakterze masowym, powstałym na terenie powiatu nakielskiego, a w szczególności gminy Kcynia.
W odniesieniu do Związku Ochotniczych Straży Pożarnych Rzeczypospolitej Polskiej i zrzeszania się w nim ochotniczych straży pożarnych informuję, że z żadnego przepisu prawnego nie wynika obowiązek zrzeszania się OSP w ZOSP RP. Ochotnicza straż pożarna może natomiast zgłosić przystąpienie do Związku, stając się zgodnie z § 10 ust. 2 Statutu Związku Ochotniczych Straży Pożarnych Rzeczypospolitej Polskiej członkiem zwyczajnym, który przyjmuje na siebie prawa i obowiązki określone w ww. Statucie.
Na zakończenie pragnę odnieść się do tematu poruszonego w artykule pt. "Mieszkańcy chcą bezpieczeństwa". Miasto i Gmina Kcynia są to tereny typowo rolnicze, za wyjątkiem miasta Kcynia, gdzie ulokowane zostały instytucje, przedsiębiorstwa, warsztaty i zakłady zajmujące się drobną produkcją lub przetwórstwem. Na charakter i poziom zagrożenia pożarowego określonych miejscowości główny wpływ ma: palność obiektów budowlanych, rodzaj zabudowy, występowanie zakładów produkcyjnych, w których się produkuje, transportuje, magazynuje materiały niebezpieczne, lokalizacja zakładu o podwyższonym ryzyku produkcji, instalacje techniczne, szlaki komunikacyjne drogowe, szynowe, obiekty użyteczności publicznej.
Z analizy prewencyjnej i operacyjnej, którą co roku dla każdej z gmin powiatu nakielskiego dokonuje Komenda Powiatowa PSP w Nakle n/Not. wynika, że miasto i gmina Kcynia nie należą do terenów charakteryzujących się szczególnym zagrożeniem pożarowym i innym. Ta ocena dotyczy również miejscowości Kowalewko.
W latach 2003-2013 w Kowalewku oraz okolicach powstało łącznie 14 pożarów, z czego większość zdarzeń to pożary suchej trawy na nieużytkach oraz poszycia leśnego. Trzykrotnie pożar powstał w zabudowaniach gospodarczych oraz dwukrotnie miały miejsce pożary lasu. Odnotowano również dwa wypadki komunikacyjne, ostatni w marcu 2013 roku.
W oparciu o aktualne dane zawarte w Systemie Wspomagania Dowodzenia Powiatowego Stanowiska Kierowania PSP w Nakle n.Not., bezpieczeństwo przeciwpożarowe mieszkańcom gminy Kcynia zapewnia 11 jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych (w tym 4 włączone do KSRG) oraz dwie Jednostki Ratowniczo-Gaśnicze w Nakle i Szubinie. Na wyposażeniu OSP pozostaje w ciągłej gotowości do wyjazdu 13 samochodów ratowniczo-gaśniczych. W okolicy miejscowości Kowalewko, tj. w odległości około 2,8 km i 9 km, zlokalizowane są dwie jednostki będące w systemie KSRG (Gromodno i Sipiory).
Pragnę zapewnić Panią Redaktor, że do tej pory do tut. Komendy Powiatowej nie wpłynęły wnioski od mieszkańców miejscowości Kowalewko, rad sołeckich, radnych gminnych oraz funkcyjnych lasów państwowych (za wyjątkiem pism od Komendanta JRM w Kowalewku) wyrażających wolę utworzenia Ochotniczej Straży Pożarnej w Kowalewku z uwagi na występujące zagrożenie pożarowe i inne.
z poważaniem
Komendant Powiatowy PSP
bryg. mgr inż. Roman Kłos
Pałuki nr 1101 (12/2013)
Z listów
Układ zamknięty
W odpowiedzi na artykuł Komendant powiatowy PSP o JRM Kowalewko poczuwamy się w obowiązku zająć stosowne stanowisko w poruszanych kwestiach.
Uprzejmie informujemy, że w naszej ocenie zaprezentowana przez Pana Komendanta Powiatowego PSP bryg. Romana Kłosa wykładnia prawna dotycząca interpretacji zapisu art. 15 ustawy o ochronie przeciwpożarowej dot. kwalifikacji podmiotów ochrony przeciwpożarowej obarczona jest poważnym błędem.
W jawnej sprzeczności z rzeczywistym stanem prawnym jest użycie przez Pana bryg. Romana Kłosa stwierdzenia, że stan faktyczny wskazuje, że zarejestrowane w Krajowym Rejestrze Sądowym stowarzyszenie o nazwie Jednostka Ratownictwa Medycznego w Kowalewku należy kwalifikować w myśl art. 15 ustawy o ochronie ppoż .(...) jako inna jednostka ratownicza.
To arbitralne stwierdzenie nie zostało opatrzone uzasadnieniem ani też wskazaniem innej uzupełniającej normy prawnej, która mogłaby stanowić podstawę zaprezentowanej przez Pana Komendanta interpretacji przywołanych zapisów ustawowych.
Ponadto za bezprzedmiotowe uznajemy posiadanie przez nas zgody Ministra Spraw Wewnętrznych na funkcjonowanie jako Ochotnicza Straż Pożarna, ponieważ przepisy przytoczone przez bryg. Romana Kłosa nie dotyczą podmiotów tworzonych i działających na podstawie zapisów ustawy Prawo o stowarzyszeniach.
Po dokonaniu stosownych wystąpień do MSW Departamentu Ratownictwa i Ochrony Ludności otrzymaliśmy jednoznaczną odpowiedź, że takowej nie potrzebujemy. Ponieważ spełniamy wszystkie wymagane prawem przepisy, aby kwalifikować nas jako Ochotniczą Straż Pożarną, co jasno i wyraźnie raczył przytoczyć w swoim wystąpieniu Pan Komendant.
W naszej ocenie takie stanowisko Komendanta Powiatowego PSP jest dla nas krzywdzące i uważamy, że celowo w nas wymierzone. Pan Komendant bryg. Roman Kłos działa wspólnie i w porozumieniu z burmistrzem Kcyni Piotrem Hemmerlingiem. Razem panowie zasiadają w Związku OSP, razem ustalają zasady jako osoby publiczne do godziny 15: 00 (czyli w czasie pracy), a po pracy rozgrywają gierki personalne jako działacze ZOSP.
Uważamy, że Panowie łamią prawo, a na pewno interpretują pod siebie, nie zważając na stosowne postanowienia Sądu.
Zresztą skoro Pan burmistrz Piotr Hemmerling nie przestrzegał rozstrzygnięć nadzorczych Wojewody Kujawsko-Pomorskiego w sprawie konkursów na dyrektorów placówek oświatowych, to niby dlaczego miałby stosować się do zatwierdzonego Statutu JRM przez Sąd? Również należy poinformować społeczeństwo, że udziału w rejestracji naszego stowarzyszenia dokonywał w tamtym czasie starosta nakielski, którym był Piotr Hemmerling. Żadnych zastrzeżeń nie wniósł!
Na terenie powiatu nakielskiego przedkłada się partyjniactwo, układziki, wywieranie wpływu na podjęcie decyzji nad wspieranie inicjatyw obywatelskich. To ma być demokratyczna norma!
Za nietrafione uważamy również przytaczane przepisy art. 45 ustawy z dnia 7 kwietnia 1989 r. Prawo o stowarzyszeniach: „Osoby pragnące założyć stowarzyszenie prowadzące działalność bezpośrednio związaną z obronnością kraju albo bezpieczeństwem państwa lub ochroną porządku publicznego są obowiązane uzgodnić zakres tej działalności, odpowiednio z Ministrem Obrony Narodowej lub Ministrem Spraw Wewnętrznych (...)
Statut naszego stowarzyszenia nie przewiduje działalności bezpośrednio związanej z opisanymi wyżej dziedzinami. Opisane w nim formy i zadania w tym zakresie obejmują działania wspierające lub wykonywanie na ich rzecz (...)
Pozwolimy sobie zwrócić uwagę, że o kwalifikacji danego podmiotu nie decyduje w żadnym stopniu jego nazwa, a jedynie forma prawna oraz cele i zadania statutowe. Jednoznacznym potwierdzeniem przedstawionego stanu prawnego jest stosowne postanowienie Sądu Rejestrowego o wpisaniu naszego stowarzyszenia do Krajowego Rejestru Sądowego. Podkreślamy, że par. 1 statutu JRM stanowi, że jesteśmy ochotniczą strażą pożarną.
Również nie zgadzamy się ze stanowiskiem, jakoby nie dokonywalibyśmy stosownych uzgodnień! Potwierdzeniem na powyższy fakt jest pismo od Komendanta Wojewódzkiego PSP w Toruniu, w którym cyt. byłego Komendanta Powiatowego PSP w Nakle nad Notecią st. bryg. Tadeusza Milewskiego, który stwierdza, że z przedstawicielami naszej jednostki spotykał się wielokrotnie oraz był na naszym pokazie sprawności ratowniczej, gdzie również w obecności innych gości stwierdził, że nie widzi przeszkód włączenia jednostki do podziału. Ponadto wsparł tutejszą jednostkę pojazdem przekazanym z Państwowej Straży Pożarnej w Lipnie - posiadamy stosowne dokumenty. Również należy podkreślić, że Pan st. bryg. oddelegował funkcjonariuszy Komendy Powiatowej PSP w Nakle nad Notecią pod nadzorem kpt. Piotra N. do przeprowadzenia szkolenia BHP i szeregowych OSP. Takowe szkolenie wraz z egzaminem odbyło się w naszej bazie w Drążnie, gdzie funkcjonariusze przybyli pojazdem operacyjnym. Do dnia dzisiejszego nie otrzymaliśmy stosownych zaświadczeń! Na nasz pisemny wniosek do Komendanta bryg. Romana Kłosa o wydanie stosownych zaświadczeń uzyskaliśmy informację, że brak jest w dokumentacji w Komendzie Powiatowej PSP w Nakle nad Notecią informacji o tym szkoleniu! Nadmienimy fakt, że na nasze pisemne wystąpienia poprzedni komendant powiatowy nigdy nie odpisał, a stosowne ustalenia prowadziliśmy na przełomie dwóch lat. Jako funkcjonariusz publiczny został pouczony przez Komendanta Wojewódzkiego PSP, ponieważ dopuścił się naruszenia między innymi norm prawnych określonych w art. 7 i 8 KPA, narażając organa administracji publicznej na utratę zaufania społecznego.
Z wielkim zdziwieniem i niedowierzaniem przeczytaliśmy ostatni akapit przytoczony przez Pana bryg. Romana Kłosa cyt. Pragnę zapewnić, Panią redaktor, że do tej pory do tut. Komendy Powiatowej nie wpłynęły wnioski od mieszkańców miejscowości Kowalewko, rad sołeckich, radnych gminnych oraz funkcjonariuszy lasów państwowych ( za wyjątkiem pism od Komendanta JRM Kowalewko ) wyrażających wolę utworzenia Ochotniczej Straży Pożarnej w Kowalewku z uwagi na występujące zagrożenie pożarowe i inne..
Tym cytatem Pan Komendant Roman Kłos naszym zdaniem naraża się na śmieszność i ewidentny brak kompetencji. W obecnym ustroju w Polsce mamy DEMOKRACJĘ i nie jest nam znany przypadek, że aby założyć OSP (czyli stowarzyszenie) należy pytać o zgodę: rad gminnych, rad sołeckich lub składać wnioski do Komend Powiatowych PSP. To jest absurd w skali kraju! Takie zachowanie oficera PSP to skandal, a wręcz stronniczość.
Panowie, gołym okiem widać, że mają UKŁAD zamknięty i nie dopuszczają naszego podmiotu od 10 lat! Mam nadzieję, że sąd to rozstrzygnie i formy (tak należy to rozumieć) wywierania nacisków lub interpretowanie przepisów pod siebie, a także mieszanie mieszkańcom w głowach zostanie rozwiane.
Komendant Jednostki
Ratownictwa Medycznego
w Kowalewku
Krzysztof Napieralski
Pałuki nr 1105 (16/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze