Reklama

Przeciąganie liny w sprawie odpadów niebezpiecznych w Janowcu Wlkp. trwa

Kilka tygodni temu na biurko starosty żnińskiego Zbigniewa Jaszczuka trafiła petycja podpisana przez mieszkańców Janowca, domagających się wykonania przez niego postanowienia SKO w Bydgoszczy z 2020 r. Został w nim zobowiązany do usunięcia chemikaliów z miasta. Zdaniem włodarza powiatu postanowienie obarczone jest wadą prawną i nie zamierza wdrażać go w życie. Nie planuje też naruszyć dyscypliny finansów publicznych. Pełnomocnik właścicielki magazynu Leszek Walkowiak uważa natomiast, że Zbigniew Jaszczuk uchyla się od odpowiedzialności, igrając ze zdrowiem i życiem janowiecczan, ale też narażając przedsiębiorstwo na straty finansowe. Temat powrócił na nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej.

Zarówno jedna, jak i druga strona od lat przerzucają się kontrargumentami, a odpady niebezpieczne zadomowiły się w mieście na dobre. Sprawa ponownie nabrała rumieńców, kiedy ogień zajął składowisko wypełnione chemicznymi substancjami w zielonogórskim Przylepie, wyrządzając wiele szkód w środowisku. W obawie, że w przyszłości podobny los może spotkać Janowiec Wlkp. mieszkaniec miasteczka Kamil Skarbiński postanowił reaktywować komitet protestacyjny Stop niebezpiecznym odpadom w Janowcu Wielkopolskim i zainicjować zbieranie podpisów pod petycją o bardzo krótkiej treści: Wnioskujemy o wykonanie przez Starostę Żnińskiego punktu 3 postanowienia Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Bydgoszczy nr SKO-433/35/2020 z dnia 7 grudnia 2020 roku. Petycja nie została jeszcze rozpatrzona, natomiast starosta zapowiedział zweryfikowanie 140 spośród 1.077 podpisów, co do których zarówno on, jak i pracownicy starostwa mają wątpliwości. Do tego wątku powrócimy w stosownym momencie.

Reklama

W porządku obrad sierpniowej nadzwyczajnej sesji znalazł się punkt dotyczący odpadów niebezpiecznych fot. Justyna Kulpińska

Tymczasem pod koniec sierpnia Rada Miejska w Janowcu Wlkp. odbyła sesję nadzwyczajną. Jednym z jej punktów były newralgiczne odpady, pozostawione ponad 10 lat temu w magazynie przy ul. Nowej przez spółkę Jendrus. Zaproszenie do udziału w obradach otrzymał m.in. starosta Zbigniew Jaszczuk oraz radny powiatowy, a zarazem kandydat na burmistrza miasta i gminy Krzysztof Napierała. Nie dotarł żaden z nich. Włodarz powiatu wytłumaczył się zaplanowanym na ten dzień wyjazdem. Do przewodniczącej rady Aleksandry Walendowskiej skierował też wyczerpujące pismo, które zostało odczytane na forum. Starosta przedstawił w nim bieg wydarzeń i podejmowane kroki, od czasu wydania przez siebie pierwszej decyzji zezwalającej na zbieranie odpadów przy ul. Nowej włącznie. Wyjaśnił też dlaczego nie zastosował się do postanowienia SKO oraz dlaczego nie zamierza tego zrobić. O szczegółach pisaliśmy na łamach Pałuk kilka tygodni temu. 

Reklama

W sesji uczestniczył także Henryk Igliński - członek komitetu protestacyjnego "Stop niebezpiecznym odpadom w Janowcu Wielkopolskim" fot. Justyna Kulpińska

W czasie sesji nadzwyczajnej okazję do wypowiedzi zyskała druga strona. Oprócz kilku radnych, mecenasa Kajetana Dyksa, przewodniczącej Aleksandry Walendowskiej oraz burmistrza Leszka Grzeczki głos zabrał Henryk Igliński - członek komitetu protestacyjnego, który odniósł się m.in. do korespondencji prowadzonej przez burmistrza z Rzecznikiem Praw Obywatelskich. - Mam nadzieję, że rzecznik wystąpi na drogę sądową przeciwko staroście, bo tak to wynikało z tych pism (...). Zapewniam państwa, że ani w skardze, ani w zażaleniu nie ma ani jednego słowa o odpadach radioaktywnych i odpadach szpitalnych. Nie wiem, jak można publicznie kłamać i podważać orzeczenie sądu I instancji - mówił, poruszając też wiele innych wątków tej sprawy. 

Reklama

W sali konferencyjnej Urzędu Miejskiego obecny był również pełnomocnik właścicielki magazynu Leszek Walkowiak. Odniósł się do wypowiedzi Zbigniewa Jaszczuka, które nie tak dawno pojawiły się w przestrzeni publicznej. Zaznaczył, że wynajmująca magazyn nie miała świadomości, że starosta wydał zgodę na składowanie materiałów niebezpiecznych dla zdrowia i życia ludzi, co było niezgodne z umową najmu. - Jeżeli chodzi o naruszenie dyscypliny finansów publicznych to pokazuje, że pan Jaszczuk jest skrajnie nieodpowiedzialnym reprezentantem samorządu, nie znając kompletnie kodeksu postępowania administracyjnego, który nakłada na niego obowiązek wykonania zastępczego w tej sytuacji i nie ma mowy o naruszeniu jakiejkolwiek dyscypliny finansów - wskazał. Dodał też, że w jego ocenie odpady do Janowca zostały sprowadzone w stu procentach legalnie, ponieważ dwukrotnie zalegalizował to starosta.

Leszek Walkowiak nawiązał do poruszonej przez włodarza powiatu kwestii możliwości przekazania magazynu na rzecz Skarbu Państwa, uznając, że jest to pomysł irracjonalny i niezgody z prawem. - Zastanawiam się też nad pozwem cywilny przeciwko panu Jaszczukowi (...), bo dla mnie jest po prostu totalnym kłamcą - kontynuował, zaznaczając kolejno, że zgodnie z art. 26a. - [Działania podejmowane w przypadku konieczności niezwłocznego usunięcia odpadów] starostwo może pozyskać środki na likwidację składowiska, niezależnie czy znajduje się ono na gruncie prywatnym czy państwowym. Nawiązał ponadto do decyzji wydanej przez SKO. - Kuriozum totalne. Opowiadanie bzdur, kłamstw, wprowadzanie opinii publicznej w błąd. Podkreślił, że przez 13 lat za magazyn, który przestał na siebie zarabiać, właścicielka zapłaciła łącznie prawie 200.000 zł podatku. 

Reklama

W swojej wypowiedzi nawiązał też do sprawy odszkodowawczej przeciwko starostwu, za bezumowne korzystanie z nieruchomości jego matki. Proces jest w toku. W tej chwili roszczenie odszkodowawcze firmy WAMA przekracza 700.000 zł.

Przypomnijmy, że sprawę monitoruje Rzecznik Praw Obywatelskich, który zwrócił się z prośbą o szczegółowe wyjaśnienia zarówno do Starostwa Powiatowego, jak i Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Bydgoszczy, z którym również się skontaktowaliśmy. - Z godnie z przepisami kolegium jako takie nie ma żadnych innych środków prawnych, ani narzędzi, żeby wyegzekwować postanowienie. Strona może wystąpić w takim przypadku do sądu - przekazała Pałukom Anna Folier, przewodnicząca składu orzekającego z grudnia 2020 r. 

Reklama

Do tematu powrócimy wkrótce. 

Justyna Kulpińska








Miejsce zdarzenia mapa Pałuki Żnin
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 19/03/2025 09:40
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości