Reklama

Płynna kostka, płynna odpowiedzialność

Kostki ułożone w ramach rewitalizacji Żnina falują niczym kostki domina. Z odpowiedzialnością za ten stan rzeczy i decyzją, kto zajmie się naprawą, jest podobnie - też jest płynna. Inwestor spycha zadanie na lidera konsorcjum wykonawczego, ten zaś na partnera w tym konsorcjum. Projektant i inspektor nadzoru wskazuje na rozszerzalność spoin między kostkami. Producent spoiny twierdzi, że konieczne było wykonanie dylatacji, by ustrzec się problemu. Na wtorkowym spotkaniu na rynku strony nie wypracowały wspólnego stanowiska.

       fot. Karol Gapiński

Żnin, rewitalizacja, kostka, odpowiedzialność
     Płynna kostka, płynna odpowiedzialność
    Kostki ułożone w ramach rewitalizacji Żnina falują niczym kostki domina. Z odpowiedzialnością za ten stan rzeczy i decyzją, kto zajmie się naprawą, jest podobnie - też jest płynna. Inwestor spycha zadanie na lidera konsorcjum wykonawczego, ten zaś na partnera w tym konsorcjum. Projektant i inspektor nadzoru wskazuje na rozszerzalność spoin między kostkami. Producent spoiny twierdzi, że konieczne było wykonanie dylatacji, by ustrzec się problemu. Na wtorkowym spotkaniu na rynku strony nie wypracowały wspólnego stanowiska.

     Wielokrotnie w ostatnich miesiącach informowaliśmy o problemach z drobną kostką wyłożoną we fragmentach na placu Wolności oraz na ulicach wychodzących od placu. Dotyczy to zwłaszcza ul. Sądowej od skrzyżowania z ul. Parkową i chodnika wzdłuż południowej pierzei rynku, aż do ul. Licealnej. Kostka zaczęła się unosić, wypadać i nawet kruszyć. Jest to stan rzeczy postępujący i dotyczy coraz większych powierzchni zrewitalizowanej nawierzchni. Stare miasto po rewitalizacji zostało oddane do użytku z końcem czerwca zeszłego roku. Od tamtej pory trwa 36-miesięczny okres gwarancyjny dla prac, które wykonywało dla gminy Żnin konsorcjum firm: El-Kajo z Bydgoszczy jako lider i Zbylbruk z Bobolic koło Ząbkowic Śląskich jako partner.
     Swoje uwagi w związku z płynącą kostką mieszkańcy zgłaszali urzędnikom w ratuszu. Krystyna Gołaszewska, naczelnik wydziału inwestycji, dróg i remontów musiała brać na siebie krytykę. Urzędników nie oszczędzała też prasa, bo tak, jak kostki zaczęły płynąć wiosną, tak nikt tych usterek nie naprawiał. Wreszcie na wtorek 22 lipca Krystyna Gołaszewska zaprosiła do Żnina projektanta i inspektora nadzoru całej inwestycji Piotra Milika oraz przedstawicieli firm tworzących konsorcjum wykonawcze. Okazało się jednak, że na wyznaczoną godzinę na rynek nie dotarł nikt ze śląskiej firmy Zbylbruk, i to się okazało decydujące - nie wypracowano jednoznacznego stanowiska, co teraz należy z tą kostką robić.
     Już wcześniej informowany o problemie przez Krystynę Gołaszewską Piotr Milik wystosował pismo do Sopro Polska, która to firma dostarczyła gotową spoinę do wiązania kostek na żnińskich chodnikach. Kazimierz Małek, doradca obiektowy w tej firmie, odpowiedział projektantowi żnińskiego rynku, że zastosowanie fugi cementowej zawierającej tras reński w rewitalizacji Żnina było bardzo dobrym wyborem dla dalszej eksploatacji dróg oraz placów przeznaczonych pod ruch pieszy. Dzięki użyciu fugi - jak twierdzi przedstawiciel firmy Sopro Polska - można wszystkie powierzchnie poddawać silnym obciążeniom, również dynamicznym występującym podczas ruchu także pojazdów. Bardzo dużym walorem zaś jest możliwość czyszczenia powierzchni kostek metodą mechaniczną, bo maszyna nie będzie dzięki fudze wciągała tradycyjnej zasypki, np. cementowo-piaskowej i dzięki temu kostka nie będzie się wykręcała i wypadała.
     Skoro tak, to dlaczego jednak w Żninie wypada? Piotr Milik powiedział, że w oparciu o konsultacje z Kazimierzem Małkiem trzeba stwierdzić, iż fuga (spoina) tworzy wraz z kostką powierzchnię monolityczną, która pod wpływem nagrzewania się od słońca, rozszerza się. W efekcie kostka wybrzusza się i wypada. - Co więcej, trzeba domniemywać, że nagrzanie dotyczy całej powierzchni, a skutki występowania rozszerzalności liniowej występują przynajmniej na razie w pojedynczych miejscach - sugerował Piotr Milik. Słysząc to Krystyna Gołaszewska zadrżała. - To znaczy, że za chwilę ta kostka może płynąć tam, a jeszcze później w kolejnym miejscu. Tak być nie może. Ta spoina była przecież testowana na samym początku rewitalizacji i miało być wszystko dobrze - zauważyła pani naczelnik.
     Piotr Milik poinformował, że podobną spoinę zastosowano 2 lata temu i rok temu podczas wiązania kostki na ul. Dworcowej w Bydgoszczy, i teraz tam też obserwuje się podobne zjawisko rozszerzalności liniowej pod wpływem nagrzania. - No tak, ale skoro tak to działa, to niech wycofają tę spoinę z rynku, bo inni też będą mieli ten kłopot - powiedział Ryszard Parjaska, specjalista ds. dróg w Urzędzie Miejskim w Żninie.
     Jednak według opinii Kazimierza Małka, problemu można uniknąć, stosując dylatację, gdyż z opisu inwestycji w Żninie wynika, że występowanie i powtarzalność efektu rozszerzalności liniowej fugi jest niemal pewne. Dylatacja temu zapobiegnie. - No dobrze, tylko czemu dopiero teraz o tym mówią, a nie wcześniej - denerwowali się urzędnicy Żnina.
     Stawiano też pytanie, dlaczego wypada kostka mniejsza, w ciągach przeznaczonych dla ruchu pieszego, a nie ta o większej średnicy? Piotr Milik wyjaśniał, że w 1 m2 nawierzchni z kostki mniejszej, jest więcej spoiny, niż w  na takiej samej powierzchni z kostki większej. Stąd efekt rozszerzalności jest większy na tej pierwszej.
     Tymczasem na rynek dojechał z pewnym opóźnieniem przedstawiciel lidera konsorcjum wykonawczego, czyli firmy El-Kajo, Jarosław Jasiński. W trakcie rewitalizacji Żnina był on zresztą kierownikiem budowy. Naczelnik Krystyna Gołaszewska wyłożyła mu sprawę i stwierdziła, że teraz ratusz oczekuje naprawy i wyeliminowania w ramach gwarancji przyczyn powstawania usterki. Jarosław Jasiński na to się nie zgodził. Stwierdził, że inwestycja została zrealizowana zgodnie z projektem i z użyciem wskazanych materiałów, a zatem usterki, które powstały, nie wynikają z winy wykonawcy i nie są objęte gwarancją. Poza tym, akurat El-Kajo nie kładło kostek na żnińskich ulicach, bo czynił to partner w konsorcjum, czyli Zbylbruk. Dlatego teraz El-Kajo nie ma prawa poprawiać czegokolwiek w tym wykonaniu, bo naruszone zostaną warunki gwarancji. Tak samo byłoby zresztą i wtedy, gdyby do przekładania kostek i wiązania ich inną zaprawą przystąpiła np. brygada ratuszowa Jana Zielińskiego, którą mogłaby skierować do tej pracy Krystyna Gołaszewska.
     W tej sytuacji naczelnik wydziału inwestycji próbowała przekonać Jarosława Jasińskiego, że to prezes firmy, w której jest zatrudniony, czyli Janusz Jasiński, podpisywał umowę z inwestorem. Jednak przedstawiciel El-Kajo nie został przez Krystynę Gołaszewską przekonany. Argumentował, że umowa podpisana została przez burmistrza Żnina i z firmą El-Kajo i z firmą Zbylbruk. Ta druga w myśl umowy nie jest podwykonawcą, a partnerem w konsorcjum. W ramach gwarancji każdy odpowiadałby za własny front robót, a kładzenie kostki wykonywała firma spod Ząbkowic, a nie El-Kajo. Krystyna Gołaszewska załamywała ręce. - Przecież to z wami prowadziłam całą korespondencję, zlecenia i to z wami się rozliczałam, a nie ze „Zbylbrukiem” - tłumaczyła. Jednak Jarosław Jasiński pozostawał nieugięty.
     Krystyna Gołaszewska stwierdziła, iż zamierza rozmawiać jeszcze i z firmą El-Kajo, i z nieobecnym we wtorek na rynku w Żninie Zbylbrukiem. - Ich stanowisko może być nieugięte teraz, ale na spokojnie można jeszcze porozmawiać i wypracować jakieś wspólne stanowisko. Na pewno też wyślę korespondencję, w której przedstawię cały problem firmie „Zbylbruk” i niech oni się ustosunkują. Ja wiem jedno: tak to zostać nie może. Jednak ostateczna decyzja, jak zawsze, będzie należała do pana burmistrza - zakończyła pani naczelnik.
    Film w zakładce Filmy.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1171 (30/2014)

Reklama

 

 

Komentarz

     Rynek chory na szkorbut

     I oto w pełnym słońcu na żnińskim rynku pada pytanie, czy technologia wykonania jego nawierzchni jest właściwa.
     O tym, że jest niewłaściwa, pisałem na łamach Pałuk wiele razy. Na przykład w czerwcu 2011: „Ze zdziwieniem obserwuję kolejne prowadzone prace brukarskie i widzę, że w Żninie króluje nieekologiczna technika kładzenia granitu na beton”.
     Moje zdziwienie wzbudził już pierwszy worek zaprawy „sopro”, którą zobaczyłem na ulicy Śniadeckich. I to, co potem widziałem: betonujemy, odcinając rodzimą matkę-ziemię od bruku; kładziemy granit, sklejając kostkę z kostką i z podkładem na sztywno zaprawą. A w oczach duszy miałem inny obraz - ten, z podręcznika „Brukarstwo” (dla szkół zawodowych), z nauk ludzi handlujących kruszywem na Śląsku i zajmujących się układaniem kostki granitowej oraz rozmów ze znajomymi architektami. Oto ten drugi obraz: podbudowa jest z grubego tłucznia, na niego dajemy drobniejszą frakcję mieszanki, podsypkę, układamy kostkę i zasypujemy zasypką. Wszystkie elementy są z kamienia nierównego - zasypka (której jestem fanem) składa się z pokruszonej na nierówne kawałki skały. Są tam igiełki, trapezoidy, prostopadłościany, formy zbliżone do ostrosłupa, które wzajemnie się o siebie opierając i zazębiając tworzą przepuszczalną dla wody strukturę, strukturę która pod wpływem mrozu, deszczu i słońca pracuje jako całość, pozostając cały czas równą. Względnie równą oczywiście. Nie jak kostka polbrukowa, tylko właśnie - jak granitowy bruk.
     W moich - podejmowanych od 2010 roku - jeremiadach skupiałem się głównie na odprowadzaniu wody. Faktu, że równie ważne jest słońce, nie doceniałem. A tu okazuje się, że to brazylijskie słońce, a nie moskiewski mróz, postawiło kropkę nad „i”. Kostki zaczynają wypadać, jak zęby w szkorbucie. Gdy bowiem sztywna zaprawa między granitowymi kamieniami na skutek zjawiska rozszerzania się i kurczenia pod wpływem temperatury odpęknie od powierzchni kostki - nic już nie zatrzymuje dalszej destrukcji. Praw fizyki pan nie zmienisz - jak mówił w znanym skeczu z kabaretu „Dudek” Jan Kobuszewski.
     Z takim zjawiskiem mamy właśnie do czynienia i - ponieważ niestety te odpadające kostki widać gołym okiem, bo po nich codziennie przechodzimy - cieszę się, że doszło w końcu do zmierzenia się przez osoby kompetentne z tym tematem w pełnym słońcu.

Reklama

Dominik Księski
Pałuki nr 1171 (30/2014)

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości