Biskupin, policja, Urząd Skarbowy, Karczma Biskupińska
Płatny zakaz parkowania
Żnińska policja przekazała Urzędowi Skarbowemu w Żninie sprawę dotyczącą poboru przez Karczmę Biskupińską opłat za parkowanie aut poza parkingiem należącym do Karczmy - przy drodze powiatowej. Olga S., właścicielka Karczmy twierdzi, że nie ma ze sprawą nic wspólnego, a jedyny incydent był zwykłym nieporozumieniem i jej pracownica oddała kierowcy pieniądze.
Od 1 do 3 maja w Muzeum Archeologicznym w Biskupinie odbywała się majówka połączona z inauguracją sezonu turystycznego. Parking przy muzeum nie był w stanie pomieścić wszystkich samochodów i autobusów, którymi turyści docierali do Biskupina. Wielu turystów wjeżdżało na płatny parking przy znajdującej się naprzeciwko muzeum Karczmie Biskupińskiej. Ale i tam zabrakło miejsca. Dlatego wielu turystów musiało zatrzymać swoje auta na poboczu drogi powiatowej z Biskupina do Gąsawy. Niektórych kierowców zdziwił jednak fakt, że jakaś kobieta pokazuje miejsca do zaparkowania na poboczu drogi, gdzie obowiązuje zakaz zatrzymywania się i jeszcze pobiera za to pieniądze. Kierowcy zgłosili sprawę na policję.
- Potwierdzam, że taka sytuacja była. Zgłosiło się do nas trzech kierowców, którzy twierdzili, że pani wskazywała im inne miejsce do zaparkowania, a były to miejsca, gdzie w ogóle nie wolno parkować, i pobierała opłatę. Pani S. została na tę okoliczność przesłuchana i są prowadzone w tej sprawie czynności sprawdzające, czy nie doszło do przestępstwa oszustwa, czy też chodzi o nierozliczanie się z Urzędem Skarbowym za opłaty, których nie powinna pobierać - powiedział nam nadkom. Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy komendanta powiatowego policji w Żninie.
Olga S., właścicielka Karczmy Biskupińskiej w rozmowie z Pałukami zaznacza, że zarówno ona, jak i jej pracownicy nie wskazywali i nie pobierali opłat za parkowanie na poboczu drogi powiatowej, gdzie obowiązuje zakaz parkowania. Dodaje, iż pracownicy w czasie kiedy brakowało miejsc na parkingach, wskazywali inne miejsca, gdzie można było bezpiecznie zaparkować i nie pobierali za to opłat. Wyjaśnia również, iż zdarzył się jeden incydent.
- Jeden kierowca zostawił samochód na poboczu, podeszła do niego koleżanka, wzięła 5 zł i powiedziała, że na naszym parkingu jest wolne miejsce i ma auto przeparkować. Nie mogliśmy brać pieniędzy za parkowanie na poboczu, bo droga powiatowa nie należy do nas. Ten pan jednak zostawił samochód na poboczu i sobie poszedł. Koleżanka go przeprosiła i oddała mu te pieniądze - opowiada Olga S. I dodaje: - Ja nie miałam z tym nic wspólnego, a ktoś mnie tutaj skrupulatnie cały czas atakuje.
Ostatecznie, jak się dowiedzieliśmy wczoraj, w ostatniej chwili właścicielka Karczmy pooddawała część pieniędzy kierowcom, a policjanci zakończyli swoje czynności w tej sprawie kierując zawiadomienie do Urzędu Skarbowego.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1212 (18/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze