Reklama

Sławny żninianin pionierem sportu balonowego

W tym roku przypada 209 rocznica wzniesienia się w powietrze człowieka za pomocą balonu. Udanej próby dokonali w Paryżu, w dniu 21 listopada 1783 roku, balonem skonstruowanym przez siebie bracia Montgolfier. Już w kilka miesięcy później Jan Śniadecki (1756 - 1830), ówczesny 28-letni profesor i dyrektor obserwatorium astronomicznego w Krakowie, wspólnie z Janem Jaśkiewiczem skonstruował balon ogrzewany powietrzem, który 1 kwietnia 1784 roku wzniósł się w przestworza.

    "Magazyn Warszawski" z 1784 roku tak skomentował to niecodzienne i sensacyjne wydarzenie: "...Różne byłyby dociekania, kto z Polaków podjął pierwszy myśl Ikara. Do tej palmy pierwszeństwa mogliby rościć pretensje profesorowie Akademii Krakowskiej - Jan Śniadecki i Jan Jaśkiewicz, którzy w kwietniu 1784 roku puścili w powietrze balon - banię. Obwód jego wynosił 83 stopy i 7 calów (około 25 m - przyp. red.). Zrobiony był z grubego papieru do napełniania nagrzanym powietrzem, na półtora łokcia wszerz był wyklejony płótnem i obity blachą. Pod obiciem przymocowano haki, służące do zawieszania paleniska. Było ono okrągłe, z blachy grubej, żelaznej, naokoło dziurkowanej. Cały balon ważył 100 funtów. [...]

Reklama

Portret Jana Śniadeckiego, autor nieznany, rycina ze zbiorów Biblioteki Narodowej

 

    Dnia 1 kwietnia 1784 roku czas pokazał się cichy i pogodny. Po przygotowaniu wszystkiego i zaciągnięciu warty, dany był pierwszy odgłos przez trzy strzelania z moździerzy, po którym liczba wielka spektatorów na dziedziniec i pole przyległe zgromadziła się. O godzinie 10 rano po danym drugim odgłosie, banię po krążkach do góry wciągniętą zaczęto wypełniać. Naprzód kilka wiązek wysuszoney słomy, w ręku zapalone trzymano, by były w otworze machiny, aby wierzch iey opadły podniósł się, bez naruszenia kolumnę płomienia przepuścił...  Potem w piecu żelaznym probierskim ze wszystkich stron lufty mającym ułożony stos drzewa bukowego, przez kilka niedziel suszonego, był na boku zapalony, aby pierwszy dym odszedł. Gdy żywy płomień na kilka stop wysoki rozniecił się, postawiony był piec i cała kolumna płomienna we wnętrze machiny wpuszczona. W 6 minut po zapaleniu bania wzniosła się do góry, a o godzinie 10 minut 16, przy wtórze gromkich okrzyków widzów poszybowała w przestworza i krążyła nad miastem i jego murami. Była widoczna nawet w Wieliczce i innych okolicach Krakowa. Około godziny 10 minut 37, gdy płomień przygasł, bania obniżyła się, a o godzinie 10 minut 47 wolno zaczęła się opuszczać i spadła wreszcie blisko murów miasta, między Bramą Floriańską, a Mikołajską furtką. Ogień w piecu tlił się jeszcze..."  
    Bez wątpienia był to sukces prof. Jana Śniadeckiego, gdyż skonstruowany przez niego balon nie zawiódł w pierwszej próbie, utrzymując się w powietrzu pół godziny i osiągając znaczną wysokość.
    Kontynuatorami idei Jana Śniadeckiego byli w okresie międzywojennym znani polscy piloci balonowi: Zbigniew Burzyński, Franciszek Hynek, Antoni Janusz i Franciszek Janik, którzy kilkakrotnie zajmowali pierwsze miejsca w balonowych mistrzostwach świata - zawodów o puchar Gordona Benetta.
    Po wojnie wznowiono m.in. w Poznaniu, Katowicach i Białymstoku sport balonowy, który jednakże szerzej nie rozwijał się. W roku 1983, ogłoszonym Rokiem Lotnictwa i Aeronautyki, po 45-letniej przerwie wznowiono zawody o puchar Gordona Benetta, które odbyły się we Francji, ojczyźnie wynalazców balonu, słynnych braci Montgolfier. W trudnych warunkach atmosferycznych rozegrano tę imprezę, szeroko wówczas komentowaną w prasie krajowej i zagranicznej. Polacy, startujący na balonie "Polonez" - Ireneusz Cieślak i Stefan Makne, uzyskali najdłuższą, przekraczającą 700 kilometrów trasę przelotu i zajęli I miejsce, nawiązując do dawnych, wspaniałych sukcesów pilotów balonowych w naszym kraju.
    Ostatnio ponownie w Polsce zanikł trudny, lecz piękny, pełen romantyzmu sport balonowy przegrywając niestety z głośno-hałaśliwymi sportami w rodzaju wyścigów samochodowych, motorowodnych itp.
    Zmieniły się czasy i kibice wolą oglądać mrożące krew w żyłach wywrotki stalowych rumaków, aut i łodzi wyścigowych, zagłuszając w dopingowej ekstazie nasilenie decybeli. A cóż tam sport balonowy!? Młode pokolenie woli kupić sobie gumę do żucia, zdrowo dmuchnąć i już ma w ustach nadęty... balonik...
    Literatura źródłowa: Pamiątkowe albumy - prace zbiorowe Historia lotnictwa polskiego i Ku czci poległych lotników. Warszawa 1933, Stanisław Januszewski: Rodowód polskich skrzydeł, MON, Warszawa 1986.

Reklama

Stanisław Czabański
Pałuki nr 26 (16/1992)

Eksperyment Jana Śniadeckiego został powtórzony w maju 2010 roku w Bydgoszczy.

 






Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości