Reklama

Jak Aidan Crawley uciekł z Szubina

Leży przede mną wycinek z brytyjskiej gazety Daily Mail (29 XI 93) nadesłany przez mojego przyjaciela Dawida Withey’a, lotnika RAF-u z ostatniej wojny. To nie do wiary, ale Aidan Crawley – agent wywiadu i pilot – człowiek, który zrobił niebagatelną karierę, posiada w swoim życiorysie także pałucką kartę.

     Aidan Crawley – wojskowy pilot brytyjski biorący aktywny udział w wojnie z hitlerowcami, człowiek wielu misji specjalnych, zwłaszcza na Bałkanach, wysokiej klasy specjalista od pirotechniki i agent wywiadu – dostał się w ręce hitlerowców. 7 lipca 1941 roku został zestrzelony pod Tobrukiem. Niemcy nie zdawali sobie jednak sprawy z tego, kogo przechwycili. Został umieszczony w jenieckim obozie dla alianckich lotników w Szubinie.

    Poniżej przytaczam fragment artykułu Edwarda Bishopa, opublikowanego w Daily Mail po niedawnej śmierci Crawley’a.

Reklama

    „… W drodze do obozu alianckich pilotów w Szubinie, na zachód od Warszawy, całkiem przypadkowo zobaczył egzemplarz berlińskiej gazety z fotografią własnej twarzy i objaśnieniem odczytanym z ogromnym dla siebie zaskoczeniem, że jest to wielkiej klasy szpieg angielski. Były tam też informacje o jego misji na Bałkanach.

    Znalazłszy się na miejscu, od razu zdecydował się na ucieczkę. Wraz ze współtowarzyszami gorliwie pracował przy kloaczym kanale, przez który udało mu się tylko w czapce i spodniach uszytych z koca wydostać się poza obóz. Razem z nim uciekł tez inny lotnik doskonale znany nie tylko w Wielkiej Brytanii, dziennikarz i redaktor radiowo-telewizyjny, Robert Kee.

Reklama

    Po wydostaniu się na wolność, rozdzielili się działając już na własną rękę. Ponownie spotkali się w berlińskiej łaźni publicznej, nie dając jednak poznać po sobie, że się znają.

    Kiedy na dworcu kolejowym w Berlinie hitlerowski żandarm sprawdzał mu dokumenty, przy ich zwracaniu powiedział: „Gdyby wszyscy mieli tak przejrzyste i bez zarzutu papiery, moje zadanie byłoby znacznie ułatwione”.

    Były to jednak fałszywe papiery, zmajstrowane przez samych więźniów w Szubinie. Do Monachium dotarł w momencie nalotu bombowego i wraz z innymi udał się do schronów. Skorzystał tam z darmowego poczęstunku i wina. W końcu jednak został rozpoznany i to tuż przed szwajcarską granicą.

Reklama

    Nie, policja nie znalazła niczego w jego dokumentach, zdradziło go zmęczenie i ogromne wyczerpanie fizyczne. To zwróciło na niego uwagę…”

    Końca wojny doczekał w oflagu Luft III, gdzie też miała miejsce wielka ucieczka lotników. Wtedy niestety zostali wyłapani i około 50 oficerów rozstrzelano. Jakkolwiek Crawley nie brał w tym udziału, jego doświadczenie i rada pomogły wiele.

    Po wojnie przez szereg lat zasiadał w brytyjskim parlamencie, najpierw z ramienia partii pracy, a później – konserwatywnej. Napisał kilka książek (Ucieczka z Niemiec 1956, biograficzną o De Gaulle’u i inne). Był reżyserem filmowym i nakręcił dla brytyjskiej telewizji wiele filmów, nawet przez kilka lat szefował brytyjskiej telewizji.

Reklama

Władysław Szczepański

Pałuki nr 101 (3/1994)

     PS. Ponieważ wszyscy lotnicy alianccy (około 40 osób) z szubińskiego obozu uciekli  i jest to niezwykła historia, uprzejmie zwracam się do osób, które mogą chociaż częściowo udzielić informacji o dalszych ich losach (ew. o okolicznościach tej ucieczki) o napisanie do mnie pod adres: Władysław Szczepański, skr. poczt. 55, 86-200 Chełmno nad Wisłą.

 






Zobacz także:





Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 15/04/2025 11:11
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości