W ubiegłym roku Damian Wudarski z Kniei (gm. Barcin), podobnie jak wielu innych rolników z terenu powiatu żnińskiego, został uznany winnym wtargnięcia ciągnikiem na drogę ekspresową S5 oraz powodowanie utrudnień w ruchu w czasie legalnego protestu. Złożył sprzeciw wobec sądowego wyroku nakazowego, a finał sprawy nastąpił w ubiegłym tygodniu. Proces zakończył się uniewinnieniem. - Nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej w przypadku wszystkich pozostałych postępowań - ocenia adwokat Elżbieta Piechowiak, reprezentująca Damiana Wudarskiego.
Cofnijmy się do 20 marca 2024 r. Wtedy to rolnicy z powiatu żnińskiego rozpoczęli protest na węźle Rogowo, uderzający w Zielony Ład, ograniczanie hodowli zwierząt w kraju czy import produktów rolno-spożywczych z Ukrainy.
Kilkanaście dni przed planowanym rozpoczęciem blokady S5 dopełnili wszelkich formalności, a co za tym idzie otrzymali wiążące pozwolenie na organizację akcji protestacyjnej od wójta gminy Rogowo Tomasza Michalczaka. Ubiegał się o nie przewodniczący protestu, który dostarczył organowi zestaw wymaganych informacji. O planowanym zgromadzeniu Komenda Powiatowa Policji w Żninie została poinformowana przez wójta pismem z dnia 12 marca.
Blokada przebiegała bezproblemowo - mundurowi nie mieli co do niej zastrzeżeń. Do czasu. Ok. 1.00 w nocy (21 marca) samochód ciężarowy, którym kierował mieszkaniec powiatu mogileńskiego, wjechał w ustawione na drodze ciągniki protestujących rolników - jedna z maszyn została doszczętnie zniszczona, dwie wymagały nakładów finansowych na przywrócenie im pełnej sprawności. Uczestnicy blokady relacjonowali, że cudem uszli z życiem - w chwili, gdy doszło do zdarzenia pomagali kierowcy, którego auto odmówiło posłuszeństwa na sąsiednim pasie.
Czynności wyjaśniające prowadzili następnie funkcjonariusze z Komisariatu Policji w Janowcu Wlkp. W przypadku 17 kierujących ciągnikami rolniczymi złożyli wnioski o ukaranie do Sądu Rejonowego w Żninie o popełnienie wykroczeń z art. 97 kw. (wjazd i zatrzymanie ciągnika rolniczego na drodze ekspresowej). Tylko jedna z osób odmówiła wskazania kierującego ciągnikiem rolniczym, na którą nałożono mandat karny kredytowany za wykroczenie z art. 96§3 kw. Wniosek o ukaranie z art. 86§1 kodeksu wykroczeń (spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym) skierowano również wobec prowadzącego samochód ciężarowy.
We wrześniu 2024 r. Sąd Rejonowy w Żninie rozpoczął wydawanie rolnikom wyroków nakazowych, uznając ich winnymi popełnionych wykroczeń (nie dostosowanie się do znaku D-7 droga ekspresowa, wjechanie na nią pojazdami, dla których nie jest przeznaczona, a także powodowanie utrudnień w ruchu drogowym). Wymierzył kary grzywien w wysokości 500 zł (informowano nas także o kwocie 1.000 zł) oraz obciążył kosztami postępowań. Niemal wszyscy z obwinionych, zgodnie z przysługującym im prawem, wnieśli do sądu sprzeciwy. Byli bowiem przekonani o pełnej legalność protestu, a policji zarzucali brak zaangażowania w jego przebieg.
W listopadzie ubiegłego roku odbyły się pierwsze odrębne rozprawy dziewięciu rolników. Ich przebieg relacjonowaliśmy na łamach tygodnika. Procesy jeszcze trwają - być może zakończą się we wrześniu.
Indywidualną drogę sądową ma już za sobą Damian Wudarski z Kniei, którego reprezentowała adwokat Elżbieta Piechowiak ze żnińskiej kancelarii. Ich pierwsza rozprawa odbyła się 7 marca bieżącego roku. - Świadkowie potwierdzili okoliczności, na które się powoływaliśmy, a więc m.in. to, że wszystkie warunki protestu były uzgadniane, w tym sporządzono stosowne mapy potwierdzone przez Generalną Dyrekcję Dróg i Autostrad, rolnicy posiadali zezwolenie wójta gminy Rogowo na przeprowadzenie akcji protestacyjnej na węźle Rogowo, a organizator strajku skierował pismo do Komendy Powiatowej Policji w Żninie. Strajk był zatem całkowicie legalny i przeprowadzony zgodnie z planem. Doszło jednak do wypadku z udziałem tira i w związku z tym policja chciała pociągnąć do odpowiedzialności rolników, którzy uczestniczyli w blokadzie, pomimo, że nie dopuścili się żadnych naruszeń - poinformowała gazetę prawniczka. Co więcej rolnicy stosowali się do poleceń kontrolujących strajk mundurowych, którzy po zmroku nakazali im włączenie sygnałów ostrzegawczych i świateł dla lepszej widoczności. Oprócz tego nie było z ich strony żadnych zastrzeżeń ani upomnień.
Adwokat podkreśliła ponadto, że wydanie przez sąd wyroku nakazowego wobec jej klienta, nastąpiło bez przeprowadzenia postępowania dowodowego. Opierano się wyłącznie na materiałach zgromadzonych przez mundurowych.
- Moim zdaniem najbardziej zawiniła policja i to ona powinna być pociągnięta do odpowiedzialności. Powinni nas ubezpieczać, a nie zostawić samych sobie, a jeśli uznaliby, że nie mieliśmy prawa protestować w tym miejscu to od początku nie zezwolić nam na wjazd - skomentował Damian Wudarski.
Justyna Kulpińska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze