Reklama

Recenzja tomiku poezji Wincentego Różańskiego "Spóźnione"

W serii Poezja i proza poznańskich polonistów ukazał się kolejny tomik - "Spóźnione" Wincentego Różańskiego, poety zmarłego w 2009 roku, obecnego w literaturze polskiej dzięki własnej twórczości oraz w roli bohatera lirycznego w Piosence dla Potęgowej Edwarda Stachury. Staranne opracowanie edytorskie Marka Nalepy wraz ze Słowem wstępnym Eugeniusza Białego, Posłowiem Jerzego Borowczyka i Krzysztofa Skibskiego wprowadza w niedrukowane dotąd wiersze uznanego twórcy, autora dwudziestu czterech pozycji. "Spóźnione", druga pośmiertnie wydana kolekcja utworów, kontynuuje pozagrobowe życie tego, którego literackim zainteresowaniem była ocalająca wartość poezji.

Wejściu czytelnika w lekturę Spóźnionego patronują trzej profesorowie polonistyki UAM; przekonują, że wiersze Wincentego Różańskiego ukazują istotę poezji. Trudno jest nie czytać ich w kontekście polskiej poezji dwudziestowiecznej - jej nieśmiertelnych tematów i uniwersalnych rozwiązań retorycznych. Podmiot mówiący w tym tomiku, o spójnej, wyrazistej osobowości, również ma swoje stałe miejsce wśród duchowych braci, których głosy tworzą zgodny chór polskiej literatury - tej głównonurtowej, zanurzonej w polskiej wersji skupionego na sobie myślenia katolickiego, męskiego - uważanego za uniwersalne.

Poezja o poezji z definicji ceni sobie sztukę dla sztuki. Spóźnione Różańskiego dostarczą czytelnikowi przyjemności podążania za refleksją zmierzającą wyłącznie na głębsze wody refleksyjności. To poezja unaoczniająca codzienność, która bardziej niż tłem aktywnego życia jest tłem myślenia o życiu. Eugeniusz Biały pisze, że w takiej postawie manifestuje się ponadindywidualność podmiotu - jego wtopienie w dwudziestowieczne realia, łączność z odbiorcą, który - jako reprezentant rodzaju ludzkiego - ma pełen udział w ocalającej sile poezji. Autor wstępu łączy uniwersalność doświadczenia osoby mówiącej ze społeczną użytecznością (cokolwiek to by nie znaczyło) tych wierszy.

Reklama

Eugeniusz Biały nazywa Wincentego Różańskiego również „kaskaderem literatury”, ale kaskaderstwo - czyli sztuka wykonywania skomplikowanych i ryzykownych akrobacji, często w ramach rozrywkowych występów - nie jest uniwersalne, a i na liście zaspokajania społecznych potrzeb mieści się daleko. Zwłaszcza w przypadku poetów takich, jak Wincenty Różański, którzy wypracowali jednolity i dzięki temu rozpoznawalny idiom poetycki oraz poruszają się w ściśle zakreślonym kręgu kilku charakterystycznych tematów. Jak więc? Raczej potrzebny mędrzec czy niefrasobliwy kaskader?

Najczęściej poruszane przez Różańskiego tematy komponują się w logiczną i tradycyjną mozaikę; jej autorem nie mógłby być kaskader, do jej wykonania potrzeba cierpliwości i skupienia rzemieślnika. Składa się ona z zagadnień, które definiują dwudziestowieczną poezję polską: rozważań nad sensem życia, świadomością nadchodzącej śmierci, refleksji katolickiej i erotyki postrzeganej z męskiego punktu widzenia. Rolę cementu spajającego te już i tak pasujące do siebie elementy pełni dumanie o poezji.

Reklama

W tej kwestii poeta przedstawia wiele spostrzeżeń, czasem ze sobą sprzecznych. Rozsiane po całym tomiku stanowią zapis ewolucji zdania poety na temat własnej twórczości. Jednak wiersze są ułożone przez Małgorzatę Kasztelan-Różańską i Marka Nalepę w kolejności - należy się domyślać - niechronologicznej. Brak dat pod tekstami nie ułatwia rekonstrukcji procesu myślowego twórcy, dlatego czytelnik staje przed zagadką niemożliwą do rozwiązania i jemu samemu pozostawione jest rozstrzygnięcie: czy poezja coś zmienia? czy poezja ocala? czy poezją należy się przejmować? Różnie poeta sytuuje się również wobec Boga/bogów/bożka: utwory inspirowane schematem modlitwy sąsiadują tu z erotykami wykorzystującymi - wzorem sonetów Jana Andrzeja Morsztyna - obrazowanie religijne. Niezmienne jest natomiast przekonanie podmiotu, że istnieniu ziemskiemu towarzyszy nieuniknione cierpienie, co wprost odsyła do tradycji paradygmatu romantycznego i jest jeszcze jednym (poza już znanymi) kontrargumentem dla diagnozy jego zmierzchu.

Z formalnego punktu widzenia wiersze Różańskiego są bardzo ciekawe, ponieważ poziom ich ekstrawagancji zależy od kontekstu, w jakim się je czyta. Wydają się rewolucyjne, jeśli sięgnie się po nie po lekturze na przykład romantyków, których tradycję Różański-neoromantyk z powodzeniem kontynuuje. Zastosowanie samych małych liter w utworze (w przeciwieństwie do zaczynania każdego wersu dużą literą) i zapisywanie wybranych nazw własnych małą literą (w przeciwieństwie do wyróżniania dużą niektórych rzeczowników pospolitych) mogą być potraktowane jako gra z tradycją literacką. Jednak w kontekście poezji współczesnej, która dużej litery nie widuje przez całe strony, wydaje się to opcją umiarkowaną. Wybory stylistyczne Różańskiego - również te dotyczące metrum, rymów i zastosowania kursywy - sytuują się dokładnie w centrum każdego spektrum, dzięki czemu są zrozumiałe zarówno dla miłośników rozwiązań tradycyjnych, jak i dla fanów awangardy.

Reklama

Z której strony więc nie spojrzelibyśmy na tę poezję, zawsze widzimy, że autor jest - pomiędzy. Nie daje się spetryfikować, zamknąć. Woli zasadę: wstąp i porzuć. O jesiennym pobycie z autorem tomiku we wsi Zagubin Edward Stachura śpiewał tak: I nikt nie zgadnie czemu w dal ruszylim. Po lekturze tomiku Spóźnione możemy to zgadnąć. Wiemy, dlaczego. Aby być pomiędzy, nie dać się zamknąć.

Ponieważ tomik ukazuje się w serii, naturalną koleją rzeczy przychodzą na myśl porównania z poprzednimi jej elementami, niż z wcześniejszą twórczością tego samego autora. Dzięki temu czytelnik ma okazję zaobserwować niezwykłą właściwość literatury w warunkach niemal laboratoryjnych. Wydane jeden po drugim tomiki dwóch poetów z tego samego pokolenia, tego samego środowiska towarzyskiego, tworzących w tym samym języku w ramach tej samej kultury i na te same tematy - różnią się od siebie diametralnie. Każdy z nich osobno ma swoją własną wartość, znajdzie innych fanów i innych wrogów. Czytane razem dają znacznie więcej, niż tylko sumę wrażeń lekturowych. Seria Poezja i proza poznańskich polonistów nie tylko uzupełnia lukę wydawniczą w literaturze polskiej, ale ma także szansę stać się niezwykłym dokumentem geopoetyki. Której centrum stanowi Poznań. 

Reklama

Miłka Księska, Pałuki nr 13/2021

Wincenty Różański, Spóźnione, Poznań - Żnin 2020, seria Poezja i Proza Poznańskich Polonistów, wybór wierszy: Małgorzata Kasztelan-Różańska, Marek Nalepa. Opracowanie tekstu i nota edytorska: Marek Nalepa, słowo wstępne: Eugeniusz Biały, posłowie: Jerzy Borowczyk, Krzysztof Skibski; 

Kliknij na okladkę, przejdziesz do sklepu Allegro, gdzie możesz kupić tomik:


Wincenty Różański należał do grup literackich Wiatraki, Orientacji Poetyckiej Hybrydy, Wiry. Był za swoją twórczość wielokrotnie nagradzany, m.in. Medalem Młodej Sztuki i Nagrodą Literacką im. Adama Mickiewicza. Wydał 22 książki autorskie.

Reklama

PPPP
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 03/06/2024 09:16
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości