Reklama

Przedostatnie wiersze Mariana Grześczaka - tom poezji pośmiertnej | Recenzja i informacje | Wulkan i Biblioteka Raczyńskich

Oprócz indywidualnych przeżyć i refleksji to właśnie rodzina jest jednym z głównych tematów wydanego niedawno przez wydawnictwo Wulkan tomiku poetyckiego Mariana Grześczaka. Być może wiersze o odchodzeniu – pożegnaniach – śmierci okażą się pasującym tłem dla roku, w którym od II wojny światowej zmarło w Polsce najwięcej osób.

Po ośmiu latach milczenia odezwał się nowym tomem wierszy zmarły w 2010 roku poznański poeta Marian Grześczak. Pierwszym jego głosem zza grobu były podyktowane na łożu śmierci córce Indze Grześczak Wersety jerozolimskie, wydane w 2012 roku. Teraz Biblioteka Raczyńskich, wydawnictwo Wulkan oraz rodzina poety prezentują czytelnikom trzydzieści dwa utwory, w tym trzydzieści jeden pozostających dotąd w rodzinnych archiwach.

Tom ten jest ważny dla literatury polskiej, ponieważ daje wgląd w ostatnie dziesięciolecie pracy poety, który debiutował w latach 60. ubiegłego wieku, drukiem ogłaszał bardzo mało i pozostaje – niesłusznie – nieodkryty przez szerszą widownię. Trudno też nie zauważyć, że Przedostatnie wiersze, mimo iż są naukowo opracowane, stanowią przy okazji album z historii rodzinnej: wiersze męża/ojca, ilustracje żony/matki, komentarz córki i przyjaciela rodziny.

Reklama

Oprócz indywidualnych przeżyć i refleksji to właśnie rodzina jest jednym z głównych tematów tomu. Być może wiersze o odchodzeniu – pożegnaniach – śmierci okażą się pasującym tłem dla roku, w którym od II wojny światowej zmarło w Polsce najwięcej osób. Różnorodność podejść do tematyki eschatologicznej sprawia wrażenie, jakby sam Grześczak, przeżywając kolejne odejścia, wprawiał się do mówienia o nich – w tym o swoim własnym. Pod tym względem przedmowa jego córki, podsumowująca wysiłki osób pracujących nad wydaniem i jej własne podejście do pism ojca, doskonale współgra z dziełami łączącymi żałobę z życiem codziennym.

Są tu wiersze tak różne, jak *** (Szurawina piasku) i W kolejce. Pierwszy z nich jest próbą nadania nowego języka schematycznemu przedstawieniu śmierci, próbą odświeżenia tematu śmierci mężczyzny – głowy rodziny, twórcy. Drugi z nich to wstrząsający bezpośredniością zapis stania „w kolejce po dokument śmierci”, który niweczy wszelkie próby uniwersalnego ujęcia istoty śmierci. Osoba mówiąca w Pewności pociesznej śmierci (ironicznie, czy nie?) przyjmuje postawę Großmutter z Lalki, która nie rozumie, dlaczego śmierć nie może uszanować chęci na kawę w ulubionym kubku, ciepłego wnętrza albo udanej majówki. W Kołataniu serca odpowiada jej głos świadomy tego, że trzeba spieszyć się z przeżywaniem piękna i przeżyciem tego, co jest do przeżycia.

Reklama

Wielkim atutem wydania jest Mariana Grześczaka język międzysłowny, notatka Janusza Drzewuckiego napisana z perspektywy osoby, która znała poetę. Jest to osobista opowieść o spotkaniu z twórcą: zarówno towarzyskim, jak i lekturowym. Wyrazisty kontekst historyczny pomoże zwłaszcza młodszym odbiorcom w ukształtowaniu swojego nastawienia do Przedostatnich wierszy. Przeszłość, bezpośrednio towarzysząca powstawaniu prezentowanych w tomie utworów, ma wymiar nie tylko osobisty, ale także wspólnotowy. Zachwycając się poezją Grześczaka oraz analizując jej wyznaczniki formalne, Drzewucki podkreśla wagę związków pokoleniowych.  Nagromadzenie szczegółów biograficznych, nawiązania do wydarzeń, które w poprzednim wieku kształtowały rzeczywistość i wpłynęły na naszą teraźniejszość, będą bezcenną wskazówką dla osób badających literaturę polską drugiej połowy XX i pierwszej dekady XXI wieku.

Drzewucki nie występuje tu w roli historyka czy komentatora literatury, tylko przedstawia poezję Grześczaka – oraz wybrane elementy z jego biografii – w przystępny sposób, z uwzględnieniem własnych odczuć. Dla czytelników poszukujących wskazówek interpretacyjnych będzie to nieoceniona pomoc. I chociaż wyczuwa się doskonałą harmonię między poetą a krytykiem, wynikającą ze wspólnoty doświadczeń, podobnych poglądów i osobistej sympatii, nie można przyjąć tego tekstu jako ostatecznej egzegezy poezji Grześczaka. To by ją rozpięło między podręcznikowymi słupkami dat urodzin i śmierci, granic prądów a nawet epok literackich, terminem „pejzaż” a „awangarda”. Do horyzontów zakreślonych przez Drzewuckiego warto by dodać też kwestię związków Grześczaka z europejskim modernizmem (zwłaszcza krótsze wiersze przywodzą na myśl formy wypracowane przez Pounda). Z wiedzą zawartą na tych czternastu stronach można się pokusić o własne odczytania trzydziestu dwóch wierszy oraz refleksję nad tym, jak pozamainstreamowa literatura polska z drugiej połowy XX wieku przystaje do Polski dzisiejszej.

Reklama

Ale to tylko na marginesie – aktualność poezji testuje się tym, czy się do niej wraca, a nie tym, czy wstrzeliwuje się w wąskie pojmowanie tematyki narodowej modne w danym okresie. Do tego tomiku można będzie powracać między innymi po to, by zmienić kolejność czytania. Odpowiedzialna za układ wierszy w tomie Inga Grześczak zachęca do traktowania Wierszy przedostatnich jako puzzli. „Czytelnik musi odnaleźć własny klucz do Przedostatnich wierszy, to oczywiste” – pisze Inga Grześczak. Inne ułożenie utworów może spowodować powstanie innych sensów – innego świata przedstawionego – innej linii narracyjnej – innych „pejzaży wewnętrznych”.

Jest to więc tomik dla czytelników, którzy lubią wracać i wydeptywać nowe ścieżki, testować nowe układy i rozmyślać, co by było, gdyby ilustracje zamienić miejscami.  Zdecydowanie jest to tomik dla osób, które lubią wiedzieć, jak rzeczy są robione. Nie tylko będą one mogły zgłębić trzydzieści jeden wierszy mało znanego poety dostępne wcześniej jedynie w rodzinnych archiwach – ale także dowiedzą się z noty edytorskiej o dokładnym ich pochodzeniu, a nawet będą mogły osobiście odcyfrować skany dwóch rękopisów (i przekonać się, jak wydawcy traktują miejsca wątpliwe). Jest to też tomik dla tych, którzy lubią mieć wszystko w jednym miejscu: dzieło, kontekst historyczny, dane techniczne, biografię autora, twórczość jego rodziny i jeszcze skrzydełka do zaznaczania ulubionych stron. Nade wszystko jednak jest to tomik dla czytających od tyłu; dla nich ostatni akapit słowa wstępnego Ingi Grześczak wybrzmi najbardziej przejmująco.

Reklama

Miłka Księska, Pałuki, nr 52/2020

Marian Grześczak, Przedostatnie wiersze, Poznań-Żnin 2020, wydawca: Biblioteka Raczyńskich i Wydawnictwo Dominika Księskiego Wulkan, ilustracje: Krystyna Gawrońska-Grześczak, wybór i słowo wstępne: Inga Grześczak, posłowie: Janusz Drzewucki, nota edytorska: Alicja Przybyszewska. Tom dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury oraz ze środków Wydziału Filologii Polskiej i Klasycznej UAM. Tomik kupić można w księgarni internetowej wydawnictwa Wulkan www.palukitv.pl/sklep oraz na portalu allegro.pl

Reklama

Recenzja tomiku Mariana Grześczaka "Przedostatnie wiersze" autorstwa Piotra Mitznera zamieszczona w "Twórczości".

Informacja o książce na portalu epoznan.pl

Jeśli klikniesz w okładkę, wyświetli się strona naszego sklepu na Allegro:

PPPP
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 03/06/2024 09:06
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości