Kcynia, gmina, Karmelita, pożar, akcja, koszty, zwrot
Gmina chce zwrotu kosztów
Gmina Kcynia nie odzyska poniesionych kosztów w związku z akcją ratowniczą w Karmelicie z polisy ubezpieczeniowej, bo polisa wygasła pod koniec 2015 roku. Burmistrz Kcyni mówi o wystąpieniu na drogę sądową.
Gmina Kcynia nie zawaha się nad złożeniem pozwu sądowego wobec firmy Ekopoz z Bolechowa, która w wieczystym użytkowaniu do 2088 roku ma teren gminny w Karmelicie, gdzie doszło do trwającego blisko tydzień pożaru odpadów, który spowodował koszty 76.381 zł poniesione przez gminę Kcynia.
Władze gminy oraz mieszkańcy Karmelity i sołectwa Stalówka, której Karmelita jest częścią, odbyli spotkanie z prezesem zarządu Ekopoz Piotrem Rosińskim.
Mieszkańcy nie doczekali się przeprosin ze strony firmy, na co liczyli, bo pożar spowodował dla nich ogromny stres, utrudnienia w normalnym funkcjonowaniu w gospodarstwach domowych, a nawet konieczność opuszczenia domów, kiedy wiatr skierował dym na zabudowania. Mieszkańcy przepowiadali tragedię od niemal samego początku działalności tej firmy w Karmelicie, a sołtys Michał Celi interweniował w sprawie unoszącego się pyłu, nieprzyjemnych zapachów czy plagi szczurów, jakie z terenu dawnej cegielni emigrują do wsi.
Gmina poniosła koszty w związku z akcją ratowniczą w Karmelicie na terenie Ekopozu wynoszące 76.381 zł, z czego ponad 56.000 zł stanowił koszt zarządzania kryzysowego, czyli ekwiwalent dla strażaków, ich wyżywienie, koszty wody, a ponad 19.000 zł kosztował zniszczony podczas tygodniowej akcji sprzęt strażacki, w tym m.in. węże oraz ubiór strażaków.
Jak się okazało, polisa ubezpieczeniowa firmy Ekopoz wygasła w listopadzie ubiegłego roku i teren w Karmelicie nie był ubezpieczony. W związku z tym gmina nie dostanie odszkodowania za poniesione w akcji i udokumentowane nakłady z polisy OC i jeśli nie zdoła uzyskać go od firmy na mocy ugody, to konieczne będzie wystąpienie na drogę sądową. Burmistrz Marek Szaruga zapowiada takie rozwiązanie w ostateczności, jeśli innym sposobem nie uda się odzyskać od firmy poniesionych przez gminę nakładów.
Piotr Rosiński wyjaśnił, że firma wystąpiła do Enei o doprowadzenie prądu na teren działki z uwagi na fakt, że poprzednie zasilanie uległo spaleniu podczas pożaru. Kiedy na teren firmy doprowadzony zostanie prąd, ruszą prace związane z wywozem pozostałości i uporządkowaniem terenu, co ma nastąpić najpóźniej do końca roku. Prezes zapewnił również, że firma poniosła straty i nakłady finansując pracę ciężkiego sprzętu do rozciągania pryzmy podczas pożaru.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1267 (21/2016)
Inne teksty na ten temat:
Pożar odpadów w Stalówce
Trwa dogaszanie pożaru w Karmelicie
Pożar potrwa jeszcze kilka dni
Wnioski o badania i cofnięcie pozwolenia
Marszałek nie cofnie pozwolenia na działalność
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze