Radosne lekarki - wolontariuszki opowiedziały o pracy na Jamajce fot. Barbara Filipiak
Żnin, biblioteka, klub podróżnika, Gmerek, Deręgowska, Rymaszewska
Poznawali jamajskie klimaty
W żnińskiej Bibliotece Publicznej odbyło się spotkanie Klubu Podróżnika, a w podróż na Jamajkę zabrały podróżników trzy lekarki-wolontariuszki: żninianka Anna Gmerek oraz bydgoszczanki Magdalena Deręgowska i Alicja Rymaszewska.
Dziewczyny przez siedem miesięcy pracowały jako lekarki na Jamajce, choć projekt realizowany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych Wolontariat Polska pomoc 2012, dzięki któremu mogły wyjechać, zakładał 3-miesięczny pobyt. Do Polski wróciły w kwietniu, a swoimi wrażeniami z pobytu podzieliły się ze żnińskimi podróżnikami.
Program polegał na zapewnieniu opieki zdrowotnej miejscowej ludności oraz edukacji zdrowotnej. Wolontariuszki z Polski tym milej były widziane w tamtym rejonie, że na Jamajce nie ma systemu ubezpieczeń zdrowotnych, a za każde badanie czy leki trzeba płacić, dlatego też na korzystanie z kliniki rządowej w Santa Cruz często ich po prostu nie stać. Dlatego też do polskich lekarek ustawiały się kolejki. - Wizyta obejmowała badanie, czyli ciśnienie, cukier, badanie lekarskie, konsultacje, zalecenia i leki. Mogłyśmy też coś przepisać, czego nie miałyśmy na naszym magazynie, w naszej aptece, ale wiadomo, że wszystko wiązało się z kosztami. Lepiej więc było się skupić na tym, co mamy, co możemy dać zaraz - powiedziała Alicja Rymaszewska. Najczęściej leczyły pacjentów na nadciśnienie, astmę i zatoki.
Podczas spotkania usłyszano również o codziennym życiu Jamajczyków, narodowych potrawach i kulturze jamajskiej. Jamajczycy są życzliwi i uprzejmi. Mają czas na wszystko, nigdzie się nie spieszą, są przy tym bardzo rozmowni. Niestety, niski jest poziom wykształcenia Jamajczyków, a dzieci, których jest bardzo dużo, zajmują się wszystkim i niczym. Wynika to z tego, że na płatną szkołę rodziców nie stać.
Uwagę dziewczyn na Jamajce przykuły maczety, które służą prawie do wszystkiego. - Maczetą można upolować rybę, można skosić trawnik, zabić krowę, wszystko można maczetą - powiedziała Magdalena Deręgowska.
Także wszędzie obecna jest muzyka (reggae, dancehall), niezwykle głośna i piękna. Słychać ją na każdym rogu ulicy, w taksówkach i barach, a a tanecznych kroków uczą się dziewczynki już od najmłodszych lat. Mężczyźni interesują się piłką nożną, znają nawet nazwiska polskich piłkarzy.
Bardzo ważną częścią kultury Jamajczyków są fryzury, szczególnie dredy i plecione warkoczyki. - Co trzy dni potrafią zmieniać fryzury. Siedzi się wtedy, z kimś się rozmawia, i to trwa i trwa - powiedziała Magdalena Deręgowska, a Anna Gmerek dodała: - Tak się idzie przez miasto, a ludzie na werandach sobie siedzą i plotą te warkoczyki.
Podczas spotkania dowiedziano się także, jak wyglądają na Jamajce podróże busami i taksówkami, co eksportują poza granice swego kraju (rum, kawa, cement, cukier trzcinowy), a także jak ważną rolę w życiu Jamajczyków odgrywa wiara i dlaczego wszystkie budynki są prowizoryczne. - Tam nie ma nic trwałego, wszystko jest jakby na jeden sezon, bo gdy przyjdą powodzie, to oni wiedzą, że i tak przyjdzie im to odbudować. Żyją w prowizorycznych chatkach, często bez wody i prądu - powiedziała Magdalena Deręgowska, a Anna Gmerek dodała: - Jamajka ma rekord Guinessa w liczbie kościołów na metr kwadratowy. Głównie są to odłamy chrześcijaństwa.
Polskie lekarki tęsknią za Jamajką i chcą tam wrócić.
Na spotkanie nie mógł przybyć wicestarosta Robert Luchowski, jednak na ręce dyrektor Jadwigi Jelinek przekazał bukiet 15 róż na 15-lecie Klubu Podróżnika wraz z życzeniami dalszych sukcesów i wszelkiej pomyślności. Przypomnijmy, że kulminacja jubileuszowych obchodów przypada jesienią, jednak już teraz Klub Podróżnika spotyka się z licznymi wyrazami sympatii i uznania, czego przykładem są kwiaty od wicestarosty.
Barbara Filipiak, 10 V 2013
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze