Prosiliśmy na łamach ostatniego numeru Pałuk o kontakt świadków spalenia synagogi, która mieściła się przy ul. Pocztowej. Zadzwonił do nas p. Henryk Prus, który był świadkiem tego wydarzenia.
Prawdopodobnie spalenie synagogi miało miejsce w ostatnich dniach września lub w pierwszej dekadzie października 1939 r. Pan Henryk miał wówczas szesnaście lat i pracował u Krzyckiego w Zakładach Wydawniczych. Około północy strażacy jeżdżąc na rowerach dawali sygnał o pożarze w mieście. Zebrało się wielu ludzi, ale nikt nie mógł dojść do palącej się synagogi, ponieważ strażacy i część ludności blokowała sąsiednie ulice.
Pilnowano, aby ogień nie rozprzestrzenił się na inne budynki, ale samej synagogi nie próbowano gasić. Było to prawdopodobnie celowe, bo trudno jest tłumaczyć ten pożar brakiem sprzętu strażackiego czy dużą odległością od remizy strażackiej, która w tamtym czasie mieściła się sto metrów dalej - przy skrzyżowaniu ulicy Sienkiewicza i ulicy Pocztowej.
(tm)
Pałuki (16/1993)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze