Reklama

Mieszkanie pracownicze: materac w kotłowni

- Schemat działania był taki sam. Obiecywano im godziwą pracę, zatrudnienie za wikt i opierunek, godzili się, ale byli sytuowani w kotłowni. Tam spali wszyscy na jednym materacu. Byli zmuszani do pracy ponad siły, grożono im, znęcano się fizycznie i psychicznie - mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej.

     Nie tylko małżonkowie z Annowa, ale także ich syn Patryk usłyszał zarzut znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad pracownikami. Okazało się, że było ich aż czterech. Mężczyzna w ubiegłym tygodniu trafił do aresztu tymczasowego na miesiąc.
     Po niespełna pięciu miesiącach od ujawnienia, że w jednym z gospodarstw w Annowie (w gminie Łabiszyn) dochodziło do znęcania się nad ludźmi, zarzuty usłyszał 39-letni syn gospodarzy, którym już we wrześniu przedstawiono zarzuty. Przypomnijmy, w połowie września ubiegłego roku antyterroryści zatrzymali 62-letniego gospodarza, który wraz z 59-letnią żoną miał znęcać się nad nielegalnie zatrudnionymi w swoim gospodarstwie pracownikami. Jeden z nich, 45-letni mężczyzna próbował targnąć się na swoje życie i dwa razy dźgnął się nożem w klatkę piersiową przebijając sobie płuco. Dopiero wówczas sprawa wyszła na jaw, a rzeczywistość okazała się przerażająca. Dwaj mężczyźni pracujący wówczas w gospodarstwie w Annowie byli bici, poniżani, a nawet przypalani papierosami. Takie działanie miało na celu, zdaniem pokrzywdzonych, zmuszać ich do ciągłej pracy przy jednoczesnym wykorzystaniu ich trudnej sytuacji życiowej. Dodajmy, że przynajmniej jeden z mężczyzn był bezdomny. Miejsce, w którym przebywali na co dzień pracownicy, urągało godności człowieka. Małżonkowie zostali zatrzymani przez kryminalnych z komendy wojewódzkiej przy wsparciu funkcjonariuszy sekcji antyterrorystycznej oraz policjantów ze Żnina 16 września. Zarzut handlu ludźmi, polegający na zmuszaniu do niewolniczej pracy mężczyzn nieposiadających stałego miejsca zamieszkania, czego skutkiem miała być próba samobójcza jednego z nich, usłyszał zarówno gospodarz, jak i jego żona, ale tylko wobec mężczyzny zastosowany został areszt tymczasowy na trzy miesiące, który w grudniu został przedłużony o kolejne trzy miesiące. Prokuratura była bliska sformułowaniu aktu oskarżenia, ale okazało się, że w tym okrutnym procederze brał także udział ich 39-letni syn Patryk, a pokrzywdzonych osób jest więcej. Mężczyzna został zatrzymany na terenie gospodarstwa w Annowie 7 lutego i trafił do aresztu tymczasowego na miesiąc.
     - Materiał dowodowy początkowo jednoznacznie wskazywał na udział małżonków w procederze znęcania się nad ludźmi - powiedziała Agnieszka Adamska-Okońska, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy. - W toku postępowania udało się dotrzeć do kolejnych osób pokrzywdzonych. Oni złożyli zeznania, które pozwoliły na zatrzymanie syna gospodarzy. To są cztery osoby, które były werbowane przez Patryka. Schemat działania był taki sam. Obiecywano im godziwą pracę, zatrudnienie za wikt i opierunek, godzili się, ale byli sytuowani w kotłowni. Tam spali wszyscy na jednym materacu. Byli zmuszani do pracy ponad siły, grożono im, znęcano się fizycznie i psychicznie.
     Syn gospodarzy usłyszał zarzut handlu ludźmi, polegający na zmuszaniu do niewolniczej pracy i znęcania się nad nielegalnie zatrudnionymi pracownikami. Oprócz tego odpowie on również za nielegalne posiadanie broni palnej, która została zabezpieczona przez policjantów na terenie gospodarstwa w połowie września. Grozi mu kara więzienia na czas nie krótszy niż 3 lata. Wkrótce ma zostać sformułowany akt oskarżenia.

Reklama

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1305 (7/2017)




Zobacz także:


Zobacz także:


Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 26/06/2025 10:06
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości