Reklama

Nie chcą smrodu opasów

Paweł Kośmider podkreśla, że w Jadownikach już są dwie niedaleko siebie położone wielkie chlewnie na kilkaset sztuk każda i uważa, że jeśli teraz powstanie jeszcze obora na 2.000 sztuk bydła opasowego, to mieszkańcy utoną w smrodzie. Po prawej stoi Mieczysław Kośmider, który choruje na astmę i tym bardziej obawia się niezdrowych woni. fot. Karol Gapiński

Jadowniki Rycerskie, Gospodarstwo Jadowniki, budowa, obora, bydło, opasy
     Nie chcą smrodu opasów
     Ponad 70 mieszkańców Jadownik Rycerskich podpisało sprzeciw wobec planów inwestora - spółki Gospodarstwo Jadowniki - który zamierza wybudować wielką oborę dla bydła opasowego. Mieszkańcy obawiają się smrodu i much w związku z taką hodowlą, zwłaszcza że odczuwają już uciążliwości związane z sąsiedztwem dwóch dużych chlewni. Inwestor uważa, że uciążliwość w związku z chlewniami jest dużo większa niż ta, której źródłem może być zamknięta hodowla bydła na głębokiej ściółce.

     Już 3 lata temu informowaliśmy o planach żnińskiego przedsiębiorcy Wojciecha Czajki związanych z rozwojem jednej z jego firm: Gospodarstwa Jadowniki w Jadownikach Rycerskich. Na naszych łamach zapowiedział on, że pomysłem na gospodarstwo jest duża hodowla bydła opasowego. Żywienie tych zwierząt ma się odbywać w oparciu o uprawy na polach należących do spółki Gospodarstwo Jadowniki. 3 lata temu Wojciech Czajka obliczał, że hodowla może być wielkości 1.000 sztuk bydła opasowego, w tym ponad 400 dorosłych zwierząt. Bydło opasowe przeznaczone jest przede wszystkim na eksport. W Polsce spożycie mięsa z takiej produkcji jest mniejsze niż w innych krajach, np. w zachodniej i południowej Europie. Decyduje o tym również mniejsza zasobność portfeli polskich konsumentów. Mięso z takiej produkcji jest bowiem kilka razy droższe od wieprzowiny, a nawet wołowiny najpowszechniej obecnie dostępnej w polskich sklepach, czyli pochodzącej z uboju ras mlecznych bydła.
     Bydło, które planuje hodować w Jadownikach Wojciech Czajka, nie jest ukierunkowane na produkcję mleka, a wyłącznie mięsa. Żywienie ma być oparte na sianokiszonce i wzbogacone o kiszonkę z kukurydzy, a także susz gorzelniany. Przedsiębiorca planuje, że produkcja roślinna w wielohektarowym gospodarstwie będzie zaspokajała potrzeby żywieniowe bydła. Taka dieta powinna według przedsiębiorcy zoptymalizować planowaną w Jadownikach produkcję.
     Przypomnijmy, że 3 lata temu na naszych łamach Wojciech Czajka zapowiadał też, że przed rozpoczęciem inwestycji będą przeprowadzone konsultacje z mieszkańcami.
     9 maja br. właściciele działek w Jadownikach Rycerskich sąsiadujących z działką 35/5 otrzymali powiadomienie burmistrza Żnina Roberta Luchowskiego, że zostało wszczęte postępowanie administracyjne. Dotyczy ono wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla budowy obory dla hodowli opasów. Wniosek o wszczęcie postępowania w tej sprawie złożyło w Urzędzie Miejskim 5 maja właśnie Gospodarstwo Jadowniki. Obora ma być zlokalizowana na wspomnianej działce 35/5. Kiedyś znajdowała się tam owczarnia, a jeszcze wcześniej również obora. Obecnie zostały tylko ruiny ściany szczytowej tego budynku. Jak większość starych obiektów dawnego gospodarstwa, jako oddziału PGR Żnin, został w ostatnich latach rozebrany. Obora dla opasów ma być budowana od podstaw.
     Wkrótce po tym, jak pisma informujące o wszczęciu procedury zmierzającej do wydania decyzji środowiskowej zostały wysłane do osób sąsiadujących z działką 35/5, o sprawie dowiedziała się także większość pozostałych mieszkańców wsi, gdyż przekazywali oni sobie te informacje nawzajem i dzielili się swoimi niepokojami. Te zaś w związku z planowaną hodowlą są niemałe. Najbliżej działki 35/5, pod adresem Jadowniki 28, mieszkają państwo Karolina i Dariusz Piwowarscy oraz ich rodzina. Mimo że ich dom mieszkalny jest najbliżej miejsca, gdzie ma być zlokalizowana obora z opasami, nie dostali zawiadomienia od burmistrza. To dlatego, że akurat formalnie sąsiadami z tą działką nie są, ponieważ ich posesję oddziela od niej jeszcze droga powiatowa w kierunku Wójcina i Szczepanowa. Obecnie państwo Piwowarscy najbardziej spośród mieszkańców Jadownik odczuwają uciążliwości związane z chlewnią świniaków. Ta mieści się tuż obok planowanej obory z opasami.
     - W tej chlewni jest trzymanych 800 świń i już tylko to oznacza dla nas wielki smród. Latem nie możemy nawet okien rozszczelnić, zwłaszcza gdy jest najbardziej parno i bezwietrznie, bo akurat wtedy ten smród jest najbardziej dokuczliwy. Z nami mieszka córka, która niedawno urodziła dziecko. Pewnego razu przyjechała z wizytą do niego lekarz pediatrii. Od razu po wyjściu na powietrze spytała o ten smród i powiedziała, że w takich warunkach nawet nie powinno się trzymać dziecka na dworze. Nie ma mowy o spacerach z wnukiem. Jeśli już, to najpierw dziecko trzeba gdzieś zawieźć, choćby do pobliskiej Chomiąży Księżej i tam dopiero można odbyć spacer - opowiada Karolina Piwowarska.

Grupka mieszkańców Jadownik Rycerskich stanęła do zdjęcia w tym miejscu, by pokazać jak mała odległość dzielić ma chlewnię (na fotografii w tle budynek po lewej) od planowanej obory (ściana dawnej owczarni po prawej). fot. Karol Gapiński

     Na uciążliwość zapachową i w ogóle na negatywny wpływ woni z chlewni na zdrowie mieszkańców zwraca też uwagę Mieczysław Kośmider. Cierpi on na astmę i poskarżył się nam, że nie bez wpływu na tę chorobę i jej rozwój - zdaniem lekarzy - ma okropny zapach z chlewni. - A co dopiero będzie, jak nam tutaj jeszcze wybudują oborę z 2.000 opasami? Bo o takiej ilości sztuk tych wielkich, mięsnych krów słyszeliśmy. A i to jeszcze nie koniec, bo dość blisko naszego domu, ale też niedaleko tej działki 35/5, bo ledwie kilkaset metrów, jest inna, wielka chlewnia i tamten właściciel cały czas przysyła do nas pisma sygnalizujące zamiar rozbudowy swojej hodowli świń. To mamy już dwie świniarnie, a jedna z nich ma być jeszcze większa, a planują jeszcze większą oborę. Utoniemy w smrodzie, gnoju, w otoczeniu much i bydlęcych gzów. To straszne, co tu robią - opowiada nam kolejny rozmówca Paweł Kośmider.
     Na pytanie, dlaczego dziwi ich to, że inwestor chce budować oborę dla opasów i czemu są przeciwnikami tego przedsięwzięcia, skoro mieszkają na wsi, a nie w mieście, mieszkańcy Jadownik Rycerskich rzucają w odpowiedzi pytaniami: - A czy życie na wsi musi oznaczać coś gorszego? Dlaczego to my mamy cierpieć - bo wieś, a nie miasto? Nie jesteśmy gorszym sortem. I to nie jest tak, że my tu jesteśmy tylko osiadli z miasta i sami nie żyjemy z rolnictwa. Też jesteśmy rolnikami. Wielu z nas ma bydło, ale nie w takich ilościach. Nawet w czasach PGR nie było takich wielkich stad bydła i tak nie śmierdziało. Tu normalnie bawiły się dzieci na dworze, a teraz będzie strach im pozwolić wyjść, by się nie zatruły tym smrodem.
     Wojciech Czajka jest zdziwiony obawami mieszkańców. - Też pochodzę ze wsi. Wychowałem się w tamtym rejonie, jestem z Kierzkowa. Wieś to są pola i zwierzęta hodowlane. Ja już dawno, także w rozmowie z panem, więc na łamach gazety, informowałem o swoich planach. Nie rozumiem więc zdziwienia. Po pierwsze jednak nie uważam, żeby hodowla bydła opasowego stanowiła taką wielką uciążliwość, jak obawiają się mieszkańcy. Uważam wręcz, że to będzie zdecydowanie mniej uciążliwe i zapachowo, i jeśli chodzi o obornik, niż hodowle trzody chlewnej. Przede wszystkim nasza hodowla bydła ma być zamknięta. Zwierzęta będą w oborze, a nie na zewnątrz i będzie to hodowla na głębokiej ściółce. Poza tym nie jest powiedziane, jaka ilość sztuk będzie hodowana. My dopiero złożyliśmy wnioski o ustalenie warunków środowiskowych. Dopiero uzyskamy odpowiedź, co i w jakim zakresie możemy robić i na pewno będziemy się poruszać tylko w wytyczonych granicach. Nie wiem, skąd taka informacja, że w oborze ma być 2.000 sztuk bydła. My w założeniach inwestycyjnych możemy stworzyć sobie szersze ramy, a w praktyce nie oznacza to, że na wszystko dostaniemy zgodę i będziemy też mieli środki, by to realizować i to od zaraz - mówi przedsiębiorca.
     Zarówno Wojciech Czajka, jak i Agnieszka Korga, prezes spółki Gospodarstwo Jadowniki podkreślają, że inwestycja jest uzależniona od wsparcia unijnego, o które firma zamierza się ubiegać. Obydwoje podkreślają, że nowoczesna obora i takoż prowadzona hodowla nie będą tak uciążliwe, jak w przeszłości były hodowle prowadzone w starych, zrujnowanych budynkach PGR. Inwestorzy zapewnili też, że są gotowi spotkać się z mieszkańcami, by uspokoić ich obawy.
     Taka zaś okazja może się nadażyć już w najbliższy poniedziałek o godz. 11:00. Otóż przedwczoraj na nasze spotkanie z mieszkańcami Jadownik Rycerskich przybyła m.in. Lidia Cieślewicz, też zresztą od wielu lat mieszkanka tej wsi. Co więcej, niegdyś mieszkała w budynku należącym do dawnego PGR i pamięta, że uciążliwości życia w tamtych realiach nie odczuwała. Teraz podziela obawy swoich sąsiadów. Ponieważ jest m.in. ich reprezentantką w Radzie Miejskiej Żnina, a jednocześnie pełni w niej funkcję przewodniczącej komisji ds. wsi, to zaprosiła mieszkańców Jadownik właśnie na poniedziałek o godz. 11:00 do auli żnińskiego ratusza. Tam odbędzie się posiedzenie komisji ds. wsi i mieszkańcy będą mogli wyrazić swe obawy. Poza tym Lidia Cieślewicz chce też zaprosić na to posiedzenie inwestorów, którzy planują hodowlę opasów, by przedstawili oni swoje argumenty i rozwiali obawy mieszkańców.
     Wojciech Czajka podkreślił w rozmowie z nami, że przy hodowli opasów pracę może znaleźć nawet 20 osób. Mieszkańcy Jadownik Rycerskich, którzy boją się uciążliwości argumentowali, że sami będąc rolnikami też nie są przeciwnikami hodowli, ale najlepiej by było, gdyby powstała ona nie w centrum wsi, w pobliżu drogi i licznych domostw. Obora mogłaby ich zdaniem być zlokalizowana gdzieś dalej od ludzkich siedzib, a Gospodarstwo Jadowniki posiada duży areał i mieszkańcy ci uważają, że inna lokalizacja tego przedsięwzięcia byłaby możliwa. Paweł Kośmider zaapelował do Urzędu Miejskiego, do jego prawników i urzędników tam pracujących, aby swoją wiedzą wsparli mieszkańców, którzy nie chcą w sąsiedztwie mieć obory z opasami.
     W miniony poniedziałek do kierownika wydziału ochrony środowiska, rolnictwa, leśnictwa i rozwoju obszarów wiejskich w Urzędzie Miejskim w Żninie został skierowany oficjalny protest w sprawie planowanej hodowli opasów. Pod protestem podpisało się ponad 70 mieszkańców Jadownik Rycerskich.
     - Zgodnie z obowiązującymi przepisami wszczęto postępowanie oraz poinformowano o tym strony postępowania, którymi są wnioskodawca oraz właściciele działek sąsiadujących z terenem inwestycji. Wystąpiono o uzgodnienie warunków realizacji przedsięwzięcia do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Bydgoszczy oraz o zaopiniowanie warunków realizacji inwestycji do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego (PPIS) w Żninie. Z racji kontrowersji pojawiających się zawsze przy inwestycjach, które mogą być uciążliwe dla mieszkańców burmistrz nakazał pracownikom wydziału Ochrony Środowiska, Rolnictwa, Leśnictwa i Rozwoju Obszarów Wiejskich poinformować o sprawie mieszkańców Jadownik Rycerskich. Do pani sołtys zostały przesłane ogłoszenia, które miały następnie zostać rozwieszone na terenie sołectwa oraz zamieszczono informacje w BiP UM w Żninie - poinformował Dawid Kolasa, rzecznik prasowy w Urzędzie Miejskim w Żninie.
     Dalsze kroki w tej sprawie - jak wyjaśnił rzecznik - będą mogły być podjęte po uzgodnieniach z RDOŚ w Bydgoszczy oraz uzyskaniu opinii PPIS w Żninie. - Mieszkańców, którzy są przeciwni tej inwestycji zachęcamy do wyrażenia swojego stanowiska w pismach kierowanych do tych instytucji - powiedział Dawid Kolasa.
     Do sprawy odniósł się również burmistrz Żnina Robert Luchowski: - Kontaktowali się ze mną mieszkańcy zgłaszający niezadowolenie z planów inwestora. 16 maja wpłynęło do mnie pismo z protestem mieszkańców wsi przeciw planowanej inwestycji podpisane przez 74 osoby. Uważam, że odpowiedzialny przedsiębiorca powinien przy planowaniu inwestycji wziąć pod uwagę warunki społeczne, w których planuje działalność i wsłuchać się w głosy mieszkańców miejscowości, dla których jego inwestycja może być w ten czy inny sposób uciążliwa. Osobiście sądzę, że wszelkie obiekty, które na przykład ze względu na towarzyszący zapach utrudniają codzienne życie lokalnej społeczności, powinny być lokalizowane jak najdalej od siedzib ludzkich. Wydając decyzję o uwarunkowaniach środowiskowych wezmę pod uwagę stanowiska RDOŚ, PPIS, jak również mieszkańców i składane uwagi, ale przede wszystkich obowiązujące przepisy prawa.
      Film w zakładce Filmy.

Reklama

Karol Gapiński
Pałuki nr 1266 (20/2016)

Inne teksty na ten temat

Opasy na komisji

Wpływ opasów do uzupełnienia

 

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości