Reklama

Odpowiedzialność za pieniądze zagarnięte na podstawie pełnomocnictwa

Ostatnio pisaliśmy w tygodniku Pałuki o nieuczciwych praktykach pracownic placówek bankowych. Z relacji poszkodowanych wyłania się obraz bardzo smutny. W wywiadzie z panią mecenas Katarzyną Kulik-Frasz podejmujemy jeden z pojawiających się w tych relacjach wątków – zagarnięcie pieniędzy uzyskanych na podstawie udzielonego pełnomocnictwa. Nie znamy akt sprawy, nie wiemy, czy dochodziło również do fałszowania podpisów, rozmawiamy tylko o jednym wątku tej afery: o sytuacji, w której ktoś upoważnia drugą osobę do dysponowania swoim kontem.

Dominik Księski: - Co ryzykujemy, gdy upoważniamy kogoś do dysponowania naszym kontem?

Katarzyna Kulik-Frasz: - To zależy od rodzaju pełnomocnictwa.

- A jakie są rodzaje pełnomocnictwa?

- Są trzy: pełnomocnictwo ogólne, pełnomocnictwo rodzajowe i pełnomocnictwo szczególne Pełnomocnictwo ogólne obejmuje czynność zwykłego zarządu i ma zastosowanie w przypadku na przykład pracodawcy, który udziela pracownikowi pełnomocnictwa do wykonywania w jego imieniu jakichś czynności, czy upoważniamy adwokata do występowania w naszym imieniu we wszystkich sprawach. W mojej ocenie w przypadku dysponowania kontem ma zastosowanie pełnomocnictwo rodzajowe lub szczególne. Pełnomocnictwo rodzajowe określa rodzaj i przedmiot czynności, jakie mogą być dokonywane przez pełnomocnika: na przykład wypłaty z konta. Chodzi o czynności, mogące być wielokrotnie powtarzane. Pełnomocnictwo szczególne zaś dotyczy upoważnienia do dokonania w naszym imieniu tylko jednej, pewnej konkretnej czynności.

Reklama

- Na przykład: ktoś jest chory, leży w szpitalu i upoważnia kogoś do zawarcia w jego imieniu umowy kredytowej, bo potrzebuje pieniędzy na leczenie?

- Jeśli jest w szpitalu, to pełnomocnictwa musi udzielić w formie aktu notarialnego, gdyż jeśli pełnomocnictwo w sprawach bankowych udzielone jest poza siedzibą banku – musi być potwierdzone przez notariusza. Nie wynika to wprawdzie z przepisów, ale taka jest praktyka banków.

- A jeśli udzielamy pełnomocnictwa w siedzibie banku?

- Wystarczy zwykły podpis.

Reklama

- Czy to nie jest zbyt ryzykowne, że jeśli udzielamy pełnomocnictwa w banku, wystarczy zwykły podpis?

- Pełnomocnictwo ma ułatwić klientowi życie. Weźmy przykład: do banku przychodzi małżeństwo. Mąż upoważnia żonę do dysponowania kontem. Pracownik banku sprawdza dowody, tożsamość, potwierdza akt woli. Do tego nie trzeba notariusza. Tak samo, jeśli ktoś przychodzi do banku i obcą osobę upoważnia do dysponowania kontem. Zakładamy, że wie, co robi. Klient to pełnomocnictwo czyta, ma wpływ na jego treść. Wszystko dzieje się w obecności strony trzeciej, jaką jest pracownik banku, który musi zweryfikować dane osobowe udzielającego pełnomocnictwa i potencjalnego pełnomocnika.

Reklama

- No właśnie. Mamy pracownika banku, który jest osobą, do jakiej mamy zaufanie – dzięki renomie banku, czy w ogóle – renomie banków, systemu bankowego, który bezpiecznie przechowuje nasze pieniądze. Ostatnio jednak pisaliśmy o przypadkach, w których klienci wypisywali pełnomocnictwo pracownikowi placówki bankowej i bardzo się zawiedli. Czy pracownicy banku powinni mieć możliwość przyjmowania pełnomocnictw od klientów banku?

- To już pytanie nie do prawnika.

- A do kogo?

- Do banku. W mojej ocenie nie powinno być możliwości, aby pracownik banku mógł być upoważniany do dysponowania rachunkiem klienta w zakresie wpłaty czy wypłat. Bo on wtedy w jednej sprawie staje jako przedstawiciel dwóch stron: jako pełnomocnik klienta i jako dysponent tej umowy ze strony banku.

Reklama

- Czyli jednocześnie zleca wypłatę i ją wypłaca na swoje ręce?

- Tak.

- Na jakim szczeblu powinna być blokada? W ustawie? W wewnętrznych przepisach banku?

- Moim zdaniem wewnętrzne przepisy banku powinny uniemożliwiać taki sposób działania. Z artykułu 108 Kodeksu Cywilnego wynika bowiem, że pełnomocnik nie może być drugą stroną czynności prawnej, której dokonuje w imieniu mocodawcy – chyba, że co innego wynika z treści pełnomocnictwa albo ze względu na treść czynności prawnej wyłączona jest możliwość naruszenia interesów mocodawcy.

Reklama

- Nikt tego nie zrozumie, proszę objaśnić o co chodzi.

- Krótko: pełnomocnik nie może stać po dwóch stronach umowy, chyba że strony postanowią inaczej.

- Rozumiem, ustawodawca ustalił regułę i dopuszcza wyjątki.

- Tak. Ale gdyby wewnętrznym zarządzeniem bank ograniczył ryzyko klienta przed oszukaniem go przez nieuczciwego pracownika banku – klient nie mógłby takiego pełnomocnictwa udzielić. Nie wiem oczywiście, jaka w opisywanych przez Pałuki sprawach była treść tych pełnomocnictw, omawiam te zagadnienia wyłącznie w sposób ogólny, nie odnosząc się do spraw szczegółowych.

Reklama

- Ale jako przestrogę dla następnych korzystających z usług bankowych możemy to traktować?

- Oczywiście.

- Przed zawieraniem jakich pełnomocnictw chciałaby Pani mecenas przestrzec naszych czytelników?

- Najgorsze, co możemy zrobić, to dać upoważnienie rodzajowe do zaciągania kredytów w naszym imieniu. Nikt tego nie powinien robić. Co innego upoważnienie szczegółowe do zaciągnięcia jednego konkretnego kredytu, którego warunki znamy. Czytajmy bardzo uważnie pełnomocnictwo – do czego upoważniamy pełnomocnika. I podpisujmy je tylko w tym zakresie, w jakim chcemy go udzielić. Oczywiście, zawsze należy brać pod uwagę konkretną sytuację, inaczej będzie to wyglądać w przypadku, kiedy na przykład pracodawca udzieli pracownikowi pełnomocnictwa rodzajowego do zaciągania zobowiązań np. kredytów, jeżeli to należy do zakresu obowiązków tego pracownika.

Reklama

- Kwotę też musimy znać oczywiście. I warunki spłaty.

- Tak. Oczywiście. I kwotę trzeba koniecznie wpisać w pełnomocnictwo. Jeśli dajemy pełnomocnictwo rodzajowe bez wyodrębnienia szczegółów, dajemy pełnomocnictwo do wszystkiego – do zawarcia umowy kredytu, leasingu, pożyczek – a takie pełnomocnictwa się zdarzają! - to w przypadku nieuczciwego pełnomocnika ryzykujemy, że stracimy całkowicie kontrolę nad naszymi finansami.

- W opisywanych przez nas sprawach do oszustw finansowych dochodziło w placówkach partnerskich banków, a nie w oddziałach banku. Jaka tu jest różnica?

Reklama

- Placówka partnerska to forma współpracy banku z niezależnym przedsiębiorcą na podstawie umowy między nimi. Czyli kontaktując się z placówką partnerską nie mamy do czynienia z bankiem, a z prywatnym przedsiębiorcą, reprezentującym bank. Działa pod logo banku, jego pracownicy są szkoleni tak samo, jak pracownicy banku, przechodzą taką samą weryfikację, banki robią audyty, kontrole.

- Czy kontaktując się z placówkami partnerskimi banków możemy mieć do nich takie samo zaufanie, jak do banku, który daje im szyld?

Reklama

- Co do zasady, powinniśmy mieć do nich takie samo zaufanie. Ich działalność podlega prawu bankowemu i nadzorowi Komisji Nadzoru Finansowego ponieważ działają w imieniu banku, który takim regulacjom podlega.

- Powiedzmy, że zrobiliśmy błąd. Oszukał nas pracownik banku, czy też placówki partnerskiej. Zrobił to działając pod szyldem banku, w jego siedzibie. Jaka jest odpowiedzialność firmy za pracownika?

- Bank, tak jak każda firma, jest odpowiedzialny za swojego pracownika. Ten pracownik osobiście podlega odpowiedzialności karnej, ale od banku można żądać naprawienia szkód wyrządzonych przez pracownika.

Reklama

- A czy bank jest odpowiedzialny za firmę partnerską

- Jest, ponieważ placówka partnerska działa na rzecz i w imieniu banku.

- Czyli oszukani klienci mogą mieć roszczenie do banku?

- W mojej ocenie tak.

- Czyli nie jest to jednoznaczne? Mogą być też inne oceny?

- Nie znam szczegółów, każdą sprawę należy rozpatrywać osobno, dlatego taka jest moja odpowiedź.

- Jeśli chodzi o moje zdanie na ten temat, to w opisywanych przez nas przypadkach bank powinien wziąć na siebie straty klienta i mieć potem regres w stosunku do placówki partnerskiej, a ona – do pracownika tej placówki. Bank bowiem jest tu najsilniejszą stroną i powinien postępować tak, aby nie zostało naruszone zaufanie do całego systemu bankowego. On też w sumie powinien ponosić odpowiedzialność za zbyt słaby nadzór, który nie wykrył w porę nieprawidłowości. Co Pani sądzi o takim poglądzie?

- Zasadniczo tak, wynika to wprost z przepisów. Zgodnie przepisem art. 6a ustawy prawo bankowe, bank zawierając umowę z przedsiębiorcą może powierzyć takiemu przedsiębiorcy wykonywanie w imieniu i na rzecz banku pośrednictwa w zakresie czynności bankowych. Art 6b ust. 1 i ust 2 tej samej ustawy wskazują natomiast, że nie można wyłączyć odpowiedzialności za szkody wyrządzone klientom na skutek niewykonania lub nienależytego wykonania umowy przez przedsiębiorcę działającego w imieniu banku jak i przez bank. Prawo bankowe zobowiązuje również bank do zabezpieczenia środków i wprowadzenia skutecznych rozwiązań pozwalających na wypłatę środków z tytułu roszczeń odszkodowawczych klientów. Jednak ponownie podkreślam, że prawnej oceny dokonywać należy w odniesieniu do konkretnego przypadku, bowiem istnieje zbyt wiele czynników, które mogą wpływać na sytuację prawną konkretnej osoby.

- Póki co mamy informacje, że komornik wchodzi już na konto z powodu kredytu, który w imieniu klienta zaciągnął ktoś, komu ów klient dał pełnomocnictwo. Ma rację?

- Komornik nie dokonuje analizy słuszności zobowiązań. Działa na podstawie wyroków sądowych.

- Co robić?

- Pierwsza sprawa – skarga na czynności komornika. Z uzasadnieniem. Jeśli w sprawie toczy się postępowanie karne – żądać zawieszenia postępowania egzekucyjnego do czasu zakończenia sprawy.

- A jeśli już ściągnął – odda?

- Zależy czy przekazał wierzycielowi. Poza tym - komornik nie może nam ot tak ściągniętych z konta pieniędzy oddać bez podstawy prawnej.

- Czyli nasz bank zatrudnił pracownika, który nas oszukał, ściągnął pieniądze i nie odda, bo są ściągnięte zgodnie z prawem? Chyba rozumiem powoli lewicowe wiersze Broniewskiego:

Nie będzie tronów, nie będzie banków,
złamiemy fronty Kuomintangu,
nie będzie City i Wall Street,
błyśnie wolności świt!

- Powoli. Nie należy zapominać, że to klient dał upoważnienie osobie do której miał zaufanie. Niezgodnie z prawem postąpił upoważniony, który przekroczył granice upoważnienia, zabierając pieniądze klienta. I to on podlega odpowiedzialności karnej. Dopiero w dalszej kolejności możemy mówić o odpowiedzialności pracodawcy za pracownika. Z drugiej strony należy też pamiętać, że bank zatrudniając pracownika czy podejmując współpracę z przedsiębiorcą oprócz standardowych czynności sprawdzających, jak sprawdzenie karalności, nie ma możliwości ustalenia, czy ktoś jest potencjalnym przestępcą.

- Cóż na zakończenie tej rozmowy radziła by Pani naszym czytelnikom?

- Co do zasady, jeśli nie wymaga tego od nas konkretna sytuacja - nie udzielać pełnomocnictw rodzajowych, czytać dokładnie pełnomocnictwa. A jeśli coś nam nie pasuje – każde pełnomocnictwo możemy w każdej chwili odwołać.

- Dziękuję serdecznie!

z mecenas Katarzyną Kulik-Frasz rozmawiał Dominik Księski

 













Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 16/01/2025 08:39
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości