Reklama

Klęska wójta Kuczmy

 

 Nowym wójtem będzie Błażej Łabędzki

     fot. Arkadiusz Majszak

Gmina Gąsawa, wybory, wójt, Błażej Łabędzki
     Klęska wójta Kuczmy
     Wyborcy z gminy Gąsawa pokazali czerwoną kartkę wójtowi Zdzisławowi Kuczmie. Sprawujący obecnie władzę wójt, starający się o ponowne poparcie wyborców, przegrał już w pierwszej turze z Błażejem Łabędzkim. Nowy wójt będzie mógł liczyć na spokojną kadencję, ponieważ większość mandatów w Radzie Gminy zdobyli przedstawiciele komitetu wyborczego, który wystawił Błażeja Łabędzkiego na wójta - Gmina Gąsawa Wspólne Dobro.

 

     Przed wyborami w kuluarach mówiło się, że w gminie Gąsawa wójt nie zostanie wyłoniony w pierwszej turze. Wielu znawców lokalnego życia politycznego upatrywało czarnego konia w Błażeju Łabędzkim, powszechnie znanym i lubianym emerytowanym nauczycielu. To właśnie z nim miał się zmierzyć w drugiej turze urzędujący od 20 lat wójt Zdzisław Kuczma. Szansę na korzystniejszy wynik dawano również Marii Wardzie, kandydatce Prawa i Sprawiedliwości, która jako pierwsza oficjalnie zgłosiła swoją kandydaturę w wyborach. Zdzisław Kuczma od początku roku mówił, że nie będzie się już ubiegał o fotel wójta i miniona kadencja miała być dla niego ostatnią. I rzeczywiście była - po przegranej z Błażejem Łabędzkim, którego w wyścigu o fotel wójta komitet Gmina Gąsawa Wspólne Dobro wystawił niemalże na ostatniej prostej. Jak się okazało, pozwoliło mu to wygrać wybory już w pierwszej turze, bez dogrywki. Błażej Łabędzki pokonał Zdzisława Kuczmę różnicą ponad 300 głosów. Ogólnie zdobył ich 1.399, a jego główny rywal - 1.054.
     Niski wynik wyborczy (zaledwie 117 głosów) Marii Wardy, radnej w ostatnich dwóch kadencjach, osiągającej niezłe wyniki we wcześniejszych latach w wyborach do sejmiku i Sejmu, jest sporą niespodzianką zważywszy na fakt, iż PiS wygrał w gminie Gąsawa ostatnie wybory do Parlamentu Europejskiego.
     Błażej Łabędzki będzie mógł liczyć na spokojne cztery lata sprawowania urzędu włodarza gminy Gąsawa. Sojuszników będzie miał przede wszystkim w radnych, którzy startowali z ramienia komitetu Gmina Gąsawa Wspólne Dobro, który to desygnował go na wójta. Zwycięski komitet wprowadził do Rady Gminy 7 radnych: Jacka Mielcarzewicza, Mariusza Kazika, Bogdana Ciesielskiego, Romana Szczęsnego, Wandę Nowicką, Władysława Matusiaka i Pawła Brzykcego. Wynik ten byłby jeszcze lepszy, gdyby Błażej Łabędzki nie musiał zrezygnować z mandatu radnego w okręgu nr 4. Nowy włodarz startował bowiem zarówno w wyborach na wójta, jak i na radnego w okręgu nr 4. W sytuacji, kiedy wygrał wybory na wójta, zrezygnuje z mandatu radnego w okręgu nr 4. W tej sytuacji w tymże okręgu zostaną przeprowadzone wybory uzupełniające.
     Przed możliwością poprawy wyniku stanie Gąsawski Blok Samorządowo-Ludowy, który na chwilę obecną w Radzie posiada pięć mandatów. Komitet, który desygnował w wyborach na wójta Zdzisława Kuczmę, w nowej kadencji w Radzie będą reprezentować: Adam Adamczyk, Genowefa Staniszewska, Ryszard Królikowski, Józef Goc i Zygmunt Nowakowski. Trudno dziś wyrokować, czy wspomniani radni będą opozycją wobec nowego wójta, jednak zważywszy, iż w wyborach popierali Zdzisława Kuczmę, taki scenariusz jest całkiem realny. Okręg nr 4, w którym trzeba przeprowadzić wybory uzupełniające, będzie dla GBSL szansą na wyłonienie kolejnego kandydata i zwiększenie grupy radnych. Szyki może pokrzyżować im jedynie kandydat komitetu Gmina Gąsawa Wspólne Dobro. Jeśli wygra, będzie to oznaczać, że grupa radnych skupiona bezpośrednio wokół nowego wójta zwiększy swoją liczebność do 8 osób. Zważywszy na fakt, że w okręgu tym zwyciężył kandydat GGWD, wspomniany komitet będzie chciał ten mandat utrzymać.
     W skład Rady weszli również: Robert Dworek, którego wystawiło Forum dla Pałuk (komitet ten wystawił kandydata jedynie w okręgu nr 11) i Leszek Kranz, który startował z własnego Komitetu Wyborczego Wyborców Godawy (komitet ten obsadził kandydata tylko w jednym okręgu). Jak udało nam się ustalić, wspomnieni radni będą współpracować ze zwycięskim ugrupowaniem i popierać działania nowego wójta.
     W Radzie Gminy zabraknie przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości (komitet wystawił kandydatów w 8 okręgach wyborczych) i SLD Lewica Razem (kandydat w jednym okręgu wyborczym).
     W nowej Radzie zasiądzie 9 debiutantów: Jacek Mielcarzewicz, Bogdan Ciesielski, Roman Szczęsny, Leszek Kranz, Wanda Nowicka, Genowefa Staniszewska, Józef Goc, Robert Dworek i Paweł Brzykcy. Do grona radnych wracają po przerwie Władysław Matusiak i Ryszard Królikowski. Spośród radnych kadencji 2010-2014, którzy ponownie ubiegali się o wybór, mandat zachowali: Mariusz Kazik, Adam Adamczyk i Zygmunt Nowakowski. Radni poprzedniej kadencji, którzy nie uzyskali reelekcji w tegorocznych wyborach to: Jacek Mazany (w okręgu nr 2 przegrał z Mariuszem Kazikiem), Marek Maciejewski (w okręgu nr 3 przegrał z Bogdanem Ciesielskim), Mieczysław Gęsicki (w okręgu nr 10 przegrał z Pawłem Brzykcym), Franciszek Maciejewski (w okręgu nr 11 przegrał z Robertem Dworkiem), Wiesław Zajączkowski (w okręgu nr 13 przegrał z Genowefą Staniszewską). O ile porażka dotychczasowego przewodniczącego Rady Gminy Marka Maciejewskiego, jak i pozostałych radnych kadencji 2010-2014 związanych z GBSL nie jest niespodzianką - biorąc pod uwagę sympatie mieszkańców gminy Gąsawa, którzy postanowili rozliczyć minioną kadencję i wystawili radnym skupionym wokół dotychczasowego wójta czerwoną kartkę - o tyle dziwić może przegrana Wiesława Zajączkowskiego, który aktywnie, rzeczowo i merytorycznie działał w minionej kadencji.
     W minioną niedzielę co drugi uprawniony do głosowania mieszkaniec gminy Gąsawa (ponad 50% frekwencja) udał się na wybory, by zdecydować o losach gąsawskiego samorządu w najbliższych 4 latach. Mieszkańcy dostrzegli, że można mieć inne zdanie niż wójt Zdzisław Kuczma i skupiona wokół niego grupa ludowców, mająca zawsze większość w Radzie. W kadencji 2010-2014 po raz pierwszy wójt musiał zmierzyć się z konstruktywną krytyką i innym punktem widzenia na sprawy gminy. To spowodowało większy niż się wszyscy spodziewali przełom i zmiany, niemal rewolucyjne.
     Kompletne wyniki wyborów i graficzny obraz Rady Gminy przedstawiamy w głębi numeru.

Reklama

 

 

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1188 (47/2014)

 

 

 

Komentarz

     Czerwona kartka za ostatnią kadencję

     W gminie Gąsawa nastąpiło całkowite przekierowanie sympatii wyborczych na komitet Gmina Gąsawa Wspólne Dobro. Cieszące się do tej pory niezmiennym poparciem Polskie Stronnictwo Ludowe (do Rady Gminy w Gąsawie startujące pod szyldem Gąsawskiego Bloku Samorządowo  Ludowego) poniosło druzgocącą porażkę. PSL przegrało najważniejsze wybory w gminie - na włodarza gminy. Cieszący się od 20 lat poparciem większości gąsawian Zdzisław Kuczma przegrał już w pierwszej turze z Błażejem Łabędzkim. Cztery lata temu Zdzisław Kuczma nie miał żadnego kontrkandydata. Zastanawiałem się wówczas, czy w gminie takiej jak Gąsawa brakuje kompetentnych osób na stanowisko wójta, czy też nikt nie chce stanąć w szranki z urzędującym wójtem, nie mając wiary w wygraną. A wiara to podstawa.
     Trzeba ją mieć, tak jak mieli ją w niedzielnych wyborach zarówno Błażej Łabędzki, jak i Maria Warda. To nic, że Marii Wardzie się nie powiodło. Na pewno było to dla niej nowe doświadczenie, z którego będzie potrafiła wyciągnąć wnioski. Jeśli nie spróbujemy - nie wiemy, co będzie. A Błażej Łabędzki wykorzystał swoją szansę. Mając wiarę w końcowy sukces i odwagę.
     Dlaczego w Gąsawie po 20 latach sprawowania rządów przez PSL doszło do zmiany warty? Otóż w minionej kadencji zmieniła się sytuacja w Radzie Gminy. Posiedzenia - czy to komisji, czy Rady nie polegały już na formalnym przyklepaniu propozycji wójta przez wszystkich radnych, a koncentrowały się wokół głównych problemów i ich merytorycznych aspektów. Radnym nie wystarczały już znajdujące dotąd poklask lakoniczne informacje. Chcieli znać szczegóły, by móc dotrzeć do sedna sprawy i ocenić konsekwencje dla gminy.
     Obozowi władzy nie podobała się dociekliwość Wiesława Zajączkowskiego, Mariusza Kazika i Karola Janickiego, którzy dociskali śrubę, pytając o to i owo. Zarzucano im przedłużanie sesji. Fakt, posiedzenia nie trwały już godzinę czy półtora. Nieraz rozciągały się nawet do 6 godzin. A wójt zamiast na początku ułożyć sobie stosunki z całą Radą i współpracować, wolał unikać debat dotyczących trudnych tematów, maskować przed radnymi trudne dla samorządu sprawy, czym sam po części wykreował sobie trzyosobową opozycję.
     Niewątpliwie błędem wójta była zmiana decyzji co do kandydowania. Najpierw stanowczo głosił, iż nie będzie ubiegał się już o wójtowski fotel, a po nieco ponad pół roku diametralnie zmienił zdanie. Taka chwiejność w mechanizmie decyzyjnym mocno osłabiła kandydaturę Zdzisława Kuczmy, a kto wie czy nie przesądziła nawet o końcowym wyniku. Bo dla potencjalnego wyborcy był to wyraźny sygnał, że urzędujący włodarz, wcześniej uskarżający się, że ma już dosyć swojego stanowiska, zatracił zdolność podejmowania decyzji. Poza tym miniona kadencja nie przejawiła się żadnym spektakularnym sukcesem - mam tu na myśli większą inwestycję, jak to bywało w poprzednich kadencjach. Sporo było za to różnych wpadek, chociażby ze studium, stadionem czy kanalizacją, gdzie gmina przegrała w sądzie ponad pół miliona złotych.
     A do tego pojawili się w gminie Gąsawa ludzie, którzy chcieli zmian i tworzenia bardziej transparentnych stosunków między władzą a obywatelami. Wiedzieli czego w gminie brakuje i co mogłoby funkcjonować lepiej i potrafili o tym mówić. Pierwsze przesłanki społeczeństwa obywatelskiego dostrzegłem na spotkaniu dotyczącym budowy wiatraków w Szelejewie, kiedy w ponad trzydziestostopniowym upale, w nieklimatyzowanej świetlicy zabrakło miejsca na sali. Część mieszkańców stała na zewnątrz i przez otwarte okna przysłuchiwała się debacie. I tak sobie wtedy pomyślałem, że rodzi się potencjał, który wie, czego chce, jest świadomy zarówno zagrożeń, jak i perspektyw dla gminy. A przecież chociażby jeszcze na początku poprzedniej kadencji ludzie wójta robili wszystko jak chcieli (że wspomnę jedynie ostatnie wybory na sołtysa Gąsawy).
     Społeczeństwo gminy Gąsawa do urn poszło z chęcią dokonania zmian. I ta zmiana nastąpiła. Mieszkańcy gminy pokazali Zdzisławowi Kuczmie czerwoną kartkę nie za całokształt dokonań, bo nie można zapominać o jego gospodarności i sukcesach w poprzednich kadencjach. Zdzisław Kuczma został wyautowany za ostatnią kadencję. Gdyby zrobił, jak zapowiadał od początku roku, z funkcją wójta pożegnałby się bez porażki, a wakujący urząd następca objąłby bez konieczności strącania władcy z tronu. Tymczasem bezpośrednie skrzyżowanie rękawic skończyło się nokautem już w pierwszej turze.
     Tak więc - gratulacje dla nowego wójta, podziękowania dla starego za wszystko, co dobrego dla gminy zrobił - i życie idzie dalej.

Reklama

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1188 (47/2014)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości