Przemek Woźniak opowiedział o swojej wyprawie do Gambii, Senegalu, Mauretanii, Sahary Zachodniej i Maroka fot. Barbara Filipiak
Żnin, Klub Podróżnika, Przemek Woźniak, Afryka
Pełną Gambią w bibliotece
W poniedziałek 7 marca gościem Klubu Podróżnika był żninianin Przemek Woźniak, który opowiedział o swojej trwającej ponad trzy tygodnie wyprawie do Gambii, Senegalu, Mauretanii i Sahary Zachodniej.
Swoimi wrażeniami z podróży Przemek Woźniak podzielił się z członkami Klubu Podróżnika. – Podróż była wspaniała, na pewno była najniebezpieczniejsza z moich wszystkich, które do tej pory odbyłem. Doświadczeń najwięcej, nigdy nie było tylu doświadczeń na godzinę, ile teraz w Afryce. Iran, Albania, Armenia i Kanada w jednym worku nie rekompensuje tylu doświadczeń, które były na ulicach Gambii, Senegalu i Mauretanii - mówił podróżnik.
- Afryka odwdzięczyła mi się za to, że tak chętnie tam przyjechałem. Pokazała mi się nie tylko z najlepszej strony, ale jednocześnie z najgorszej, dała dużo doświadczeń, dała w kość, zlekceważyła nasze szczepionki, zlekceważyła nasze płyny przeciwsłoneczne. Nie zachorowałem, ale możemy się zaszczepić, możemy się przygotować pod kątem ochrony przed słońcem, możemy wiedzieć, co zrobi ludność, a Afryka i tak nas zaskoczy, zdepcze nasze plany i zrobi to wszystko po swojemu. Oczy trzeba mieć otwarte praktycznie 24 godziny na dobę i na wszystko trzeba naprawdę na każdym kroku uważać - podkreślał Przemek Woźniak.
Podróżowali lokalnym transportem, spali głównie u tubylców, często w slumsach i tylko dwie noce spędzili w hotelu. Celem podróży była Gambia, do której dolecieli przez Barcelonę z Warszawy za około 600 zł, Senegal z naciskiem na Dakar i Saint Louis, następnie nieturystyczna stolica Mauretanii - Nawakszut i Sahara Zachodnia. Koszt całej podróży zamknął się w czterech tysiącach złotych, z czego połowa to były przeloty, szczepionki i wiza. Poruszali się po wybrzeżu Afryki, dlatego Przemek Woźniak stwierdził: - Byłem w Afryce i nie byłem w Afryce. Można powiedzieć, że skoro tutaj działo się tyle, to co musi się dziać dopiero tam, gdzie brakuje wody, jest jeszcze biedniej i niebezpieczniej.
Podczas spotkania dowiedziano się, że w Gambii właściwie atrakcji turystycznych nie ma, są za to piękne wybrzeża otwarte na turystykę i seksturystykę. W tym tropikalnym kraju rozwija się rybołówstwo, na ulicach króluje reggae, a cała Gambia żyje na ulicy. - Wszyscy wychodzą na ulice i sprzedają co się da. Można tam sprzedać wszystko i w każdej postaci - powiedział Przemek Woźniak i dodał, że mieszkańcy Gambii nie lubią, gdy im się robi zdjęcia, chyba że się za nie im zapłaci. - Republika islamska działa tam chyba tylko na papierze. Oni słuchają muzyki, chodzą ubrani, jak chcą - stwierdził podróżnik, który opowiedział również o tradycyjnych strojach, szkole w Gambii, jedzeniu i tonach śmieci, które walają się wszędzie.
Dalsza podróż wiodła do Dakaru, gdzie życie również toczy się na ulicy, choć ludzie są tam bardziej spokojni niż w Gambii. Gorzej już było w Saint Luis, gdzie licznie zebrani mieszkańcy tego miasta podczas imprezy masowej wzbudził niepokój wśród podróżników. – Tłum w Afryce, mimo, że kolorowy, jest straszny, trzeba było uważać. Wprawdzie było bardzo widowiskowo i kolorowo, jednak szkoda, że niedaleko wybrzeże jest bardzo zaniedbane. Brakuje edukacji ekologicznej i poszanowania środowiska naturalnego. To jest już tak tam zaniedbane, że nie wiem, czy się da coś w tym temacie tam jeszcze zrobić. Chyba tylko spalić - powiedział Przemek Woźniak.
Mauretania przywitała podróżników drogimi wizami, pustynnym piaskiem i drogowymi patrolami. – To kraj aturystyczny, a przy tym jest to republika islamska o bardzo restrykcyjnych poglądach. Oni nie chcą się otwierać na świat. Jest to kraj podzielony na wiele grup etnicznych, a na każdym kroku brakuje wody. Jest biednie i skromnie - powiedział żninianin i dodał: - Ja się cieszę, że przejechałem przez to państwo, bo już nie będę tam więcej jechał. Za to Sahara Zachodnia i Maroko zrobiły na nim wrażenie: - Nie ma tam wszechobecnej biedy i śmietniska, za to jest pełno turystów.
Niezwykła podróż wiodła od bujnych tropików w Gambii, przez sawannę w Senegalu, półpustynię i pustynię w Afryce Zachodniej. - Myślałem, że jadę w dzikie miejsce, że to będzie coś, co będę mógł na nowo odkrywać, a tu się okazuje, że świata, o którym czytałem jako młody człowiek u Kapuścińskiego i Halika, już nie ma. I podejrzewam, że gdziekolwiek bym nie pojechał, to ciągle będzie jakieś "ale" - zakończył Przemek Woźniak.
Więcej zdjęć w naszej galerii oraz film w zakładce Filmy.
Barbara Filipiak, 11 III 2016
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze