1 sierpnia 1944 r. o godz. 17:00 gen. dyw. Tadeusz Komorowski Bór Komendant Główny Armii Krajowej dał rozkaz do wybuchu Powstania Warszawskiego. Powstanie wybuchło, kiedy na linii Wisły frontu wschodniego stanęli vis-a-vis siebie Niemcy i Rosjanie, nie tak dawno jeszcze oddani sobie przyjaciele; wybuchło przeciwko barbarzyńskiemu hitleryzmowi i nadciągającemu ze wschodu również nieludzkiemu stalinizmowi; wybuchło przeciwko IV rozbiorowi Polski.
Miało trwać tydzień, może dwa - trwało 63 dni. Żadna pomoc nie nadeszła - Warszawa walczyła sama. Nieujarzmione miasto. Młodzi chłopcy, młode dziewczęta - walczyli do końca, do ostatniego naboju. Pokazali Europie, światu, że dopóki żyją, żyje Rzeczpospolita. 18.000 powstańców, 180.000 mieszkańców stolicy oddało swe życie w ofierze na ołtarzu Ojczyzny; 25.000 zostało rannych. Miasto legło całkowicie w gruzach. Ktoś powiedział: Polskie Termopile. I nie było dla nich wartości najwyższej, nawet ponad ludzkie życie i wszelakie dobra materialne, jak umiłowanie wolności, niepodległości, wiary ojców, honoru Polaków.
Po upadku powstania tysiące jego uczestników dostało się do hitlerowskich obozów i stalinowskich łagrów. Ci co przeżyli, mieli zaświadczyć prawdzie dziejowej. Bowiem przez ponad 40 lat PRL-owska propaganda i historiografia niezupełnie do końca, a wręcz kłamliwie, tendencyjnie ukazywała Polakom Powstanie Warszawskie. Warto w tym miejscu nadmienić, że przez 12 lat PRL-u do 1956 r. o tak ważnym wydarzeniu w dziejach Polski w ogóle nie wspominano, chcąc zapewne na zawsze wymazać je z narodowej pamięci. Uczestników represjonowano.
Dziś, kiedy mija 50 lat od tamtych wydarzeń możemy mówić i pisać prawdę o powstaniu i powstańcach. Jesteśmy im wdzięczni za to, że nam, współczesnym pokazali jak trzeba i należy kochać Ojczyznę.
W Powstaniu Warszawskim walczyli i ginęli także Pałuczanie. W pierwszych miesiącach okupacji hitlerowskiej tysiące osób ze Żnina, Kcyni, Szubina, Wągrowca i innych miejscowości zostało wywiezionych go Generalnej Guberni m.in. w rejony Warszawy, Mińska Mazowieckiego. Setki od razu wciągnęło się w wir działalności konspiracyjnej należąc głównie do Armii Krajowej, Szarych Szeregów, prowadząc także tajne nauczanie.
Dziś, po latach, kiedy śmierć w szybkim tempie zabiera świadków tamtych wydarzeń, a czas zaciera pamięć i ślady, coraz trudniej ustalać konkretne fakty. To zaś co wiemy, zobowiązani jesteśmy przekazywać młodszym pokoleniom.
W Powstaniu Warszawskim zginęli:
Zofia Maria Breza ps. Kiki; ur. 15.08.1908 r. w Smuszewie pod Wągrowcem, córka Stanisława, pułkownika Wojska Polskiego i Marii z Bnińskich; przed wojną mieszkała w Poznaniu, ukończyła studia wyższe; w sierpniu 1939 r. została w Rawie Ruskiej na kursie PW Kobiet przeszkolona w zakresie dywersji; na przełomie 1939/40 wysiedlona z Poznania zamieszkała w Warszawie pracując jako sprzedawczyni w sklepie tytoniowym ojca; należała do ZWZ-AK; przechowywała broń, kolportowała prasę; w Powstaniu Warszawskim walczyła w batalionie Miotła zgrupowania AK Radosław; poległa 21 sierpnia 1944 r. w obronie barykady na Placu Krasińskich, rozszarpana granatem; plutonowy; odznaczona Krzyżem Walecznych; pochowana na Cmentarzu Wojskowym Powązki Kwatera A-29.
Henryk Kuberski - kcynianin; członek konspiracji; prawdopodobnie zginął w Powstaniu Warszawskim; do dzisiaj brak o nim wiadomości.
Henryk Maciejewski ps. Lech; urodzony w Dobrylewie pod Żninem, absolwent żnińskiego Gimnazjum z 1937 r.; podporucznik AK; poległ w sierpniu 1944 r. walcząc w Powstaniu Warszawskim; na kościele w Żninie-Górze tablica upamiętniająca.
Benedykt Maciejewski ps. Sygnet; urodzony w Dobrylewie pod Żninem; uczeń żnińskiego Gimnazjum; podchorąży AK; poległ w sierpniu 1944 r. walcząc w Powstaniu Warszawskim; na kościele w Żninie-Górze tablica upamiętniająca.
Maria Piotrowiczówna ps. Zonia; ur. 15.05.1922 r. w Mławie, ale kilka lat później rodzice Jadwiga i Roman Piotrowiczowie przenieśli się do Żnina i podjęli pracę jako nauczyciele w żnińskim Gimnazjum; gdy wybuchła wojna Maria była uczennicą ostatniej klasy gimnazjalnej; pod koniec 1939 r. wraz z rodzicami wysiedlona została do Warszawy i tam uzyskała konspiracyjną maturę; w 1942 r. zaprzysiężona przez dr Zofię Franio ps. Doktór rozpoczęła pracę w Kobiecych Patrolach Minerskich Związku Odwetu ZWZ-AK i po przeszkoleniu minerskim i ogólnowojskowym przydzielona została do patrolu Ireny Hahn, który specjalizował się w produkcji różnego rodzaju min dla potrzeb walki bieżącej; pracowała też jako maszynistka i kreślarka w Biurze Badań Technicznych Wydziału Saperów Oddziału Operacyjno-Wyszkoleniowego KG-AK (d-ca mjr Zbigniew Lewandowski ps. Zbyszek, Szyna); na przełomie 1942/43 brała udział w przerzutach materiałów wybuchowych i amunicji do getta warszawskiego; w 1944 r. została odznaczona Srebrnym Krzyżem Zasługi z Mieczami i rozkazem KG AK - Krzyżem Walecznych; w ostatnich dniach lipca przebywała w wytwórni butelek zapalających przy ul. Leszno 41; wybuch powstania zastał Zonię w lokalu konspiracyjnym w okolicach Placu Narutowicza; zgłosiła się do oddziału AK przy ul. Akademickiej 3, pomagała przy uzbrajaniu min szturmowych i granatów; około północy 1 sierpnia oddziały AK Ochota wyszły z Warszawy, po ataku na majątek Pęcice zajęty przez wojska niemieckie; 89 osób dostało się do niewoli, a 2 sierpnia około godz. 18:00 wszyscy jeńcy zostali rozstrzelani przez specjalną grupę SS przybyłą w tym celu z Pruszkowa; Maria Piotrowiczówna została rozstrzelana wraz z żołnierzami Ochoty i Obroży i pochowana we wspólnej mogile w parku majątku Pęcice; za męstwo wykazane w okresie konspiracji i w czasie wybuchu Powstania Warszawskiego porucznik Maria Piotrowiczówna (Zonia) została pośmiertnie odznaczona przez Dowódcę AK w dniu 2 października 1944 r. Krzyżem Walecznych po raz drugi.
Kolszewscy - w lesie durowskim pod Wągrowcem znajduje się grobowiec rodziny Keglów znanej z patriotyzmu. Na grobowcu szereg tablic upamiętniających członków rodziny zmarłych w czasie okupacji i poległych w Powstaniu Warszawskim; m.in. dr praw Konrad Kolszewski (9.11.1881-25.01.1945 r.) zginął w obozie koncentracyjnym Oranienburg; dr med. Alfred Kolszewski (22.04.1885-27.12.1944 r.).
Zmarli po wojnie:
Michał Wróblewski (16.11.1898- 22.10.1948); na cmentarzu w Gąsawie grób rodzinny i tablica z napisem powstaniec wielkopolski, uczestnik Powstania Warszawskiego, więzień obozu koncentracyjnego Ravensbruck.
Józef Wiza (1905-1976); urodzony w Kcyni; w pierwszych miesiącach okupacji hitlerowskiej Komendant Chorągwi Wielkopolskiej ZHP w Poznaniu; od 1941-1944 w Warszawie kierował Centralnym Laboratorium Chemiczno-Bakteriologicznym Ubezpieczalni Społecznej; wykładowca na tajnych kompletach Wydziału Farmacji Tajnego Uniwersytetu Poznańsko-Warszawskiego; głęboko oddany pracy harcerskiej - współtwórca Szarych Szeregów; w czasie Powstania Warszawskiego lekarz batalionu Iwo; po wojnie profesor Akademii Medycznej w Poznaniu; zmarł w 1976 r. w Poznaniu (szerzej o nim pisały Pałuki nr 31 z 20 sierpnia 1993 r.).
Łucjan Kuberski ps. Wicek; urodzony w Kcyni; kapral podchorąży AK batalionu Szarych Szeregów, Zośka w czasie Powstania Warszawskiego; 21 września 1944 r. dostał się do niewoli i przebywał w Stallagu XB w Sandbostel koło Hamburga-Bremy; zmarł w 1984 r. w Warszawie.
Żyją wśród nas w Kcyni:
Henryk Kozłowski ur. w 1920 r. w Kcyni; przedwojenny harcerz; w grudniu 1939 r. wywieziony do Generalnej Guberni; w czasie okupacji przebywał w Warszawie; od maja 1944 r. w konspiracji Szarych Szeregów w batalionie AK Parasol; 14 dni był w stolicy w czasie Powstania Warszawskiego, a potem we Włochach pod Warszawą; po wojnie wrócił do Kcyni.
Wiesław Nowak ps. Podolin; urodzony w Skierniewicach w 1925 r. Kilka miesięcy później rodzice zakupili majątek w Podolinie koło Wapna; dzieciństwo spędził na Pałukach; w maju 1940 r. wraz z rodzicami został wysiedlony do Generalnej Guberni w Lubelskie; w południowej części Lubelszczyzny (Kraśnik-Janów-Nisko), działał tam oddział partyzancki NSZ, którego dowódcą był oficer o pseudonimie Ojciec Jan; jako młody chłopak zaledwie 17-letni W. Nowak od 1942 r. był w tym oddziale; leśne życie na tych terenach było z jednej strony czymś normalnym, a z drugiej życiową koniecznością; w 1943 r. około Zielonych Świątek w czasie potyczki z Niemcami został ranny w nogę; w partyzantce praktycznie nie było miejsca dla rannych; po częściowym wykurowaniu przeniósł się do rodziny mieszkającej w Warszawie i został wciągnięty do organizacji konspiracyjnej Polski Korpus Bezpieczeństwa (podporządkowana AK); w lipcu 1944 r. Rosjanie już stali 12-15 km od Warszawy; "Powstanie Warszawskie w niektórych dzielnicach wybuchło wcześniej, np. na Woli syreny wyły o 9:00 rano; miałem swój własny pistolet VIS; pierwsze dwa tygodnie byłem w Śródmieściu - informacja kanałami Śródmieście-Starówka i z powrotem; 15 sierpnia zostałem przy posesji na ulicy Jasna 10 ciężko ranny i poparzony od niemieckiego pocisku wystrzelonego z wyrzutni zwanej krową lub szafą (nazwa od charakterystycznego dźwięku); miałem i tak szczęście, że nie wskoczyłem do bramy, gdyż 11 osób, które to zrobiły na miejscu uległo spaleniu żywcem, a 37 zostało ciężko poparzonych i rannych, sam ocalałem; ze szpitala wyszedłem pod koniec sierpnia i zostałem przyłączony do batalionu AK Zośka i skierowany na Powiśle Czerniakowskie; tam stacjonowaliśmy w bankowym budynku solidnej konstrukcji na ul. Okrąg 2 i broniliśmy się w nim do 21 września; w budynku tym był zlokalizowany polski szpital powstańczy, ale leżeli w nim także ranni Niemcy; powstańcy przestrzegali Konwencji Genewskich; Niemcy chcąc nas z budynku wypędzić podpalili go, a rannych w liczbie około 350 rozstrzelano; kolumnę powstańców w liczbie około 200 prowadzono przez Starówkę (widziałem przewróconą Kolumnę Zygmunta i ruiny Warszawy) na Aleję Szucha, a stamtąd na Wolę, gdzie zostaliśmy na 2 dni zamknięci w piwnicach Kościoła pod wezwaniem św. Wojciecha; następnie pieszo prowadzono nas do obozu przejściowego w Szymanowie pod Warszawą, a stamtąd po załadowaniu na pociąg wywieziono na roboty do Stallagu XB w Sandbostel koło Hamburga-Bremy; w obozie spotkałem Łucjana Kuberskiego z Kcyni; najmłodszy w niewoli miał 8 lat.
Po zakończeniu wojny do Polski nie wróciłem - mieszkałem w Niemczech, we Włoszech, w Anglii i przez 40 lat w Sydney (Australia). Pierwszy raz do Polski po długiej rozłące przyjechałem w latach 80., a obecnie od roku mieszkam w Kcyni. Tak starałem się od lat planować czas wolny, aby 1 sierpnia być w Warszawie, a w tym roku szczególnie z okazji 50-lecia Powstania Warszawskiego".
zebrał i opracował:
JÓZEF MAROSZ
Pałuki nr 128 (30/1994)
52UFLADA
PW1944
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze