Marcinkowo Górne, opłacalność, hodowla, świnia, wójt
Hodowla na 700 macior
Józef Wierzchosławski z Marcinkowa Górnego zamierza rozbudować gospodarstwo, co pozwoli mu znacząco zwiększyć hodowlę świń. Postępowanie w tej sprawie prowadzi wójt Rogowa Józef Sosnowski. Wójt Gąsawy Błażej Łabędzki wyłączył się z rozpatrzenia tej sprawy, ponieważ inwestor jest jego szwagrem.
15 grudnia 2014 roku Samorządowe Kolegium Odwoławcze wydało postanowienie, na podstawie którego wójt Rogowa Józef Sosnowski został wyznaczony do rozpatrzenia sprawy i wydania decyzji środowiskowej wobec wniosku Józefa Wierzchosławskiego z Marcinkowa Górnego na realizację inwestycji: rozbudowa gospodarstwa o budynek inwentarski i modernizacja istniejących budynków inwentarskich do produkcji trzody chlewnej oraz budowa budynku gospodarczego i silosów paszowych, zbiorników do gnojowicy oraz niezbędnej infrastruktury technicznej.
Przyczyną przekazania tej sprawy wójtowi Rogowa jest występujące powinowactwo drugiego stopnia względem wójta Gąsawy Błażeja Łabędzkiego w stosunku do Józefa Wierzchosławskiego. Panowie są szwagrami. Z tego powodu Błażej Łabędzki wnioskował do SKO o wyłączenie z rozpatrywania wniosku.
Wójt Gąsawy przekazał wójtowi Rogowa akta sprawy, w skład których wchodził wniosek inwestora i raport o oddziaływaniu inwestycji na środowisko.
- Gmina Rogowo ustaliła strony postępowania i w związku z ustawą z 3 października 2008 roku o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko, wójt gminy Rogowo wystąpił do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Bydgoszczy oraz Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Żninie o zajęcie stanowiska w przedmiocie wydania warunków realizacji planowanego przedsięwzięcia, załączając przesłany przez Urząd Gminy w Gąsawie raport opracowany przez inwestora - wyjaśnia Jan Juszczak, inspektor do spraw planowania i inwestycji Urzędu Gminy w Rogowie.
Powiatowy Państwowy Inspektor Sanitarny w Żninie uzgodnił pozytywnie planowane przedsięwzięcie i nie wniósł żadnych dodatkowych wniosków, które należałoby dodać do decyzji. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Bydgoszczy wystąpił natomiast 27 stycznia do inwestora o uzupełnienie raportu w stosunkowo szerokim zakresie.
Na podstawie wcześniej przywołanej ustawy z 3 października 2008 od 2 lutego do 25 lutego postępowanie będzie prowadzone z udziałem społeczeństwa. W tym okresie wszystkie zainteresowane inwestycją osoby mogą wnosić uwagi, wnioski i postulaty do planowanej inwestycji. Ponadto mieszkańcy mogą w tym czasie również zapoznawać się z aktami sprawy.
O poszczególnych etapach postępowania mieszkańcy informowani są za pośrednictwem tablic ogłoszeń w Gąsawie, Marcinkowie Górnym i Szelejewie oraz w Biuletynie Informacji Publicznej gmin Gąsawa i Rogowo.
- Zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego, zważywszy na skalę przedsięwzięcia, po udziale społeczeństwa i uzgodnieniu w udziale inwestycji przez RDOŚ i Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego, wójt przeprowadzi rozprawę administracyjną z udziałem społeczeństwa. Ponadto wójt gminy Rogowo przewiduje w ramach prowadzonej procedury oględziny w terenie, o czym będzie informowany inwestor i strony postępowania - zapowiada Jan Juszczak.
Józef Wierzchosławski wyjaśnia, że obecnie prowadzi hodowlę około 200 macior, a po realizacji planowanej inwestycji ich liczba zwiększy się do 700. Inwestor planuje prowadzić sprzedaż warchlaków o wadze około 25 kg.
- Zwiększy się tylko ilość macior, natomiast nie zmieni się ilość tuczników - zapowiada inwestor. I dodaje, że o zamiarze wdrażania inwestycji poinformował jeszcze poprzedniego wójta w lipcu ubiegłego roku, kiedy nie było jeszcze wiadomo, że Błażej Łabędzki będzie kandydatem na wójta.
- My niczego nie chcieliśmy ugrać tym, że Łabędzki zostanie wójtem. Od pewnego czasu nie ukrywaliśmy, że będziemy chcieli powiększać stado podstawowe - wyjaśnia Piotr Wierzchosławski, syn inwestora.
Józef Wierzchosławski zwraca uwagę, że nie sztuką jest iść dzisiaj na strajk i liczyć, że rząd dołoży pieniędzy, tylko trzeba zwiększać skalę i poprawiać efektywność swojej produkcji.
- Inwestycja musi sprostać wysokim wymaganiom i standardom określonym w prawie, tak aby nie była dla nikogo uciążliwa, także dla środowiska. Liczymy się z tym, że dla niektórych będzie to problem, bo nieważne, kto wywozi gnojowicę, to i tak zawsze jest na nas. Tu jest sprawne gospodarstwo. Wozimy gnojowicę 3-4 razy w roku. Szybko staramy się to przykryć i przyorać - mówią Józef i Piotr Wierzchosławscy.
Gospodarstwo państwa Wierzchosławskich znajduje się na uboczu, jakieś 1,5 km od Gąsawy, 2 km od Szelejewa i 1,5 km od centrum Marcinkowa Górnego. Inwestorzy zaznaczają, iż mieszkają na terenie gminy rolniczej, która powinna stwarzać warunki na rozwój rolnictwa. Tłumaczą - gdzie jak nie na wsi ma się rozwijać rolnictwo.
- My chcemy produkować prosięta na polski rynek, aby nie trzeba ich było sprowadzać z zagranicy, gdyż coraz mniej rodzimych gospodarstw zajmuje się profesjonalną produkcją trzody chlewnej - w tej specjalizacji widzimy swoją szansę - zaznacza Piotr Wierzchosławski.
Gąsawski radny z ramienia Bloku Samorządowo-Ludowego, rolnik z Szelejewa Adam Adamczyk uważa, że szansą dla polskich gospodarstw na opłacalną produkcję jest ich rozwój.
- Każdy musi się rozwijać, bo ekonomia nas do tego zmusza. Z tucznika zostaje coraz mniej pieniędzy. Wróciłem niedawno z Holandii i tam gospodarstwa rozwijają się nawet w okolicach miast, a wiadomo, że tam przepisy są jeszcze bardziej restrykcyjne niż u nas. Chlewnie czy obory będą musiały w przyszłości się rozwijać. Sam zamierzam w niedalekiej przyszłości rozwój gospodarstwa. Gmina Gąsawa jest typowo gminą rolniczą, bo przemysłu tutaj nie ma, dlatego nie widzę żadnych przeciwwskazań wobec planowanej przez pana Wierzchosławskiego inwestycji - uważa Adam Adamczyk.
Ryszard Królikowski, inny radny z Gąsawskiego Bloku Samorządowo-Ludowego, o planach inwestycyjnych szwagra wójta dowiedział się od nas.
- Pierwsze słyszę, że taka inwestycja ma być realizowana - powiedział.
Zbigniew Korniluk ze Stowarzyszenia Ekologicznego w Barcinie powiedział, że temat inwestycji nie jest mu obecnie znany, ale zapowiada, że członkowie stowarzyszenia przyjrzą się bliżej planom przedsięwzięcia w Marcinkowie Górnym.
Dwa tygodnie temu o swoich zastrzeżeniach wobec planowanej inwestycji mówił nam przez telefon mężczyzna, który się nie przedstawił. Jego zdaniem skandalem jest to, iż na terenie gminy, która stawia na turystykę, wydaje się pozytywne opinie w sprawie zwiększania hodowli świń o 500 sztuk. Pomimo tego, że mężczyzna obiecał, iż przyjedzie spotkać się z nami w umówionym miejscu, obietnicy nie dotrzymał. Od tego czasu nie odbiera od nas telefonu.
O sprawie będziemy informować na bieżąco.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1199 (5/2015)
Inne teksty na ten temat:
Obawa o uciążliwe zapachy
Przyjrzą się lokalizacji
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze